Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Część Kaszub w czerwcu - 27 czerwca 2010 roku

Zaczęły się wakacje. Dzieci odpoczywają od szkoły, a my postanowiliśmy ruszyć na Kaszuby. Mamy powód. Jest nim szumnie zapowiadana "największa impreza plenerowa na Kaszubach" czyli Truskawkobranie w Złotej Górze, koło Brodnicy Górnej. Decyzja podjęta... Jedziemy! Ruszamy około 9.30. Jedziemy do Sopotu. Zostawiamy psa u rodziców Beaty (niech ma też trochę luzu). Wjeżdżamy do Oliwy. Na krótko zatrzymujemy się przed parkiem im. Adama Mickiewicza. Szybkim krokiem, żałując, że nie mamy więcej czasu (Oliwy w ogóle nie mieliśmy w swoich planach) obchodzimy Palmiarnię, Pałac Opatów i Katedrę. Kwitną kwiaty. Na klombach żywe, wyraziste kolory. Pomimo dosyć wczesnej pory (niedzielne przedpołudnie) w parku coraz więcej wycieczek. Przechadzają się grupy Rosjan, Holendrów... Z przyjemnością byśmy tutaj zostali, ale przecież jeszcze właściwie nie zaczęliśmy swojej podróży. Z żalem ruszamy dalej. Dojeżdżamy do Obwodnicy Trójmiasta, skręcamy w lewo w kierunku Łodzi. Na Obwodnicy remonty. W Karczemkach przebudowa węzła drogowego. Tam skręcamy w drogę krajową numer 7 prowadzącą także do Kartuz. Mijamy pomnik ofiar katastrofy w Kokoszkach. Nie wszyscy wiedzą, ale 2 maja 1994 roku zginęło tutaj 32 pasażerów autobusu. 43 osoby zostały ranne. Rozmawiając o tej tragedii przybywamy do Żukowa.

 

Żukowo

 

Parkujemy w centrum, tuż przy kościele św. Jana. Pisane źródła wspominają o nim po raz pierwszy w 1253 roku. W 180 lat później kościół zostaje zniszczony podczas najazdu wojsk husyckich. Odbudowany na początku XVII wieku staje się świątynią grzebalną. O tym, chowano tutaj zmarłych świadczą trzy nagrobki znajdujące się po prawej stronie od wejścia na teren kościoła. Na murze każdy może przeczytać transparent informujący o tym, że msza święta odbędzie się o godzinie 20.00. Noga za nogą, ulicą Klasztorną przybywamy do budynków należących wcześniej do Zakonu Norbertanek. Sprowadzili je książę kaszubsko - pomorski Mściwój i jego żona Zwinisława. Dzieje Żukowa to w dużej mierze dzieje zakonu. Do jego kasaty doszło w 1834 roku. W Muzeum Parafialnym obejrzeć można szaty liturgiczne, niektóre nich zostały niestety skradzione w 1989 roku. Pod Muzeum Parafialnym sala haftu kaszubskiego. W niej zobaczymy dzieła sióstr Ptach i ich uczennic. Do kościoła nie wchodzimy. Jest niedziela. Trwa msza święta. Nie będziemy przeszkadzać ludziom w rzeczach dla nich najważniejszych wyznaczających im dni, tygodnie, lata...Przed kościołem Informacja Turystyczna. Pomimo niedzieli czynna. W niej sporo darmowych map i broszur. Widać, że komuś w Żukowie zależy na turystyce i turystach. W lecie IT czynna jest codziennie w godzinach 09.00 - 17.00.    

Żukowo (powiększenie)

Żukowo. Kościół p.w. św. Jana

 

Złota Góra

 

