Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Hel i takie inne

 

Hel i takie inne

 

Z decyzją długo nie zwlekaliśmy. Jest niedziela, pogoda wymarzona, niebo bez jednej chmurki, cóż więc robić ? Jedziemy na Mierzeję Helską !!! O 10.00 wsiadamy z Beatą do samochodu, ona jak zwykle za kółkiem  i ruszamy. Już za Puckiem zatrzymujemy się na chwilę przy elektrowniach wiatrowych. Jeszcze nie tak dawno taki widok widzieliśmy wjeżdżając od Kołbaskowa na autostradę do Berlina, a teraz nie trzeba wcale tak daleko jechać.  

 

Elektrownie wiatrowe (powiększenie)

Elektrownie wiatrowe za Puckiem

 

Przed Władysławowem widzimy billboardy zachęcające do wejścia na wieżę widokową (symbol miasta). Po drodze widzimy zjeżdżające z Mierzei  Helskiej samochody z rejestracjami z całego kraju. Nie ma się co dziwić. Wszak to koniec wakacji, za dwa dni 1 września. Już na półwyspie mijamy szkoły widsurfingu i kitesurfingu. Na Zatoce Puckiej pełno latawców, a na wodzie amatorzy adrenaliny. Parę zdjęć i … pora jechać dalej. Po drodze parkingi … płatne co najmniej 4 zł za godzinę. Widać, że gospodarze, jeżeli chodzi o miłość do dutków  wzięli przykład z górali. Wreszcie dojeżdżamy do Helu. Na ulicy Leśnej parkujemy przed jakimś domem. Nagle z okna wychyla się zdenerwowana pani i pyta dlaczego to zaparkowaliśmy na jej miejscu. Gorliwie bijemy się w piersi, barrrrrrdzo przepraszamy i … dostajemy zgodę na postój do wieczora. Śmiejemy się do siebie, ze to chyba za gdyńskie numery rejestracyjne. Po prostu gadaliśmy jak Kaszub z Kaszubem, prawie literacką polszczyzną. W samym Helu nie ma problemów z parkowaniem. Na przykład zaraz po wjeździe na ulicę Adm. Steyera, po lewej stronie, jadąc w kierunku cypla mamy do wyboru dwa parkingi.

 

Idziemy do latarni morskiej. Mało kto wie, że tę odwiedzaną przez tłumy wakacyjnych gości budowlę zbudowali Niemcy w 1942 r. w miejsce zburzonej w dniu 19 września 1939 r. przez polskich saperów podczas oblężenia Helu. Latarnia postawiona wprawdzie przez ówczesnego wroga, ale na niej tablica upamiętniająca wizytę marszałka Piłsudskiego w 1928 r. Fajnie, latarni jeszcze nie było, a twórca naszej nowoczesnej państwowości zdołał ją odwiedzić. Ale cóż każdy ma takiego Piłsudskiego na jakiego zasłużył. Ponieważ w ubiegłym roku zaopatrzyliśmy się w paszporty, w które wbijane są pieczęcie polskich (i nie tylko) latarni morskich, po ich zebraniu wchodzimy na górę. Ciszę się, że mam już piątą pieczęć i mogę pisać o wydanie brązowej „Odznaki Turystycznej Miłośnika Latarni Morskich - BLIZA”. Latarnia czynna jest dla zwiedzających od 1 maja do 30 września, wstęp 4 zł dorośli, 2 zł – bilet ulgowy. Pogoda jest super, to i widoki przepiękne. Z wód Zatoki na pełne morze wypływał właśnie prom do Helsinek, do Gdyni płynął jakiś niezidentyfikowany wycieczkowiec. Przed latarnią obelisk „Pamięci latarnika 1905”, w tle malownicze TOI TOIE. Fajnie …

 

Hel - latarnia morska (powiększenie)

Hel. Latarnia morska

 

Wchodzimy do lasu i cofamy się do roku 1935, kiedy to wskutek podjętej w 1933 r. decyzji zaczęto budowę pierwszych umocnień, które stały się częścią utworzonego w roku 1936 dekretem Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Rejonu Umocnionego Hel. Przed schronem załogi numer 1 piękna tablica, w samym zaś schronie …, jak to powiedziała kiedyś jakaś Niemka – das ist eine Loch. Szkło, g…no i takie różne inne przyjemności. Piękne tablice przed stanowiskiem ogniowym numer 3 i wiatą gospodarczą, zaś same zabytki w stanie wołającym o pomstę do nieba. Czy nie można na przykład w takiej właśnie wiacie otworzyć punktu, w którym sprzedawałoby się broszury poświęcone Rejonowi Umocnionemu ? Parę lat temu była w Helu konferencja, podczas której władze miasta obiecywały szeroko zakrojone wsparcie finansowe, jednym z pomysłów było to by przewodnicy po odnowionych zabytkach militarnych ubrani byli w repliki przedwojennych polskich mundurów. Może nie wszyscy wiedzą, ale Hel poddał się w 1939 r. nie we wrześniu, a 2 października.   O tę historię trzeba dbać i ją pielęgnować. Robi coś wprawdzie Stowarzyszenie „Przyjaciele Helu”, i chwała mu za to, ale potrzebuje większego wsparcia finansowego. Bateria Laskowskiego odnowiona. Wstęp 2 zł – dorośli, 1 zł – ulgowy. Obok można przebrać się za żołnierza i siedząc w motocyklu z koszem zrobić sobie zdjęcie (oczywiście po uiszczeniu stosownej opłaty).

