Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Korea Południowa, czas na kimczi – część 4 Suncheon - w rezerwacie, na plantacji zielonej herbaty i słów kilka o przemyśle filmowym

 

Już podczas naszego pobytu w Korei Południowej okazało się, że musimy trochę inaczej zaplanować nasz przejazd z Seulu do Suncheonu, miasta, z którego okolice słyną m.in. z upraw wspaniałej, zielonej herbaty. Autobusu nie było i konieczne stało się kupienie biletów na pociąg. Pisałem o tym szczegółowo w pierwszej części bloga.

 

Suncheon 1 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Ambitnie założyliśmy, że przelot z Fukuoki do Suncheonu zajmie nam jeden dzień. Mało brakowało, a już w Japonii nasze plany musiałyby zostać zmodyfikowane.

 

Suncheon 2 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Po przejściu kontroli paszportowej i bezpieczeństwa w Fukuoce okazało się, że nasz samolot do Seulu jest opóźniony. Zaczęliśmy nerwowo liczyć, czy aby uda nam się zdążyć na pociąg z Seulu do Suncheonu. Musieliśmy przecież jeszcze tam dojechać z lotniska, a to zajmuje trochę czasu. Na szczęście opóźnienie nie było aż takie, by konieczne było szukanie hoteli w Seulu. Po wylądowaniu, szybko ruszyliśmy do odprawy paszportowej (przydało się chodzenie z kijkami i jako taka wydolność, bo to był kawał drogi!). Następnie przyszło nam czekać na bagaże i tutaj jak na złość mój plecak wyjechał jako...ostatni. No cóż, mówi się trudno. Szybciutko ruszyliśmy do stacji kolejki i tym razem do Seul Station ruszyliśmy taką, która się nigdzie nie zatrzymywała. Cena za przejazd jest rzecz jasna wyższa niż w tej, dzięki której możemy zwiedzić wszystkie stacje po drodze, ale liczył się jedynie czas.

 

Suncheon 13 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Po 16.20 wpadliśmy na peron i wsiedliśmy do pociągu. Uff...

 

Suncheon 19 (powiększenie)

Zamiast kłódek, można powiesić na płocie..., Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 20 (powiększenie)

...takie drewniane tabliczki..., Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 21 (powiększenie)

...i na nich wyznać miłość najbliższej osobie. Jak dla mnie świetny pomysł, Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Podsumowując, zrobiliśmy wszystko nie tak. Zamiast kupić sobie dobę wcześniej hotel w Seulu i bez stresu dojechać na stację następnego dnia zafundowaliśmy sobie emocjonalny rollercoaster. W tym przypadku w ogóle nie bierzcie takiej możliwości pod uwagę. Sami na sobie wypróbowaliśmy i wiemy ile to kosztuje nerwów.

 

Suncheon 22 (powiększenie)

Wejście do Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 23 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Do Suncheonu jedziemy szybkim koreańskim pociągiem, czyli KTX-em. Porusza się po torach, na których jeżdżą inne pociągi. Nie trzeba więc oddzielnej infrastruktury, jak to jest w Japonii w przypadku shinkansenów. Podróżni mogą obserwować na ekranach z jaką prędkością przemieszcza się skład i w pewnej chwili jest to ponad 300 kilometrów na godzinę i w ogóle się tego nie czuje.

 

Suncheon 24 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 25 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Odjazd z Seulu mieliśmy o godzinie 16.35. Na miejscu byliśmy o 19.24. Tyle zajęło przejechanie prawie 360 kilometrów. Suncheon przywitał nas deszczem. Na szczęście nie mieliśmy daleko do hotelu. Jeszcze tego samego dnia poszliśmy za rzekę na rynek, gdzie akurat zabrakło sprzedawców, lecz cała hala wypełniona była młodymi, dobrze bawiącymi się ludźmi. Rzecz jasna nie brakowało pysznego, taniego jedzenia. Jedynym minusem był ciągle padający deszcz.

