Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Grudzień 2018
pn wt śr cz pt sb nd
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Japonia, czyli czas na sushi - wypad na Kiusiu, część 1

 

 

Kiedy wyruszaliśmy na naszą wyprawę do Korei Południowej, postanowiliśmy, że odwiedzimy także Japonię. Przy planowaniu wyjazdu trochę czasu zajęło nam podjęcie decyzji, czy ruszamy do Kioto i Tokio, czyli tam, gdzie jeździ większość odwiedzających ten kraj, czy też zająć się jakimś innym miejscem. Druga opcja wygrała i za naszą bazę obraliśmy wyspę Kiusiu, wysuniętą najbardziej na południe kraju.

 

Japonia1 (powiększenie)

Fukuoka, fot. autor

 

Bilet lotniczy z Seulu do Fukuoki i z powrotem kupiliśmy w styczniu 2018 roku, jeszcze w Polsce. Braliśmy też pod uwagę prom z Pusanu (Busanu) na wschodzie półwyspu koreańskiego, ale stwierdziliśmy, że wygodniej i taniej będzie nam polecieć. Tak też zrobiliśmy. Następnie trochę czasu zajęło nam znalezienie ciekawych miejsc i zarezerwowanie hoteli w ich pobliżu. Po powrocie stwierdziliśmy, że co jak co, ale nasz wybór był strzałem w dziesiątkę.

 

Japonia2 (powiększenie)

Fukuoka, stacja Ijiri, dojeżdża tam kolejka Nishitetsu, fot. autor

 

Do lotniska Incheon dojechaliśmy z centrum Seulu kolejką AREX, czyli zatrzymującą się na wszystkich stacjach. Warto ją wybrać, gdy się zanadto nie spieszymy - jest sporo tańsza od tej, która nie zatrzymuje się po drodze. Kiedy wychodziliśmy z hotelu padał deszcz i nasz gospodarz dał Beacie parasol, mówiąc przy tym z troską, że ma nadzieję, iż nie zmoknie. Miły gest. Zresztą dobrze nam się tam mieszkało. Ciekawa okolica, smaczne jedzenie i bardzo gościnni ludzie.

 

Japonia3 (powiększenie)

Shinkansen na stacji Hakata w Fukuoce, fot. autor

 

Na lotnisku okazało się, że nie możemy odprawić się w automacie. Powód był prozaiczny. W paszportach nasze pełne dane obejmują również drugie imiona. Nie wpisaliśmy ich, kiedy rezerwowaliśmy bilety i trzeba było poczekać do otwarcia odprawy przy stanowiskach. Tam, po wydrukowaniu kart pokładowych poproszono nas, byśmy poczekali, aż nasze duże bagaże zostaną prześwietlone. Chodzi o to, czy nie mamy w nich np. baterii. Po chwili zawołano Beatkę do pokoju, w którym musiała przekopać swój cały bagaż. Okazało się, że nie może w nim przewozić aparatu do mierzenia ciśnienia z bateriami. W związku z tym sprzęt poszedł do bagażu podręcznego. Żeby było weselej w Japonii okazało się, że baterie już nie działają i musimy kupować nowe.

 

Japonia4 (powiększenie)

Fukuoka, stacja Hakata, fot. autor

 

Lotnisko Incheon jest potężne. Jednak nie ma problemów z trafieniem do właściwego wejścia. Wszystko jest doskonale oznaczone.

 

Japonia5 (powiększenie)

Kumamoto w Japonii, okolice zamku, fot. autor

 

Z lotniska w japońskiej Fukuoce do centrum miasta dojedziemy metrem (do stacji dowozi darmowy autobus wahadłowy spod lotniska). Można również przejechać autobusem. Bilety kupimy w hali przylotów na parterze, tuż przed wyjściem. Kosztują około 300 jenów (10 złotych).

 

Japonia6 (powiększenie)

Kumamoto, okolice zamku, fot. autor

 

Obcokrajowcy, którzy chcą odwiedzić Japonię tylko turystycznie mają okazję do nabycia pakietów na pociągi, które są tutaj drogie. Kupując Japan Rail Pass podróże po kraju (przy akytwnym używaniu) wychodzą taniej. Szerzej znane są te, dzięki którym można jeździć po całym kraju shinkansenami. Ale są też takie, które "ogarniają" jedną wyspę, albo jej część. Sprzedaje je w wielu krajach świata japońskie biuro podróży H.I.S, które ma także swoją siedzibę w Polsce.

