Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Grudzień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Droga z Gdyni do Karpacza - "krótki" raport o pewnym odcinku polskich dróg

Droga do Karpacza

 

Lato w pełni. Trudno wysiedzieć w domu. Postanowiliśmy przejechać się samochodem z Gdyni do Karpacza, żeby zobaczyć i ocenić stan polskich dróg. Wybrana trasa miała być w miarę możliwości jak najkrótsza i w założeniu uwzględniać jak najwięcej dróg krajowych. Mieliśmy na uwadze to, że podczas sezonu turystycznego ruch odbywa się nie tylko nad morze. Tam też mieszkają obywatele naszego państwa, a oni raczej preferują południe. Dlatego wybór padł na Karpacz.

 

I

 

Obwodnica Trójmiasta. 4 lipca 2010 r. o 9.35, po uczynieniu zadość obywatelskiemu obowiązkowi i wzięciu udziału w wyborach prezydenckich ruszamy w drogę. Wjeżdżamy na Obwodnicę Trójmiasta, po to by jak najszybciej dojechać do autostrady Amber One. Ruch, pomimo wczesnej pory dosyć spory, jednak odbywa się przede wszystkim w przeciwnym kierunku, to znaczy w stronę Jastrzębiej Góry, Władysławowa i Półwyspu Helskiego. My jednak jedziemy na południe:

·         za Matarnią zwężenie drogi. Do Karczemek wyłączona jest cała jezdnia w kierunku Pruszcza Gdańskiego, na długości 3 kilometrów roboty drogowe;

·         za Karczemkami prace na pasie rozdzielającym. Na jezdni w kierunku Pruszcza Gdańskiego zwężenie do jednego pasa ruchu. Praktycznie żadne utrudnienie. Wszystkiego raptem około 100 metrów;

·         kolejne prace na długości 1 kilometra, przed wjazdem na autostradę A1, nie powodują jednak żadnych utrudnień, a zwolnić i tak trzeba (niedługo bramki wjazdowe);

 

II

 

Autostrada A1 (Amber One)

 

·         na wjeździe na autostradę z 5 bramek, trzy czynne. Nie ma korków. Człowiek przed nami ma problem czy nie trzeba płacić przy wjeździe. Wychodzi z samochodu, ogląda maszynę do wydawania biletów. Krzyczymy do niego, że tutaj się nie płaci. On wsiada do samochodu, naciska przycisk i czeka na otworzenia szlabanu. Ten nie otwiera się, nie został zabrany bilet. Znowu krzyczymy, wreszcie orientuje się co trzeba zrobić, zabiera bilet i jedzie dalej. Dzięki temu, możemy wjechać na autostradę. Patrząc na to myślę, że może lepiej by było ustawić duże, czytelne tablice wskazujące jak należy zachowywać się przy wjeździe na autostradę. Nie każdy miał okazję jeździć nią wcześniej;

·         ile to trwało, zanim zaczęto jej budowę. Dziennik Bałtycki robił nawet akcję „Po pierwsze A1”. Codziennie pisano o tym dlaczego jest potrzebna, pytano polityków, tworzono swoiste lobby jej zwolenników. Udało się. Być może tylko dzięki temu, być może akcja miała tylko jakiś wpływ na to by wreszcie zaczęto budowę autostrady. Jest już gotowy 90 kilometrowy odcinek do miejscowości Nowe Marzy, którym teraz spokojnie jedziemy;

·         na początku Miejsce Obsługi Podróżnych (MOP) Kleszczewko. Można zjechać na bok, wysiąść z samochodu, wyprostować się, trochę pochodzić i … skorzystać z toalety. Nie zatrzymujemy się (dopiero co wyjechaliśmy z domu), jedziemy dalej;

·         co parę kilometrów mijamy oznaczone na pomarańczowe telefony alarmowe;

·         pierwszy węzeł – Stanisławie, zjazd dla tych co chcą dojechać do Tczewa i Kościerzyny;

·         Swarożyn, kolejny węzeł, machamy tym co dalej jadą w kierunku Malborka i Człuchowa i muszą zjechać na drogę krajową numer 22;

·         przed zjazdami brązowe tablice informujące o atrakcjach turystycznych na przykład mostach w Tczewie, czy zamku w Malborku;