 

Suncheon 26 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 27 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Suncheon, jeżeli weźmiemy pod uwagę liczbę mieszkańców (około 250 000) przypomina naszą Gdynię. Jest tutaj nieźle zorganizowana komunikacja, a sam turysta może się czuć bezpiecznie. Jedynym mankamentem jest to, że prawie nikt nie mówi po angielsku, rzadko również można gdziekolwiek spotkać napisy w tym języku.

 

Suncheon 28 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 29 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Bilety autobusowe kosztują 1350 wonów (4,50 złotego). Posiadacze T-Money Card płacą za nie 1250 wonów (około 4,20 złotego). „Odbija” się je przy wejściu do autobusu. Inaczej niż w Japonii wsiadamy doń przednimi, zaś wysiadamy środkowymi drzwiami.

 

Suncheon 30 (powiększenie)

Suncheoman National Garden, Suncheon, fot. autor

 

Będąc tutaj koniecznie trzeba zobaczyć Suncheoman National Garden - przecudne, ogromne ogrody. Z centrum dojedziemy tam autobusami numer 66 i 67. Piękne miejsce, gdzie możemy zobaczyć wiele wspaniałych roślin, do tego ułożonych tak, że każda z nich zachowuje swoje naturalne piękno i z najlepszej strony nam się pokazuje. Dorosły płaci za bilet 8000 wonów. Za dziecko od 13 do 18 roku życia płacimy 6000 wonów, zaś młodzi ludzie w przedziale wiekowym od 6 do 12 lat kosztować nas będą 4000 wonów. Jeżeli jesteście mieszkańcami Suncheonu płacicie jedynie 2000 wonów (to tak tylko informacyjnie). W cenie mamy także wejście do Suncheoman Bay Wetland Reserve - rezerwatu, w którym dominują woda, moczary, trzciny, egzotyczne ptaki i piękne widoki.

 

Suncheon 31 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 32 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 33 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Tam chodzimy po przygotowanych specjalnie drewnianych platformach w zielonym roślinnym morzu (tak jest akurat w maju, w zależności od pory roku krajobraz ten nam się zmienia). Z ogrodu dojedziemy tam autobusem numer 67. Na miejscu możemy także popłynąć statkiem po miejscowych wodach. Rejs trwa około 30 minut. Bilet kosztuje osobę dorosłą 7000 wonów.

 

Do rezerwatu możemy również dojechać z ogrodu kolejką SkyCube. Akurat w dniu, w którym chodziliśmy po ogrodach, ta, niestety, miała awarię. Jeżeli będziecie mieli szczęście i się na nią zdecydujecie musicie wiedzieć, że przejazd w dwie strony to wydatek rzędu 8000 wonów przez osobę dorosłą. Trasa liczy 4,6 kilometra. Świetne urozmaicenie i przerwa po przejściu niekiedy kilku kilometrów w ogrodach. Wprawdzie więc nie sprawdziliśmy tej formy komunikacji, to jednak polecamy. Pieniądze nie są aż takie, żeby się zastanawiać, czy rzeczywiście należy je na tę przyjemność wydać.

 

Suncheon 34 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 35 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Suncheon 36 (powiększenie)

Suncheoman Bay Wetland Reserve, fot. autor

 

Od czasu, kiedy jeździmy do Azji zawsze wybieraliśmy się na plantację herbaty...i jakoś nigdy nam się to za bardzo nie składało. Tym razem postanowiliśmy, że będzie inaczej i obejrzymy plantację zielonej herbaty. Na początku musieliśmy dojechać z Suncheonu do Boseongu. Wybraliśmy autobus. Za dwie osoby, w dwie strony zapłaciliśmy 25 200 wonów (około 85 złotych). Jedzie się tam półtorej godziny.

