Blog użytkownika gekon2010
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - V
Czas w Anglii zleciał nam nie wiadomo kiedy. Dzisiaj wracamy do domu. Wstajemy około 7.00, szybki prysznic, śniadanie i małe sprzątanie (żeby gospodarze nie pomyśleli sobie, że przyjechali jacyś Hunowie z Europy Wschodniej). Około 8.30 przyjeżdża Ola. Zaczęliśmy na skałach, fot. autor W samochodzie Dawid i opiekująca się nim Natalia. Wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do łączącej północ z południem Anglii autostrady A1 i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Czas w Anglii zleciał nam nie wiadomo kiedy. Dzisiaj wracamy do domu. Wstajemy około 7.00, szybki prysznic, śniadanie i małe sprzątanie (żeby gospodarze nie pomyśleli sobie, że przyjechali jacyś Hunowie z Europy Wschodniej). Około 8.30 przyjeżdża Ola. Zaczęliśmy na skałach, fot. autor W samochodzie Dawid i opiekująca się nim Natalia. Wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do łączącej północ z południem Anglii autostrady A1 i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - IV
Pogodę dzisiaj mamy ... angielską. Nisko wiszące chmury, z których prawie ciągle pada deszcz i miejscami mgła. Nachętniej człowiek okryłby się czymś ciepłym, włączył kominek i został w domu, ale nie da rady. Zwiedzać trzeba bez względu na okoliczności. Odpoczniemy po powrocie. Przyjeżdżają Ola z Dawidem. Zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić z maluchem. Uśmiechamy się do siebie i ruszamy w drogę. Na początku musimy zatankować. Ceny... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Pogodę dzisiaj mamy ... angielską. Nisko wiszące chmury, z których prawie ciągle pada deszcz i miejscami mgła. Nachętniej człowiek okryłby się czymś ciepłym, włączył kominek i został w domu, ale nie da rady. Zwiedzać trzeba bez względu na okoliczności. Odpoczniemy po powrocie. Przyjeżdżają Ola z Dawidem. Zdążyliśmy się już zaprzyjaźnić z maluchem. Uśmiechamy się do siebie i ruszamy w drogę. Na początku musimy zatankować. Ceny... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - III
Po starciu z oczu resztek snu przekonujemy się, że nad Anglię nadciąga zapowiadany w telewizji niż. Na niebie jest więcej chmur niż słońca i błękitu. Trudno, zwiedzając trzeba być także przygotowanym na takie warunki (my jesteśmy). Chwilę po śniadaniu przyjeżdża Ola i ruszamy w drogę. Musimy zatrzymać się przy jednym ze sklepów. Będzie okazja do zobaczenia cen. Przystajemy przy b&m i idziemy zrobić zakupy. Żólte sery, w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Po starciu z oczu resztek snu przekonujemy się, że nad Anglię nadciąga zapowiadany w telewizji niż. Na niebie jest więcej chmur niż słońca i błękitu. Trudno, zwiedzając trzeba być także przygotowanym na takie warunki (my jesteśmy). Chwilę po śniadaniu przyjeżdża Ola i ruszamy w drogę. Musimy zatrzymać się przy jednym ze sklepów. Będzie okazja do zobaczenia cen. Przystajemy przy b&m i idziemy zrobić zakupy. Żólte sery, w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
02.05.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - II
Rano budzi nas słońce. Z okna w salonie mamy przepiękny widok na Morze Północne. Osiedle, na którym mieszkamy położone jest malowniczo na nadmorskiej skarpie. "Nasza" plaża, fot. autor Jeszcze przed śniadaniem robimy sobie dłuuuuugi spacer po plaży. Jest kamienista. Na niebie mamy festiwal słońca, chmur i niebieskiego koloru. W drodze do naszego nowego domu zaglądamy do recepcji. Nadmorskie klify, fot.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Rano budzi nas słońce. Z okna w salonie mamy przepiękny widok na Morze Północne. Osiedle, na którym mieszkamy położone jest malowniczo na nadmorskiej skarpie. "Nasza" plaża, fot. autor Jeszcze przed śniadaniem robimy sobie dłuuuuugi spacer po plaży. Jest kamienista. Na niebie mamy festiwal słońca, chmur i niebieskiego koloru. W drodze do naszego nowego domu zaglądamy do recepcji. Nadmorskie klify, fot.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
30.04.2012 - Podróże Musztardowej Hawany - północno-wschodnia Anglia - I
I niech mi ktoś powie, że internet nie zrewolucjonizował świata! Takie poglądy mogą wygłaszać osoby, które nigdy nie miały z nim do czynienia, a jest ich na naszej planecie coraz mniej. Jak to się ma, do naszej kolejnej podróży? Już wyjaśniam. Swego czasu poznaliśmy na jednym z portali społecznościowych Olę - na stałe mieszkającą z rodziną w północno-wschodniej Anglii, dla której poznawanie ciekawych miejsc jest pasją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
I niech mi ktoś powie, że internet nie zrewolucjonizował świata! Takie poglądy mogą wygłaszać osoby, które nigdy nie miały z nim do czynienia, a jest ich na naszej planecie coraz mniej. Jak to się ma, do naszej kolejnej podróży? Już wyjaśniam. Swego czasu poznaliśmy na jednym z portali społecznościowych Olę - na stałe mieszkającą z rodziną w północno-wschodniej Anglii, dla której poznawanie ciekawych miejsc jest pasją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
18.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 3
W poniedziałek zrobiliśmy sobie przerwę od samochodu. Ograniczyliśmy się do spacerów z rodzicami Beatki i rudym mixem kaszubskim. Mocca należy do psów brodzących, to znaczy lubi sobie połazić po wodzie, ale tylko tak, by ta sięgała jej najwyżej do brzucha. U Renaty i Tomka może wreszcie się wyszaleć. Lata bez kagańca, obroży i smyczy, ma fajnych psich towarzyszy (szczególnie jednego - Beja - ślicznego 8-miesięcznego wyżła, z którym... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
W poniedziałek zrobiliśmy sobie przerwę od samochodu. Ograniczyliśmy się do spacerów z rodzicami Beatki i rudym mixem kaszubskim. Mocca należy do psów brodzących, to znaczy lubi sobie połazić po wodzie, ale tylko tak, by ta sięgała jej najwyżej do brzucha. U Renaty i Tomka może wreszcie się wyszaleć. Lata bez kagańca, obroży i smyczy, ma fajnych psich towarzyszy (szczególnie jednego - Beja - ślicznego 8-miesięcznego wyżła, z którym... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
16.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 2
W Wielką Sobotę mamy kompletną zmianę pogody. Szaro, buro i ponuro. Tylko pies jest szczęśliwy. Budzi Beatkę lub mnie, na półśnie wstajemy, otwieramy drzwi i mamy psa na zewnątrz na ogrodzonym terenie. Coś cudownego. Mocca ze spacerów wraca sama. Jeżeli nie otworzymy jej drzwi od strony pokoju, sama to robi z drugiej strony budynku i po chwili burczy, żeby ją wpuścić do nas. Wtedy znowu trzeba wstać i usłużyć księżniczce. Oto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
W Wielką Sobotę mamy kompletną zmianę pogody. Szaro, buro i ponuro. Tylko pies jest szczęśliwy. Budzi Beatkę lub mnie, na półśnie wstajemy, otwieramy drzwi i mamy psa na zewnątrz na ogrodzonym terenie. Coś cudownego. Mocca ze spacerów wraca sama. Jeżeli nie otworzymy jej drzwi od strony pokoju, sama to robi z drugiej strony budynku i po chwili burczy, żeby ją wpuścić do nas. Wtedy znowu trzeba wstać i usłużyć księżniczce. Oto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
12.04.2012 - Pojezierze Drawskie - wielkanocna podróż 2012 - część 1
Powoli powstaje u nas nowa, świecka tradycja - każdego roku wyjeżdżamy na Wielkanoc poza dom. Nie inaczej było obecnie. Rodzice Beatki już od jakiegoś czasu szukali miejsca i z naszą bardzo minimalną radą zdecydowali, że odwiedzimy Pojezierze Drawskie i okolice. Ruszamy w Wielki Piątek o 10.00. Pogoda - super. Świeci słońce, ale nie jest za gorąco. Ponieważ najważniejsze w naszym stadzie są cztery rude łapy trzymające ciało w takim samym kolorze,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Powoli powstaje u nas nowa, świecka tradycja - każdego roku wyjeżdżamy na Wielkanoc poza dom. Nie inaczej było obecnie. Rodzice Beatki już od jakiegoś czasu szukali miejsca i z naszą bardzo minimalną radą zdecydowali, że odwiedzimy Pojezierze Drawskie i okolice. Ruszamy w Wielki Piątek o 10.00. Pogoda - super. Świeci słońce, ale nie jest za gorąco. Ponieważ najważniejsze w naszym stadzie są cztery rude łapy trzymające ciało w takim samym kolorze,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
01.03.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 4
Podsumowanie Czas na obliczenia. Otóż koszt naszego wyjazdu zamknął się w kwocie około 770 złotych. Składają nań: cena kuponu z grupowych zakupów (399 złotych), wydatki na posiłki na promie (294 złote) i konieczne zakupy w Karlskronie (autobus, coś drobnego do przegryzienia, w sumie, w przeliczeniu około 80 złotych). Karlskrona, Kyrkogatan, fot. autor Na stronie przewoźnika można... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Podsumowanie Czas na obliczenia. Otóż koszt naszego wyjazdu zamknął się w kwocie około 770 złotych. Składają nań: cena kuponu z grupowych zakupów (399 złotych), wydatki na posiłki na promie (294 złote) i konieczne zakupy w Karlskronie (autobus, coś drobnego do przegryzienia, w sumie, w przeliczeniu około 80 złotych). Karlskrona, Kyrkogatan, fot. autor Na stronie przewoźnika można... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
01.03.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 3
Sobota, 25 lutego 2012 roku Wstajemy około 08.00. Mycie i na śniadanie. Jak w Szwecji, to w Szwecji - czeka na nas szwedzki stół. Mamy dzisiaj w planie sporą porcję spaceru, dlatego porządnie się najadamy. Po posiłku wracamy do pokoju. Zabieramy rzeczy. Składamy je w wyznaczonym przez obsługę hotelu miejscu, żegnamy się (słyszymy pięknie wypowiedziane „do widzenia”) i wychodzimy. Tym razem nie idziemy jednak do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Sobota, 25 lutego 2012 roku Wstajemy około 08.00. Mycie i na śniadanie. Jak w Szwecji, to w Szwecji - czeka na nas szwedzki stół. Mamy dzisiaj w planie sporą porcję spaceru, dlatego porządnie się najadamy. Po posiłku wracamy do pokoju. Zabieramy rzeczy. Składamy je w wyznaczonym przez obsługę hotelu miejscu, żegnamy się (słyszymy pięknie wypowiedziane „do widzenia”) i wychodzimy. Tym razem nie idziemy jednak do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
29.02.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 2
Piątek, 24 lutego 2012 roku Budzimy się na promie około 07.00. Szybki prysznic i na śniadanie. Przy wejściu do restauracji okazujemy swoje karty pokładowe. Pani przeciąga je przez terminal i zaprasza na posiłek. Przygotowano, nomem omen, szwedzki stół. Jemy trochę więcej niż w domu. Chcemy mieć jak najwięcej sił i czasu na zwiedzanie miasta. O 07.30 załoga informuje pasażerów, że zaczyna sprzątać kabiny. Swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Piątek, 24 lutego 2012 roku Budzimy się na promie około 07.00. Szybki prysznic i na śniadanie. Przy wejściu do restauracji okazujemy swoje karty pokładowe. Pani przeciąga je przez terminal i zaprasza na posiłek. Przygotowano, nomem omen, szwedzki stół. Jemy trochę więcej niż w domu. Chcemy mieć jak najwięcej sił i czasu na zwiedzanie miasta. O 07.30 załoga informuje pasażerów, że zaczyna sprzątać kabiny. Swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
29.02.2012 - Karlskrona, czyli wycieczka z grupowych zakupów – część 1
Wstęp z początku grudnia ubiegłego roku Jesteśmy wiernymi obserwatorami ofert grupowych zakupów. Szczególną uwagę zwracamy na wycieczki. Nie ma jak to zobaczyć kawałek nie widzianego wcześniej świata za mniejsze pieniądze. W grudniu ubiegłego roku pojawiła się oferta promowego przewoźnika, zgodnie z którą mogliśmy do końca marca popłynąć do Karlskrony w Szwecji. Cena, w naszym przypadku 399 złotych za dwie osoby, obejmowała... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Wstęp z początku grudnia ubiegłego roku Jesteśmy wiernymi obserwatorami ofert grupowych zakupów. Szczególną uwagę zwracamy na wycieczki. Nie ma jak to zobaczyć kawałek nie widzianego wcześniej świata za mniejsze pieniądze. W grudniu ubiegłego roku pojawiła się oferta promowego przewoźnika, zgodnie z którą mogliśmy do końca marca popłynąć do Karlskrony w Szwecji. Cena, w naszym przypadku 399 złotych za dwie osoby, obejmowała... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
18.12.2011 - 11 grudnia 2011 roku, czyli żal wyjeżdżać
Jak na wczorajsze glühweinowe kundowanie czujemy się całkiem dobrze. Ania i Zbyszek podają nam pyszne śniadanie. Niestety, przyszedł czas na pakowanie. Po obiedzie mamy samolot do Gdańska. Czas zleciał nie wiadomo kiedy, ale powtarzając może trochę już wytartą myśl, wszystko co dobre, szybko się kończy. Blankensee, fot. autor Pakujemy się do samochodu i jedziemy na Blankensee. Jest uznawana za najbogatszą dzielnicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Jak na wczorajsze glühweinowe kundowanie czujemy się całkiem dobrze. Ania i Zbyszek podają nam pyszne śniadanie. Niestety, przyszedł czas na pakowanie. Po obiedzie mamy samolot do Gdańska. Czas zleciał nie wiadomo kiedy, ale powtarzając może trochę już wytartą myśl, wszystko co dobre, szybko się kończy. Blankensee, fot. autor Pakujemy się do samochodu i jedziemy na Blankensee. Jest uznawana za najbogatszą dzielnicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
18.12.2011 - 10 grudnia 2011 roku, czyli Glühweining
