Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 16


16 września 2010 roku

 

Dwa dni temu obiecałem, że podam ile zaoszczędziliśmy na Oetztal Card. Jak już wiecie, kupiliśmy karty na 10 dni. Przypomnę, że każda kosztowała po 84 euro. Czas na coś, co mało kto lubi, czyli wyliczenia. I tak:

 

6 września byliśmy w Kühtai i wjechaliśmy Drei-Seen-Bahn, powinniśmy zapłacić za wjazd 19 euro, 7 września wjechaliśmy na Wurmkogel, za tę przyjemność nasze portfele powinny opróżnić się o 40 euro, 8 września korzystaliśmy z Gigijochbahn, tutaj kosztowałoby to 27 euro, 9 września wjechaliśmy na Hochoetz, czyli 25 euro w kieszeni, dodatkowo przez prawie trzy godziny byliśmy w Aqua Dome, nie płacąc za tę przyjemność 33 euro, 10 września najpierw byliśmy na Timmelsjoch, a później znowu wjechaliśmy na  Wurmkogel, gdyby nie karta kosztowałoby to 40 euro, 11 września najważniejsze było to, że poznaliśmy Anię i Zbyszka, byliśmy na lodowcu. Na kolejkę gondolową Schwarze Schneid wydalibyśmy 25 euro, 12 września, oszczędzamy na autobusach do Zwieselstein i z powrotem – byliśmy na Almabtrieb, 13 września nie korzystaliśmy z żadnych atrakcji przewidzianych przez kartę, ale za to dzięki Ani i Zbyszkowi zwiedziliśmy Imst,  14 września wjeżdżamy i zjeżdżamy z Hohe Mut (36 euro), oraz jedziemy na górę kolejką w Vent, co pozwala na zaoszczędzenie 16 euro, 15 września jedziemy Drei-Seen-Bahn  i mamy 22 euro, korzystamy również z Acherkogelbahn co daje 25 euro.

 

Hohe Mut (powiększenie)

Również dla takich widoków z Hohe Mut warto kupić Oetztal Card, fot. autor

 

Razem, gdybyśmy chcieli zapłacić za wspomniane przyjemności, wydalibyśmy 308 euro. Cena kart, to razem 168 euro. Różnica wynosi więc 140 euro. Warto było? Pewno, że warto. Jeżeli czytaliście bloga od początku, wiecie, że w Innsbrucku, dzięki posługiwaniu się kartami turystycznymi zapłaciliśmy o 82 euro mniej niż cena biletów wstępu. Oszczędności wynoszą więc ogółem „trzy dwójki”, czyli 222 euro.  O Oetztal Card na razie tyle. By jednak się opłaciła, trzeba dosyć intensywnie spędzać czas.

 

Czas na relację z dzisiaj, a jest o czym pisać. Wstaliśmy z Beatką o 6.00, zjedliśmy śniadanie i pojechaliśmy autobusem do Soelden. Wprawdzie nie mieliśmy Oetztal Card to i tak nie płaciliśmy za cały bilet. Mieliśmy przy sobie kartę gościa, a po jej okazaniu kierowca wystawił nam Jugend Ticket, czyli bilety z 45 % zniżką. Kończąc temat, za bilety do Soelden zapłaciliśmy 3,20 euro.

 

Ania i Zbyszek juz na nas czekali. Wsiedliśmy do ich samochodu i po krótkiej wizycie ruszyliśmy na Timmelsjoch. Za Hochgurgl płacimy 18 euro za przejazd przez  Timmelsjoch i z powrotem. Szlaban do góry i wspinamy się na 2509 m n.p.m. Timmelsjoch całe w chmurach. Widoczność na parę metrów. Czasami wiatr rozwiewa chmurę i przez parę chwil jest lepsza widoczność. Idziemy w kierunku instalacji plastycznych. Przed kamieniem granicznym stoją dwa potężne krzesła. Jedno we Włoszech, a drugie w Austrii. Artysta z Laengenfeld przedstawił gondole w Austrii i we Włoszech.

