aktualności powrót do aktualności
2011-09-11 10:16:25
Górale się cieszą - sezon na Podhalu był najlepszy od sześciu lat. Na Pomorzu i na Mazurach przedsiębiorcy liczą straty - pogoda sprawiła, że lato było tam bardzo słabe. W Polsce wstępnie podsumowano tegoroczny sezon turystyczny. Choć wiele osób zrezygnowało z wyjazdów do Egiptu, czy Tunezji ze względu na napiętą sytuację w Afryce Północnej, nie wszędzie było różowo.
Sierpień okazał się najlepszym turystycznie miesiącem na Podhalu. Hotele i pensjonaty w Zakopanem zapełnione było w 70-80 procentach. W Tatrzańskim Parku Narodowym 14 sierpnia padł rekord frekwencji, kiedy to polskie Tatry odwiedziło jednego dnia 40 tysięcy osób, z czego 13 tysięcy ruszyło zdobywać Morskie Oko. Na szlakach tworzyły się korki, a na wjazd kolejką na Kasprowy Wierch trzeba było czekać ponad trzy godziny. Poprzedni tak wysoki rekord padł w sierpniu 2009 roku, kiedy jednego dnia Tatry odwiedziło 37 tysięcy turystów.
Zdaniem portalu Tur-Info, który powołuje się na wypowiedź starosty tatrzańskiego Andrzeja Gąsienicy-Makowskiego, jakość usług na Podhalu znacznie się podniosła. W regionie działają cztery aquaparki z wodami geotermalnymi, nie brakuje dobrych hoteli. Ceny noclegów w prywatnych kwaterach wahają się między 40 a 60 zł od osoby, w hotelach - powyżej 100 zł za dobę.
Na sezon nie mają też prawa narzekać flisacy przewożący turystów tratwami po Dunajcu. Choć w lipcu z powodu deszczowej pogody nie było najlepiej, to w sierpniu nadrobili straty przewożąc około 190 tysięcy ludzi.
Powodów do radości nie mają niestety właściciele hoteli, pensjonatów, czy lokali gastronomicznych nad morzem i na Mazurach. Część lokali pozamykała już swoje punkty z końcem sierpnia. Jak twierdzą, w drugiej połowie miesiąca klientów było jak na lekarstwo. Zawiniła pogoda, ale też i mocno wyśrubowane ceny. Rodzina z dwójką dzieci za posiłek złożony z ryby, frytek i surówki musiała zapłacić ponad 100 złotych. Za tydzień nad morzem w hotelu all inclusive trzeba było zapłacić około 2 tysięcy złotych, podczas, gdy wyjazd do ciepłych krajów z gwarancją pogody kosztował 1,5 tysiąca złotych.
Narzekali też handlarze uliczni. Nie cieszyła się powodzeniem ani letnia odzież, ani akcesoria plażowe. Większy popyt był na kalosze i peleryny przecideszczowe, których jednak na ulicznych stoiskach nie sprzedawano.
Według danych Polskiej Organizacji Turystycznej, rodacy chętniej w tym roku odpoczywali podczas wakacji w górach niż nad morzem. Ponad 15 procent urlopowiczów zmieniło termin wyjazdu ze względu na kiepską pogodę. Niemal tyle samo zdecydowało się wyjechać za granicę, a 7 procent skróciło urlopy.
Czytaj też:
► Padł rekord frekwencji w Tatrach


















Opcja tylko dla zalogowanych
Wybrana opcja dostępna jest wyłącznie dla zalogowanych użytkowników. Zarejestruj się już teraz, szybko, łatwo i za darmo!