Nadszedł wreszcie dzień, na który czekaliśmy prawie rok. Dzisiaj ruszamy na Glühweining. Ania poradziła nam, żebyśmy dzisiejszy dzień spędzili w Lüneburgu – miasteczku na południe od Hamburga. Szybkie śniadanie i jedziemy na stację metra. Linią U1 dojeżdżamy do Hauptbahnhof Süd. Stamtad przechodzimy do hali dworcowej. W punkcie hamburskiej komunikacji (HVV, w tej samej części co Serwis Point Deutsche Bahn) Ania pokazuje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Nadszedł wreszcie dzień, na który czekaliśmy prawie rok. Dzisiaj ruszamy na Glühweining. Ania poradziła nam, żebyśmy dzisiejszy dzień spędzili w Lüneburgu – miasteczku na południe od Hamburga. Szybkie śniadanie i jedziemy na stację metra. Linią U1 dojeżdżamy do Hauptbahnhof Süd. Stamtad przechodzimy do hali dworcowej. W punkcie hamburskiej komunikacji (HVV, w tej samej części co Serwis Point Deutsche Bahn) Ania pokazuje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
18.12.2011 - 9 grudnia 2011 roku, czyli świat w miniaturze
Wczoraj wprawdzie posiedzieliśmy trochę krócej, ale rano nie słyszeliśmy jak nasi zacni gospodarze wyszli do pracy. Za oknem wszelkie możliwe pory roku, poza zimą. Mamy słońce, deszcz, chmury, wiatr i inne meteorologiczne pory roku. Nie przyjechaliśmy tutaj jednak by narzekać, lecz by zobaczyć jak najwięcej. Szybko jemy śniadanie i ruszamy do miasta. Metrem (linia U1) dojeżdżamy do Kellinghusenstraße. Tutaj przesiadamy się na U3 jadące w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Wczoraj wprawdzie posiedzieliśmy trochę krócej, ale rano nie słyszeliśmy jak nasi zacni gospodarze wyszli do pracy. Za oknem wszelkie możliwe pory roku, poza zimą. Mamy słońce, deszcz, chmury, wiatr i inne meteorologiczne pory roku. Nie przyjechaliśmy tutaj jednak by narzekać, lecz by zobaczyć jak najwięcej. Szybko jemy śniadanie i ruszamy do miasta. Metrem (linia U1) dojeżdżamy do Kellinghusenstraße. Tutaj przesiadamy się na U3 jadące w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
18.12.2011 - 8 grudnia 2011 roku, czyli wspomnień czar
Budzimy się rano, a w domu cisza. Ania i Zbyszek już w pracy. Biedni są. Trochę wczoraj nam się rozmowy przedłużyły, a wstać rano trzeba. Dzisiaj wieczorem trzeba będzie iść wcześniej spać. Po śniadaniu (kochana Ania nie omieszkała zostawić nam na stoliku w kuchni pięknie ułożonych talerzyków, kubków i sztućców) idziemy na stację metra i linią U1 -kursującą pomiędzy Norderstedt Mitte, a Ohlstedt - po około 35... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Budzimy się rano, a w domu cisza. Ania i Zbyszek już w pracy. Biedni są. Trochę wczoraj nam się rozmowy przedłużyły, a wstać rano trzeba. Dzisiaj wieczorem trzeba będzie iść wcześniej spać. Po śniadaniu (kochana Ania nie omieszkała zostawić nam na stoliku w kuchni pięknie ułożonych talerzyków, kubków i sztućców) idziemy na stację metra i linią U1 -kursującą pomiędzy Norderstedt Mitte, a Ohlstedt - po około 35... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
18.12.2011 - 7 grudnia, czyli lot i Hamburg
Zawsze mówimy z Beatką, że przyjaciele to największy dar, jaki człowiek może dostać od losu. W tym roku znowu lecimy do nich, czyli do Ani i Zbyszka do Hamburga. Dlaczego? Poza przemiłym spotkaniem, na które bardzo, bardzo, bardzo czekamy, są jeszcze adwentowe jarmarki, a to tygrysy lubią najbardziej. Tato Beatki zawozi nas na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku Rębiechowie. Widzimy zarys budowli nowego terminala, który ma... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
Zawsze mówimy z Beatką, że przyjaciele to największy dar, jaki człowiek może dostać od losu. W tym roku znowu lecimy do nich, czyli do Ani i Zbyszka do Hamburga. Dlaczego? Poza przemiłym spotkaniem, na które bardzo, bardzo, bardzo czekamy, są jeszcze adwentowe jarmarki, a to tygrysy lubią najbardziej. Tato Beatki zawozi nas na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku Rębiechowie. Widzimy zarys budowli nowego terminala, który ma... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
17.11.2011 - Jeden dzień w Złotoryi
Jeżeli będziecie na Dolnym Śląsku warto znaleźć kilka godzin i odwiedzić miejsce, gdzie ongiś wydobywano złoto, czyli Złotoryję. Jej łacińska nazwa to Aureus Mons, zaś niemiecka – Goldberg. Na początku uwaga. Nie mówcie o tym uroczym miasteczku „Złotoria”. Tę nazwę nosi wieś w województwie kujawsko – pomorskim, gdzie można znaleźć między innymi ruiny zbudowanego w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego zamku. To jednak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Jeżeli będziecie na Dolnym Śląsku warto znaleźć kilka godzin i odwiedzić miejsce, gdzie ongiś wydobywano złoto, czyli Złotoryję. Jej łacińska nazwa to Aureus Mons, zaś niemiecka – Goldberg. Na początku uwaga. Nie mówcie o tym uroczym miasteczku „Złotoria”. Tę nazwę nosi wieś w województwie kujawsko – pomorskim, gdzie można znaleźć między innymi ruiny zbudowanego w XIV wieku przez Kazimierza Wielkiego zamku. To jednak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
16.11.2011 - Lizbona, Paryż, Warszawa – czyli trzy stolice w jeden dzień
Około godziny 5.00 pobudka. Myjemy się, wrzucamy coś na ząb i idziemy do autobusu. Możemy jeszcze skorzystać z biletów wieloprzejazdowych. Kierowca w autobusie nie każe nam dopłacać do bagażu, ale z tego co wiemy, to on „w tym temacie” jest panem i władcą. Jeżeli powie Wam, że trzeba dopłacić, to... trzeba. Na lotnisku jesteśmy po 6.00. Podchodzimy do naszego punktu odpraw. Jest już długa kolejka. Czekamy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Około godziny 5.00 pobudka. Myjemy się, wrzucamy coś na ząb i idziemy do autobusu. Możemy jeszcze skorzystać z biletów wieloprzejazdowych. Kierowca w autobusie nie każe nam dopłacać do bagażu, ale z tego co wiemy, to on „w tym temacie” jest panem i władcą. Jeżeli powie Wam, że trzeba dopłacić, to... trzeba. Na lotnisku jesteśmy po 6.00. Podchodzimy do naszego punktu odpraw. Jest już długa kolejka. Czekamy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
16.11.2011 - Koleją po Polsce – październik, listopad 2011 roku
Im jestem starszy, tym szybciej przebiegają kolejne lata. Znowu zbliża się 1 listopada i znowu jadę do mamy. Trzeba odwiedzić tatę, który niestety już siedem lat temu znalazł się w miejscu, gdzie wszyscy w pewnej chwili się znajdziemy… Czeka mnie podróż z Gdyni do Legnicy. Wyjeżdżam o 9.10, na miejscu mam być o 21.27. Tak, tak to nie pomyłka – 605 kilometrów przejadę dokładnie w 12 godzin i 17 minut. Zobaczymy jak ta... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
Im jestem starszy, tym szybciej przebiegają kolejne lata. Znowu zbliża się 1 listopada i znowu jadę do mamy. Trzeba odwiedzić tatę, który niestety już siedem lat temu znalazł się w miejscu, gdzie wszyscy w pewnej chwili się znajdziemy… Czeka mnie podróż z Gdyni do Legnicy. Wyjeżdżam o 9.10, na miejscu mam być o 21.27. Tak, tak to nie pomyłka – 605 kilometrów przejadę dokładnie w 12 godzin i 17 minut. Zobaczymy jak ta... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia - zakończenie, czyli wyznanie
Byliśmy w Portugalii siedem lat temu. Zobaczyliśmy jednak wówczas tylko południe, które z uwagi na potężny ruch turystyczny i oczywistą w takich miejscach komercjalizację, nie mogło być podstawą opowiadania o tym państwie. Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Byliśmy w Portugalii siedem lat temu. Zobaczyliśmy jednak wówczas tylko południe, które z uwagi na potężny ruch turystyczny i oczywistą w takich miejscach komercjalizację, nie mogło być podstawą opowiadania o tym państwie. Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli stadiony i złodziejska ballada
Wczoraj dostaliśmy trochę w kość. Dlatego śpimy dłużej niż zazwyczaj. Czas jednak wstać z łóżka i ruszyć w dalszą podróż po mieście. Szybkie śniadanie i wychodzimy na przystanek autobusowy. Stamtąd jedziemy na lotnisko. Z Marquês de Pombal dojedziecie tam liniami: 22, 44, 83, 91 i 745. My wsiadamy do ostatniego z nich. Na miejscu jesteśmy po około 30 minutach. Odprawiamy się elektronicznie w kiosku Air France, drukujemy bilety i możemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Wczoraj dostaliśmy trochę w kość. Dlatego śpimy dłużej niż zazwyczaj. Czas jednak wstać z łóżka i ruszyć w dalszą podróż po mieście. Szybkie śniadanie i wychodzimy na przystanek autobusowy. Stamtąd jedziemy na lotnisko. Z Marquês de Pombal dojedziecie tam liniami: 22, 44, 83, 91 i 745. My wsiadamy do ostatniego z nich. Na miejscu jesteśmy po około 30 minutach. Odprawiamy się elektronicznie w kiosku Air France, drukujemy bilety i możemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
15.11.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli na nogach dalej się nie da
Rano codzienna praktyka, czyli mycie i śniadanie. Po nim idziemy do metra i jedziemy do stacji Restauradores. Stamtąd dochodzimy do dworca kolejowego Rossio, skąd jeżdżą pociągi do Sintry. Kupujemy bilety po 12 euro od osoby. W kasie dostajemy jednak nie tylko naładowane karty kolejowe, ale także karty firmy ScottURB. Nazywają się „Bilhete de 1 dia – 1 day TravelCard” i pozwalają na podróżowanie pociągami i autobusami pomiędzy Cascais,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Rano codzienna praktyka, czyli mycie i śniadanie. Po nim idziemy do metra i jedziemy do stacji Restauradores. Stamtąd dochodzimy do dworca kolejowego Rossio, skąd jeżdżą pociągi do Sintry. Kupujemy bilety po 12 euro od osoby. W kasie dostajemy jednak nie tylko naładowane karty kolejowe, ale także karty firmy ScottURB. Nazywają się „Bilhete de 1 dia – 1 day TravelCard” i pozwalają na podróżowanie pociągami i autobusami pomiędzy Cascais,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli dalej w Lizbonie
Ranek jak zawsze. Dosyć wczesne wstawanie, śniadanie i do metra. Jedziemy na Praça dos Restauradores. Tam przesiadamy się do Elevadora da Glória i wspinamy się do Rua de São Pedro de Alcãntara. Potem Rua da Misericordia dochodzimy do Praça dos Camoes. Dalej musimy iść Rua do Loreto. W pewnej chwili, po prawej stronie, patrząc od Praça dos Camoes spotykamy kolejny lizboński elevador. To Elevador da Bica. Zaprojektowany został przez... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
Ranek jak zawsze. Dosyć wczesne wstawanie, śniadanie i do metra. Jedziemy na Praça dos Restauradores. Tam przesiadamy się do Elevadora da Glória i wspinamy się do Rua de São Pedro de Alcãntara. Potem Rua da Misericordia dochodzimy do Praça dos Camoes. Dalej musimy iść Rua do Loreto. W pewnej chwili, po prawej stronie, patrząc od Praça dos Camoes spotykamy kolejny lizboński elevador. To Elevador da Bica. Zaprojektowany został przez... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – niedziela, czyli Belém i inne atrakcje
Po śniadaniu idziemy na Rua Braancamp. Tam wsiadamy w autobus linii 727, kasujemy po raz pierwszy bilety (jest to o tyle ważne, że od teraz liczy się nam 96 godzin, na które je kupiliśmy) i dojeżdżamy do klasztoru Mosteiro dos Jerónimos. Na razie nie odwiedzamy go jednak. Swoje kroki kierujemy najpierw do Pomnika Odkrywców, czyli Padrão dos Descobrimentos. Znajduje się nad samym Tagiem. Ma kształt karaweli. Wzniesiono go w obecnej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Po śniadaniu idziemy na Rua Braancamp. Tam wsiadamy w autobus linii 727, kasujemy po raz pierwszy bilety (jest to o tyle ważne, że od teraz liczy się nam 96 godzin, na które je kupiliśmy) i dojeżdżamy do klasztoru Mosteiro dos Jerónimos. Na razie nie odwiedzamy go jednak. Swoje kroki kierujemy najpierw do Pomnika Odkrywców, czyli Padrão dos Descobrimentos. Znajduje się nad samym Tagiem. Ma kształt karaweli. Wzniesiono go w obecnej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
28.10.2011 - Portugalia, Portugalia – piątek i sobota, czyli pakowanie i znowu w Lizbonie
Upływający czas coraz bardziej przypomina nam o mijających nieubłaganie trzech tygodniach, kiedy to dojechaliśmy do gościnnej Quinta do Forninho. Jest to także dzwonek dla nas, że powinniśmy zdjąć walizkę i plecak z szafy w sypialni. Robimy to bardzo, ale to bardzo się ociągając. Dzięki naszemu gospodarzowi i jego rodzinie czuliśmy się jakbyśmy odwiedzali kogoś nam bliskiego. Super miejsce, wspaniali gościnni ludzie – co jeszcze więcej trzeba, żeby... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Upływający czas coraz bardziej przypomina nam o mijających nieubłaganie trzech tygodniach, kiedy to dojechaliśmy do gościnnej Quinta do Forninho. Jest to także dzwonek dla nas, że powinniśmy zdjąć walizkę i plecak z szafy w sypialni. Robimy to bardzo, ale to bardzo się ociągając. Dzięki naszemu gospodarzowi i jego rodzinie czuliśmy się jakbyśmy odwiedzali kogoś nam bliskiego. Super miejsce, wspaniali gościnni ludzie – co jeszcze więcej trzeba, żeby... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
21.10.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli wycieczka do Piódão
Znowu musimy wstać wcześniej niż zazwyczaj. Do 09.30 musimy być w Seia i oddać samochód. Nawet nam ta godzina pasuje. Około 10.00 mamy autobus do Oliveira do Hospital. Po śniadaniu wychodzimy do samochodu. W tym momencie z domu wychodzi Francisco i mówi, że mamy na niego czekać przed wypożyczalnią. Tłumaczymy, że damy radę wrócić, ale nasz gospodarz jest nieubłagany. I oczywiście nie ma mowy o żadnym powrocie autobusem. A poza tym to... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
