Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Hamburg - Lubeka, część 4

 

18 grudnia 2010 roku – uprawiamy Glühweining

 

Po wczorajszym zwiedzaniu śpimy trochę dłużej. Czekamy, aż Zbyszek przyjedzie z pracy. Wybieramy się do galerii handlowej. Tłum niesamowity. Nie ma się jednak co dziwić, za tydzień będziemy mieli pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Ludzie w szale kupowania. Widać, że ostatni kryzys jest dla Niemców tylko złym wspomnieniem. Beatka i ja korzystamy z okazji i również robimy drobne zakupy. Potem wracamy do mieszkania Ani i Zbyszka, przebieramy się i ruszamy do centrum Hamburga na Weihnachtsmarkt. Dla Beatki i dla mnie kupujemy Gruppenkarte (9,20 euro). Tak jak już wspomniałem, przez 9 godzin od wydrukowania jej możemy jeździć po mieście każdym środkiem lokomocji.

 

Wysiadamy na dworcu głównym. Na przepięknie udekorowanych ulicach sporo ludzi. Sklepy jeszcze otwarte, warto więc zrobić zakupy.

 

Hamburg (powiększenie)

Ulice Hamburga w sobotni, przedświąteczny wieczór. fot. autor

 

Co kilkaset metrów Weihnachtsmarkty. Zatrzymujemy się przy jednym z nich i kupujemy Glühwein. Za kubek tego świątecznego napoju płacimy po 2,50 euro. Na jarmarku można kupić słodycze, coś do picia, zjeść gorącą przekąskę. Ludzie zatrzymują się, popijają, rozmawiają. Wyczuwa się świąteczną atmosferę. Chyba właśnie na Weihnachtsmarkcie jest ona najbardziej odczuwalna. Pomimo mrozu, nam jest gorąco.

 

Weihnachtsmarkt (powiększenie)

Beatka i ja na Weihnachtsmarkcie, fot. Zbyszek

 

Nagle słychać muzykę. Podchodzimy do ulicy i oglądamy die Hamburger Weihnachtsparade (hamburską paradę bożonarodzeniową).

 

Hamburg (powiększenie)

Parada, fot. autor

 

I jeszcze raz Parada

 

Jest kolorowo, miło i serdecznie. Przechodzimy na kolejny, der Historische Weihnachtsmarkt, ten przed hamburskim Ratuszem.

 

Jemioła (powiększenie)

Nie ma jak to pod jemiołą, fot. Zbyszek

 

Całujemy się z Beatką pod jemiołą, Zbyszek zaczyna grać z Mikołajami z Rygi.

 

Mikołaje z Rygi (powiększenie)

Gra z Mikołajami z Rygi, to wielka przyjemność, fot. autor

 

Kupujemy deskę tyrolskiego jedzenia (na niej szynki, kiełbasy, sery i boczek – wszystko 10 euro) z chlebem, kolejne Glühweiny (2,50 euro), śmiejemy się i bawimy jak małe dzieci. Na tej imprezie jest chyba pół Hamburga. Ciasno, ale jak kogoś potrącisz, jest to przyjmowane ze zrozumieniem, wszak przyszedłeś po to, żeby się bawić i jakieś tam nieważne potrącenia nie mają żadnego znaczenia.

 

Potem podziwiamy Ratusz.

 

Ratusz, Hamburg (powiększenie)

Jeden z lwów, strzegący Ratusza w Hamburgu, fot. autor

 

Wchodzimy na Neuer Wall, dochodzimy na kolejny Weihnachtsmarkt i znowu zamawiamy Glühwein (2,50 euro). Kolejnym odwiedzanym przez nas  Weihnachtsmarktem jest ten przy Jungfernstieg. Zostajemy trochę dłużej. Mają tutaj kapitalny Glühwein (3,00 euro). Robi się późno. My jednak świetnie się bawimy. Beatka dostaje serce Hamburga. Wchodzimy jeszcze na Mönckebergstraβe, oczywiście przy Glühweinie (2,50 euro) spotykamy kręcącego sitcomy Fina z jego kolegami z Niemiec.

 

Weihnachtsmarkt (powiększenie)

Nasz ostatni tegoroczny Weihnachtsmarkt, fot. autor

 

Rozmawiamy, śmiejemy się, uczymy Fina liczyć po polsku. Tłumaczymy mu co to jest Glühweining (coś w rodzaju clubbingu, tylko o wiele lepsze). Jest sympatycznie i bardzo, bardzo, bardzo miło. Wylewnie żegnamy się i idziemy w kierunku metra. Robimy sobie mały koncert, pomimo tego, że jesteśmy w Niemczech, bardzo kochamy zieloną wyspę – Irlandię. Rano z tego powodu bolą nas gardła. W metrze jak w metrze, bardzo koncertowo i do domu. Z powrotem jesteśmy około 23.00. Jeszcze trochę rozmów i do łóżek. Fajnie było poczuć te Święta w taki sposób…

 

gekon2010 

Przejdź do części 5

 

 

Dodano: 22.12.2010 01:35
Ostatnia aktualizacja: 10.11.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-571
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.