 

Hel - Rejon Umocniony (powiększenie)

Hel. Poza pięknymi tablicami trzeba jeszcze zadbać o wnętrze

 

Cypel … początek Polski. Po ruchu zderzających się ze sobą, płynących z przeciwnych kierunków fal wiemy dokładnie gdzie on jest. Mijamy zadowolonych ludzi . Rozmawiamy jak było tutaj cicho 70 lat temu. Ciekawe co myśleli wtedy ci młodzi ludzie w żołnierskich mundurach, jakie mieli marzenia, gdzie chcieli wtedy być, co zobaczyć. Wprawdzie możemy pojechać z Cypla do fokarium Melexem za 5 zł od osoby, to jednak pozostajemy na własnych nogach. Mijamy kolejne elementy helskich fortyfikacji, o które nikt nie dba. Trudno, za parę lat ktoś tego gorzko pożałuje. Przed wejściem na Cypel kupujemy lody. Mały 4 zł, duży 6 zł. Tak sobie rozmawiamy, że szkoda, iż nie ma właśnie tutaj punktu informacji turystycznej. Ten, dobrze wszystkim znany znajduje się w porcie i ktoś, kto nawet nie ma na to ochoty musi galopować do Mariny.

 

Hel - początek (powiększenie)

Różnie mówią, jedni, że Hel to początek Polski, inni, że koniec

 

Szybko do samochodu i ruszamy w kierunku Jastarni. Po drodze mijamy pozostałości po bramie wjazdowej.  Wkurza mnie to, że jej też nie wykorzystano turystycznie. Można było przecież wystawić zdjęcia z czasów, kiedy każdy wjeżdżający do miasta musiał się przy niej zatrzymać, zrobić punkt sławiący militarną przeszłość Helu, zatrudnić kogoś, kto mógłby o tym coś opowiedzieć (w Helu chyba mieszka trochę emerytów wojskowych). A tu nie ma nic. Mijamy tory kolejki wąskotorowej i mówimy o tym jak można by to wykorzystać (nic oczywiście się na razie nie robi, tory niszczeją, porasta je coraz większa trawa). Ale trzeba mieć chęci i trochę zapału. Sami „Przyjaciele Helu” wszystkiego „w tym temacie” nie zrobią. 

W Jastarni kręcimy się po porcie. Stoi  w nim akurat tramwaj wodny do Gdyni (linia 530, bilety: normalny – 12 zł, ulgowy – 6 zł, rower – 3 zł).

 

Jastarnia (powiększenie)  

Jastarnia. Port

 

Potem w centrum, przy ulicy Stefańskiego 5 znajdujemy Punkt Informacji Turystycznej. Pomimo niedzieli jest czynny od 9.00 do 18.00 (od poniedziałku do piątku od 7.30 do 18.00, w sobotę, tak jak w niedzielę). Dostajemy bezpłatny kompletny mini przewodnik z zaznaczonymi punktami wartymi zobaczenia. Żołądki zaczynają dopominać się o swoje, szukamy miejsca gdzie można coś zjeść. Na ulicy ks. Sychty znajdujemy bar „U Bąbli”. W nim młoda niezmanierowana obsługa, widać, że zależy im na klientach. Zamawiamy jedzonko, a potem nie możemy się najeść. Mówiąc krótko … żremy. Beata, jak to Beata, przy jedzeniu zabrudziła sobie bluzkę. Z drugiej strony nie się co dziwić. Dawno z takim smakiem nie jedliśmy w zbiorowym żywieniu. Obiad dla dwóch osób, dwa duże piwa – 50 zł. Nie jest źle. Fajnym pomysłem jest podawanie cen za zestawy, a nie magiczne 100 gram. Jesteś pewien, że jak dostaniesz rachunek to najpierw nie złapiesz się za głowę, a potem nie udusisz kelnera. Facet, który nas obsługuje twierdzi, że rok temu o tej porze po Jastarni hulał wiatr. Dzisiaj pełno ludzi. Zadowolony, mówi, że kryzys przygnał klientów z powrotem do swojego kraju. Pamiętajcie jak jeść w Jastarni, to tylko „U Bąbli” !!! Idziemy w kierunku latarni morskiej. Po drodze widzimy tablice z nazwami ulic w dwóch językach … kaszubskim i polskim. Niestety, samej latarni nie można zwiedzać. Dowiadujemy się, że została uruchomiona w 1950 r. w miejscu latarni … zburzonej przez polskich żołnierzy w 1939 r.