Znowu musimy wstać wcześniej niż zazwyczaj. Do 09.30 musimy być w Seia i oddać samochód. Nawet nam ta godzina pasuje. Około 10.00 mamy autobus do Oliveira do Hospital. Po śniadaniu wychodzimy do samochodu. W tym momencie z domu wychodzi Francisco i mówi, że mamy na niego czekać przed wypożyczalnią. Tłumaczymy, że damy radę wrócić, ale nasz gospodarz jest nieubłagany. I oczywiście nie ma mowy o żadnym powrocie autobusem. A poza tym to... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
17.10.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli nie ma jak słodkie sardynki
Pobudka około 8.00. Po śniadaniu to, co robimy od dwóch dni, czyli jedziemy podziwiać Serra da Estrela i okolice. Wyjeżdżamy na drogę N 17. Przez Seia i Gouveia dojeżdżamy do Carrapichana. Tutaj skręcamy w lewo i potem zgodnie z drogowskazami dojeżdżamy do Linhares da Beira. Góruje nad nim potężna budowla zamku. Zatrzymujemy się na parkingu przy kaplicy położonej przy wjeździe do wsi. Dalej robimy sobie długi spacer. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
Pobudka około 8.00. Po śniadaniu to, co robimy od dwóch dni, czyli jedziemy podziwiać Serra da Estrela i okolice. Wyjeżdżamy na drogę N 17. Przez Seia i Gouveia dojeżdżamy do Carrapichana. Tutaj skręcamy w lewo i potem zgodnie z drogowskazami dojeżdżamy do Linhares da Beira. Góruje nad nim potężna budowla zamku. Zatrzymujemy się na parkingu przy kaplicy położonej przy wjeździe do wsi. Dalej robimy sobie długi spacer. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
17.10.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli Torre i Gouveia
Wstajemy około 8.00. Szybkie śniadanie, do samochodu i w drogę. Do Sei jedziemy drogą N 17, potem skręcamy w prawo i dalej przez Sabuguiero drogą N 339 dojeżdżamy hydroelektrowni imienia Antonio Marques da Silva. Barragem Marques da Silva, fot. autor Był on pionierem budowy elektrowni wodnych w Serra da Estrella. Zbiornik, przy którym się zatrzymujemy znajduje się na wysokości około 1550 metrów. Potem zatrzymujemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
Wstajemy około 8.00. Szybkie śniadanie, do samochodu i w drogę. Do Sei jedziemy drogą N 17, potem skręcamy w prawo i dalej przez Sabuguiero drogą N 339 dojeżdżamy hydroelektrowni imienia Antonio Marques da Silva. Barragem Marques da Silva, fot. autor Był on pionierem budowy elektrowni wodnych w Serra da Estrella. Zbiornik, przy którym się zatrzymujemy znajduje się na wysokości około 1550 metrów. Potem zatrzymujemy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
16.10.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli góry i zamki
Wstajemy wcześniej niż zwykle. Po 8.00 jesteśmy umówieni z Francisco. Mamy jechać do Sei po samochód. Spod domu ruszamy około 8.30, przed wypożyczalnią jesteśmy przed 09.00. Czeka na nas pracownik dużej europejskiej firmy, który - jak się okazuje - mówi tylko w jednym języku, czyli portugalskim. Całe szczęście, że jest z nami nasz gospodarz, który spokojnie czyta warunki i wyjaśnia trudniejsze kwestie. Na karcie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
Wstajemy wcześniej niż zwykle. Po 8.00 jesteśmy umówieni z Francisco. Mamy jechać do Sei po samochód. Spod domu ruszamy około 8.30, przed wypożyczalnią jesteśmy przed 09.00. Czeka na nas pracownik dużej europejskiej firmy, który - jak się okazuje - mówi tylko w jednym języku, czyli portugalskim. Całe szczęście, że jest z nami nasz gospodarz, który spokojnie czyta warunki i wyjaśnia trudniejsze kwestie. Na karcie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
08.10.2011 - Portugalia, Portugalia – od piątku do niedzieli, czyli spacery
Śpimy długo. Jednak intensywne czterodniowe zwiedzanie Porto, Bragi i Guimarães dało nam trochę w kość. Okazuje się ponadto, że w pensjonacie padł internet i tym samym nie możemy popracować. Franiu zapewnia nas, że jutro wszystko będzie ok. Pani sprzątaczka, po wylewnym przywitaniu nas twierdzi, że tak jest odkąd wyjechaliśmy do Porto. Musimy coś z tym zrobić, nie możemy nie mieć dostępu do sieci. Nasz pensjonat jest położony w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
Śpimy długo. Jednak intensywne czterodniowe zwiedzanie Porto, Bragi i Guimarães dało nam trochę w kość. Okazuje się ponadto, że w pensjonacie padł internet i tym samym nie możemy popracować. Franiu zapewnia nas, że jutro wszystko będzie ok. Pani sprzątaczka, po wylewnym przywitaniu nas twierdzi, że tak jest odkąd wyjechaliśmy do Porto. Musimy coś z tym zrobić, nie możemy nie mieć dostępu do sieci. Nasz pensjonat jest położony w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
06.10.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli z powrotem
Dzisiaj trochę dłużej pospaliśmy. Nie da się ukryć, że wczorajsza wycieczka dała nam trochę w kość. Spokojnie jemy śniadanie, żegnamy się z naszym rodakiem i wychodzimy z hotelu. Po przejściu kilkuset metrów „Katarzynką” skręcamy w Rua de Passos Manuel, która następnie przechodzi w Rua do Dr Magalhães Lemos i dochodzimy nią do Avenida dos Aliados. Jeszcze raz, tym razem za dnia, podziwiamy budynek Cãmara... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
Dzisiaj trochę dłużej pospaliśmy. Nie da się ukryć, że wczorajsza wycieczka dała nam trochę w kość. Spokojnie jemy śniadanie, żegnamy się z naszym rodakiem i wychodzimy z hotelu. Po przejściu kilkuset metrów „Katarzynką” skręcamy w Rua de Passos Manuel, która następnie przechodzi w Rua do Dr Magalhães Lemos i dochodzimy nią do Avenida dos Aliados. Jeszcze raz, tym razem za dnia, podziwiamy budynek Cãmara... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
05.10.2011 - Portugalia, Portugalia – środa, czyli Braga i Guimarães
W środę szybko jemy śniadanie, witamy się z „naszym” Panem z hotelu i idziemy do dworca autobusowego. Tam za 6 euro od osoby kupujemy bilety i mniej więcej po godzinie jazdy zatrzymujemy się w pierwszym celu dnia, czyli w Bradze. Braga, kwietniki przy Avenida da Liberdade, fot. autor Powietrze można kroić. To chyba najgorętszy dzień od czasu, kiedy jesteśmy w Portugalii. Przed dworcem autobusowym znajduje się plan miasta,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
W środę szybko jemy śniadanie, witamy się z „naszym” Panem z hotelu i idziemy do dworca autobusowego. Tam za 6 euro od osoby kupujemy bilety i mniej więcej po godzinie jazdy zatrzymujemy się w pierwszym celu dnia, czyli w Bradze. Braga, kwietniki przy Avenida da Liberdade, fot. autor Powietrze można kroić. To chyba najgorętszy dzień od czasu, kiedy jesteśmy w Portugalii. Przed dworcem autobusowym znajduje się plan miasta,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
03.10.2011 - Portugalia, Portugalia – wtorek, czyli rzeka, Atlantyk i wspomnień czar
Jesteśmy w Porto. Budzi nas krzyk mew. Jest około 5.00, a ptaki drą się niewyobrażalnie. Od razu przypomina mi się moje poprzednie mieszkanie w Gdyni. Tam te miłe ptaszki także robiły mi poranne koncerty. Udaje nam się jeszcze trochę pospać. Od 8.00 mamy śniadanie. Schodzimy do jadalni, a tam wita nas nasze swojskie, polskie „Dzień dobry”. Okazuje się, że pracownikiem hotelu jest Polak, który mieszka już ładnych kilka lat w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
Jesteśmy w Porto. Budzi nas krzyk mew. Jest około 5.00, a ptaki drą się niewyobrażalnie. Od razu przypomina mi się moje poprzednie mieszkanie w Gdyni. Tam te miłe ptaszki także robiły mi poranne koncerty. Udaje nam się jeszcze trochę pospać. Od 8.00 mamy śniadanie. Schodzimy do jadalni, a tam wita nas nasze swojskie, polskie „Dzień dobry”. Okazuje się, że pracownikiem hotelu jest Polak, który mieszka już ładnych kilka lat w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
23.09.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli nie ma jak pić porto w Porto
Pierwszy raz spotkałem się z Porto w październiku 1976 roku. Z miastem widziałem się za pośrednictwem szklanego ekranu. Czasy były takie, że nie było mowy o wyjeździe (komuna + niskie zarobki rodziców + praktycznie żadne możliwości dostania przez nich paszportów, których ówczesna władzuchna wcale tak chętnie nie dawała), ale nasza reprezentacja, która wtedy coś w światowej piłce nożnej znaczyła, grała tam mecz.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Pierwszy raz spotkałem się z Porto w październiku 1976 roku. Z miastem widziałem się za pośrednictwem szklanego ekranu. Czasy były takie, że nie było mowy o wyjeździe (komuna + niskie zarobki rodziców + praktycznie żadne możliwości dostania przez nich paszportów, których ówczesna władzuchna wcale tak chętnie nie dawała), ale nasza reprezentacja, która wtedy coś w światowej piłce nożnej znaczyła, grała tam mecz.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
22.09.2011 - Portugalia, Portugalia – od piątku do niedzieli, czyli ładowanie akumulatorów
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
22.09.2011 - Portugalia, Portugalia – czwartek, czyli jedziemy do Coimbry
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
Normal 0 21 false false false PL X-NONE X-NONE MicrosoftInternetExplorer4 /* Style Definitions */... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 19.05.2012
10.09.2011 - Portugalia, Portugalia - wtorek i środa, czyli jedziemy do Seia
Po wczorajszej wycieczce do Oliveira do Hospital nie zamierzamy ruszać się nigdzie dalej. Podejmujemy więc próbę dalszego zwiedzania okolicy. Nie idziemy do góry, w kierunku miasta, tylko w przeciwnym kierunku, leśną bitą drogą. Po kilkuset metrach dochodzimy do asfaltowej drogi prowadzącej do doliny. Próbujemy znaleźć rzekę. Z nieba leje się żar. Żeby chociaż jeden dzień nad polskim morzem wyglądał w tym roku jak kolejny dzień w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Po wczorajszej wycieczce do Oliveira do Hospital nie zamierzamy ruszać się nigdzie dalej. Podejmujemy więc próbę dalszego zwiedzania okolicy. Nie idziemy do góry, w kierunku miasta, tylko w przeciwnym kierunku, leśną bitą drogą. Po kilkuset metrach dochodzimy do asfaltowej drogi prowadzącej do doliny. Próbujemy znaleźć rzekę. Z nieba leje się żar. Żeby chociaż jeden dzień nad polskim morzem wyglądał w tym roku jak kolejny dzień w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
08.09.2011 - Portugalia, Portugalia – poniedziałek, czyli o szpitalnikach i znowu o cenach
Czas wreszcie abyśmy poznali bliżej miasto, do którego w sobotę przyjechaliśmy. Po śniadaniu ruszamy do Oliveira do Hospital. Od samego początku droga prowadzi ostro pod górę. Dochodzimy do głównego szlaku. Miasto nie leży bezpośrednio przy nim. Musimy skręcić w lewo i iść dalej. Według naszego gospodarza od pensjonatu do centrum są cztery kilometry. Kiedy jednak idzie się w upale wydaje się, że droga jest o wiele dłuższa.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
Czas wreszcie abyśmy poznali bliżej miasto, do którego w sobotę przyjechaliśmy. Po śniadaniu ruszamy do Oliveira do Hospital. Od samego początku droga prowadzi ostro pod górę. Dochodzimy do głównego szlaku. Miasto nie leży bezpośrednio przy nim. Musimy skręcić w lewo i iść dalej. Według naszego gospodarza od pensjonatu do centrum są cztery kilometry. Kiedy jednak idzie się w upale wydaje się, że droga jest o wiele dłuższa.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
06.09.2011 - Portugalia, Portugalia – niedziela, czyli trochę o cenach i okolicy
Budzimy się w kompletnej bieli. Mgła opanowała dolinę i położone wyżej tereny, w tym również nasz pensjonat. Czekamy na słońce i robimy sobie śniadanie. Wczoraj, dzięki uprzejmości gospodarzy, mogliśmy zrobić w Oliveira do Hospital całkiem spore zakupy. Las wokół naszego pensjonatu, fot. autor Ceny porównywalne do polskich. Na przykład: pomidory - od 0,75 euro za kilogram, oliwa z miejscowych oliwek -... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
Budzimy się w kompletnej bieli. Mgła opanowała dolinę i położone wyżej tereny, w tym również nasz pensjonat. Czekamy na słońce i robimy sobie śniadanie. Wczoraj, dzięki uprzejmości gospodarzy, mogliśmy zrobić w Oliveira do Hospital całkiem spore zakupy. Las wokół naszego pensjonatu, fot. autor Ceny porównywalne do polskich. Na przykład: pomidory - od 0,75 euro za kilogram, oliwa z miejscowych oliwek -... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
05.09.2011 - Portugalia, Portugalia – sobota, czyli jedziemy autobusem
Wstajemy około 7.00. Miasto jeszcze śpi. Jest sobota. My jednak musimy dojechać na dworzec autobusowy. Na Praça dos Restauradores znajduje się stacja metra o nazwie Restauradores. Żegnamy się z miłym gospodarzem pensjonatu i ruszamy do metra. Do stacji dochodzimy po 5 minutach. Automaty w lizbońskim metrze są w trzech językach: portugalskim, hiszpańskim i angielskim. Okazuje się, że musimy za 50 centów kupić sobie karty, które przy następnych... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Wstajemy około 7.00. Miasto jeszcze śpi. Jest sobota. My jednak musimy dojechać na dworzec autobusowy. Na Praça dos Restauradores znajduje się stacja metra o nazwie Restauradores. Żegnamy się z miłym gospodarzem pensjonatu i ruszamy do metra. Do stacji dochodzimy po 5 minutach. Automaty w lizbońskim metrze są w trzech językach: portugalskim, hiszpańskim i angielskim. Okazuje się, że musimy za 50 centów kupić sobie karty, które przy następnych... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
04.09.2011 - Portugalia, Portugalia – pierwszy dzień, czyli włóczęga po Lizbonie
