Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Koleją po Polsce

30 października 2009 r. Zbliża się 1 listopada. Po całotygodniowym namyśle postanawiamy zostawić samochód w garażu i do Legnicy pojechać pociągiem. Z autobusu wysiadamy przed Halą Targową. Jest około 10.00. Idziemy Jana z Kolna w kierunku Sądu Rejonowego i musimy bardzo uważać na własne nogi. Chodnik wygląda jakby przeszło po nim tsunami. Każda płyta w innym położeniu, pod różnym kątem, na innej wysokości. Nie wiem czy to hołd dla Salvadora Dali czy może zwykłe niedbalstwo. Z całymi pokładami dobrej woli, które jeszcze posiadam, mimo wszystko wybieram tę drugą opcję.

                Na dworzec kolejowy Gdynia Główna wchodzimy od Placu Konstytucji. Na głównej fasadzie reklama jakiś walk. Podobno dworzec jest wpisany do rejestru zabytków. Jestem ciekawy czy na takie działanie pozwala obowiązujące prawo. Może Wy coś o tym wiecie? Takimi afiszami głoszącymi chwałę ludu pracującego miast i wsi ukrywało się wszelkie niedoróbki w PRL-u. A mówią, że czasy się zmieniły. Brudne drzwi wejściowe, tylko schody (niepełnosprawny może zapomnieć, że sam o własnych siłach dostanie się do budynku). Nad kasami biletowymi zachęcający do dalszego podróżowania napis informujący, że nie zapłacimy kartą płatniczą i jeszcze do tego przeprosiny. Nie wiem czy nie łatwiej po prostu przeszkolić ludzi i założyć terminale. Za to zamiast nich przy każdej kasie monitor z budzącymi potężne emocje filmami science fiction jak to fajnie przemieszczać się po Polsce czystym, szybkim i w ogóle jakimś cudownym pociągiem. Generalnie atmosfera wręcz rodzinna. Po holu dworcowym leniwie przechadzają się gołębie. Sama podłoga pamięta chyba czasy pierwszych budowniczych. Jest w języku polskim słowo, które być może dla niektórych za bardzo brutalnie oddaje to co się tutaj dzieje – tym słowem jest SYF!!! Kiedyś przed wjazdami drogowymi do Gdyni ustawiono napisy „Uśmiechnij się jesteś w Gdyni”. Dobrze, że nikt nie wpadł na ten genialny pomysł tutaj.  Idziemy na peron. Na samo przejście szkoda słów. Lepiej wyglądają nieuczęszczane bunkry z czasów II wojny światowej. Zapewniona za to jest rozrywka. Przy zejściu z jednego z peronów stoi jakiś człowiek i gra na akordeonie. Idziesz do pociągu i słyszysz „Ta ostania niedziela”, albo „Umówiłem się z nią na dziewiątą”. Oczywiście wejście zapewniają tylko schody. Żadnych wind, lub ruchomych taśm. Tylko wejście na SKM jest cywilizowane i przystosowane do pomocy ludziom niepełnosprawnym.  Stoimy po gołym niebem i dziękujemy Dobremu Panu Bogu, że nie pada. Patrzymy na budynek, widzimy, że po znajdującym się nań zegarze zostały tylko obramowania. Tak więc drogi podróżny, jeżeli nawali Ci zegarek, miej pretensje do siebie, że nie kupiłeś sobie kwarcowego. W Gdyni od strony peronów na pewno go nie ustawisz. Taka mnie myśl nachodzi, że w takim stanie dworzec Gdynia Główna powinien być jednym z etapów szkoły przetrwania. I myślę, że dobra rada: JEŻELI NIE MUSISZ UŚMIECHNIJ SIĘ I NIE JEDŹ POCIĄGIEM Z I DO GDYNI.

