Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Tyrol 2010 i inne atrakcje - część 6

 

6 września 2010 roku

 

Z samego rana najważniejsza dzisiaj rzecz, czyli życzenia dla Ukochanej Osoby. Następnie śniadanie i kierunek Kühtai. Zanim tam pojedziemy chcemy kupić karty turystyczne Oetztal Card. Po zapiskach z Innsbrucku zorientowaliście się, że dzięki nim można zaoszczędzić trochę grosza. Karty kupujemy w punkcie Informacji Turystycznej w Laengenfeld (czynny od poniedziałku do piątku w godzinach: 08.00 – 18.00, w soboty w godzinach: 08.00 – 12.00 i 13.00 – 18.00 oraz w niedzielę pomiędzy 09.00, a 12.00). Za 10 dniową dla osoby dorosłej płacimy 84 euro. Od każdej karty pobierana jest kaucja w wysokości 2 euro. Otrzyma się ją z powrotem po oddaniu karty. Ponadto można kupić karty 3 dniowe za które dorosły zapłaci 44 euro, a dziecko 22 euro i 7 dniowe w cenie 66 euro (dorosły) i 33 euro (dziecko). Karta 10 dniowa dla dziecka kosztuje 44 euro. Nie myślcie, że w zimie skorzystacie z tej karty. Jest ona produktem przygotowanym na lato. Tegoroczna Oetztal Card jest do wykorzystania w okresie od 19 czerwca do 26 września.

 

Autobus przyjeżdża planowo. Jedziemy do Oetz. Tam mamy przesiadkę do Kühtai. Nie płacimy za bilety, ponieważ mamy kupione przed chwilą karty turystyczne. Przy wsiadaniu do autobusu wystarczy pokazać je kierowcy.  Bilet dla osoby dorosłej z Laengenfeld do Oetz kosztuje 4,70 euro, oszczędności są więc wymierne. Podróżując w Austrii autobusami pamiętajcie, że zatrzymują się na tych przystankach, na których widzą czekających pasażerów albo tam gdzie zażyczy sobie klient. Musi jednak nacisnąć znajdujący się wewnątrz przycisk STOP. W innym przypadku możecie naprawdę daleko zajechać, z tym, że niekoniecznie tam gdzie byście sobie życzyli. W Oetz wysiadamy przed Posthotel Kassl, przechodzimy na drugą stronę ulicy i czekamy na autobus do dzisiejszego celu podróży. Przyjeżdża pięć minut przed planowanym odjazdem. Pokazujemy kierowcy nasze karty i oczywiście nie musimy kupować biletów.

 

Jedziemy do góry. Droga jest kręta, ułożona tarasowo. Zaczyna się zatykanie w uszach. Nic dziwnego, udajemy się wysoko w góry. Wreszcie po 30 minutach jazdy dojeżdżamy do Kühtai. Jest to najwyżej położona wieś w Austrii (2015 m n.p.m.). Każdego roku odbywa się tu hucznie Almabtrieb, czyli święto krów schodzących z gór. Ale nic w tym dziwnego wszak nazwa wsi od krowy właśnie pochodzi i krowa jest jej swoistym znakiem towarowym.

 

Wysiadamy przed stacją krzesełkowej (każde krzesełko dla czterech osób) kolejki  Drei-Seen-Bahn.

 

Drei-Seen-Bahn (powiększenie)

Kühtai, Drei-Seen-Bahn, dolna stacja kolejki, fot. autor

 

Za bilety (wjazd na górę kosztuje 9.50 euro, przejazd w obie strony 11 euro – ceny dla dorosłych) … macie rację, nie płacimy, mamy Oetztal Card. Jest coraz bardziej pogodnie, ale krzepko. Temperatura na pewno nie przekracza 10° Celsjusza, wieje do tego dosyć zimny wiatr. Jesteśmy ubrani stosownie do okoliczności. Mamy polary i kurtki. Wreszcie dojeżdżamy do górnej stacji kolejki. Położona jest na wysokości 2450 m n.p.m. u podnóża Plenderlesseekogel (2590 m n.p.m.) Wyskakujemy z kanapy, podziwiamy oddalone pasma górskie, pod którymi widać jeszcze pierzynkę chmur. Trochę zdjęć i w drogę. Chcemy zejść do  Kühtai. Idziemy czerwonym szlakiem. Mijamy górskie jeziorka – Oberer Plenderlessee i Unterer Plenderlessee. Na wysokości tego drugiego znajduje się czynne schronisko – Drei-Seen-Hütte (2311 m n.p.m.).

