Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 15

 

15 września 2010 roku

 

Po śniadaniu idziemy na przystanek autobusowy. Nasi wczorajsi wybawiciele – Ania i Zbyszek – w sobotę wracają do domu, a my chcielibyśmy pokazać im jak najwięcej w dolinie Oetz. Nie myślcie, że wystarczy na przykład pojechać do Vent i powiedzieć  „zwiedziłem Oetztal”. Takie stwierdzenie byłoby zdecydowanie pójściem na łatwiznę. Góry i szlaki opasające dolinę różnią się. Wczoraj widzieliśmy część południową, dzisiaj czas na północną.

 

Na początku jedziemy do miejscowości z krową w herbie i nazwie, czyli do Kühtai.

 

Kuethai (powiększenie)

Miejscowość, gdzie nawet chmury są w kształcie krowy serdecznie zaprasza, fot. autor

 

Drei-Seen-Bahn jest czynna, wjeżdżamy więc na górę. Niebo ma zupełnie inny kolor. Śniegu, którego tydzień temu było całkiem sporo, dzisiaj prawie nie widać. Kühtai położone jest w Alpach Stubajskich. Masyw ten położony jest na wschód od Alp Oetztalskich. Znajdują się w tym miejscu liczne szlaki turystyczne zarówno dla zaawansowanych jak i łykających dopiero bakcyla pieszej wędrówki. Są łagodniejsze od gór położonych wokół Vent. Mówimy, że „więcej tutaj miejsca”.

 

Kuehtai (powiększenie)

Dzisiejszy widok z górnej stacji kolejki Drei-Seen-Bahn, fot. autor 

 

Ponieważ mamy inne plany, nie schodzimy na dół do wsi, tylko zjeżdżamy kolejką. Po dojściu do Dortmunder Hütte zastanawiamy się co robić dalej. Rozważamy pójście jedną z tras Knappenweg. W tych okolicach górnicy wydobywali kiedyś piryt. Na trasach można poznać historię górnictwa w tych okolicach. Wszystkie schodzą się na wysokości 2002 m n.p.m. w Knappenhaus mit Pochwerk bei Puchersee. My, trasą numer 3 (od Dortmunder Hütte) mielibyśmy dojść do Acherkogelbahn, zjechać do drogi w dolinie i autobusem dojechać do pensjonatów. Patrzymy na zegarki i mapę. Mamy wszystkiego raptem trzy godziny. Z żalem rezygnujemy. Nie znamy szlaku i nie wiemy czy damy radę dojść na czas (ostatnia kolejka zjeżdża na dół o 16.30).  

 

W zamian robimy sobie spacer do elektrowni wodnej. Woda w zbiorniku ma turkusowy kolor. Idziemy brzegiem.

 

Kuehtai (powiększenie)

Tyrolska elektrownia wodna, fot. autor

 

Pomimo chęci nie przechodzimy na drugą stronę zbiornika (sporo dzisiaj tego „nie”). Autobus do Oetz nie będzie na nas czekać.

 

Elektrownia (powiększenie)

Niestety nie mieliśmy czasu, żeby przejść na drugą stronę zbiornika, fot. autor

 

Na dole jesteśmy przed 14.00. Wbrew rozkładowi jazdy kierowca autobusu nie dowozi nas do stacji kolejki, tylko do Posthotel Kassl. Widocznie chciał sobie skrócić drogę. No, cóż każdy, bez względu na to w jakim państwie żyje chce mieć szybciej czas na przerwę. Nie robimy problemów. Przed nami kilkusetmetrowy spacer, który tylko wyjdzie nam na zdrowie.   

 

Oetz (powiększenie)

Oetz, górujący nad miastem kościół p.w. św. Jerzego i Mikołaja, fot. autor

 

Acherkogelbahn wjeżdżamy na górę. Szeroką drogą idziemy w przeciwnym kierunku niż położone jest Bielefelder Hütte. Dolina przykrywa się szarymi chmurami. Poranne niebieskie niebo jest już tylko wspomnieniem. Z uwagi na porę robimy sobie tylko półgodzinny spacer do Balbach Alm (1957 m n.p.m.). Tam czas na małe co nieco. Zamawiamy miejscowy przysmak Kaiserschmarrn. To „szarpany omlet cesarski” między innymi z 4 jaj z cukrem pudrem. Podawany jest z żurawiną lub z musem jabłkowym. Austriacy jedzą ten posiłek na śniadanie. Według historii było ono przygotowane dla cesarzowej Elżbiety (Sissi) żony Franciszka Józefa, która ciągle się odchudzała. Niestety ta odmówiła zjedzenia kalorycznej potrawy, a cesarz, żeby kucharzowi nie było przykro kazał, aby regularnie mu je podawał.

 

Najedzeni idziemy z powrotem do gondoli. Dobrze, że droga pod górę, to spalamy trochę kalorii. Na dole czekamy na autobus tylko 15 minut. Wracamy do domu. Jutro będziecie wiedzieli dlaczego tan blog jest właśnie tak zatytułowany. Zacznę opisywać „inne atrakcje”.  

 

gekon2010

 

 

Przejdź do części 16

Dodano: 15.09.2010 21:45
Ostatnia aktualizacja: 23.10.2018
Miejsce: Austria

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.