·         kolejny węzeł - Pelplin, z autostrady wyjeżdżają podróżujący w kierunku Pelplina i Starogardu Gdańskiego;

·         przy węźle MOP Olsze, pierwsza stacja benzynowa, za litr diesla zapłacimy 4,49 zł, za litr benzyny bezołowiowej 95 – 4,75 zł;

Autostrada A1 (powiększenie)

Autostrada A1, MOP Olsze, fot. autor

 

·         węzeł Kopytkowo, tutaj muszą dojechać podróżujący do Skórcza i Kolonii Ostrowickiej;

·         MOP Gajewo, można chwilę odpocząć;

·         niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, dojeżdżamy do węzła Nowe Marzy, sześć bramek z czego 4 czynne. Za przejazd 90 kilometrowym odcinkiem płacimy 17,50 zł. Z żalem zjeżdżamy z autostrady;

·         trochę podsumowania: jechało się fantastycznie (co autostrada to autostrada), na 90 kilometrowym odcinku spotkaliśmy jedną stację benzynową (lepiej nie wjeżdżać na autostradzie na rezerwie, żebyśmy nie musieli korzystać z pomarańczowych telefonów alarmowych. Zauważyliśmy znikomą ilość billboardów reklamowych. Nie wiemy z czego to wynika, tak sobie myślimy, że być może miejsce na nich do tanich nie należy. Od 1 lipca 2010 roku autostrada wspólnie z Pomorską Regionalną Organizacją Turystyczną bierze udział w kampanii „Wakacje z kulturalną jazdą”, pomagając kierowcom, spoza województwa pomorskiego w poznaniu atrakcji turystycznych regionu;   

 

III Droga krajowa numer 1

 

·         od razu zostajemy sprowadzeni na ziemię i to bardzo mocno. Droga klejona, na niektórych odcinkach łata na łacie i oczywiście koleiny;

·         krótki odcinek bez kolein na obwodnicy Świecia;

Letnie pole (powiększenie)

Na krajowej "jedynce" widać, że żniwa za pasem, fot. autor

 

IV Droga krajowa numer 5

 

·         do Bydgoszczy nie ma żadnych problemów z dojazdem, jedziemy dosyć płynnie, nie ma korków, pomimo wąskiej drogi w miarę szybko dojeżdżamy do miasta;

·         kochający Bydgoszcz, lepiej niech tego nie czytają. Okazało się, że na Moście Pomorskim jest remont, szukamy jakiś drogowskazów wskazujących drogę na Poznań, ale możemy sobie szukać. Na Rondzie Fordońskim skręcamy w lewo, a potem już test na inteligencję. W Bydgoszczy nikt nie myśli o tym, żeby kierowcy w miarę szybko i bez nerwów przejechali przez miasto. Jedziemy na czuja, trzymamy się samochodu z trójmiejską rejestracją kombinując, że może on jedzie w kierunku Poznania i zna drogę. Na szczęście mamy rację. Jedziemy ulicą Planu 6 Letniego, potem skręcamy w prawo, dojeżdżamy do ulicy Kornela Ujejskiego, tutaj również skręcamy w prawo i wjeżdżamy na drogę krajową numer 5. Przez jakiś czas nie będę dobrze mówił o ludziach, którzy są w Bydgoszczy odpowiedzialni za utrzymanie dróg. Ktoś po prostu nie rozumie, że opinia o mieście i mieszkających w nim, skąd inąd sympatycznych ludziach bierze się także z tego w jaki sposób miasto jest oznakowane. Jest to tym bardzie potrzebne teraz, kiedy na trasie przejazdowej prowadzone są prace remontowe. Bierzcie się Państwo do pracy i to szybko;

·         przejeżdżamy przez obwodnicę Bydgoszczy, mijamy lotnisko, skręcamy w prawo, kilka kilometrów jedziemy w kierunku Szczecina, potem znowu zakręt w prawo i jesteśmy na drodze prowadzącej do Poznania;

·         za Bydgoszczą zaczynają się niezbyt głębokie koleiny;

·         nazywam to jazdą rekreacyjną, jedziemy góra 70 – 80 kilometrów na godzinę (tam gdzie oczywiście pozwalają na to przepisy ruchu drogowego); 