 

Jastarnia (powiększenie)

Jastarnia. Latarnia Morska

 

Mijamy Dom Zdrojowy i wychodzimy na plażę. Od razu rzuca się w oczy potężny plakat z którego wynika, że jeżeli będziemy chcieli kosz plażowy na godzinę, to nasze kieszenie odchudzą się o 7 zł, a jeżeli na cały dzień to zapłacimy 30 zł. Z koszy nie korzystamy, musimy jechać dalej, robimy zdjęcia latarni (po kaszubsku: blizy) i mijając Kuźnicę i Chałupy znowu wjeżdżamy do Władysławowa. 

 

Jastarnia (powiększenie)

Jastarnia. Plaże z cennikiem

               

Przez cały półwysep towarzyszy nam ścieżka rowerowa i pełno miłośników dwóch kółek. Prowadzi z Helu do Pucka. Obiecujemy sobie, że w przyszłym roku przejedziemy się nią.

 

We Władysławie mijamy hotel Pekin, dalej jedziemy w kierunku Cetniewa, skręcamy w prawo w drugą ulicę za kościołem, parkujemy i wychodzimy na Aleję Gwiazd Sportu. Patrzę na gwiazdy uhonorowanych sportowców i przypominam sobie walki bokserskie, biegi, mecze … Dłużej przystaję przy poświęconej Kazimierzowi Deynie. Za dwa dni będzie 20 rocznica jego śmierci. Genialny piłkarz, który chyba nie poradził sobie z samym sobą. Do dzisiaj nie wiadomo, czy to co się stało, było samobójstwem czy wypadkiem. Szkoda tylko, że jego siostra, żeby się utrzymać musi sprzedawać po nim pamiątki. Słyszałem, że są goście, którzy przyjeżdżają do Starogardu Gdańskiego tylko po to by całować schody w domu, w którym mieszkał Deyna. Poważnie.

 

Władysławowo (powiększenie)

Władysławowo. Aleja Gwiazd Sportu

               

Robię tutaj także krótkie męskie porównanie cen piwa do tych w Jastarni. I tak we Władku 6 zł za duże. W Jastarni – 5,5. Nie wracamy tam jednak, piwka też nie piję, bo za drogo. Żeby nie było, że tylko o piwie, kawa latte kosztuje 7 zł, tyle samo zapłacić trzeba za kawę mrożoną.

 

Za Chłapowem zaczyna się kostka brukowa i ciągnie się praktycznie do Jastrzębiej Góry. Podczas deszczu masakra. Na szczęście mamy ciągle piękną słoneczną pogodę. W Rozewiu skręcamy na parking i idziemy w kierunku kolejnej już dzisiaj latarni morskiej. Ta zbudowana została w roku 1822, dwukrotnie modernizowana, dzisiejszego kształtu doczekała się w roku 1978. W dniu 29 czerwca 1933 r. na wniosek Ligi Morskiej i Kolonialnej w dniu Święta Morza decyzją rządu nazwano ją Latarnią Stefana Żeromskiego, który miał w niej właśnie napisać „Wiatr od morza”. Ciekawe, bo niektórzy uważają, że książka powstała w Gdyni. Sama córka pisarza Hanna Mortkowicz – Olczakowa, wydawca jego książek twierdziła, że napisał ją nie gdzie indziej niż w Warszawie. Autorem legendy o twórczości Stefana Żeromskiego w Rozewiu był podobno latarnik Leon Wzorek, w grudniu 1939 r. rozstrzelany przez niemieckiego okupanta. A może Wy coś o tym wiecie?

 

Rozewie (powiększenie)

Latarnia morska w Rozewiu            

 

Przed czynną latarnią można zobaczyć tę, która dawniej pokazywała drogę zbłąkanym marynarzom, a dzisiaj, już nieczynna, pięknie uzupełnia nadmorski krajobraz.

 

Rozewie (powiększenie)

Rozewie. Nieczynna latarnia morska

               

Jedziemy dalej. Na krótko przystajemy w Karwieńskich Błotach nazwanych tak od licznych tutaj obszarów bagienno - torfowiskowych. Potem przemieszczamy się (to chyba najlepsze słowo) ścieżką rowerową w kierunku Dębek (nie było zakazu dla pojazdów mechanicznych), ale po drodze stwierdzamy, że amortyzatory też mają swoją wytrzymałość i skręcamy na południe.  

 

Karwieńskie Błota (powiększenie)

Karwieńskie Błota

 

Później tylko krótka wizyta w przepięknych pałacu i otaczającym go parku w Krokowej. Przez Wejherowo wracamy do domu. Jest dokładnie 19.35.

 

Krokowa (powiększenie)

Krokowa. Pałac

 

Podsumowanie. Cały dzień w drodze. Na jedzenie i wstępy wydaliśmy około 70 zł. Przejechaliśmy dokładnie 198 kilometrów i 300 metrów. Wrażeń opisywać nie muszę, bo były bezcenne.

 

gekon2010, fotki: autor

 

Dodano: 02.01.2010 23:31
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.