Rano budzą nas dochodzące z ulicy odgłosy. Restauratorzy zaczęli rozstawiać stoliki czekając na śniadaniowych klientów. My bierzemy prysznic i ruszamy na spacer. Nie mamy żadnych konkretnych planów. Po prostu pójdziemy tam, gdzie nas oczy poniosą. Mieszkamy w północnej części dzielnicy Baixa. Znajdują się tutaj siedziby banków, urzędów i wiele sklepów. Lizbona. Dzielnica Baixa i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Rano budzą nas dochodzące z ulicy odgłosy. Restauratorzy zaczęli rozstawiać stoliki czekając na śniadaniowych klientów. My bierzemy prysznic i ruszamy na spacer. Nie mamy żadnych konkretnych planów. Po prostu pójdziemy tam, gdzie nas oczy poniosą. Mieszkamy w północnej części dzielnicy Baixa. Znajdują się tutaj siedziby banków, urzędów i wiele sklepów. Lizbona. Dzielnica Baixa i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
02.09.2011 - Portugalia, Portugalia
Na początek, czyli co zdarzyło się w styczniu Początek stycznia. W domu, jak co roku zaczyna się dyskusja, gdzie też pojedziemy. Oceniamy, porównujemy ceny biletów lotniczych. Wreszcie po … kilkunastu godzinach … mamy go!!! We wrześniu ruszymy do Portugalii. Ale nie na południe. To by było za proste. Zresztą w Algarve już byliśmy. Chcemy trochę lepiej poznać kraj Vasco da Gamy. Dlatego nasz wybór pada na centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 11.05.2012
Na początek, czyli co zdarzyło się w styczniu Początek stycznia. W domu, jak co roku zaczyna się dyskusja, gdzie też pojedziemy. Oceniamy, porównujemy ceny biletów lotniczych. Wreszcie po … kilkunastu godzinach … mamy go!!! We wrześniu ruszymy do Portugalii. Ale nie na południe. To by było za proste. Zresztą w Algarve już byliśmy. Chcemy trochę lepiej poznać kraj Vasco da Gamy. Dlatego nasz wybór pada na centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 11.05.2012
22.06.2011 - Jeden dzień na Kaszubach - 21 czerwca 2011 roku
Właściwie to nawet dobrze się złożyło. Mama Beaty ma dzisiaj imieniny, korzystając więc z dobrej pogody zabieramy rodziców na Kaszuby. Będzie można zobaczyć jak część tego regionu wygląda przed wakacjami, które zaczynają się w tym tygodniu. Ruszamy o 10.00. Wjeżdżamy na drogę krajową numer 20, którą chcemy dostać się do Żukowa. Stan nawierzchni dobry (niedawno były tu remonty), trzeba jednak uważać na dość spory, jak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Właściwie to nawet dobrze się złożyło. Mama Beaty ma dzisiaj imieniny, korzystając więc z dobrej pogody zabieramy rodziców na Kaszuby. Będzie można zobaczyć jak część tego regionu wygląda przed wakacjami, które zaczynają się w tym tygodniu. Ruszamy o 10.00. Wjeżdżamy na drogę krajową numer 20, którą chcemy dostać się do Żukowa. Stan nawierzchni dobry (niedawno były tu remonty), trzeba jednak uważać na dość spory, jak... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
06.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 14
26 maja 2011 roku, czyli wracamy Prawie dwa tygodnie zleciały nie wiadomo kiedy. Mamy wrażenie jakbyśmy wyjechali z domu kilka miesięcy temu, ale czas spędzaliśmy dosyć intensywnie i dlatego tak to wygląda. Wstajemy wcześnie. Znosimy rzeczy do samochodu i zbieramy się do odjazdu. Jeszcze kawa z gospodarzami - Dżennetą i Mirkiem (piękne podziękowania za gościniec - czyli tatarskie przysmaki na drogę), przypięcia psa do pasów i w ... drogę. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
26 maja 2011 roku, czyli wracamy Prawie dwa tygodnie zleciały nie wiadomo kiedy. Mamy wrażenie jakbyśmy wyjechali z domu kilka miesięcy temu, ale czas spędzaliśmy dosyć intensywnie i dlatego tak to wygląda. Wstajemy wcześnie. Znosimy rzeczy do samochodu i zbieramy się do odjazdu. Jeszcze kawa z gospodarzami - Dżennetą i Mirkiem (piękne podziękowania za gościniec - czyli tatarskie przysmaki na drogę), przypięcia psa do pasów i w ... drogę. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
05.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 13
25 maja 2011 roku, czyli ballada o Kruszynianach Jutro wracamy do Domu. Samochód ma dzisiaj wolne. Musimy odpocząć przed jutrzejszą jazdą, a mamy do przejechania około 500 kilometrów. Dlatego postanawiamy nie ruszać się nigdzie i spędzić czas z naszymi gospodarzami. Jeden z domów w Kruszynianach, fot. autor W Kruszynianach osiadł między innymi pułkownik Samuel Murza Krzeczowski - Tatar, który miał... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
25 maja 2011 roku, czyli ballada o Kruszynianach Jutro wracamy do Domu. Samochód ma dzisiaj wolne. Musimy odpocząć przed jutrzejszą jazdą, a mamy do przejechania około 500 kilometrów. Dlatego postanawiamy nie ruszać się nigdzie i spędzić czas z naszymi gospodarzami. Jeden z domów w Kruszynianach, fot. autor W Kruszynianach osiadł między innymi pułkownik Samuel Murza Krzeczowski - Tatar, który miał... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
04.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 12
24 maja 2011 roku, czyli o tym, że nie święci garnki lepią i ... robią łyżki Po wczorajszych wojażach, dzisiaj jedziemy zdecydowanie bliżej. Chcemy, chociaż częściwo, zobaczyć jakie rzeczy wyrabiane są przez rzemieślników tworzących Szlak Rękodzieła Ludowego Podlasia. Spokojnie pijemy poranną kawę i równie spokojnie ruszamy w drogę. Przez Krynki dojeżdżamy do Sokółki drogą wojewódzką numer 674. Tam... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
24 maja 2011 roku, czyli o tym, że nie święci garnki lepią i ... robią łyżki Po wczorajszych wojażach, dzisiaj jedziemy zdecydowanie bliżej. Chcemy, chociaż częściwo, zobaczyć jakie rzeczy wyrabiane są przez rzemieślników tworzących Szlak Rękodzieła Ludowego Podlasia. Spokojnie pijemy poranną kawę i równie spokojnie ruszamy w drogę. Przez Krynki dojeżdżamy do Sokółki drogą wojewódzką numer 674. Tam... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
01.06.2011 - Wyprawa na wschód. Część 11
23 maja 2011 roku, czyli o cerkwiach i żubrze w puszczy Ranek jak w dobrej jednostce wojskowej. Na prawo patrz! Spacer z psem. Na lewo patrz! Śniadanie. Potem komenda "do wozu!" i jedziemy do Białowieży. Z Kruszynian nie jedziemy tym razem do Krynek, tylko w przeciwnym kierunku. Po przejechaniu kilku kilometrów asfaltem na granicy powiatów sokólskiego i białostockiego wjeżdżamy na szutrówkę. Jest... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
23 maja 2011 roku, czyli o cerkwiach i żubrze w puszczy Ranek jak w dobrej jednostce wojskowej. Na prawo patrz! Spacer z psem. Na lewo patrz! Śniadanie. Potem komenda "do wozu!" i jedziemy do Białowieży. Z Kruszynian nie jedziemy tym razem do Krynek, tylko w przeciwnym kierunku. Po przejechaniu kilku kilometrów asfaltem na granicy powiatów sokólskiego i białostockiego wjeżdżamy na szutrówkę. Jest... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
31.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 10
22 maja 2011 roku, czyli historia ekumeniczno-żydowska Wiem, że staje się to powoli nudne, ale jak właściciel psa ma opisać swój ranek, skoro wszystkie są tak do siebie podobne. Skoro więc domyślacie się od czego zaczęliśmy dzień, to ... pomyliliście się. Skoro świt idziemy ze Zbyszkiem podejrzeć... łosie. Podobno można je spotkać wcześnie rano w drodze do lasu. Mgła taka, że widać na 5-10 metrów. Słońce wschodzi jednak coraz wyżej i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
22 maja 2011 roku, czyli historia ekumeniczno-żydowska Wiem, że staje się to powoli nudne, ale jak właściciel psa ma opisać swój ranek, skoro wszystkie są tak do siebie podobne. Skoro więc domyślacie się od czego zaczęliśmy dzień, to ... pomyliliście się. Skoro świt idziemy ze Zbyszkiem podejrzeć... łosie. Podobno można je spotkać wcześnie rano w drodze do lasu. Mgła taka, że widać na 5-10 metrów. Słońce wschodzi jednak coraz wyżej i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
30.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 9
21 maja 2011 roku, czyli o oswojonym bocianie, Supraślu i teatrze Dni przelatują nam nie wiadomo kiedy. Rano przy śniadaniu poznajemy przesympatycznych podróżników, czyli Grażynę i Zbyszka z Warszawy, którzy po kilku latach nieobecności w Tatarskiej Jurcie postanowili zobaczyć jak wygląda obecnie. Rozmowa przy tradycyjnej już porannej kawie przedłużyła się nam do ... przedpołudnia. Umawiamy się na spotkanie w Supraślu i ruszamy na swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
21 maja 2011 roku, czyli o oswojonym bocianie, Supraślu i teatrze Dni przelatują nam nie wiadomo kiedy. Rano przy śniadaniu poznajemy przesympatycznych podróżników, czyli Grażynę i Zbyszka z Warszawy, którzy po kilku latach nieobecności w Tatarskiej Jurcie postanowili zobaczyć jak wygląda obecnie. Rozmowa przy tradycyjnej już porannej kawie przedłużyła się nam do ... przedpołudnia. Umawiamy się na spotkanie w Supraślu i ruszamy na swoje... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
29.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 8
20 maja 2011 roku, czyli o rozlewiskach Narwi, gradzie w Tykocinie i Dżemilu Gembickim Rytm dnia zaczyna się od psa. Wstawanie, mycie zębów (swoich, nie psa), ubieranie się, sprawdzenie czy psy właścicieli czasem już nie buszują na dworze i wyjście z jej wysokością na poranny spacer.Po powrocie, trochę siedzenia nad komputerami i śniadanie. Dzisiaj znowu czeka nas jazda samochodem i to dłuższa niż wczoraj. W samo południe jesteśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
20 maja 2011 roku, czyli o rozlewiskach Narwi, gradzie w Tykocinie i Dżemilu Gembickim Rytm dnia zaczyna się od psa. Wstawanie, mycie zębów (swoich, nie psa), ubieranie się, sprawdzenie czy psy właścicieli czasem już nie buszują na dworze i wyjście z jej wysokością na poranny spacer.Po powrocie, trochę siedzenia nad komputerami i śniadanie. Dzisiaj znowu czeka nas jazda samochodem i to dłuższa niż wczoraj. W samo południe jesteśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
24.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 7
19 maja 2011 roku, czyli o polskich Tatarach, sokołach, imamie i Krynkach Historia osadnictwa Tatarów na Podlasiu sięga kilkuset lat wstecz. W 1672 roku doszło do "buntu Lipków", w wyniku którego sejm przywrócił Tatarom dawne prawa. Zamiast żołdu otrzymali w 1679 roku ziemię. Pułkownik Samuel Murza Krzeczowski i jego podwładni otrzymali Kruszyniany, Łużany i Nietupe. Tatarzy nigdy nie zdradzili Rzeczpospolitej. Brali udział w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
19 maja 2011 roku, czyli o polskich Tatarach, sokołach, imamie i Krynkach Historia osadnictwa Tatarów na Podlasiu sięga kilkuset lat wstecz. W 1672 roku doszło do "buntu Lipków", w wyniku którego sejm przywrócił Tatarom dawne prawa. Zamiast żołdu otrzymali w 1679 roku ziemię. Pułkownik Samuel Murza Krzeczowski i jego podwładni otrzymali Kruszyniany, Łużany i Nietupe. Tatarzy nigdy nie zdradzili Rzeczpospolitej. Brali udział w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 6
18 maja 2011 roku, czyli o przyjemnościach leniuchowania Wstajemy z mocnym postanowieniem, że ... nic dzisiaj nie robimy. Przejechaliśmy od piątku prawie 1300 kilometrów i musimy odpocząć. Rano, jak zwykle spacer z psem, który jest w lekkim szoku, że nie może po prostu wybiec na pole, poszczekać trochę na krowy i konie, potarzać się w trawie i wrócić samopas do pokoju. Tym razem przykładnie chodzi na smyczy, co trochę ją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
18 maja 2011 roku, czyli o przyjemnościach leniuchowania Wstajemy z mocnym postanowieniem, że ... nic dzisiaj nie robimy. Przejechaliśmy od piątku prawie 1300 kilometrów i musimy odpocząć. Rano, jak zwykle spacer z psem, który jest w lekkim szoku, że nie może po prostu wybiec na pole, poszczekać trochę na krowy i konie, potarzać się w trawie i wrócić samopas do pokoju. Tym razem przykładnie chodzi na smyczy, co trochę ją... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 5
17 maja 2011 roku, czyli kiedyś coś się kończy i kiedyś zaczyna Przychodzi taki czas, że trzeba pożegnać się z gospodarzami i ruszyć w dalszą drogę. Dla nas ta chwila jest dzisiaj. Ranek wyznacza obowiązkowy spacer z rudzielcem kaszubskim. Następnie przenosimy rzeczy do samochodu, żegnamy się z przemiłą panią Ewą, jej mężem, rodzicami i synem i jedziemy na południe. Przemieszczamy się drogą krajową numer 16. Zauważamy tablicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
17 maja 2011 roku, czyli kiedyś coś się kończy i kiedyś zaczyna Przychodzi taki czas, że trzeba pożegnać się z gospodarzami i ruszyć w dalszą drogę. Dla nas ta chwila jest dzisiaj. Ranek wyznacza obowiązkowy spacer z rudzielcem kaszubskim. Następnie przenosimy rzeczy do samochodu, żegnamy się z przemiłą panią Ewą, jej mężem, rodzicami i synem i jedziemy na południe. Przemieszczamy się drogą krajową numer 16. Zauważamy tablicę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 4
16 maja 2011 roku, czyli jak to jest z mniejszością litewską w Polsce, o trójstyku granic, wiaduktach w Stańczykach i serach Po trochę dłuższym niż zazwyczaj spaniu (słowo "trochę" jest użyte celowo, nasz cynamonek na czterech łapach nie pozwoliłby na dłużej), jemy śniadanie, a nastęnie wsiadamy do samochodu. Ruszamy w kierunku Sejn. W Sejnach jak zwykle spokojna, leniwa atmosfera, fot. autor Za nimi drogą... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