 

Wprawdzie na ich stronie nie znaleźliśmy informacji o pakietach na pociągi po poszczególnyych wyspach, to jednak, na szczęście, któregoś dnia Beatka zadzwoniła do H.I.S. w Warszawie. Dowiedziała się, że możemy także kupić pass, który pozwoli nam na zwiedzenia tylko wyspy Kiusiu. Wybraliśmy jej północną część. Miał być ważny przez 5 dni. Nazywa się to cudo „JR Kyushu Rail Pass” i kosztował nas dla dwóch osób 20 000 jenów (670 złotych). Na jego podstawie mogliśmy skorzystać również z podróży shinkansenem (przejechaliśmy się do Kumamoto).

 

Japonia7 (powiększenie)

Kumamoto, okolice zamku, fot. autor

 

Jeszcze w Polsce otrzymaliśmy vouchery pocztą. Same pakiety odebraliśmy w Fukuoce na dworcu Hakata (dolny poziom, dobrze oznaczone miejsce, nie można zabłądzić). Tam także zrobiliśmy sobie rezerwacje na wybrane wcześniej pociągi. Miejscówki są bezpłatne. Dobrze wstrzymać się z ich wzięciem do przyjazdu. Jeżeli będziemy chcieli zamawiać je przez internet, trzeba będzie za nie dodatkowo zapłacić. W punkcie na dworcu pani dała nam formularz, w który wpisaliśmy, dokąd chcemy jechać i w jakich godzinach. W chwilę potem otrzymaliśmy wydrukowane miejscówki.

 

Wybraliśmy przejazdy shinkansenem do Kumamoto, pociągami ekspresowymi do Nagasaki i Beppu. Ponadto przejechaliśmy z Beppu do Aso. Jednak, żeby skorzystać z karty nie musimy wcale brać miejscówek. Są one tylko pewnym zabezpieczeniem, że będziemy mogli usiąść. W każdym pociągu są wagony również bez miejscówek. Jedynym ograniczeniem jest w tym przypadku to, ilu pasażerów może siedzieć. W pociągach należy wyciszyć telefony komórkowe i zachować ciszę. Nie wolno umieszczać bagażów obok na miejscu. Luki na bagaż są nad głowami. Jeżeli się tam nie mieści, na końcach wagonów są specjalne stelaże. Mając pass na 5 dni możemy zarezerwować miejsce na 16 przejazdów.

 

Japonia8 (powiększenie)

Kumamoto, do tramwajów wsiadamy środkowymi, a wysiadamy przednimi drzwiami. No i rzecz jasna z lewej strony, fot. autor

 

Pass jest świetnym rozwiązaniem dla turystów. Kiedy przeliczyliśmy, ile zapłacilibyśmy za bilety, gdyby nie on, okazało się, że zaoszczędziliśmy około 1000 złotych, a więc wcale niemało. Szkoda tylko, że trzeba korzystać z niego przez kolejnych 5 dni. Lepiej by było, gdyby był na przykład ważny 10 dni, a przejazdy należałoby odbyć przez wybranych 5 dni. Wiadomo, że pogoda lubi płatać figle i na wyspach możemy trafić na ciągły kilkudniowy deszcz. A wtedy zwiedzanie jest raczej męczące (chociaż znam takich, którzy uwielbiają spacerować przy płaczącym niebie).

 

Japonia9 (powiększenie)

Kumamoto, peron dla shinkansenów, fot. autor

 

Japońskie pociągi nie mają ujednoliconego wyglądu i prawie na każdej trasie prezentuje nam się inny skład. Wagony zatrzymują się dokładnie w miejscach opisanych na peronie, czyli jeżeli jest tam numer 3, to właśnie tam będzie wejście do wagonu tak oznaczonego. Przy wejściu narysowane są linie, które wyznaczają porządek kolejki. Nikt się nie pcha. Wszyscy wiedzą, że dostaną się na swoje miejsca. Ciekawe jest to, że fotele ustawione są zawsze w kierunku jazdy pociągu. Kiedy jechaliśmy do Beppu zmienialiśmy go i wtedy pasażerowie sami przestawiali ustawienie foteli. Naciska się tylko jeden pedał, obraca fotel i gotowe.

 

Japonia10 (powiększenie)

Możemy być pewni, że w zależności od tego, jakiego rodzaju pociąg będzie jechał, w tym miejscu będzie wejście do wagonu 8 albo 6, fot. autor

 

Podczas podróży podziw budzi postawa konduktorów. Pomijam to, że są niesłychanie grzeczni i uprzejmi. W Japonii to norma. Każdy wchodząc do wagonu staje przed pasażerami i głęboko się przed nimi kłania. To samo robi wychodząc. Nie ma mowy, by odwrócił się bez ukłonu czterema literami do podróżujących. No i załogi konduktorskie nie zmieniają się co chwilę. Bilet jest sprawdzony jeden raz i wystarczy. Więcej nie trzeba. Ciekawe, że kiedy jechaliśmy posługując się „JR Kyushu Rail Pass”, konduktorzy nie sprawdzali w ogóle naszych miejscówek. Mieli przygotowane listy i być może na nich znajdowała się potrzebna im informacja.