                To jednak nie koniec przygód. Pociąg ma odjechać o 10.31, tymczasem jest 10.35 i ani widu ani słychu. Jakby nie można było podstawić go wcześniej. Traktowanie pasażera w Polsce jest czymś na co brakuje odpowiednio negatywnych słów. Żadnego komunikatu, że pociąg podjedzie później, dlaczego tak się stało. Nie i koniec. Jak Ci drogi turysto nie pasuje, to nie jedź. A tak a propos ciekawy jestem, czy panie  w kasach biletowych posiadają umiejętność poru miewania się innym językiem niż jeżyk polski. Wygląda mi, że nie. Jeżeli się mylę, to przepraszam. Wreszcie o 10.37 skład wjeżdża na peron. Zaczyna się atak. Zgwałceni staruszkowie, połamane staruszki, płaczące zagubione dzieci sieroty bez rodziców. Jednym słowem normalka w sytuacji, w której za późno ktoś bierze się do pracy, a inni myślą, że mogą po prostu nie zdążyć i budzą w sobie najgorsze instynkty. Sam dostosowuję się do ludu i … również się spieszę. Obok strony w internecie, na której pomysłodawcy chcieli skończyć z jednym ze związków sportowych, powodzeniem cieszyłaby się witryna o nazwie na przykład „konieczPKP”. Jedynym prawem i obowiązkiem podróżnego jest kupienie wcale już nie tak taniego biletu. Jak zaczniesz wymagać – zamieniasz się we wroga. Przy tych myślach spoglądam na zegarek, jest 10.48, stoimy na dworcu w Gdyni … Wreszcie powiedzieli, że pojedziemy o 11.15. Później dowiedzieliśmy się, że padła lokomotywa, która miała ciągnąć skład i jakby tego było mało w jednym z wagonów nie działało ogrzewanie. To ja się może trochę bez sensu pytam, co robiono wcześniej? Czy coś sprawdzano? Czy może ot tak sobie, na żywioł puszczono pociąg w trasę do Zielonej Góry? Niech żyją polskie koleje – król bałaganu i niekompetencji. 11.11. Hurra!!! Ruszamy. Ta godzina odjazdu to chyba na cześć Grzegorza Turnaua. O 11.45 wyjeżdżamy z Gdańska Głównego. W przedziale zajęte wszystkie 8 miejsc. Jest 12.10, dojeżdżamy do Tczewa. Ludzie w przedziale zaczynają się rozbierać. Grzeją niemiłosiernie, w wagonie nie działają żadne pokrętła zmniejszające ilość ciepła wydzielanego przez grzejniki. No cóż, służba zdrowia też musi się czymś wykazać. Jeżeli nie może być lepiej, to chociaż robi się weselej. Dworzec kolejowy w Tczewie remontowany. Zauważyć można nowe perony i rusztowania na budynkach stacyjnych. Do Bydgoszczy dojeżdżamy z 30 minutowym opóźnieniem. Zmiana 4 osób. W przedziale znowu wszystkie miejsca zajęte. Niepokojące jest to, że mamy około 40 minut opóźnienia. Dopiero o 15.50 jesteśmy za Gnieznem (o 15.35 powinniśmy być w Poznaniu, po 16 mamy pociąg do Wrocławia. Toaleta w miarę czysta, chociaż wygląd już nie bardzo. Ale nic to, najważniejsze, że jest czysto. 16.15 – mijamy Poznań Wschód, jeszcze około 15 minut.

                Tak jak wspomniałem w poprzednim zdaniu po 15 minutach, czyli o 16.30 wjeżdżamy na poznański Dworzec Główny. Biegniemy na peron 6, skąd odjechać ma pociąg do Poznania. Zamiast niego odjeżdżający 0 16.45 osobowy do Leszna. Nasz przed paroma minutami odjechał. Na nic prośby do konduktora w pociągu do Poznania, żeby na parę minut wstrzymać odjazd składu do Wrocławia. Już chociażby ten przykład pokazuje, że PKP to niewydolna, kompletnie chora i nadająca się tylko do jak najszybszego rozwiązania firma, która nawet nie potrafi dowieźć w miarę punktualnie człowieka do miejsca podróżnego przeznaczenia. Mówi się trudno. Tłumiąc słowa nazywane powszechnie uznanymi za obelżywe idziemy do punktu obsługi klienta Inter City, żeby przebić bilety na najbliższy pociąg. Musimy to zrobić, ponieważ ten którym mieliśmy jechać był osobowy, a ten, którym mamy zamiar wybrać się w dalszą drogę jest pospieszny. Gość w Inter City kieruje nas do Informacji. Przed nami ludzie z naszego pociągu, którzy mówią co myślą o sztuce komunikacji w polskich kolejach, szczególnie jeżeli chodzi o zatrzymanie pociągu na kilka minut. Pan z Informacji kieruje nas z powrotem do Inter City, ale nie dajemy się i chcąc nie chcąc bierze się za przebudowanie biletów. Po formalnościach idziemy na kawę. Dworzec Główny w Poznaniu jest niby czysty, ale architektonicznie też buda. W zakamarkach gnieżdżą się bezdomni. Niepełnosprawni jak zwykle na polskich dworcach kolejowych bez szans na samodzielne dostanie się na peron. Po kawie idziemy na peron 5 i czekamy na pociąg do Wrocławia. Mówią, że w Wielkopolsce niemiecki porządek, ale nasze wrażenia są zupełnie inne. Prawie każdy pociąg ma zmieniany peron przyjazdu i co gorsze także odjazdu. Komunikaty o tym podawane są jedynie w języku polskim. Drogi obcokrajowcu, omijaj Poznań szerokim łukiem. Inaczej będziesz stał jak ważka na peronie i dziwił się, że Twój pociąg jeszcze nie przyjechał, kiedy ten dawno będzie pomykał do celu Twej podróży. Nie wiem co będzie jak o to kogoś zapytasz. Może będziesz miał swój dzień i ktoś Ci odpowie na przykład po angielsku. Próbuj, na pewno warto!!! Między zapowiedziami pociągów odjeżdżających z zupełnie innych peronów niż jest to napisane na rozkładach jazdy puszczana jest reklama, że po co jeździć samochodem jeżeli można pociągiem. Dawno nie słyszałem tak serdecznie śmiejących się ludzi. Co niektórzy na hasło „(…) a może tak pociągiem?”, robili w kierunku megafonów gest Kozakiewicza mówiąc przy tym „NIGDY”, zaś inni składali publiczne przyrzeczenie, że o żadnej porze już tego nie zrobią, a po powrocie do domu, na kolanach, przeproszą swoje samochody.