16 maja 2011 roku, czyli jak to jest z mniejszością litewską w Polsce, o trójstyku granic, wiaduktach w Stańczykach i serach Po trochę dłuższym niż zazwyczaj spaniu (słowo "trochę" jest użyte celowo, nasz cynamonek na czterech łapach nie pozwoliłby na dłużej), jemy śniadanie, a nastęnie wsiadamy do samochodu. Ruszamy w kierunku Sejn. W Sejnach jak zwykle spokojna, leniwa atmosfera, fot. autor Za nimi drogą... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
23.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 3
15 maja 2011 roku, czyli podróż sentymentalna Na tę podróż bardzo długo czekałem. Były w przedwojennej Polsce dwa szczególne miejsca, które przy ustalaniu nowych granic niestety nie zostały do niej włączone. Miasta, do których Polacy czują szczególny sentyment. Myślę o Wilnie i Lwowie. Do drugiego z nich mielibyśmy stąd za daleko, ale do pierwszego mamy tylko około 170 kilometrów. Nic tylko jechać i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15 maja 2011 roku, czyli podróż sentymentalna Na tę podróż bardzo długo czekałem. Były w przedwojennej Polsce dwa szczególne miejsca, które przy ustalaniu nowych granic niestety nie zostały do niej włączone. Miasta, do których Polacy czują szczególny sentyment. Myślę o Wilnie i Lwowie. Do drugiego z nich mielibyśmy stąd za daleko, ale do pierwszego mamy tylko około 170 kilometrów. Nic tylko jechać i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
18.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 2
14 maja 2011 roku, czyli o powstaniu sejneńskim, podróży pociągiem, mieście nad Czarną Hańczą, błogosławionym Janie Pawle II i … obiedzie. Tak dobrze nam się spało. Obudził nas badawczy wzrok Sfinksa. To pies wpatrywał się w nas wyrażając wyraźne życzenie „proszę natychmiast wyjść ze mną na spacer”. Chcąc nie chcąc ubraliśmy się i ruszyliśmy na łąkę. Mocca chyba była zadowolona, według mnie wyraźnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
14 maja 2011 roku, czyli o powstaniu sejneńskim, podróży pociągiem, mieście nad Czarną Hańczą, błogosławionym Janie Pawle II i … obiedzie. Tak dobrze nam się spało. Obudził nas badawczy wzrok Sfinksa. To pies wpatrywał się w nas wyrażając wyraźne życzenie „proszę natychmiast wyjść ze mną na spacer”. Chcąc nie chcąc ubraliśmy się i ruszyliśmy na łąkę. Mocca chyba była zadowolona, według mnie wyraźnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
14.05.2011 - Wyprawa na wschód. Część 1
13 maja 2011 roku, czyli o tym, że piątek z takim numerem może czasami wkurzyć, a polskie drogi cały czas wymagają nakładów Długo zastanawialiśmy się gdzie pojechać „w Polskę”. Wreszcie wybór padł na naszą ziemię nieznaną, czyli na wschód kraju nad Wisłą. Właściwie to północny wschód. Na południowy, na razie, z położeniem akcentu na słowa „na razie” zabrakło nam czasu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
13 maja 2011 roku, czyli o tym, że piątek z takim numerem może czasami wkurzyć, a polskie drogi cały czas wymagają nakładów Długo zastanawialiśmy się gdzie pojechać „w Polskę”. Wreszcie wybór padł na naszą ziemię nieznaną, czyli na wschód kraju nad Wisłą. Właściwie to północny wschód. Na południowy, na razie, z położeniem akcentu na słowa „na razie” zabrakło nam czasu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
30.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 5
26 kwietnia 2011 roku, czyli Goci i Krzyżacy Wszystko co dobre ma to do siebie, że niestety szybko się kończy. Dopiero przyjechaliśmy do gościnnej "Borowej Doliny", a już musimy jechać z powrotem do Gdyni. Po (jak zwykle) wspaniałym śniadaniu żegnamy się z Panami Eugeniuszem i Norbertem. Jeszcze rzut oka na "Borową Dolinę" i w drogę, fot. autor Obiecujemy, że na pewno tutaj wrócimy i że będziemy głosić ile sił... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
26 kwietnia 2011 roku, czyli Goci i Krzyżacy Wszystko co dobre ma to do siebie, że niestety szybko się kończy. Dopiero przyjechaliśmy do gościnnej "Borowej Doliny", a już musimy jechać z powrotem do Gdyni. Po (jak zwykle) wspaniałym śniadaniu żegnamy się z Panami Eugeniuszem i Norbertem. Jeszcze rzut oka na "Borową Dolinę" i w drogę, fot. autor Obiecujemy, że na pewno tutaj wrócimy i że będziemy głosić ile sił... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
30.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 4
25 kwietnia 2011 roku, czyli jak lany poniedziałek, to nad wodę Drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Ranny cykl wyznacza nam pies. Po prostu siada przed łóżkiem i tak wpatruje się w nasze oczy, że wreszcie Beatkę lub mnie obudzi. A jak chociaż lekko je otworzymy - ma nas. Nie ma przebacz, trzeba wstawać i wyprowadzać "panienkę" na spacer. Mówi się trudno. Po to adoptowaliśmy Moccę, żeby miała w życiu trochę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
25 kwietnia 2011 roku, czyli jak lany poniedziałek, to nad wodę Drugi dzień Świąt Zmartwychwstania Pańskiego. Ranny cykl wyznacza nam pies. Po prostu siada przed łóżkiem i tak wpatruje się w nasze oczy, że wreszcie Beatkę lub mnie obudzi. A jak chociaż lekko je otworzymy - ma nas. Nie ma przebacz, trzeba wstawać i wyprowadzać "panienkę" na spacer. Mówi się trudno. Po to adoptowaliśmy Moccę, żeby miała w życiu trochę... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 20.05.2012
29.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 3
24 kwietnia 2011 roku, czyli radość i miłość Od samego rana katolicy na całym świecie przekazują sobie radosną wieść. "Pan Jezus zmartwychwstał". Wielka Niedziela - dzień, w którym wszystko się wypełniło. Jak zwykle budzi nas rudy stwór na czterech łapach domagając się natychmiastowego wyjścia do lasu. Chcąc nie chcąc (właściwie to nie mając innego wyjścia) spełniamy jego wolę i ruszamy na spacerek. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
24 kwietnia 2011 roku, czyli radość i miłość Od samego rana katolicy na całym świecie przekazują sobie radosną wieść. "Pan Jezus zmartwychwstał". Wielka Niedziela - dzień, w którym wszystko się wypełniło. Jak zwykle budzi nas rudy stwór na czterech łapach domagając się natychmiastowego wyjścia do lasu. Chcąc nie chcąc (właściwie to nie mając innego wyjścia) spełniamy jego wolę i ruszamy na spacerek. ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
28.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 2
23 kwietnia 2011 roku, czyli Osie, bory, tajemnicze lotnisko, Grudziądz i znowu woda Spaliśmy jak zabici. Pies nie pozwolił nam na wylegiwanie i około 7 poszliśmy na spacer. Nasz pensjonat położony jest praktycznie w lesie. Mocca miała używanie jak mało kiedy. Nie ma jak to mina twojego psa, który wraca szczęśliwy ze spaceru z wywalonym ozorem. Oto szczęśliwy pies, fot. autor My jednak nie przyjechaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
23 kwietnia 2011 roku, czyli Osie, bory, tajemnicze lotnisko, Grudziądz i znowu woda Spaliśmy jak zabici. Pies nie pozwolił nam na wylegiwanie i około 7 poszliśmy na spacer. Nasz pensjonat położony jest praktycznie w lesie. Mocca miała używanie jak mało kiedy. Nie ma jak to mina twojego psa, który wraca szczęśliwy ze spaceru z wywalonym ozorem. Oto szczęśliwy pies, fot. autor My jednak nie przyjechaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
27.04.2011 - Wielkanocne wojaże. Część 1
22 kwietnia 2011 roku, czyli woda, Kociewie i borowa droga Drugi raz z rzędu spędzamy Wielkanoc poza domem. Jakoś łatwiej wyjechać na te święta niż na Boże Narodzenie. Rodzice zaproponowali nam Bory Tucholskie. Niedaleko od domu, a jest to miejsce gdzie można całkiem fajnie spędzić wolny czas. Ruszamy w Wielki Piątek. Jedyny dzień w roku, w którym w kościele katolickim nie jest odprawiana msza święta. Dzień... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
22 kwietnia 2011 roku, czyli woda, Kociewie i borowa droga Drugi raz z rzędu spędzamy Wielkanoc poza domem. Jakoś łatwiej wyjechać na te święta niż na Boże Narodzenie. Rodzice zaproponowali nam Bory Tucholskie. Niedaleko od domu, a jest to miejsce gdzie można całkiem fajnie spędzić wolny czas. Ruszamy w Wielki Piątek. Jedyny dzień w roku, w którym w kościele katolickim nie jest odprawiana msza święta. Dzień... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
25.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 7
14 marca 2011 roku, czyli dom największą wartością I naprawdę nie wiadomo kiedy zleciał nam czas w Spandau, Berlinie i okolicach. Dopiero przyjechaliśmy, a już czas na pakowanie i podróż powrotną. Miasto żegna nas deszczem. Znowu autobus, kolejka miejska i przyjeżdżamy na dworzec główny. Tutaj mamy trochę czasu. Nigdzie się już nie wybieramy. Idziemy na właściwy peron i obserwujemy przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
14 marca 2011 roku, czyli dom największą wartością I naprawdę nie wiadomo kiedy zleciał nam czas w Spandau, Berlinie i okolicach. Dopiero przyjechaliśmy, a już czas na pakowanie i podróż powrotną. Miasto żegna nas deszczem. Znowu autobus, kolejka miejska i przyjeżdżamy na dworzec główny. Tutaj mamy trochę czasu. Nigdzie się już nie wybieramy. Idziemy na właściwy peron i obserwujemy przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
24.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 6
13 marca 2011 roku, czyli nareszcie Spandau Noc miałem taką sobie. Plecy dawały mi do wiwatu, każda zmiana pozycji przynosiła nieznośny ból. Że też odzywają się nie wtedy kiedy jesteśmy w domu, tylko jak wyjedziemy. Tak było na Słowacji parę lat temu. Beatka myślała, że symuluję, ponieważ nie chcę nauczyć się jeździć na nartach. Jeden z wodnych szlaków w Spandau, w tle wieża Cytadeli, fot. autor ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
13 marca 2011 roku, czyli nareszcie Spandau Noc miałem taką sobie. Plecy dawały mi do wiwatu, każda zmiana pozycji przynosiła nieznośny ból. Że też odzywają się nie wtedy kiedy jesteśmy w domu, tylko jak wyjedziemy. Tak było na Słowacji parę lat temu. Beatka myślała, że symuluję, ponieważ nie chcę nauczyć się jeździć na nartach. Jeden z wodnych szlaków w Spandau, w tle wieża Cytadeli, fot. autor ... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
23.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 5
12 marca 2011 roku, czyli prawie podróż dookoła świata Po śniadaniu razem z Heniem i siostrą Małgosi - Eleonorą jedziemy na ITB. Jedne z największych targów turystycznych na świecie. Publiczność jest wpuszczana od godziny 10.00. My jesteśmy parę minut po niej. Przed głównym wejściem do budynku Messe Berlin spory tłum. Messe Berlin, 12 marca 2011 roku, parę minut po 10.00, fot. autor Trzeba... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
12 marca 2011 roku, czyli prawie podróż dookoła świata Po śniadaniu razem z Heniem i siostrą Małgosi - Eleonorą jedziemy na ITB. Jedne z największych targów turystycznych na świecie. Publiczność jest wpuszczana od godziny 10.00. My jesteśmy parę minut po niej. Przed głównym wejściem do budynku Messe Berlin spory tłum. Messe Berlin, 12 marca 2011 roku, parę minut po 10.00, fot. autor Trzeba... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
21.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 4
11 marca 2011 roku, czyli śladami historii Ten porządek zaczyna nam wchodzić w krew. Po śniadaniu do autobusu, dojazd do dworca kolejowego w Spandau, a potem do Bahnhof Zoologischer Garten. Urozmaiceniem podróży była kontrola biletów w autobusie. Kontrolerzy ubrani jak zwyczajni pasażerowie, niczym się nie wyróżniali. Podczas jazdy nagle wstali, okazali legitymacje i sprawdzali czy ktoś korzystający z usług berlińskiej komunikacji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
11 marca 2011 roku, czyli śladami historii Ten porządek zaczyna nam wchodzić w krew. Po śniadaniu do autobusu, dojazd do dworca kolejowego w Spandau, a potem do Bahnhof Zoologischer Garten. Urozmaiceniem podróży była kontrola biletów w autobusie. Kontrolerzy ubrani jak zwyczajni pasażerowie, niczym się nie wyróżniali. Podczas jazdy nagle wstali, okazali legitymacje i sprawdzali czy ktoś korzystający z usług berlińskiej komunikacji... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
20.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 3. Jedziemy do Poczdamu
10 marca 2011 roku, czyli kolejna Brama Brandenburska Wyspaliśmy się porządnie, zjedliśmy śniadanie i w drogę na przystanek autobusowy. Na dworcu kolejowym spotykamy pierwszą "niespodziankę". Okazuje się, że strajkowali maszyniści, w tym również kolejki miejskiej i musimy trochę poczekać. Na peronie pracownicy Deutsche Bahn tłumaczą podróżnym jak długo potrwa ta sytuacja. Po około 20 minutach wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
10 marca 2011 roku, czyli kolejna Brama Brandenburska Wyspaliśmy się porządnie, zjedliśmy śniadanie i w drogę na przystanek autobusowy. Na dworcu kolejowym spotykamy pierwszą "niespodziankę". Okazuje się, że strajkowali maszyniści, w tym również kolejki miejskiej i musimy trochę poczekać. Na peronie pracownicy Deutsche Bahn tłumaczą podróżnym jak długo potrwa ta sytuacja. Po około 20 minutach wreszcie ruszamy. Dojeżdżamy do... więcej »
Komentarzy: 2 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
16.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 2