 

Dworzec autobusowy w Boseoungu absolutnie niczym się nie wyróżnia. Są tam dwa, trzy stanowiska, jedna kasa, parę siedzeń w poczekalni i automat z napojami. Na szczęście pan w kasie biletowej zrozumiał dokąd chcemy dojechać i udało mu się wytłumaczyć nam, jakim następnym autobusem mamy dojechać na plantację. Okazała się to być linia 70. Trzeba jechać do Daehan Dawon (kierunek: Yulpo). Wielkimi literami wypisałem sobie w notesie tę pierwszą nazwę i pokazałem ją kierowcy, a ten kiwając głową potwierdził, że kierunek wycieczki jest słuszny.

 

Daehan Dawon 1 (powiększenie)

Takie autobusy jeżdżą z Boseongu do Daehan Dawon, fot. autor

 

Daehan Dawon 2 (powiększenie)

Daehan Dawon, fot. autor

 

Przejazd zajmuje 15-20 minut. Bilet kosztuje 900 wonów (3 złote), właściciele T-Money Card nie muszą się martwić. Jeśli mają odpowiednie środki na karcie, wystarczy, że przyłożą ją do czytnika przy wsiadaniu do autobusu.

 

Daehan Dawon 3 (powiększenie)

Daehan Dawon, fot. autor

 

Daehan Dawon 4 (powiększenie)

Daehan Dawon, fot. autor

 

Nie ma mowy o tym, by się zgubić. Przeuprzejmi Koreańczycy wskazali nam, gdzie mamy wysiąść. Trudno zresztą ten przystanek ominąć. Jest bardzo charakterystyczny (kształt starego budynku). Później trzeba skręcić w prawo i iść prosto do wejścia do plantacji.

 

Daehan Dawon 5 (powiększenie)

Daehan Dawon, fot. autor

 

Przed wejściem (po lewej stronie) znajdziecie kasę biletową. Za dwie dorosłe osoby zapłacić trzeba 8000 wonów (27 złotych). Plantację można zwiedzać pomiędzy godz. 09.00, a 19.00.

 

Daehan Dawon 6 (powiększenie)

Daehan Dawon, fot. autor

 

Jeżeli będziecie mieć nocleg w Suncheonie spróbujcie zasięgnąć informacji o autobusach do Boseongu w hotelowej recepcji. Może traficie na kogoś, z kim się dogadacie.

 

Daehan Dawon 7 (powiększenie)

Las bambusowy w Daehan Dawon, fot. autor

 

Plantacja ma siedemdziesięcioletnią historię. W 2012 roku uznana była przez CNN za jedną z 50 top południowokoreańskich atrakcji. Rośnie tam obecnie na powierzchni 1,7 mln metrów kwadratowych 5,8 miliona herbacianych krzaków. Cała liczy jednak 5,7 mln metrów kwadratowych. Warto ją zobaczyć. Rzeczywiście robi wrażenie. Na miejscu jest sklep, gdzie można kupić sobie zieloną herbatę w każdej postaci. My na przykład bardzo polubiliśmy latte z zielonej herbaty. Niektóre produkty są przeceniane. Jeżeli termin ich ważności niebezpiecznie zbliża się do końca, wtedy informuje o tym ktoś ze sprzedawców (byliśmy świadkami takiego zachowania). Można tutaj być ładnych kilka godzin, a czas upłynie nam nie wiadomo kiedy. Nie zapomnijcie odwiedzić piękny bambusowy las, który również znajdziecie na terenie plantacji. Zresztą jest tutaj wiele interesujących, uroczych miejsc.

 

Daehan Dawon 8 (powiększenie)

I jeszcze jedno spojrzenie na las bambusowy w Daehan Dawon, fot. autor

 

Problem za to mieliśmy, gdy chcieliśmy wrócić do Boseongu. Przystanek autobusowy był akurat remontowany. Ogłoszenia na nim były po koreańsku i co niektórzy (w tym my) mogliby stać tam do dzisiaj. Na szczęście razem z nami była młoda Koreanka, która wszystko nam pięknie wyjaśniła. Doszliśmy razem do głównej drogi prowadzącej do Boseongu i dosłownie za chwilę mieliśmy autobus. A tak dla waszej informacji. Remont przystanku zakończyć się powinien we wrześniu, a tym samym problemy powinny się zakończyć.