                Skład z Kołobrzegu do Wrocławia (GWAREK) punktualnie przyjeżdża i odjeżdża. Jest więcej miejsca niż w pociągu do Poznania. W przedziale,  w którym siedzimy zajętych jest ich co najwyżej 6. Pociąg, jak na razie nie zawodzi, jedzie szybko i planowo. Sprawdziłem w  Internecie, że do Legnicy możemy pojechać o 20.32. Jednak nie jest tak źle. Na miejscu będziemy nie o 20.50, jak początkowo zakładaliśmy, ale o 22.01. Do Wrocławia przyjeżdżamy wprawdzie lekko spóźnieni, ale mamy zakładkę czasową, kupujemy 2 bułki (po 3 zł każda – jedna z wędliną, druga z kotletem mielonym),przechodzimy z peronu 3 na 4 i wsiadamy w osobowy do Legnicy.  Informacyjnie tylko podam, że przy wejściu na 3 peron Dworca Głównego we Wrocławiu znajduje się tablica poświęcona pamięci tragicznie zmarłego tutaj 8 stycznia 1967 r. aktora Zbigniewa Cybulskiego. Zbliża się 1 listopada. Na tablicy świeże kwiaty i płonące znicze… Szkoda, uwielbiam jego role w filmach „Popiół i diament” i „Giuseppe w Warszawie”.     

                Jedziemy do Legnicy składem pieszczotliwie zwanym „bananem”. Brudno smutno i ponuro. Nad nami reklama, na  której piękny czyściuteńki pociąg jedzie w słońcu wśród wiosennych pól i hasło „Wybierz koleje regionalne”. Na plakacie także filiżanka kawy i rogalik. Cóż, takie niedorzeczności można pozostawić bez komentarza, chyba, że to takie swoiste poczucie humoru, wtedy mówi się trudno i jedzie dalej. Do Legnicy przyjeżdżamy zgodnie z rozkładem jazdy. O 22.30 jesteśmy u mamy.  

2 listopada 2009 r. Na szczęście ani 31 października, ani 1 listopada nie musieliśmy podróżować po Polsce pociągami. Ten drugi dzień przeznaczyliśmy na odwiedzenie grobów naszych bliskich i rodzinne spotkania. Trzeba jednak wracać do pracy. Czeka nas podróż powrotna do Gdyni.