·         od Szubina, całkiem sympatyczny odcinek;

·         tankujemy w Kowalewie za Szubinem, cena nawet przystępna, czyli 4,68 zł za litr bezołowiowej 95;

·         dojeżdżamy do drogi przelotowej przez Gniezno, nie jest tak źle, ale polecamy uważać na amortyzatory, kto ma je zużyte, lepiej żeby zwolnił i jechał zdecydowanie poniżej prędkości określonej przez znaki drogowe;

·         mijamy katedrę, skręcamy w lewo (Gniezno należy do dobrze oznakowanych miast) i wjeżdżając na drogę krajową numer 15, kończymy naszą przygodę z drogą krajową numer 5;

Gniezno (powiększenie)

Gniezno, katedra p.w. św. Wojciecha, fot. autor

 

·         uwaga: na odcinku z Bydgoszczy do Gniezna uważajcie na fotoradary, stoją praktycznie w każdej wsi (dobre źródło dodatkowego zarobku). Jak ostatnio podały media ma się to zmienić. Fotoradary zgodnie z projektem ustawy o zmianie ustawy Prawo o ruchu drogowym ma przejąć Inspekcja Transportu Drogowego. W konsekwencji gminy mając ochotę na pieniądze od kierowców przekraczających dopuszczalną prędkość, będą musiały mieć na to zgodę Inspekcji. Najważniejsze jest to, że ewentualne akceptacje nie będą blankietowe. Konieczne będzie sprawdzenie czy zamontowanie fotoradaru w konkretnym miejscu przyczyni się do poprawy warunków bezpieczeństwa na drodze.

 

V Droga krajowa numer 15

 

·         jeszcze w Gnieźnie na wiadukcie nad torami kolejowymi remont. Zorganizowany został ruch wahadłowy;

·         droga po prostu zła, wąska, wybita, dużo dziur, nierówna, widać, że po każdej zimie drogowcy zalewają dziury, która pojawiają się na drodze, ale żeby tak trochę więcej, na przykład remont pewnego odcinka drogi i położenie nowego asfaltowego dywanika, a to już nie;

·         za Wrześnią i przejechaniu pod Autostradą A2 trzeba bardzo uważać na rondzie. Jeżeli nie chcemy wjechać na autostradę i kontynuować jazdę w kierunku Wrocławia, koniecznie trzeba się trzymać lewego pasa ruchu, zawijając na prawy będziemy musieli nadłożyć trochę drogi i jeszcze za to zapłacić;

·         wjeżdżamy do Gminy Miłosław, droga trochę równiejsza, rzuca, ale mniej;

·         na jednej ze stacji rekord – za litr bezołowiowej 95 można było zapłacić 4,52 zł;

·         10 kilometrów za Miłosławem skrzyżowanie dróg krajowych numer 15 i 11. Stan nawierzchni bardzo dobry. Jedziemy jednak wolno, praktycznie co kilkaset metrów ograniczenia prędkości. Żeby nie być na bakier z przepisami ruchu drogowego jedziemy ze średnią prędkością 60 – 70 kilometrów na godzinę. Mijamy sporo przydrożnych barów. Muszą tam smacznie dawać jeść, ponieważ praktycznie przy każdym zaparkowanych jest kilka, kilkanaście samochodów;  

·         przejazd przez Jarocin, to przyjemność. Dobrze oznakowane wielkopolskie miasteczko. Tutaj drogi krajowe numer 15 i 11 rozchodzą się. My jedziemy dalej drogą numer 15 i znowu przeżywamy to samo co wcześniej. Droga nierówna, z koleinami. Przejeżdżamy przez Koźmin Wielkopolski;

Koźmin Wielkopolski (powiększenie)

Koźmin Wielkopolski, budynki przy Rynku, fot. autor

 

·         jeszcze przed Krotoszynem spostrzegamy, że droga prowadząca doń nie jest stara, że mogła być jakiś czas temu remontowana, a mimo wszystko już są na niej koleiny;

·         wjeżdżamy do Krotoszyna, dalej pojedziemy drogą krajową numer 36;

 

VI Droga krajowa numer 36

 