 

Gondole (powiększenie)

Sąsiednie kraje, a jakie różne gondole, fot. autor

 

Jego praca podoba się nam. Autor wykorzystał to,  co chyba jest najważniejsze w postrzeganiu dzieła. Skojarzenia odbiorcy. Odwiedzamy muzeum przejścia granicznego. Robimy kilka dodatkowych zdjęć. Następnie do samochodu i ruszamy na spotkanie słonecznej Italii.

 

Rasthaus Timmelsjoch (powiększenie)

Rasthaus Timmelsjoch, 16 września 2010 roku, około godziny 09.00, fot. autor

 

Pisząc o Włoszech miałem na myśli tylko granice państwa. Przez Timmelsjoch wjeżdżamy bowiem do Tyrolu Południowego. Region ten należy do Włoch od 1919 roku na mocy traktatu pokojowego
z Saint Germain en Laye. Wprawdzie w 1947 roku zyskał autonomię, to jednak ciągle dochodziło do sporów. Austriacy uważali, że prawa niemieckojęzycznej mniejszości nie są przestrzegane. Na początku lat 60. XX wieku doszło nawet do aktów terrorystycznych ze strony zwolenników przyłączenia regionu do Austrii. W 1971 roku pod auspicjami Trybunału Sprawiedliwości w Hadze Austria i Włochy podpisują tak zwany Pakiet. Na jego mocy Tyrol Południowy zyskuje większą autonomię, a Austria zobowiązała się do zaprzestania wtrącania się w jego sprawy. Wejście Austrii do Unii Europejskiej i do strefy Schengen praktycznie załatwiło sprawę. Konflikty narodowościowe
w Autonome Provinz Bozen-Südtirol/Alto Adige – bo taka jest oficjalna prowincji – przechodzą do przeszłości.

 

Na razie jednak musimy tam dojechać. Widzialność na kilka metrów. Droga po włoskiej stronie jest wąska i czasami bardzo nierówna. Około dwóch kilometrów po przekroczeniu granicy tunel o długości 555 metrów. Ciemno choć oko wykol. Chmury uwzięły się dzisiaj na Timmelsjoch. Może chcą, żebyśmy zawrócili do Austrii? Zbyszek nie daje się. Spokojnie, kilometr za kilometrem zjeżdżamy na dół. W pewnej chwili wyjeżdżamy z chmur. Nieśmiało przebija się przez nie słońce. Ania mówi, że musi być ładnie. I tak jest, im bliżej Merano/Maran (bo tam się wybieramy) tym więcej słońca. Ludzie chodzą w krótkich rękawach i spodenkach. My w kurtkach i polarach. Trochę to śmiesznie wygląda.

 

Mijamy sady owocowe. Ciągną się przez kilkanaście kilometrów. Hoduje się tutaj przede wszystkim jabłka. Kilogram jonatanów kosztował w mieście 2 euro.   

 

Merano/Meran to liczące prawie 38000 mieszkańców miasto, drugie co wielkości w Południowym Tyrolu. Już w czasach Habsburgów był znanym uzdrowiskiem. W 1870 roku przybyła tutaj na kurację zimową cesarzowa Elżbieta (Sisi). Miejscową społeczność prawie w równych częściach stanowią osoby mówiące po włosku lub po niemiecku. Każdy napis informacyjny pisany jest w tych dwóch językach. Autobusy jadąc na przykład na dworzec kolejowy z przodu mają informację o tym, że zawiozą klientów na Stazione oraz na Bahnhof. Wejście do nich i wyjście także opisane są w języku włoskim i niemieckim.

 

Merano (powiększenie)

Dwujęzyczne nazewnictwo to w Merano/Meran reguła, fot. autor

 

Parkujemy w centrum miasta, pod miejscowymi termami. Godzina postoju kosztuje tutaj 2 euro. Wychodzimy na plac przed termami. Gospodarze reklamują, że są one czynne 365 dni  w roku. Ceny niższe niż w Aqua Dome w Laengenfeld. 2 godziny na basenach w lecie i zimie  w dni powszednie (od 15 maja do 30 września) kosztują 11,50 euro, 3 godziny 12,50 euro, zaś karta dzienna – 17 euro. W weekend oraz dni wolne od pracy w sezonie zimowym zaczynającym się 1 października i kończącym się 14 maja osoba dorosła zapłaci odpowiednio: 13,50 euro, 14,50 euro i 19 euro. Możemy zaszaleć i kupić sobie kartę dzienną (Tageskarte) obejmującą wszystkie przyjemności, czyli fitness, baseny oraz saunę. Tak w sezonie zimowym jak w letnim, w dni powszednie i w weekendy kosztuje to 30 euro.    