 

Japonia11 (powiększenie)

Fukuoka, stacja Hakata, peron dla "normalnych" pociągów, fot. autor

 

Żeby wejść na peron na japońskim dworcu trzeba mieć bilet na pociąg i włożyć go do czytnika. Inaczej bramka się nie otworzy. Tak samo postępujemy po podróży, wychodząc z peronu. Ci, którzy mają „JR Kyushu Rail Pass” pokazują je pracownikowi, który, w zależności od sytuacji wpuszcza, albo wypuszcza nas oddzielnym wejściem/wyjściem. Tak samo możemy zrobić mając większy bagaż i obawiając się, że nie zdążymy przejść przez bramki. Czekając na pociąg możemy kupić sobie w automacie napoje. Na peronach są także małe poczekalnie. Palacze powinni znaleźć miejsca, gdzie nie muszą ukradkiem oddawać się swojemu nałogowi.

 

Japonia12 (powiększenie)

Japońskie pociągi, fot. autor

 

Pamiętać również trzeba, że wejścia na perony shinkansenów są oddzielne (tak w każdym razie było w Fukuoce i Kumamoto, stąd mój wniosek).

 

Japonia13 (powiększenie)

Japońskie pociągi, fot. autor

 

Podsumowując, podróż japońskim pociągiem to olbrzymia przyjemność.

 

Japonia14 (powiększenie)

Nagasaki, przystanek tramwajowy przy dworcu kolejowym. Do Parku Pokoju musimy jechać z przystanku po lewej stronie, fot. autor

 

Fukuoka, jeżeli myślimy o w miarę tanim poruszaniu się po mieście, proponuje nam jedno i dwudniowe bilety metra oraz produkt o nazwie Fukuoka Tourist City Pass. Za jednodniowy bilet metra dorosły zapłaci 620 jenów (20 złotych), zaś dziecko – 310 (10 złotych). Bilet dwudniowy to wydatek rzędu 720 jenów (24 złote) w przypadku dorosłego i 360 (12 złotych), jeżeli mówimy o dziecku. Przy zakupie biletów sprawdzany jest paszport. Bilet ważny jest jeden i dwa dni, a nie odpowiednio 24 i 48 godzin. Tak więc bilet jednodniowy kupiony w piątek ważny jest do tego samego piątku do godziny 24.00, zaś dwudniowym będziemy mogli się posługiwać do soboty, także do godziny 24.00. Pamiętać trzeba, że z takim biletem pojedziemy tylko metrem. My mieszkaliśmy w pobliżu stacji Ijiri i musieliśmy dojeżdżać tam z centrum kolejką Nishitetsu. Nie było przebacz, tylko musieliśmy kupować oddzielnie bilety.

 

Japonia15 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

Przy Fukuoka Tourist City Pass bilety ważne dwa dni kosztują odpowiednio 820 (Nishitetsu Bus, metro, koleje lokalne pospieszne oraz Showa Bus) i 1340 jenów (cała komunikacja i kolejka Nishitetsu), czyli odpowiednio: (27 i 45 złotych). My nie korzystaliśmy. Zabrakło nam jednego dnia, by posiedzieć w Fukuoce. Praktycznie tylko tam nocowaliśmy, a dnie spędzaliśmy w innych miejscach wyspy.

 

Japonia16 (powiększenie)

Nagasaki, Park Pokoju, fot. autor

 

Pamiętajcie, by nie kupować w Fukuoce biletów na metro lub kolejki "na zapas". Mają one wydrukowaną datę, która oznacza dzień, kiedy możemy jechać. Któregoś dnia zostały nam bilety i byliśmy pewni, że będziemy mogli skorzystać z nich następnego dnia. Okazał się, że nie. Maszyna zawyła, drzwiczki się nie otworzyły, a przemiły Japończyk z obsługi wyjaśnił nam, że na te bilety, pomimo, że nie są "skasowane" przejazd przysługiwał nam tylko poprzedniego dnia (wtedy je kupiliśmy). Bilety kasuje się przez włożenie do czytnika. Jeżeli wszystko jest w porządku otwierają się bramki i możemy wsiadać do kolejki. Przy wyjściu także musimy włożyć bilet do czytnika. Maszyna nam go już nie oddaje, otwierają się drzwiczki i możemy wychodzić.