Przez Kartuzy dojeżdżamy do Złotej Góry. Parkujemy na jednej z okolicznych łąk. Nie zdążyliśmy wysiąść z samochodu, a już miły młody człowiek skasował nas 5 złotych za ten "przywilej". Na parkingu autobus jednego z kandydatów na Prezydenta. Barwy kampanii. Jeszcze tydzień i politycy znowu zapomną o tych, którzy ich wybrali. Ale na krótko. Niedługo wybory samorządowe, a za rok parlamentarne. Będzie wesoło. Może nie lepiej, ale wesoło. Szukamy truskawek. Wszak jesteśmy na truskawkobraniu. Znajdujemy chleb ze smalcem i ogórkiem, lizaki, zdrową żywność, nalewki, kiełbasę z grilla, karkówkę i takie inne, ale znalezienie truskawek wymaga jednak pewnego wysiłku. Wreszcie są. Ceny od 8 do 10 złotych za łubiankę, plus oczywiście jej koszty (1 - 1,5 zł). Duże piwo - 5 złotych, duży mus truskawkowy - 6 złotych. TOI TOI - płatny. Pierwsza impreza na jakiej jestem, gdzie każą mi płacić za TOI TOIA. No cóż, widocznie taka to kaszubska tradycja. Nad jeziorem scena z kapitalnym pomysłem na dach. Tworzy go odwrócona do góry nogami łódź. Bardzo fajnie to wygląda. Śpiewają zespoły folklorystyczne. Chwilę słuchamy przyśpiewek. Śmiejemy się, że jedna z nich jako żywo przypomina zasłyszaną wcześniej w Tyrolu. Mimo cen kupujemy truskawki (tańsze mamy w Gdyni na Giełdzie Towarowej), ale cóż, rodzicom, też coś się należy, a poza tym po coś tu przyjechaliśmy. W drodze powrotnej rozmawiamy jeszcze o truskawkobraniu. Zgadzamy się, że poza bardzo niewielką możliwością sprzedaży truskawek i wyrobów z nich (były przy innych towarach, a nie one przy nich) nie zrobiono nic co mogłoby przybliżyć te owoce. Brakowało spójnych działań edukacyjnych na przykład konkursów dla dzieci. Jedna z gazet rozdawała dodatek poświęcony truskawkobraniu, w którym zresztą jeden z organizatorów chwalił się, że na 100 stoisk, około 30 będzie dla plantatorów. Nie liczyłem, ale śmiem twierdzić, że było ich mniej. Zresztą słowo "około" czyni wielką różnicę. Ta impreza śmiało mogła być nazwana na przykład Przeglądem Zespołów Ludowych, czy Największą Imprezą Plenerową na Kaszubach i nikt by nie zauważył różnicy. Nie było żadnego, dosłownie żadnego elementu wyróżniającego. Przepraszam był jeden - horrendalne ceny truskawek (piszę to z pełną odpowiedzialnością, wyglądało to na potężne chciejstwo). Jedyną rzeczą za które należą się pochwały, to oznaczenie dróg w regionie. Sympatyczne i na tyle widoczne, że można było spokojnie dojechać. Jednak za rok, o ile nic się nie zmieni nie wybieramy się i innym nie radzimy. Organizatorzy muszą najpierw poważnie POMYŚLEĆ jak mając takie atuty przyrodnicze zrobić fajną naprawdę TRUSKAWKOWĄ imprezę. No i te TOI TOIE. Na wielu imprezach plenerowych się bawiłem. Nie tylko w Polsce. Przykładowo w ubiegłym roku byłem na Almabtrieb i dożynkach w Bad Kleinkirchheim - uroczej miejscowości w Karyntii w Austrii. Nikomu do głowy nie przyszło, żeby żądać pieniędzy za TOI TOIE. A piwa i innych trunków nie brakowało. Tutaj organizatorzy mówiąc językiem młodzieży "poszli po bandzie". Pokazali, powtórzę słowo: chciejstwo, potężne chciejstwo. Jak się coś robi dla ludzi, to trzeba zainwestować, a nie wszystkie koszty przerzucać na odwiedzających. Turystyka to nie zawsze tylko zysk. Nikt z Centrum Kultury Kaszubski Dwór nie potrafi jednak jakoś tego pojąć. Przykro to pisać ale z takim świetnym tematem przewodnim była to niestety impreza, bardzo, bardzo, bardzo słabo zorganizowana.    

Złota Góra (powiększenie)

Złota Góra. Scena przykryta dnem przewróconej łodzi

 

Kartuzy    

 

W drodze do Kartuz robimy krótki przystanek w Somoninie. Prowadzi tędy szlak rowerowy Kamienne Kręgi. Wreszcie jesteśmy w Kartuzach. Zatrzymujemy się na rynku. Góruje nad nim dawny ewangelicki, a dzisiaj katolicki kościół p.w. św. Kazimierza. Chcemy wejść do Informacji Turystycznej (Rynek) ale odbijamy się od drzwi. Chyba ktoś w Kartuzach przysnął. Jak ktoś będzie chciał dowiedzieć się czegoś o regionie w niedzielę - zapraszamy do ... Żukowa. Trochę to dziwne. Kartuzy zgłaszają aspiracje do tego by być głównym miastem Kaszub, a zapomniano, że w niedzielę też jeżdżą turyści. Idziemy do kolegiaty. Zbudowana na przełomie XIV i XV wieku, od 1733 roku nakryta dachem przypominającym trumienne wieko. Kartuzy swą nazwę wzięły od praskiego Zakonu Kartuzów sprowadzonego na ten teren 1383 roku przez Jana z Różęcina. Każdy budynek w pobliżu klasztoru ma na sobie tabliczkę informującą o tym, że jest zabytkiem. W pobliżu kościoła gotycki refektarz, dzisiaj galeria i miejsce jazzowych najczęściej koncertów. Nie wchodzimy do środka, ale gdyby ktoś z Was tutaj był musi to koniecznie zrobić chociażby po to by zobaczyć pendulum zegara obiążonego kosą ze śmiercią. Memento Mori - tak witali się zakonnicy. Pamiętaj o śmierci... Droga powrotna Podczas niej zatrzymujemy się na obiad. Mamy tutaj ulubioną knajpkę rybną (Remus na drodze pomiędzy Kartuzami, a Żukowem). Są "nasze" dania. Sandacz i lin w sosie koperkowym. Dobieramy sałatki, ziemniaki, coś do picia. Poezja. Za dwie osoby płacimy 75 złotych. Raz na jakiś czas można sobie na takie jedzonko pozwolić. Gdyby jednak była to 4 osobowa rodzina, która miałaby się żywić przez dwa tygodnie, to lepiej szukać last minute.

Kartuzy (powiększenie)

Kartuzy. Rynek z górującym nad nim kościołem p.w. św. Kazimierza

Dodano: 28.06.2010 17:15
Ostatnia aktualizacja: 07.11.2018
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-1511
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.