9 marca 2011 roku, czyli duchy przeszłości Wstajemy dosyć wcześnie. Jemy śniadanie i jak mówią mieszkańcy Spandau, jedziemy do Berlina. W autobusie, którym dojeżdżamy do dworca kolejowego w pierwszej kolejności kasujemy kupione wczoraj siedmiodniowe bilety. Już więcej nie bedziemy musieli tego robić, a bilety będą cały czas ważne. Musicie pamiętać, że w autobusach obowiązuje zasada, że wsiada się do nich przednimi drzwiami i bez pytania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
9 marca 2011 roku, czyli duchy przeszłości Wstajemy dosyć wcześnie. Jemy śniadanie i jak mówią mieszkańcy Spandau, jedziemy do Berlina. W autobusie, którym dojeżdżamy do dworca kolejowego w pierwszej kolejności kasujemy kupione wczoraj siedmiodniowe bilety. Już więcej nie bedziemy musieli tego robić, a bilety będą cały czas ważne. Musicie pamiętać, że w autobusach obowiązuje zasada, że wsiada się do nich przednimi drzwiami i bez pytania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
16.03.2011 - Spandau, Berlin i okolice - część 1
8 marca 2011 roku, czyli Dzień Kobiet i z Czechami do Niemiec Ta podróż czekała na nas już od pewnego czasu. Stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zobaczyć Targi Turystyczne w Berlinie, a ponieważ Małgosia i Henryk powiedzieli, że nas na te parę dni przyjmą, nie było żadnych przeszkód by ruszyć do Niemiec. Nasza droga zaczęła się oczywiście wcześniej. Szukaliśmy najtańszych biletów na pociągi do Berlina. Inter City... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
8 marca 2011 roku, czyli Dzień Kobiet i z Czechami do Niemiec Ta podróż czekała na nas już od pewnego czasu. Stwierdziliśmy, że dobrze byłoby zobaczyć Targi Turystyczne w Berlinie, a ponieważ Małgosia i Henryk powiedzieli, że nas na te parę dni przyjmą, nie było żadnych przeszkód by ruszyć do Niemiec. Nasza droga zaczęła się oczywiście wcześniej. Szukaliśmy najtańszych biletów na pociągi do Berlina. Inter City... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 5
19 grudnia 2010 roku Rano Ania i Zbyszek szykują śniadanie mistrzów. Najedzeni wsiadamy do samochodu i jedziemy do położonej na północ od Lubeki miejscowości Timmendorfer Strand. W centrum, pomimo niedzieli, niektóre sklepy są czynne, przez szyby widać klientów. Jest mroźno. Drzewa mają srebrny kolor. Drzewa w Timmnedorfer Strand, fot. autor Wszystko wygląda po prostu bajkowo. Idziemy nad... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
19 grudnia 2010 roku Rano Ania i Zbyszek szykują śniadanie mistrzów. Najedzeni wsiadamy do samochodu i jedziemy do położonej na północ od Lubeki miejscowości Timmendorfer Strand. W centrum, pomimo niedzieli, niektóre sklepy są czynne, przez szyby widać klientów. Jest mroźno. Drzewa mają srebrny kolor. Drzewa w Timmnedorfer Strand, fot. autor Wszystko wygląda po prostu bajkowo. Idziemy nad... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 4
18 grudnia 2010 roku – uprawiamy Glühweining Po wczorajszym zwiedzaniu śpimy trochę dłużej. Czekamy, aż Zbyszek przyjedzie z pracy. Wybieramy się do galerii handlowej. Tłum niesamowity. Nie ma się jednak co dziwić, za tydzień będziemy mieli pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Ludzie w szale kupowania. Widać, że ostatni kryzys jest dla Niemców tylko złym wspomnieniem. Beatka i ja korzystamy z okazji i również... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
18 grudnia 2010 roku – uprawiamy Glühweining Po wczorajszym zwiedzaniu śpimy trochę dłużej. Czekamy, aż Zbyszek przyjedzie z pracy. Wybieramy się do galerii handlowej. Tłum niesamowity. Nie ma się jednak co dziwić, za tydzień będziemy mieli pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Ludzie w szale kupowania. Widać, że ostatni kryzys jest dla Niemców tylko złym wspomnieniem. Beatka i ja korzystamy z okazji i również... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
22.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 3
17 grudnia 2010 roku Czterdzieści lat temu na dworcu Gdynia Stocznia podobno robotnicza władza strzelała do robotników jadących na jej wezwanie do pracy. Ministrem Obrony Narodowej był wtedy… No właśnie, kto? Mają ludzie jeszcze taką pamięć? Ja wiem i myślę, że wielu wie i nie zapomni. Wróćmy jednak do Hamburga. Dzisiaj to właśnie miasto będzie naszym celem. Pełna jego nazwa to: Wolne i Hanzeatyckie Miasto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
17 grudnia 2010 roku Czterdzieści lat temu na dworcu Gdynia Stocznia podobno robotnicza władza strzelała do robotników jadących na jej wezwanie do pracy. Ministrem Obrony Narodowej był wtedy… No właśnie, kto? Mają ludzie jeszcze taką pamięć? Ja wiem i myślę, że wielu wie i nie zapomni. Wróćmy jednak do Hamburga. Dzisiaj to właśnie miasto będzie naszym celem. Pełna jego nazwa to: Wolne i Hanzeatyckie Miasto... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
21.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 2
16 grudnia 2010 roku Wstajemy o 7.30. Po śniadaniu ruszamy do stacji metra. Na dworze lekki mróz, ciągle sypie śnieg. Po drodze podchodzimy do ogłoszenia powieszonego na drzewie. Początkowo myślimy, że komuś zginął pies. Okazuje się jednak, że to KOT. Nieopatrzenie, razem i to dosyć głośno wypowiadamy to słowo. Przechodząca obok pani kręci głową z dezaprobatą. Uświadamiamy sobie, że jej reakcja jest jak najbardziej na miejscu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
16 grudnia 2010 roku Wstajemy o 7.30. Po śniadaniu ruszamy do stacji metra. Na dworze lekki mróz, ciągle sypie śnieg. Po drodze podchodzimy do ogłoszenia powieszonego na drzewie. Początkowo myślimy, że komuś zginął pies. Okazuje się jednak, że to KOT. Nieopatrzenie, razem i to dosyć głośno wypowiadamy to słowo. Przechodząca obok pani kręci głową z dezaprobatą. Uświadamiamy sobie, że jej reakcja jest jak najbardziej na miejscu.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
21.12.2010 - Hamburg - Lubeka, część 1
15 grudnia 2010 roku W tę podróż mogliśmy wybrać się tylko podczas Adwentu. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają jarmarki bożonarodzeniowe w miejscach, gdzie mają kilkusetletnią tradycję. W grę wchodziły Niemcy, Szwajcaria i Austria. Nasi przyjaciele Ania i Zbyszek, mieszkańcy Hamburga, pomimo przedświątecznej krzątaniny stwierdzili, że nas przenocują, nie było więc na co czekać. R ano zawozimy psa do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15 grudnia 2010 roku W tę podróż mogliśmy wybrać się tylko podczas Adwentu. Chcieliśmy zobaczyć jak wyglądają jarmarki bożonarodzeniowe w miejscach, gdzie mają kilkusetletnią tradycję. W grę wchodziły Niemcy, Szwajcaria i Austria. Nasi przyjaciele Ania i Zbyszek, mieszkańcy Hamburga, pomimo przedświątecznej krzątaniny stwierdzili, że nas przenocują, nie było więc na co czekać. R ano zawozimy psa do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
05.11.2010 - Koleją po Polsce 2010
Koleją po Polsce 2010 31 października 2010 roku Minął rok i znowu muszę skorzystać z usług polskich kolei. Ciekawy jestem co się zmieniło na lepsze (jestem niepoprawnym optymistą, po tym, co zobaczyłem rok temu, może być tylko lepiej). Ale czy rzeczywiście? No, cóż przekonamy się. Wyjeżdżam pociągiem TLK o 5.17 z Gdyni do Wrocławia. Beatka jest kochana, wstaje rano i zawozi mnie na dworzec kolejowy w Gdyni.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Koleją po Polsce 2010 31 października 2010 roku Minął rok i znowu muszę skorzystać z usług polskich kolei. Ciekawy jestem co się zmieniło na lepsze (jestem niepoprawnym optymistą, po tym, co zobaczyłem rok temu, może być tylko lepiej). Ale czy rzeczywiście? No, cóż przekonamy się. Wyjeżdżam pociągiem TLK o 5.17 z Gdyni do Wrocławia. Beatka jest kochana, wstaje rano i zawozi mnie na dworzec kolejowy w Gdyni.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
28.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 26
27 września 2010 roku Wstaliśmy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Po śniadaniu pakowanie rzeczy do samochodu i w drogę. W Oetztal skręcamy w drogę numer 171 w kierunku Telfs. To kolejna Bundestrasse (droga krajowa), którą jedziemy. Generalnie, poruszaliśmy się przez ostatni tydzień po różnych drogach. Część była w świetnym stanie technicznym (autostrady i niektóre drogi krajowe), a część – delikatnie mówiąc... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
27 września 2010 roku Wstaliśmy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Po śniadaniu pakowanie rzeczy do samochodu i w drogę. W Oetztal skręcamy w drogę numer 171 w kierunku Telfs. To kolejna Bundestrasse (droga krajowa), którą jedziemy. Generalnie, poruszaliśmy się przez ostatni tydzień po różnych drogach. Część była w świetnym stanie technicznym (autostrady i niektóre drogi krajowe), a część – delikatnie mówiąc... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
26.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 25
26 września 2010 roku Niestety nadszedł ten dzień, kiedy trzeba sobie powiedzieć: jutro wracamy do domu. Nie tak dawno zaczynałem w Innsbrucku pisanie tego bloga, a już (może dla niektórych czytelników „dopiero”) muszę go kończyć. Postanawiamy chociaż rzucić okiem na sąsiednią dolinę, czyli Pitztal. Z Laengenfeld drogą numer 186 dojeżdżamy do Sautens. Dalej, wąską leśną drogą jedziemy do Roppen, a stamtąd do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
26 września 2010 roku Niestety nadszedł ten dzień, kiedy trzeba sobie powiedzieć: jutro wracamy do domu. Nie tak dawno zaczynałem w Innsbrucku pisanie tego bloga, a już (może dla niektórych czytelników „dopiero”) muszę go kończyć. Postanawiamy chociaż rzucić okiem na sąsiednią dolinę, czyli Pitztal. Z Laengenfeld drogą numer 186 dojeżdżamy do Sautens. Dalej, wąską leśną drogą jedziemy do Roppen, a stamtąd do... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 14.05.2012
26.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 24
25 września 2010 roku W nocy przyszło załamanie pogody. Całą noc podał deszcz, a kiedy rano spojrzeliśmy na góry, okazało się, że mniej więcej od wysokości 1400 metrów n.p.m. leży śnieg. Planowaliśmy wyjazd do Galtür na Olimpiadę Serów, ale nie ryzykowaliśmy. Miejscowość ta leży na wysokości prawie 1600 metrów, trzeba było do niej dojechać alpejską drogą, w związku z tym mieliśmy obawy czy samochód i my... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
25 września 2010 roku W nocy przyszło załamanie pogody. Całą noc podał deszcz, a kiedy rano spojrzeliśmy na góry, okazało się, że mniej więcej od wysokości 1400 metrów n.p.m. leży śnieg. Planowaliśmy wyjazd do Galtür na Olimpiadę Serów, ale nie ryzykowaliśmy. Miejscowość ta leży na wysokości prawie 1600 metrów, trzeba było do niej dojechać alpejską drogą, w związku z tym mieliśmy obawy czy samochód i my... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
25.09.2010 - Liechtenstein i inne atrakcje - część 22 bloga z Tyrolu
22 i 23 września 2010 roku Pobyt w Austrii powoli zbliża się do końca. Tyle jeszcze do zobaczenia i opisania. Mamy nadzieję, że chociaż ten blog będzie dla Was czymś w rodzaju subiektywnego przewodnika po części tego pięknego kraju. Co można robić rano w Tyrolu. Podstawowym zadaniem turysty jest spojrzenie w niebo i sprawdzenie czy dzień będzie przebiegał w promieniach słońca, czy też na szlaku niechybnie czeka go deszcz. My dla siebie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
22 i 23 września 2010 roku Pobyt w Austrii powoli zbliża się do końca. Tyle jeszcze do zobaczenia i opisania. Mamy nadzieję, że chociaż ten blog będzie dla Was czymś w rodzaju subiektywnego przewodnika po części tego pięknego kraju. Co można robić rano w Tyrolu. Podstawowym zadaniem turysty jest spojrzenie w niebo i sprawdzenie czy dzień będzie przebiegał w promieniach słońca, czy też na szlaku niechybnie czeka go deszcz. My dla siebie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
24.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 23
24 września 2010 roku Odpoczywamy po dwóch intensywnych dniach w Liechtensteinie. Do południa. Szkoda dnia, zwłaszcza, że niebo jeszcze niebieskie. Co niepokoi to silny wiatr. Najprawdopodobniej przyniesie zmianę pogody. Znamy już smak tyrolskich żółtych serów. Nie chcemy przepłacać w sklepie. Dlatego idziemy bezpośrednio do producenta w Unterried. Próbowaliśmy już jego sera. Tydzień temu kupowali go Ania i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
24 września 2010 roku Odpoczywamy po dwóch intensywnych dniach w Liechtensteinie. Do południa. Szkoda dnia, zwłaszcza, że niebo jeszcze niebieskie. Co niepokoi to silny wiatr. Najprawdopodobniej przyniesie zmianę pogody. Znamy już smak tyrolskich żółtych serów. Nie chcemy przepłacać w sklepie. Dlatego idziemy bezpośrednio do producenta w Unterried. Próbowaliśmy już jego sera. Tydzień temu kupowali go Ania i... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
22.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 21
21 września 2010 roku Rano pierwsze, nieśmiałe spojrzenia w okno i wielka radość. Pogoda super. Niebo bez jednej chmurki. Po śniadaniu, około 9.00 wsiadamy do samochodu i jedziemy do… Davos i Klosters w Szwajcarii. Po wyjeździe z doliny Oetztal nie kierujemy się na autostradę w kierunku Bregencji, tylko do Imst jedziemy drogą numer 171. Zjazd z autostrady do 15 października jest w remoncie i dlatego przemieszczamy się równoległą do niej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