                Wstajemy o 7.00, myjemy się, jemy śniadanie, jeszcze trochę rozmów z mamą i ruszamy. Obecny dworzec kolejowy w Legnicy zbudowany został w latach 1927 – 1929. Jego zamknięta hala peronowa jest jedną z trzech w Polsce (pozostałe znajdują się na stacjach Wrocław Główny i Bytom). Patrzę na ten chylący się do upadku budynek i wściekłość miesza się ze smutkiem i żalem. Jak można było taką perełkę zostawić samą sobie? Grzyb na ścianach. Na drzwiach do toalety zamiast używanych na całym świecie piktogramów napis „UBIKACJA DAMSKA”. Oczami wyobraźni widzę zdesperowaną niemiecką turystkę, która podczas podróży do Heimatu chce skorzystać z przybytku i widzi tylko jakieś drzwi z napisem „UBIKACJA DAMSKA”. Ludzie, przecież tego nikt a nikt poza Polakiem nijak nie zrozumie!!! Przy kasach biletowych nie ma kolejek. Kupuję bilety do Gdyni. Tynk na zewnątrz budynku dworcowego dawno, dawno temu nie zmieniany. Na peronach stada gołębi szukających jedzenia i przy okazji, przepraszam za słowo niemiłosiernie obsrywających podróżnych. Żeby dopełnić obrazu informacja na drzwiach wejściowych, że dworzec jest zamknięty od godziny 0.30 do godziny 3.00 (a co robią jak jakiś pociąg się spóźni?). Wchodzimy na peron. Niepełnosprawni jak to na polskich dworcach kolejowych są bez szans, muszą prosić o pomoc. Nasz pociąg do Wrocławia odjeżdża planowo o 9.56. W międzyczasie przyjeżdża autobus szynowy z Żagania, z którego wysiadają tłumy podróżnych i kierują się na nasz peron. Czyli my wszyscy do stolicy Dolnego Śląska. Pociąg z Drezna przyjeżdża z 10 minutowym opóźnieniem. Pakujemy się do środka. Mamy szczęście, że skład należy do Deutsche Bahn. Nie rzuca na lewo i prawo, jest cicho. Na trasie do Wrocławia widać, że trwa modernizacja linii kolejowej. Ale nie tylko. Niektóre z mijanych stacji mają już nowe perony. Niestety nie widać aby remontowano budynki dworcowe. We Wrocławiu jesteśmy z 15 minutowym opóźnieniem, ale mamy czas. Spokojnie przechodzimy na peron, z którego odjeżdża osobowy do Poznania Głównego. Spokojnie zajmujemy miejsca siedzące. Beata bierze się do pracy,  a ja przycinam komarka (żeby nie wiem co się działo zawsze zasypiam podczas podróży pociągiem). W Poznaniu jesteśmy z 15 minutowym opóźnieniem i musimy praktycznie biec na 5 peron, żeby załapać się na pociąg do Kołobrzegu odjeżdżający o 14.45 (mamy przesiadkę w Białogardzie). Znowu podróż „bananem”. Cały skład niepokojąco rzęzi, skrzypi, wrzeszczy, krzyczy, piłuje i wydaje cały szereg innych niezidentyfikowanych dźwięków, jednakowo przykrych dla ludzkich uszu. Zaczynam sam sobie zadawać pytanie czy na naszych kolejach obowiązują jakieś normy hałasu, bo jeżeli tak, to ten skład, który jeszcze nie rozleciał się po drodze na pewno byłby z dalszej jazdy wycofany. Jedyną rzeczą godną pochwały były warunki w toalecie (czysto i ciepła woda, co potwierdza powolny, lecz jednak rozwój cywilizacyjny pewnego narodu żyjącego nad Wisłą). Mijamy po drodze jakieś ściśle tajne miejscowości. Na budynkach dworcowych nie widać oświetlonych napisów z nazwami miejscowości. Wyobrażamy sobie, cóż to za tajemnicze projekty są tutaj realizowane. Dochodzimy do wniosku, że dotyczą one usprawnienia podróżowania kolejami po Polsce. Do Białogardu dojeżdżamy o 19.25.  

                Białogard. Myśleliśmy z Beatą, że szanowne Polskie Koleje Państwowe niczym już nas nie zaskoczą. A jednak pomyliliśmy się!!! Na drukowanych, znajdujących się w gablotach na peronach rozkładach jazdy i na tablicy w holu głównym dworca nie ma grama informacji o naszym pociągu do Gdyni. Według dworca kolejowego w Białogardzie nie ma takiego pociągu. Trochę to dziwne, tym bardziej, że pytani o to pracownicy odpowiadają, że pociąg pojedzie. Uff!!! Beata już kombinowała jak tutaj dostać się do Słupska, a potem dalej do Gdyni. Sam budynek dworca wybudowany metodą szachulcową. Dolna kondygnacja jest wyremontowana. Niepełnosprawni nie cieszcie się jednak przedwcześnie. Dostaniecie się na peron 2 tylko wtedy, kiedy jakieś dobrotliwe duszyczki przeniosą Was tam. Tak mi przyszło teraz do głowy, że może to jest jakaś celowa robota. Ludzi zmusza się nieustannie do popełniania dobrych uczynków. I mamy kraj świętych. Ot co!!! Czy jednak takie same zdanie mają o tym niepełnosprawni? Wątpię.