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, wejście do term, fot. autor

 

Mostem przechodzimy przez rzeką Passirio/Passer z Piazza Terme/Thermeplatz na Passegiaggiata Lungo Passirio/Passerpromenade. Skręcamy w prawo i stajemy przed Kurhausem.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, Kurhaus, fot. autor

 

Ten zaprojektowany przez Friedricha Ohmana budynek zbudowany został w 1914 roku. Przed nim wspaniale utrzymane kwietniki. Jakiś zielony muzyk gra na pianinie w tym samym kolorze. Jesteśmy we Włoszech. Ania i Beata muszą więc spróbować lodów. Kupują je w pierwszej napotkanej budce. Kulka gelato – 1,00 euro.

 

Merano (powiększenie)

Lody, lody dla ochłody!, fot. autor

 

Ruszamy z Beatą na zwiedzanie Merano/Meran. Do Starego Miasta wchodzimy przez pochodzącą
z XV wieku Bramę Bozneńską (Porta Bolzana/Bozner Tor).

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, Brama Bozeńska/Bolzańska, fot. autor

 

Ulicą Leonarda da Vinci przechodzimy na Plac Kościelny (Piazza Duomo/Pfarrplatz).

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, ul. Leonardo da Vinci, fot. autor

 

Na nim znajduje się zbudowany w XIV i XV wieku kościół p.w. św. Mikołaja (patrona miasta). Wchodzimy do środka. Zwracamy uwagę na ołtarz i ambonę.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, kościół p.w. św. Mikołaja, patrona miasta, fot. autor

 

Obok kościoła znajduje się kaplica św. Barbary. Ta została wybudowana pomiędzy 1423, a 1450 rokiem. Spełniała rolę ossuarium i krypty. 

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, kaplica św. Barbary, fot. autor

 

Wchodzimy na Via Portici/Laubengasse. To główna uliczka handlowa miasta. Bez problemu można tutaj również coś zjeść i wypić. Uliczka liczy około 400 metrów. Ciągnie się od Piazza Duomo/Pfarrplatz do Piazza del Grano/Kornplatz. Przeciskamy się przez tłumy turystów. Piękna słoneczna pogoda (zaklęcia Ani odniosły skutek), to i wszyscy wylegli na spacer.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, Via Portici/Laubengasse, fot. autor

 

Przez Via Cassa di Risparmio/Sparkassenstrasse idziemy na Corso Liberta/Freiheitsstrasse. Ważna ulica. Tutaj, pod numer 45 znajduje się informacja turystyczna. Materiały przede wszystkim w języku niemieckim i włoskim. Trochę mniej po angielsku. O języku polskim – zapomnijcie.

 

Dochodzimy do Piazza Della Rena/Sandplatz. Spotykamy Anię i Zbyszka. Przechodzimy zbudowanym w 1909 roku Mostem Pocztowym do kościoła szpitalnego p.w. św. Ducha.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, kościół p.w. św. Ducha, fot. autor

 

Ta trzynawowa świątynia zbudowana została w 1271 roku w stylu gotyckim. Podziwiamy portal nad wejściem głównym.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, Piazza Della Rena/Sandplatz, fot. autor

 

Szukamy … toalety. I jeżeli w Austrii nie ma generalnie z tym problemu, to znalezienie publicznego przybytku w Merano/Meran sprawia pewne kłopoty. Dlatego, żebyście nie musieli się za bardzo nachodzić (człowiek w pewnych sytuacjach robi się bardzo nerwowy) podaję namiary:  po lewej stronie kościoła p.w. sw. Mikołaja, patrząc od ulicy Leonardo da Vinci, na promenadzie nad rzeką, za placem zabaw dla dzieci (wejście od Corso Liberta/Freiheitsstrasse), przy stacji kolejki do Tirolo (Via Galilei/Galileistrasse). Oczywiście można zatrzymać się na kawę lub jedzenie i tam załatwić te sprawy.