21 września 2010 roku Rano pierwsze, nieśmiałe spojrzenia w okno i wielka radość. Pogoda super. Niebo bez jednej chmurki. Po śniadaniu, około 9.00 wsiadamy do samochodu i jedziemy do… Davos i Klosters w Szwajcarii. Po wyjeździe z doliny Oetztal nie kierujemy się na autostradę w kierunku Bregencji, tylko do Imst jedziemy drogą numer 171. Zjazd z autostrady do 15 października jest w remoncie i dlatego przemieszczamy się równoległą do niej... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
20.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 20
20 września 2010 roku Hurrrra!!! Dzisiaj rano znowu słońce. Zaraz po śniadaniu wsiadamy do autobusu i jedziemy do Oetztal Bahnhof. Laengenfeld, dzisiaj rano, fot. autor Za okazaniem karty gościa otrzymujemy zniżkowy Jugend Ticket i za dwie osoby płacimy 6,20 euro. Po przyjeździe idziemy na dworzec kolejowy i kupujemy bilety do Innsbrucku. Oetztal Bahnhof, fot. autor Cena biletu dla dwóch... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
20 września 2010 roku Hurrrra!!! Dzisiaj rano znowu słońce. Zaraz po śniadaniu wsiadamy do autobusu i jedziemy do Oetztal Bahnhof. Laengenfeld, dzisiaj rano, fot. autor Za okazaniem karty gościa otrzymujemy zniżkowy Jugend Ticket i za dwie osoby płacimy 6,20 euro. Po przyjeździe idziemy na dworzec kolejowy i kupujemy bilety do Innsbrucku. Oetztal Bahnhof, fot. autor Cena biletu dla dwóch... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
19.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 19
19 września 2010 roku Niebo już nieco otrząsnęło się po wyjeździe Ani i Zbyszka. Przestało płakać, od rana przybrało kolor niebieski i zaoferowało duuuuuuużo słońca. Po śniadaniu idziemy na spacer na położoną nad Laengenfeld Ambonę Diabelską (Teufelskanzeln). Mijamy Aqua Dome, przechodzimy przez Oetztaler Ache i powoli wspinamy się do góry. Zatrzymujemy się na chwilę przed ciągnącymi się dobrych parę kilometrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
19 września 2010 roku Niebo już nieco otrząsnęło się po wyjeździe Ani i Zbyszka. Przestało płakać, od rana przybrało kolor niebieski i zaoferowało duuuuuuużo słońca. Po śniadaniu idziemy na spacer na położoną nad Laengenfeld Ambonę Diabelską (Teufelskanzeln). Mijamy Aqua Dome, przechodzimy przez Oetztaler Ache i powoli wspinamy się do góry. Zatrzymujemy się na chwilę przed ciągnącymi się dobrych parę kilometrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 17.05.2012
18.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 18
18 września 2010 roku Trochę nam smutno po wyjeździe Ani i Zbyszka. Pogoda taka sobie, wprawdzie nie pada, ale podstawa chmur dosyć nisko, według mnie 1500 – 2000 metrów. Dlatego w góry nie idziemy. W Laengenfeld dzisiaj Almabtrieb. Byliśmy na podobnej imprezie w niedzielę w Zwieselstein, ale stwierdziliśmy, że nie zaszkodzi iść także tutaj. Krowy, jak krowy. Sprowadzono je z wielkim fasonem z Sulztal Alm (około 700 metrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
18 września 2010 roku Trochę nam smutno po wyjeździe Ani i Zbyszka. Pogoda taka sobie, wprawdzie nie pada, ale podstawa chmur dosyć nisko, według mnie 1500 – 2000 metrów. Dlatego w góry nie idziemy. W Laengenfeld dzisiaj Almabtrieb. Byliśmy na podobnej imprezie w niedzielę w Zwieselstein, ale stwierdziliśmy, że nie zaszkodzi iść także tutaj. Krowy, jak krowy. Sprowadzono je z wielkim fasonem z Sulztal Alm (około 700 metrów... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
17.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 17
17 września 2010 roku Dzisiaj od rana swoje myśli kieruję do tych, których 17 września 1939 roku obudziły sowieckie czołgi. Dwa totalitaryzmy zaatakowały Polskę. I jeden i drugi jest winien śmierci milionów wspaniałych ludzi tylko, czy też aż za to, że mówili po polsku. Wystarczy o historii. Na dzisiaj zaplanowaliśmy z Beatką trochę luźniejszy dzień. Stwierdziliśmy, że po dwóch intensywnych tygodniach należy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.05.2012
17 września 2010 roku Dzisiaj od rana swoje myśli kieruję do tych, których 17 września 1939 roku obudziły sowieckie czołgi. Dwa totalitaryzmy zaatakowały Polskę. I jeden i drugi jest winien śmierci milionów wspaniałych ludzi tylko, czy też aż za to, że mówili po polsku. Wystarczy o historii. Na dzisiaj zaplanowaliśmy z Beatką trochę luźniejszy dzień. Stwierdziliśmy, że po dwóch intensywnych tygodniach należy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.05.2012
17.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 16
16 września 2010 roku Dwa dni temu obiecałem, że podam ile zaoszczędziliśmy na Oetztal Card. Jak już wiecie, kupiliśmy karty na 10 dni. Przypomnę, że każda kosztowała po 84 euro. Czas na coś, co mało kto lubi, czyli wyliczenia. I tak: 6 września byliśmy w Kühtai i wjechaliśmy Drei-Seen-Bahn, powinniśmy zapłacić za wjazd 19 euro, 7 września wjechaliśmy na Wurmkogel, za tę przyjemność nasze portfele powinny opróżnić się... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
16 września 2010 roku Dwa dni temu obiecałem, że podam ile zaoszczędziliśmy na Oetztal Card. Jak już wiecie, kupiliśmy karty na 10 dni. Przypomnę, że każda kosztowała po 84 euro. Czas na coś, co mało kto lubi, czyli wyliczenia. I tak: 6 września byliśmy w Kühtai i wjechaliśmy Drei-Seen-Bahn, powinniśmy zapłacić za wjazd 19 euro, 7 września wjechaliśmy na Wurmkogel, za tę przyjemność nasze portfele powinny opróżnić się... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 15
15 września 2010 roku Po śniadaniu idziemy na przystanek autobusowy. Nasi wczorajsi wybawiciele – Ania i Zbyszek – w sobotę wracają do domu, a my chcielibyśmy pokazać im jak najwięcej w dolinie Oetz. Nie myślcie, że wystarczy na przykład pojechać do Vent i powiedzieć „zwiedziłem Oetztal”. Takie stwierdzenie byłoby zdecydowanie pójściem na łatwiznę. Góry i szlaki opasające dolinę różnią się.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15 września 2010 roku Po śniadaniu idziemy na przystanek autobusowy. Nasi wczorajsi wybawiciele – Ania i Zbyszek – w sobotę wracają do domu, a my chcielibyśmy pokazać im jak najwięcej w dolinie Oetz. Nie myślcie, że wystarczy na przykład pojechać do Vent i powiedzieć „zwiedziłem Oetztal”. Takie stwierdzenie byłoby zdecydowanie pójściem na łatwiznę. Góry i szlaki opasające dolinę różnią się.... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
15.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 14
14 września 2010 roku Rano wsiadamy do autobusu i jedziemy w kierunku Obergurgl. W Soelden wsiadają Ania i Zbyszek i w komplecie dojeżdżamy do ostatniego przystanka. Obergurgl leży na wysokości 1930 m n.p.m. W zimie zamienia się w jedno z centrów narciarskich. Większość tutejszych tras oznaczona jest niebieskim kolorem, dlatego chętnie przyjeżdżają tutaj początkujący narciarze (o ile oczywiście stać ich na to, jak się zorientowaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
14 września 2010 roku Rano wsiadamy do autobusu i jedziemy w kierunku Obergurgl. W Soelden wsiadają Ania i Zbyszek i w komplecie dojeżdżamy do ostatniego przystanka. Obergurgl leży na wysokości 1930 m n.p.m. W zimie zamienia się w jedno z centrów narciarskich. Większość tutejszych tras oznaczona jest niebieskim kolorem, dlatego chętnie przyjeżdżają tutaj początkujący narciarze (o ile oczywiście stać ich na to, jak się zorientowaliśmy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
13.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 13
13 września 2010 roku Z pogodą w górach jak z piękną kobietą. Jest zmienna. Przekonaliśmy się o tym w nocy. Ciągle padało. Nie wiedzieliśmy za bardzo co ze sobą zrobić, kiedy Ania i Zbyszek, poznani podczas wyjazdu na lodowce, przysłali nam SMS-a z pytaniem czy wybierzemy się z nimi do Imst. Nie trzeba nam było dwa razy powtarzać. Natychmiast telefonujemy, umawiamy się, wyskakujemy z łóżka, szybkie mycie, śniadanie i w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
13 września 2010 roku Z pogodą w górach jak z piękną kobietą. Jest zmienna. Przekonaliśmy się o tym w nocy. Ciągle padało. Nie wiedzieliśmy za bardzo co ze sobą zrobić, kiedy Ania i Zbyszek, poznani podczas wyjazdu na lodowce, przysłali nam SMS-a z pytaniem czy wybierzemy się z nimi do Imst. Nie trzeba nam było dwa razy powtarzać. Natychmiast telefonujemy, umawiamy się, wyskakujemy z łóżka, szybkie mycie, śniadanie i w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
12.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 12
12 września 2010 roku Rano wsiadamy w autobus i jedziemy do Zwieselstein (1470 m n.p.m.). To pierwsza miejscowość za Soelden, jadąc w kierunku Obergurgl. Tam odbywa się Almabtrieb. Jest to doroczne święto, podczas którego największe honory należą się … krowom. Mniej więcej w tym czasie w regionach alpejskich są one sprowadzane z gór. Z tej okazji urządzane są uroczystości, podczas których ludzie jedzą,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
12 września 2010 roku Rano wsiadamy w autobus i jedziemy do Zwieselstein (1470 m n.p.m.). To pierwsza miejscowość za Soelden, jadąc w kierunku Obergurgl. Tam odbywa się Almabtrieb. Jest to doroczne święto, podczas którego największe honory należą się … krowom. Mniej więcej w tym czasie w regionach alpejskich są one sprowadzane z gór. Z tej okazji urządzane są uroczystości, podczas których ludzie jedzą,... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
11.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 11
11 września 2010 roku Rano budzi nas niebieskie niebo, ale jak niebieskie! Od razu chce się wstawać, co robimy jak najszybciej. Po śniadaniu szybko do autobusu i do Soelden. Mieliśmy w nim trochę śmiechu. Okazało się, że para młodych ludzi pojechała nie w tym kierunku co chciała. Kierowca naszego autobusu zatrzymał jadącego z przeciwka kolegę umożliwiając młodzieży przesiadkę. Fajne, grzeczne zachowanie. W Soelden przesiadamy się na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
11 września 2010 roku Rano budzi nas niebieskie niebo, ale jak niebieskie! Od razu chce się wstawać, co robimy jak najszybciej. Po śniadaniu szybko do autobusu i do Soelden. Mieliśmy w nim trochę śmiechu. Okazało się, że para młodych ludzi pojechała nie w tym kierunku co chciała. Kierowca naszego autobusu zatrzymał jadącego z przeciwka kolegę umożliwiając młodzieży przesiadkę. Fajne, grzeczne zachowanie. W Soelden przesiadamy się na... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
10.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 10
10 września 2010 roku Przez całą noc nie dały nam spać … krowy. Pensjonat mamy przy łące, a te sympatyczne zwierzęta cały czas tłukły dzwonkami, które noszą na szyjach. Czyżby robiły przygotowania do Almabtriebu (będzie w Laengenfeld 18 września), czyli uroczystego zejścia krów z gór do wioski na zimę? Rano idziemy na pocztę. Za doładowanie Internetu płacimy 20 euro za 1,5 GB. Pan na poczcie po... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
10 września 2010 roku Przez całą noc nie dały nam spać … krowy. Pensjonat mamy przy łące, a te sympatyczne zwierzęta cały czas tłukły dzwonkami, które noszą na szyjach. Czyżby robiły przygotowania do Almabtriebu (będzie w Laengenfeld 18 września), czyli uroczystego zejścia krów z gór do wioski na zimę? Rano idziemy na pocztę. Za doładowanie Internetu płacimy 20 euro za 1,5 GB. Pan na poczcie po... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
10.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 9
9 września 2010 roku Przez całą noc padało. Nie mieliśmy więc rano najlepszych humorów. Z nadzieją patrzyliśmy na północ doliny i przyciągnęliśmy chyba słońce, bo zaczęło się wyłaniać zza chmur. Szybko zdecydowaliśmy, że jedziemy na Hochoetz. Miejsce, gdzie przebiega wiele szlaków pieszych i skąd rozciąga się cudowny widok na dolinę. Panorama Hochoetz, fot. autor W dolinie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
9 września 2010 roku Przez całą noc padało. Nie mieliśmy więc rano najlepszych humorów. Z nadzieją patrzyliśmy na północ doliny i przyciągnęliśmy chyba słońce, bo zaczęło się wyłaniać zza chmur. Szybko zdecydowaliśmy, że jedziemy na Hochoetz. Miejsce, gdzie przebiega wiele szlaków pieszych i skąd rozciąga się cudowny widok na dolinę. Panorama Hochoetz, fot. autor W dolinie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
09.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 8
8 września 2010 roku Czytając magów od pogody spodziewaliśmy się najgorszego, a tutaj miła niespodzianka. Szaleństwa wprawdzie nie ma, ale najważniejsze, że nie pada, możemy gdzieś się ruszyć. Decyzja zapada szybko. Jedziemy do Soelden. Położone na wysokości 1332 m n.p.m. Soelden znane jest przede wszystkim miłośnikom narciarstwa alpejskiego. To właśnie tutaj każdego roku startuje karuzela Pucharu Świata. Jedno z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
8 września 2010 roku Czytając magów od pogody spodziewaliśmy się najgorszego, a tutaj miła niespodzianka. Szaleństwa wprawdzie nie ma, ale najważniejsze, że nie pada, możemy gdzieś się ruszyć. Decyzja zapada szybko. Jedziemy do Soelden. Położone na wysokości 1332 m n.p.m. Soelden znane jest przede wszystkim miłośnikom narciarstwa alpejskiego. To właśnie tutaj każdego roku startuje karuzela Pucharu Świata. Jedno z... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
07.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 7