 

Daehan Dawon 10 (powiększenie)

Na tym przystanku musicie wysiąść jadąc na plantację zielonej herbaty Daehan Dawon, fot. autor

 

 

I jeszcze jedno. Pomimo, że na plantacji zauważyliśmy całkiem zacną liczbę turystów z „długimi nosami”, to jednak jej strona internetowa dostępna jest tylko dla wielbicieli języka koreańskiego. Szkoda. W ten sposób traci się potencjalnych klientów. Ale cóż. Może Koreańczycy wystarczą...

 

Daehan Dawon 9 (powiększenie)

Coś dla wielbicieli języka koreańskiego, czyli oznaczenie kierunków w Daehan Dawon. Zwrócić trzeba szczególną uwagę na misterne liternictwo, fot. autor

 

Suncheon można śmiało nazwać jednym z głównych miejsc, gdzie rozwijała się południowokoreańska kinematografia. Za 3000 wonów (osoba dorosła, 10 złotych) możemy obejrzeć miejsca, gdzie kręcono znane i lubiane tutaj filmy jak na przykład „Wschód od Edenu”, „Olbrzym”, „Miłość i kłamstwa”, „Światła i cień”, „Kronika krwawego kupca”, czy też „Miłość i ambicja”.

 

Suncheon 3 (powiększenie)

Wejście do Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Suncheon 4 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Możemy tutaj cofnąć się w czasie i zobaczyć Seul z lat 70. i 80. ubiegłego stulecia. Znajdziemy stare kino i dyskotekę przypominającą dzisiejszym sześćdziesięcio- i pięćdziesięciolatkom czasy, kiedy w każdą wolną chwilę biegali do tych miejsc. Przychodzi tutaj dużo młodzieży. Przebierają się w stroje swoich bohaterów (jest tu wypożyczalnia) i przechadzają po tych samych miejscach, gdzie ich widzieli.

 

Suncheon 5 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Suncheon 6 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Suncheon 7 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Z centrum do Suncheon Drama Set dojedziemy autobusami 77 i 99 (tym pierwszym ruszymy z okolic dworca kolejowego). Należy wysiąść na przystanku Drama Set. Niektóre przewodniki podają wprawdzie nazwę Film Set, jednak my takiej nie zauważyliśmy na autobusowym wyświetlaczu.

 

Suncheon 8 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Suncheon 9 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Suncheon 10 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

Podsumowując, Suncheon Drama Set to niezwykle ciekawe miejsce, gdzie...można prowadzić także poglądowe lekcje historii.

 

Suncheon 11 (powiększenie)

Suncheon Drama Set, fot. autor

 

W mieście przekonaliśmy się, że jeżeli można gdzieś w Korei Południowej dogadać się po angielsku, to będzie to raczej Seul. W Suncheonie już są z tym całkiem spore problemy. W restauracjach i barach menu najczęściej jest w języku koreańskim, dobrze jeżeli są jeszcze zdjęcia potraw, ale generalnie trzeba być przygotowanym na jedzeniową „randkę w ciemno”.

 

Suncheon 14 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 15 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Podobnie mieliśmy kupując bilety autobusowe. Jeszcze przed wyjściem na dworzec wpisałem sobie do notatnika wyraźnie łacińskim alfabetem, jakie bilety, dokąd i na jaki dzień by nas interesowały. Okazało się to całkiem pomocne. Pani w kasie wprawdzie nie mówiła po angielsku, ale świetnie zorientowała się o co nam chodzi i bez problemu sprzedała nam bilety. Na marginesie, to tylko tam (na dworcu) spotkaliśmy się z objawami niechęci w stosunku do innych nacji, o których czytaliśmy przed wyjazdem.