·         jedziemy w kierunku Rawicza, do Starego Kobylina wszystko jak po sznurku, droga w niezłym stanie, słaby ruch (pora poobiednia, w taką pogodę nie ma jak sjesta), słowem raj dla kierowcy. Potem zaczynają się koleiny. Nie są za głębokie, ale jednak. Bardzo niebezpieczne w przypadku deszczu może być to, że miejscami są bardzo płytkie, a miejscami głębsze. Nie zazdroszczę nikomu jazdy w takich warunkach. Można się łatwo „przejechać”. Ponadto droga w łatach. Amortyzatory mają co robić;

·         przez Rawicz przejeżdżamy bez żadnych problemów, kilkaset metrów spędzamy na krajowej piątce, potem dalej drogą krajową numer 36;

·         jezdnia za Rawiczem nierówna, łatana, widać, że drogowcy mają co robić tutaj po zimach;

·         od Wąsoszy jakość nawierzchni trochę lepsza, ale tylko na pasie prowadzącym do Lubina;

·         w lesie mijamy zapomnianą przez Pana Boga i mamy nadzieję, że przez kierowców również stację benzynową znanej firmy. Litr bezołowiowej 95 – 4,85. Ostro poszli;

·         przed Wińskiem jedziemy po ładnym i co najważniejsze równym asfaltowym dywaniku (amortyzatory zasłużyły na wypoczynek), za to za tą  uroczą miejscowością – horror. Dziura na dziurze, amortyzatory po chwili wytchnienia znowu dostają w kość;

·         w Krzelowie, kolejnym przemiłym miasteczku na drodze położona nowa asfaltowa nawierzchnia i tak już do Ścinawy;

·         tutaj żegnamy się na pewien czas z drogą krajową numer 36, teraz czeka nas, jak się później okazało, prawdziwe wyzwanie;

 

VII Droga wojewódzka numer 372

 

·         na drogę wojewódzką numer 372 wjeżdżamy w Ścinawie. Na początku kostka, potem góry i doliny, a dopiero przed Dłużycami – asfalt;

·         chyba zrobiłem komuś coś złego w poprzednim wcieleniu – w Dłużycach znowu kostka;

·         następnie asfalt i nawet ten odcinek w niezłym stanie, żeby jednak moja radość nie była za duża,  w Lisowicach więcej dziur;

·         z powrotem wjeżdżamy na drogę krajową numer 36, jej pobocza miejscami wypełnianie asfaltem, przypuszczam, że po zimie. Tak jest zresztą na większości naszych dróg. Kończy się to w ten sposób, że jedziesz samochodem, po lewej stronie masz w miarę równą nawierzchnię, a po prawej góry i doliny. Jazda w takich warunkach nie należy do przyjemności, przydaje się wspomaganie kierownicy;

·         skręcamy w prawo, w drogę krajową numer 94, niedługo będziemy w Legnicy;

 

VIII Droga krajowa numer 94

 

·         co tu pisać, jak na drogę krajową to nie wiem czy nie była gorsza od drogi krajowej numer 15, dziura na dziurze, łata na łacie;

·         dojechaliśmy do Legnicy, uffff;

Legnica (powiększenie)

Legnica, Nowy Ratusz, fot. autor

 

IX Legnica i droga krajowa numer 3

 

·         wjeżdżamy na ulicę Wrocławską, potem w aleję Rzeczypospolitej i po drogowskazach (Legnicę można zaliczyć do dobrze oznakowanych miast) wjeżdżamy na drogę krajową numer 3;

·         jedziemy krajową „trójką”, za zjazdami do autostrady droga zwęża się, na tym odcinku sporo terenu zabudowanego, trzeba uważać, żeby nie załapać się na przekroczenie prędkości. My zresztą nie mamy na to żadnych szans, wszyscy przed nami jadą bardzo ostrożnie i zgodnie z przepisami;

·         nie wszyscy wiedzą, ale okolice na południe od Legnicy to Kraina Wygasłych Wulkanów, na tym terenie przed milionami lat było prawdziwe piekło. Dzisiaj Pogorze Kaczawskie to malownicze, warte odwiedzenia miejsce;

·         na jednej ze stacji benzynowych cena 1 litra bezołowiowej 95 to 4,51 złotego, obiecujemy sobie, że na pewno zatankujemy tutaj w drodze powrotnej;