 

Unterer Plenderlessee (powiększenie)

Unterer Plenderlessee, fot. autor

 

Na tarasie całkiem liczna grupa starszych osób wystawiła twarze do słońca. Wrzesień, to najwidoczniej czas, kiedy w Alpy zjeżdżają, w większości, niemieccy emeryci. Oby nasi seniorzy mieli takie zdrowie i … pieniądze. Państwo w słusznym wieku z kijami do Nordic Walking śmigają po górach aż miło popatrzeć. Ci natomiast, którzy nie mają już na tyle sił, po wyjściu z kolejki idą do najbliższego schroniska, coś zjedzą i wypiją, by następnie kolejką zjechać na dół. Nazywamy to z Beatką – Turystyką Schroniskową.

 

Szlak prowadzi szeroką szutrową drogą. Miejscami na drodze i obok niej leżą połacie śniegu. Fajnie tak na początku września porzucać się śnieżkami. W pewnej chwili przed oczami widzimy lazurowy kolor. To Speicher Finstertal – górne jezioro elektrowni wodnej Küthai i Silz (2300 m n.p.m.). Zostajemy tutaj dłuższy czas. Spacerujemy, zastanawiamy się jakich środków trzeba było by to cudo wykonać.   

 

Speicher Finstertal (powiększenie)

Speicher Finstertal, fot. autor

 

Wreszcie ruszamy dalej, około 500 metrów idziemy asfaltową drogą, by następnie skręcić w prawo i przemieszczać się czerwonym, co ważne, bardzo dobrze oznaczonym szlakiem. Droga jest kamienista, czasami bardzo stroma. Trzeba mocno pracować kolanami i odpowiednio operować kijkami. W dolnej części idzie się po licznych tutaj potokach. Widoki zapierają dech w piersi. Człowiek czuje się lekki i nie myśli o przykrych sprawach. Czy tak może wyglądać Szczęście? Nie mam osobiście nic przeciwko temu.

 

Szlak (powiększenie)

Zejście do wsi, fot. autor

 

Już przy dolnej stacji Drei-Seen-Bahn spotykamy stado pasących się koni. Beatka od razu zaprzyjaźnia się z jednym z nich.

 

Dolna stacja kolejki (powiększenie)

Prawda, że świetnie pozuje, fot. autor

 

Wycieczka powoli dobiega końca. Idziemy jeszcze do Dortmunder Hütte (schronisko przy wyjeździe z Kühtai) i kupujemy herbatę (2,20 euro). Nie ma co czekać aż ktoś podejdzie i przyjmie zamówienie. Obowiązuje tutaj samoobsługa. Jeżeli będziecie w okolicy, a natura zmusi was do wykonania małej lub dużej potrzeby, uważajcie, w schronisku tym, jeżeli nie zamówiliście niczego do picia bądź jedzenia, za toaletę zapłacicie 50 eurocentów. Uważać trzeba także na pojemniki z mydłem w płynie. Rękę trzeba podsunąć pod jej górną, a nie dolną część. Nie ma się z czego śmiać. Sam byłem świadkiem jak dwóch facetów dostało mydłem po ubraniu.

 

Dortmunder Hütte (powiększenie)

Dortmunder Hütte, fot. autor

 

O 15.45 podjeżdża autobus. Po półgodzinie wysiadamy w Oetz przed Acherkogelbahn. Po chwili przyjeżdża autobus do Laengenfeld. Około 17.15 jesteśmy w domu.   

 

gekon2010…

i tylko ta nazwa jest właściwa, w szczególności nie można mylić jej ze słowem „bekon” 

 

 

Przejdź do części 7

 

 

Dodano: 06.09.2010 23:06
Ostatnia aktualizacja: 05.11.2018
Miejsce: Austria

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.