 

Przy Piazza Theatro/Theaterplatz znajdujemy Teatr Miejski im. Pucciniego. Budynek w stylu Art Nouveau i klasycystycznym powstał w 1900 roku według projektu Martina Dülfera.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, Teatr Miejski im. Pucciniego, fot. autor

 

Jesteśmy we Włoszech. Marzy nam się włoska pizza. Znajdujemy lokal na Via Portici/Laubengasse. Ceny niższe niż w Austrii. Za cztery pyszne pizze, pół litra wina, dwa duże (0,4 l) piwa i dużą (0,5 l) colę płacimy 50 euro (wliczając w to napiwek dla kelnera). W Austrii zapłacilibyśmy najmniej 60 euro. Ania zwraca uwagę, że Capuccino kosztuje w Oetztal 2,20 euro, a w Merano/Maran – 1,90 euro.

 

Jeszcze krótki spacer Passegiatta d’Inverno/Winterpromenade i po parku Elżbiety.

 

Merano (powiększenie)

Merano, Meran, Passegiatta d'Inverno/Winterpromenade, fot. autor

 

Przed jej pomnikiem świeże kwiaty. Mimo wszystko to tragiczna postać. Została żoną Franciszka Józefa, pomimo tego, że miała nią być jej starsza siostra Helena. Nie mogła przystosować się do wymogów dworu cesarskiego w Wiedniu. Niedoceniana i strofowana przez teściową. Po śmierci syna Rudolfa pozostawała cały czas w żałobie. Życie straciła w zamachu. Sprawcą był 10 września 1898 roku włoski anarchista Luigi Lucheni. Można o niej powiedzieć, że była matką chrzestną kurortu Merano/Meran.    

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, pomnik cesarzowej Elżbiety w parku jej imienia, fot. autor

 

Powoli, ale jednak zbliża się pora odjazdu. Idziemy jeszcze na Piazza Terme/Thermenplatz. Słoneczko przyjemnie grzeje. Jest około 25 stopni. Wszyscy bardzo zadowoleni. Wbrew prognozom pogody w ogóle nie padał deszcz. Zresztą jak we Włoszech mógłby padać deszcz? Muszą być słoneczne i basta!  

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, jak w południowym miasteczku przystało, muszą być palmy, fot. autor

 

Jeden dzień na dokładne zwiedzenie Merano/Meran – to za mało. Nie zobaczyliśmy Synagogi, Pulveriery/Pulverturm, Castello Principesco/Landesfürstliche Burg, a przede wszystkim ogrodów Zamku Trauttmansdorff. To właśnie w nim przebywała cesarzowa Elżbieta, kiedy przybyła w 1870 roku na kurację zimową do Merano/Meran.

 

Z żalem opuszczamy miasto. Wspinamy się do góry na Timmelsjoch. Rano większość drogi była
w chmurach i dopiero teraz uzmysławiamy sobie dlaczego od listopada do kwietnia i pomiędzy 20.00, a 7.00 od maja do października przejazd nią jest zabroniony. Na samej górze, dwa trzy kilometry przez Rasthaus Timmelsjoch wjeżdżamy w chmury. Kończą się już po austriackiej stronie na wysokości 2400 m n.p.m.

 

Żeby dobrze zakończyć dzień idziemy do Aqua Dome. Po 18.00 do zamknięcia basenów (22.30) wstęp kosztuje 16,50 euro od osoby. Nie siedzimy do końca. Wracamy do pensjonatu, czeka na nas wspomnienie o Włoszech przy kieliszku kupionej tam Grappy.

 

Merano (powiększenie)

Merano/Meran, fajne miejsce na świecie, fot. autor

 

gekon2010

 

 

 Przejdź do części 17

Dodano: 17.09.2010 17:38
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Włochy

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.