·         przed Jaworem korek, nie wiemy dlaczego, nie ma żadnych robót;

·         w Jaworze koniecznie trzeba uważać na drogowskazy. Jechaliśmy naszym osobowym autkiem za ciężarówką, nie zauważyliśmy drogowskazu (wcześniej nie było żadnej tablicy, która zwracałaby na to uwagę) i … musieliśmy zawracać;

·         drogi w Jaworze – masakra. Wybite, nierówne;

·         za Jaworem nawierzchnia zmienna. Częściowo łaty, częściowo ładnie położony asfaltowy dywanik, jedynym niezmiennym elementem jest, to, że droga jest wąska, przy dużym ruchu można mieć problemy z płynną jazdą, poza tym na tak wąskiej drodze istnieje potencjalne niebezpieczeństwo, że w przypadku kolizji drogowej lub nie daj Boże wypadku postoimy sobie jakiś czas w korku;

·         przejeżdżamy przez Bolków, widzimy duże, wyraźne drogowskazy na Jelenią Gorę, nie mamy więc żadnych problemów z kontynuacją jazdy;

·         kilkanaście kilometrów przez Jelenią Górą wyremontowany odcinek drogi, są mijanki, ruch odbywa się płynnie i spokojnie;

·         nie skręcamy od razu w drogę wojewódzką numer 367 prowadzącą do Karpacza, postanawiamy odwiedzić Cieplice Śląskie-Zdrój i kontynuujemy jazdę drogą krajową numer 3;

·         przed Jelenią Górą dwupasmowa obwodnica, miasto dobrze oznakowane, bez nerwów dojeżdżamy do zjazdu do Cieplic;

 

X Cieplice-Śląskie Zdrój

 

Reklamują się jako najstarszy z polskich kurortów założony w 1281 roku przez zakon Jaoannitów-Szpitalników. Położone na wysokości 350 metrów. Parkujemy w centrum.  Spacerujemy po Parku Zdrojowym. Podziwiamy Plac Piastowski i kościół p.w. św. Jana Chrzciciela. Nie wszyscy wiedzą, że miejscowe źródła termalne mają temperaturę dochodzącą do 90° C. Zauważamy jedna także miejsca, w których natychmiast przydałaby się ekipa remontowa. Trochę się spieszymy. Musimy dojechać do Karpacza;

Cieplice Śląskie-Zdrój (powiększenie)

Cieplice Śląskie-Zdrój. Plac Piastowski, fot. autor

 

XI Cieplice Śląskie-Zdrój – Karpacz

 

·         dobrze oznakowanymi drogami wojewódzkimi o numerach 366 i 367, dojedziecie do Karpacza, liczącego 5000 stałych mieszkańców miasta u stóp Śnieżki. Latem warto pochodzić po szlakach Karkonoskiego Parku Narodowego, obowiązkowo wejść na Śnieżkę (o ile oczywiście nie uskarżamy się na żadne dolegliwości) i zobaczyć Świątynię Wang. Są to jednak nieliczne propozycje. Karpacz oferuje turystom o wiele, wiele więcej.

Karpacz (powiększenie)

Karpacz. Świątynia Wang, fot. autor

 

Podsumowanie:

 

Długość trasy: 605 kilometrów;

Czas jazdy: 8 godzin, 35 minut, poza tym czasem postoje: nie mniej niż 1 godzina i 30 minut;

Ilość paliwa spalonego na trasie: średnio 8 litrów na 100 kilometrów, razem: 48,4 litra;

Koszt przejazdu, przy przyjęciu ceny litra benzyny bezołowiowej w wysokości: 4,70 złotego – 227,48 zł.

Stan dróg: poza autostradą i dłuższymi odcinkami drogi krajowej numer 5 pomiędzy Bydgoszczą, a Gnieznem, może nie fatalny, ale zły. Zostało jeszcze bardzo, bardzo, bardzo dużo do zrobienia.

 

 

 

Dodano: 06.07.2010 19:56
Ostatnia aktualizacja: 09.12.2017
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.20
USD
3.56
CHF
3.59
GBP
4.76
Średnie kursy, 12-12-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.