7 września 2010 roku Tyle się słyszy i mówi o tym, że nasi fachowcy „od chmurek” częściej się pomylą niż dobrze zapowiedzą pogodę, a tutaj nic z tych rzeczy. Sprawdza im się prawie w 100 procentach. Przez całą noc padało, a od rana dolina Oetz pod ciężkimi ciemnymi chmurami. Przed południem zaczęło się przecierać. Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Wurmkogel. Autobusem, przez Soelden jedziemy do stacji kolejki. Od centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.05.2012
7 września 2010 roku Tyle się słyszy i mówi o tym, że nasi fachowcy „od chmurek” częściej się pomylą niż dobrze zapowiedzą pogodę, a tutaj nic z tych rzeczy. Sprawdza im się prawie w 100 procentach. Przez całą noc padało, a od rana dolina Oetz pod ciężkimi ciemnymi chmurami. Przed południem zaczęło się przecierać. Stwierdziliśmy, że wybierzemy się na Wurmkogel. Autobusem, przez Soelden jedziemy do stacji kolejki. Od centrum... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 16.05.2012
06.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 6
6 września 2010 roku Z samego rana najważniejsza dzisiaj rzecz, czyli życzenia dla Ukochanej Osoby. Następnie śniadanie i kierunek Kühtai. Zanim tam pojedziemy chcemy kupić karty turystyczne Oetztal Card. Po zapiskach z Innsbrucku zorientowaliście się, że dzięki nim można zaoszczędzić trochę grosza. Karty kupujemy w punkcie Informacji Turystycznej w Laengenfeld (czynny od poniedziałku do piątku w godzinach: 08.00 – 18.00, w soboty w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
6 września 2010 roku Z samego rana najważniejsza dzisiaj rzecz, czyli życzenia dla Ukochanej Osoby. Następnie śniadanie i kierunek Kühtai. Zanim tam pojedziemy chcemy kupić karty turystyczne Oetztal Card. Po zapiskach z Innsbrucku zorientowaliście się, że dzięki nim można zaoszczędzić trochę grosza. Karty kupujemy w punkcie Informacji Turystycznej w Laengenfeld (czynny od poniedziałku do piątku w godzinach: 08.00 – 18.00, w soboty w... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
05.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 5
5 września 2010 roku Dzisiaj niedziela. Chyba dlatego nasze organizmy stwierdziły, że w takiej sytuacji możemy spokojnie pospać dłużej. Chyba jednak przesadziliśmy, bo dopiero po 10.00 wyszliśmy z łóżek. Zjadamy obfite Śniadanie Mistrzów, a następnie, po krótkich przygotowaniach, bierzemy kije w ręce i na Burgstein. Szlak zaczyna się za restauracją Alte Laengenfeld. Idziemy dosyć szeroką szutrową drogą, tą samą,... więcej »
Komentarzy: 1 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
5 września 2010 roku Dzisiaj niedziela. Chyba dlatego nasze organizmy stwierdziły, że w takiej sytuacji możemy spokojnie pospać dłużej. Chyba jednak przesadziliśmy, bo dopiero po 10.00 wyszliśmy z łóżek. Zjadamy obfite Śniadanie Mistrzów, a następnie, po krótkich przygotowaniach, bierzemy kije w ręce i na Burgstein. Szlak zaczyna się za restauracją Alte Laengenfeld. Idziemy dosyć szeroką szutrową drogą, tą samą,... więcej »
Komentarzy: 1 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
04.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 4
4 września 2010 roku Laengenfeld to miejscowość położona w centrum doliny Oetz. Liczy sobie około 4500 stałych mieszkańców, leży na wysokości 1179 m n.p.m. Jest siedzibą władz gminy. Tutaj znajdują się termy Aqua Dome – miejsce, które każdego roku ściąga setki tysięcy turystów. Ponadto z, do i przez Laengenfeld prowadzi wiele szlaków pieszych i rowerowych doliny Oetz. Znajduje się tutaj też trudny do zdefiniowania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
4 września 2010 roku Laengenfeld to miejscowość położona w centrum doliny Oetz. Liczy sobie około 4500 stałych mieszkańców, leży na wysokości 1179 m n.p.m. Jest siedzibą władz gminy. Tutaj znajdują się termy Aqua Dome – miejsce, które każdego roku ściąga setki tysięcy turystów. Ponadto z, do i przez Laengenfeld prowadzi wiele szlaków pieszych i rowerowych doliny Oetz. Znajduje się tutaj też trudny do zdefiniowania... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
04.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 3
3 września 2010 roku Spaliśmy jak susły. Rano meldujemy się w pensjonacie i idziemy na zakupy. Dla ciekawych podaję przykładowe ceny. Coca Cola, Coca Cola Zero (butelki po 2 litry) – 1,49 euro za butelkę, tyrolskie trzy żółte sery – 3,99 euro za opakowanie, folia spożywcza – 1,09 euro za opakowanie, mielone wieprzowo – wołowe – 6,09 euro za kilogram, Danacol – 2,49 euro za cztery buteleczki, świeże... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
3 września 2010 roku Spaliśmy jak susły. Rano meldujemy się w pensjonacie i idziemy na zakupy. Dla ciekawych podaję przykładowe ceny. Coca Cola, Coca Cola Zero (butelki po 2 litry) – 1,49 euro za butelkę, tyrolskie trzy żółte sery – 3,99 euro za opakowanie, folia spożywcza – 1,09 euro za opakowanie, mielone wieprzowo – wołowe – 6,09 euro za kilogram, Danacol – 2,49 euro za cztery buteleczki, świeże... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 18.05.2012
03.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 2
2 września 2010 roku Wstajemy wcześniej niż wczoraj. Podział dnia wyznaczają nam miejscowe atrakcje, które koniecznie chcemy zobaczyć. Po obfitym śniadaniu idziemy na dworzec kolejowy. Przechodząc w Innsbrucku na światłach przygotuj się na szybki marsz. Praktycznie już w połowie przejścia zaczyna się mruganie i zmiana światła na czerwone. Jak sobie tutaj radzą starsi ludzie – nie mam zielonego pojęcia, chociaż z drugiej strony kultura... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
2 września 2010 roku Wstajemy wcześniej niż wczoraj. Podział dnia wyznaczają nam miejscowe atrakcje, które koniecznie chcemy zobaczyć. Po obfitym śniadaniu idziemy na dworzec kolejowy. Przechodząc w Innsbrucku na światłach przygotuj się na szybki marsz. Praktycznie już w połowie przejścia zaczyna się mruganie i zmiana światła na czerwone. Jak sobie tutaj radzą starsi ludzie – nie mam zielonego pojęcia, chociaż z drugiej strony kultura... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
01.09.2010 - Tyrol 2010 i inne atrakcje
31 sierpnia 2010 roku i 1 września 2010 roku Czas jest jednak nieubłagany. Dopiero kończyłem poprzedniego bloga z Austrii, a tutaj nie wiadomo skąd rok minął i … zaczynam kolejnego. Ponieważ „Fajna ta Austria”, w tym roku również wybraliśmy ten kierunek. Zmieniamy jednak land. W tym roku – Tyrol. Będą również niespodzianki. Jeżeli będziecie czytać uważnie na pewno je znajdziecie. Nasza podróż... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
31 sierpnia 2010 roku i 1 września 2010 roku Czas jest jednak nieubłagany. Dopiero kończyłem poprzedniego bloga z Austrii, a tutaj nie wiadomo skąd rok minął i … zaczynam kolejnego. Ponieważ „Fajna ta Austria”, w tym roku również wybraliśmy ten kierunek. Zmieniamy jednak land. W tym roku – Tyrol. Będą również niespodzianki. Jeżeli będziecie czytać uważnie na pewno je znajdziecie. Nasza podróż... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
06.07.2010 - Droga z Gdyni do Karpacza - "krótki" raport o pewnym odcinku polskich dróg
Droga do Karpacza Lato w pełni. Trudno wysiedzieć w domu. Postanowiliśmy przejechać się samochodem z Gdyni do Karpacza, żeby zobaczyć i ocenić stan polskich dróg. Wybrana trasa miała być w miarę możliwości jak najkrótsza i w założeniu uwzględniać jak najwięcej dróg krajowych. Mieliśmy na uwadze to, że podczas sezonu turystycznego ruch odbywa się nie tylko nad morze. Tam też mieszkają obywatele naszego państwa, a oni... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
Droga do Karpacza Lato w pełni. Trudno wysiedzieć w domu. Postanowiliśmy przejechać się samochodem z Gdyni do Karpacza, żeby zobaczyć i ocenić stan polskich dróg. Wybrana trasa miała być w miarę możliwości jak najkrótsza i w założeniu uwzględniać jak najwięcej dróg krajowych. Mieliśmy na uwadze to, że podczas sezonu turystycznego ruch odbywa się nie tylko nad morze. Tam też mieszkają obywatele naszego państwa, a oni... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
28.06.2010 - Część Kaszub w czerwcu - 27 czerwca 2010 roku
Zaczęły się wakacje. Dzieci odpoczywają od szkoły, a my postanowiliśmy ruszyć na Kaszuby. Mamy powód. Jest nim szumnie zapowiadana "największa impreza plenerowa na Kaszubach" czyli Truskawkobranie w Złotej Górze, koło Brodnicy Górnej. Decyzja podjęta... Jedziemy! Ruszamy około 9.30. Jedziemy do Sopotu. Zostawiamy psa u rodziców Beaty (niech ma też trochę luzu). Wjeżdżamy do Oliwy. Na krótko zatrzymujemy się przed parkiem im. Adama... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
Zaczęły się wakacje. Dzieci odpoczywają od szkoły, a my postanowiliśmy ruszyć na Kaszuby. Mamy powód. Jest nim szumnie zapowiadana "największa impreza plenerowa na Kaszubach" czyli Truskawkobranie w Złotej Górze, koło Brodnicy Górnej. Decyzja podjęta... Jedziemy! Ruszamy około 9.30. Jedziemy do Sopotu. Zostawiamy psa u rodziców Beaty (niech ma też trochę luzu). Wjeżdżamy do Oliwy. Na krótko zatrzymujemy się przed parkiem im. Adama... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 21.05.2012
02.04.2010 - Trochę inna Wielkanoc niż zwykle. 2010 rok.
2 kwietnia 2010 r. Wielki Piątek. Tegoroczne Święta Wielkanocne spędzimy inaczej niż zwykle. Decyzja zapadła wcześniej. Teściowie znaleźli miejsce za Gietrzwałdem. Nam nie pozostaje nic innego jak spakować się i ruszyć w drogę. Dokładnie o 8.00 pakujemy psa do samochodu, sami do niego wsiadamy i ... jazda. Na Obwodnicy Trójmiasta ruch jak co dzień. Do Gdańska wjeżdżamy przez Jasień. Spodziewaliśmy się korków, a tutaj duża niespodzianka. Spokojnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
2 kwietnia 2010 r. Wielki Piątek. Tegoroczne Święta Wielkanocne spędzimy inaczej niż zwykle. Decyzja zapadła wcześniej. Teściowie znaleźli miejsce za Gietrzwałdem. Nam nie pozostaje nic innego jak spakować się i ruszyć w drogę. Dokładnie o 8.00 pakujemy psa do samochodu, sami do niego wsiadamy i ... jazda. Na Obwodnicy Trójmiasta ruch jak co dzień. Do Gdańska wjeżdżamy przez Jasień. Spodziewaliśmy się korków, a tutaj duża niespodzianka. Spokojnie... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
20.01.2010 - Karyntia 2009
4 września 2009 r. Zaczął się rok szkolny, a my wreszcie możemy powiedzieć, że się doczekaliśmy i na urlop!!! Starujemy z Gdańska Rębiechowa o 16.50, wcześniej przyjechało po nas dziecko (dorosłe -23 lata prawie!) i zawiozło na lotnisko. Poszliśmy coś zjeść (żurek, pierogi z mięsem i kapustą, plus dwa piwa – 61 zł, restauracja na pierwszym piętrze). Przy okazji oglądamy makietę, na której widać Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy za trzy lata... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
4 września 2009 r. Zaczął się rok szkolny, a my wreszcie możemy powiedzieć, że się doczekaliśmy i na urlop!!! Starujemy z Gdańska Rębiechowa o 16.50, wcześniej przyjechało po nas dziecko (dorosłe -23 lata prawie!) i zawiozło na lotnisko. Poszliśmy coś zjeść (żurek, pierogi z mięsem i kapustą, plus dwa piwa – 61 zł, restauracja na pierwszym piętrze). Przy okazji oglądamy makietę, na której widać Port Lotniczy im. Lecha Wałęsy za trzy lata... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 22.05.2012
02.01.2010 - Hel i takie inne
Hel i takie inne Z decyzją długo nie zwlekaliśmy. Jest niedziela, pogoda wymarzona, niebo bez jednej chmurki, cóż więc robić ? Jedziemy na Mierzeję Helską !!! O 10.00 wsiadamy z Beatą do samochodu, ona jak zwykle za kółkiem i ruszamy. Już za Puckiem zatrzymujemy się na chwilę przy elektrowniach wiatrowych. Jeszcze nie tak dawno taki widok widzieliśmy wjeżdżając od Kołbaskowa na autostradę do Berlina, a teraz nie trzeba wcale... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
Hel i takie inne Z decyzją długo nie zwlekaliśmy. Jest niedziela, pogoda wymarzona, niebo bez jednej chmurki, cóż więc robić ? Jedziemy na Mierzeję Helską !!! O 10.00 wsiadamy z Beatą do samochodu, ona jak zwykle za kółkiem i ruszamy. Już za Puckiem zatrzymujemy się na chwilę przy elektrowniach wiatrowych. Jeszcze nie tak dawno taki widok widzieliśmy wjeżdżając od Kołbaskowa na autostradę do Berlina, a teraz nie trzeba wcale... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 23.05.2012
02.01.2010 - Koleją po Polsce
30 października 2009 r. Zbliża się 1 listopada. Po całotygodniowym namyśle postanawiamy zostawić samochód w garażu i do Legnicy pojechać pociągiem. Z autobusu wysiadamy przed Halą Targową. Jest około 10.00. Idziemy Jana z Kolna w kierunku Sądu Rejonowego i musimy bardzo uważać na własne nogi. Chodnik wygląda jakby przeszło po nim tsunami. Każda płyta w innym położeniu, pod różnym kątem, na innej wysokości. Nie wiem czy to hołd dla Salvadora Dali czy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
30 października 2009 r. Zbliża się 1 listopada. Po całotygodniowym namyśle postanawiamy zostawić samochód w garażu i do Legnicy pojechać pociągiem. Z autobusu wysiadamy przed Halą Targową. Jest około 10.00. Idziemy Jana z Kolna w kierunku Sądu Rejonowego i musimy bardzo uważać na własne nogi. Chodnik wygląda jakby przeszło po nim tsunami. Każda płyta w innym położeniu, pod różnym kątem, na innej wysokości. Nie wiem czy to hołd dla Salvadora Dali czy... więcej »
Komentarzy: 0 Ostatnia aktualizacja: 12.05.2012
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
| Kraj | Wybrany kraj |
Region | Miejsce | Wybrane miejsce | Obiekt | Film | Blog | Zdjęcie | Porada |

