                Przyjechał nasz skład widmo. Wsiadamy i planowo ruszamy do Gdyni. Po drodze mijamy Koszalin. Wygląd dworca widziany z okien pociągu zdecydowanie nie zachęca do tego by akurat tutaj rozpocząć zwiedzanie Środkowego Wybrzeża. Przez Słupsk i Lębork, o godzinie 22.25 wjeżdżamy na Dworzec Główny w Gdyni. Szybko do domu, umyć się i starać się jak najszybciej zapomnieć!!!   

Podsumowanie

                Na każdy kraj turyści patrzą przez pryzmat pierwszych napotkanych miejsc. Siłą rzeczy są to lotniska, dworce kolejowe i autobusowe. „W temacie” kolei leżymy na obu łopatkach i mocno kwiczymy. Brud, zacofanie, fatalna organizacja ruchu, zły przepływ informacji. Wygląd polskich dworców kolejowych w większości miast, które będą gościć kibiców podczas Euro2012 woła o pomstę do nieba, a sama kolej działa na zasadzie, że jak sama czegoś nie zrobię, to innym też nie pozwolę. Władze Gdyni chciały wyremontować Dworzec Główny, ale oczywiste jest, że musiałyby pójść za tym zmiany własnościowe. Oczywiście PKP się na to nie zgodziły, dworzec zaś sobie jeszcze, z podkreśleniem słowa „jeszcze”, stoi i niszczeje. Wygląd dworca kolejowego w Legnicy jest jednym wielkim aktem oskarżenia dla tych, którzy do tej pory nie zrobili tam porządnego remontu. Zresztą podobnie ma się rzecz z Wrocławiem i Poznaniem, gdzie obecny Dworzec Główny trzeba zaorać i wybudować nowy. O rzeczach, których powinniśmy się wstydzić (przystosowanie dworców kolejowych dla niepełnosprawnych) pisałem w tym blogu wielokrotnie. Dziwię się, ze tutaj także nic nie zrobiono. Chyba na projekty tego typu jest jakaś kasa z Unii Europejskiej. Dziwne rozkłady jazdy, nieskomunikowanie poszczególnych połączeń. Chaos, brak porządku, żeby nie użyć mocniejszego słowa. Jazdę, ale nie niosącą żadnych pozytywnych wrażeń – to przeciętnemu zjadaczowi chleba fundują polskie koleje. Kończę, bo mnie zaraz coś zaleje. Rodaku, turysto, podróżniku – mam dla Ciebie radę: JEŻELI NIE JEST TO SZKOŁA PRZETRWANIA NIE JEDŹ PO POLSCE POCIĄGAMI!!!

11 stycznia 2010 r. Mówią naokoło, że to atak zimy, a dla mnie to normalna styczniowa pogoda. I kto jest bohaterem mrożących krew  w żyłach wiadomości? No kto? Nasze koleje!!! Pęka im trakcja, pociągi stoją w zaspach, przyjeżdżają do stacji przeznaczenia z kilkusetminutowym opóźnieniem. Żenada. Dobrze, że wjadą na nasze szyny konkurencyjne zagraniczne firmy, szczególnie zaś Deutsche Bahn. Pusty śmiech mnie brał jak jakiś gość z PKP, chyba Przewozy Regionalne tłumaczył coś w jakimś programie informacyjnym, że to właściwie nie będzie konkurencja tylko współpraca. No bracie, moje gratulacje. Z takim podejściem szybko spółeczka padnie. A może i dobrze. Związkowcy nawet jak się położą na torach i zagrają na sentymentach (wchodzi do Polski wraża firma) też nic nie wygrają. Jak zostaną zwolnieni z roboty i zaczną ich żony pytać co mają do gara włożyć szybko zmienią front. Czekam na rozwój wypadków. Z potężną niecierpliwością, ale także z równie wielka nadzieją.

gekon2010  

 

 

 

 

Dodano: 02.01.2010 23:27
Ostatnia aktualizacja: 18.11.2018
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-1401
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.