Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 26

 

27 września 2010 roku

 

Wstaliśmy trochę wcześniej niż zazwyczaj. Po śniadaniu pakowanie rzeczy do samochodu i w drogę. W Oetztal skręcamy w drogę numer 171 w kierunku Telfs. To kolejna Bundestrasse (droga krajowa), którą jedziemy. Generalnie, poruszaliśmy się przez ostatni tydzień po różnych drogach. Część była w świetnym stanie technicznym (autostrady i niektóre drogi krajowe), a część – delikatnie mówiąc – tylko nadawała się do jazdy. Należy przez to rozumieć przemieszczanie się po nich z maksymalną uwagą i minimalną prędkością pozwalającymi na unikanie przykrych niespodzianek. W Austrii, Szwajcarii i Liechtensteinie chyba się zmówili, jest tam dużo remontów dróg, co dodatkowo wpływa na kiepski komfort jazdy.

 

Innsbruck (powiększenie)

Tutaj zaczęliśmy, kamienice nad rzeką Inn w Innsbrucku, fot. autor

 

Około 30 kilometrów przejeżdżamy autostradą. Następnie szukamy … stacji benzynowej. Przyzwyczajeni jesteśmy, że w Polsce (przynajmniej w dużych miastach) zatankować można praktycznie co kilka kilometrów. W Innsbrucku już tak złoto nie jest. Trzeba trochę wysiłku, żeby znaleźć Tankstelle. Znajdujemy wreszcie stację i tankujemy do pełna (to wymagania firmy wypożyczającej samochód, bierzesz samochód z pełnym bakiem to i z pełnym musisz go oddać). Wąską drogą dojeżdżamy do lotniska. Do miasta można dojechać z niego komunikacją – linia F, cena biletu u kierowcy – 1,80 euro. Ważne jest, że po przylocie samolotu z Frankfurtu nad Menem około 22.30 także dostaniemy się do centrum wspomnianym autobusem – rozkład jazdy skorelowany jest z rozkładem lotów.

 

Laengenfeld (powiększenie)

Naszą główną bazą było Laengenfeld, fot. autor

 

Zostawiamy samochód na parkingu. Dokumenty i kluczyki wrzucamy do skrzynki i idziemy na halę odlotów. Okazuje się, że można się odprawić. Bagaż główny nie jest jednak zabierany przy punkcie odpraw. Trzeba przejść z nim około 30 metrów i tam wrzucić na taśmę lub przekazać panom z obsługi, którzy zrobią to za ciebie. Zastanawiamy się co im wysiadło na lotnisku, słyszymy tylko od czasu do czasu pracujące wiertarki.

 

Droga do Davos (powiększenie)

Przejechaliśmy ciekawą drogą do Davos, fot. autor

 

Przechodzimy przez kontrolę osobistą. Pomimo pozbycia się wszelkich dzwoniących przedmiotów, oczywiście "odezwałem" się i zostałem dokładnie sprawdzony. Bomb i ładunków wybuchowych oczywiście przy mnie nie znaleziono, tak więc mogliśmy spokojnie iść do sklepu, zrobić jeszcze małe zakupy i poczekać na samolot. Wyjmujemy laptopy, trochę serfujemy w Internecie. Wreszcie mamy zaproszenie na pokład.

 

Merano (powiększenie)

Byliśmy również we Włoszech, fot. autor

 

Sam lot z Innsbrucku do Frankfurtu nad Menem przebiegał szybko i spokojnie. Na Fraporcie widać jakieś prace budowlane. Ruch niesamowity. Samoloty startują i lądują praktycznie co kilka sekund. No bądź, co bądź jest to jedno z największych lotnisk na świecie.

 

Lodowiec Rettenbach (powiększenie)

Odwiedziliśmy lodowiec, fot. autor

 

Prawie godzinę czekamy na odprawę na samolot do Gdańska. Startujemy o 16.25. Przy podchodzeniu do lądowania miny nam rzedną. Lecimy we mgle, a słyszymy, że pilot wysuwa podwozie i czujemy, że samolot jest coraz bliżej ziemi. Wreszcie widać ją. Jakieś 100 – 200 metrów pod nami. To właściwie już teren lotniska. Lądujemy bezpiecznie, ale prawie wszyscy w samolocie lekko bladzi. Pogoda taka, że psa na dwór nie wygnasz. Pada, mgła, to listopad, a nie złota polska jesień. Trudno…

 

Ania i Zbyszek (powiększenie)

I najważniejsze, poznaliśmy Anię i Zbyszka (tutaj na Hohe Mut), fot. autor 

 

Tato Beaty dowozi nas do przed dom. Zostawiamy rzeczy, jedziemy zrobić szybkie zakupy i do hotelu po psa. Tak, tak ... są teraz takie wynalazki. Radości Moccy nie da się opisać. Teraz kiedy jesteśmy w komplecie można powiedzieć, że wszyscy nareszcie wróciliśmy do Domu…

 

 

gekon2010

 

Dodano: 28.09.2010 18:25
Ostatnia aktualizacja: 02.11.2018
Miejsce: Polska » Pomorze Środkowe i Kaszuby » Gdynia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-580
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.