 

Jakiś Koreańczyk nie chciał stać za nami w kolejce, zaczął coś głośno komentować pokazując na nas palcami...stworzył swoją własną kolejkę. Nie chcieliśmy się kłócić, grzecznie go przepuściliśmy i kiedy odszedł od kasy narzekając na cały świat, pani ze „słusznej” kolejki, która wszystko widziała, z uśmiechem zaprosiła nas przed siebie, byśmy mogli spokojnie kupić bilety. Cóż, w podróżach i tak bywa. Naszą metodą na takie zachowania jest wtedy uśmiech i najczęściej to wystarczy. Unikamy kłócenia się i stwarzania sytuacji konfliktowych. Takie podejście tylko pomaga.

 

Suncheon 16 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Będąc w Suncheonie warto zrobić sobie spacer nadrzecznymi bulwarami. Są odwiedzane nie tylko przez spacerowiczów, ale i przez biegaczy z mozołem szlifującymi swoją formę.

 

Suncheon 17 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Suncheon 18 (powiększenie)

Suncheon, fot. autor

 

Teraz czekał nas przejazd na południowokoreańską wyspę Jeju. Bilety do Gwangju, gdzie jest lotnisko kupiliśmy w Suncheonie. Kosztowały po 9100 wonów (30 złotych). Przejazd zajął nam około godziny i dziesięciu minut. Tak jak podczas wyjazdu na plantację zielonej herbaty, jeszcze przed podróżą pomocnik kierowcy zabrał nam bilety. Po przyjeździe znaleźliśmy przystanek (U-Square), z którego odjeżdża autobus linii 1000 jadący na miejscowe lotnisko. Nie było to wcale takie proste, drogi z terminalu są źle oznakowane. Za nic nie mogliśmy znaleźć strzałek kierujących do przystanku. Za bardzo pomocna nie była także pani w informacji. Na początku, kiedy usłyszała mowę Szekspira, w jej oczach widać było przerażenie. Później coś tam udało jej się wydukać i jakoś daliśmy radę. Cena za przejazd na lotnisko – 1400 wonów (4,70 złotego), my mamy T-Money Card, która jest tutaj także akceptowana i nie musimy kupować biletów.

 

Bilety autobusowe 1 (powiększenie)

Koreańskie bilety autobusowe, dobrze, że chociaż tutaj mamy łacińskie liternictwo, fot. autor

 

Suncheon 11 (powiększenie)

Autobusy są chyba najtańszą opcją podróżowania po Korei Południowej, fot. autor

 

Lotnisko w Gwangju można fotografować tylko przed wejściem. Przed startem załoga informuje pasażerów, że jest to także lotnisko wojskowe i nie wolno robić żadnych zdjęć z pokładu samolotu. Złamanie zakazu może się nie najlepiej skończyć.

 

Gwangju 1 (powiększenie)

Wejście na lotnisko w Gwangju, fot. autor

 

Zresztą zwyczaje na tym akurat lotnisku są całkiem nietypowe. Po nadaniu bagażu rejestrowanego okazało się, że nie możemy od razu przejść do kontroli bezpieczeństwa, tylko musimy na nią przez około 30 minut poczekać. Być może takie regulacje wynikają z tego, że lotnisko za duże nie jest, lata z niego całkiem sporo samolotów, również wojskowych i chodzi o to, by przy wyjściach do samolotów panował jako taki porządek.

 

Na wyspę Jeju wylecieliśmy z opóźnieniem. Pomimo tego, że w tamtym kierunku poleciało już kilkanaście samolotów, trudno byłoby znaleźć w naszym wolne miejsce. Jeju, jak się okazało, jest niezwykle popularnym kierunkiem tak wśród mieszkańców Korei Południowej jak i dla odwiedzających ten kraj.

 

gekon2010, maj 2018 roku

 

 

Dodano: 20.08.2018 21:44
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.