 

Japonia17 (powiększenie)

Nagasaki, schody do Parku Pokoju, fot. autor

 

Bilety jednorazowe można kupić w automatach. Ci, którzy nie znają języka japońskiego powinni szukać takiego, który zawiera wersję angielskojęzyczną. Nie mieliśmy z tym żadnych problemów. W ostateczności pomagają przemili Japończycy. Ale dacie sobie radę.

 

Japonia18 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

W Kumamoto - mieście, do którego warto wybrać się, by zobaczyć ogromny zamek, nieco zniszczony przez ostatnie trzęsienie ziemi - możemy kupić kilka rodzajów biletów. Ten, dzięki któremu możemy przemieszczać się wszystkimi liniami, to wydatek rzędu 700 (23 złote), 900 (30 złotych) bądź 2000 jenów (67 złotych). Wszystko zależy od obszaru, po którym chcemy się poruszać. Można również kupić bilety tylko na tramwaje. Te wieloprzejazdowe kosztują 500 jenów (dorośli) i 250 jenów (dzieci). W przeliczeniu na złotówki będzie to: 16 i 8 złotych. Są rzecz jasna bilety jednorazowe (170 jenów dorośli i 90 jenów dzieci), czyli niecałe 6 i 3 złote. Jest to dobra opcja, dla tych, którzy przyjeżdżają do miasta na kilka godzin, by obejrzeć tylko zamek i potem chcą wrócić na dworzec kolejowy.

 

W Japonii do tramwaju wsiadamy środkowymi drzwiami. Wysiadamy przednimi. Bilet lub opłatę za niego wrzucamy do skrzynki przy motorniczym. Nie ma się co martwić, że nie zdążymy wysiąść. Japończycy są nauczeni tego, że grzecznie ustawiają się w kolejce i spokojnie wysiadają z wagonu. Trochę ze zdziwieniem spoglądają na "długonosych", którzy jeszcze przed zatrzymaniem na przystanku przechodzą na przód wagonu, by jak najszybciej wysiąść. Jeżeli zbliża się nasz przystanek powinniśmy wcisnąć czerwony przycisk. Odzywa się wtedy sygnał dźwiękowy i prowadzący wie, że musi zatrzymać tramwaj na przystanku (bywają sytuacje, że nikogo na nich nie ma, nikt nie wciska przycisku STOP i tramwaj  jedzie dalej bez zatrzymywania). We wnętrzach wagonów przycisków nie brakuje. Tego, czy zapłaciliśmy za przejazd pilnują pracownicy obsługi, którzy sprawdzają podróżujących. Wszystko z uśmiechem, bez nerwów.

 

Po Kummamoto jeżdżą dwie linie. A (czerwona) i B (niebieska). Z dworca kolejowego do zamku dojedziemy linią czerwoną. Przystanki są zapowiadane przez lektora. Wyświetlają się także napisy. Przystanek, nazwijmy go, dworcowy ma numer 03, zaś ten, z którego dojedziemy do zamku nosi numer 10. W tramwajach są także „zmieniarki” monet. Ciekawe jest to, że nie rozmienimy na drobniejsze monety o nominale 500 jenów.

 

Japonia19 (powiększenie)

Nagasaki, epicentrum wybuchu bomby atomowej, fot. autor

 

Japonia24 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

Kumamoto 14 i 16 kwietnia 2016 roku spotkało nieszczęście. Miały tam miejsce trzęsienia ziemi. Zginęło 50 osób, a 70 000 ludzi trzeba było ewakuować z zagrożonego terenu. Skutki kataklizmu widać także na terenach zamkowych. Trwa renowacja i niektóre budynki zasłaniać będą rusztowania. Dobra wiadomość jest taka, że za wejście nie płaci się nawet jednego jena.

Zamek ten uważany jest za jeden z trzech głównych zamków w Japonii. Jego pierwsze fortyfikacje postały w XV wieku.

 

Japonia20 (powiększenie)

Nagasaki, te fragmenty budynków przetrwały wybuch bomby atomowej, fot. autor

 

Japonia25 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

Kolejnym odwiedzanym przez nas miejscem było Nagasaki. Tam, jak zapewne wie większość z Was 9 sierpnia 1945 roku Amerykanie zrzucili drugą po Hiroszimie bombę atomową. Początkowo celem była Kokura, miasto również na wyspie Kiusiu. Tego jednak dnia niebo akurat nad tym miejscem było zachmurzone i wybór padł właśnie na Nagasaki. Zginęło 75 000 ludzi, połowa miasta znalazła się w ruinach.

 

Japonia21 (powiększenie)

Nagasaki, Muzeum Bomby Atomowej, fot. autor

 

Japonia26 (powiększenie)

Nagasaki, most Meganebashi zbudowany w 1634 roku. fot. autor

 

Do Parku Pokoju w Nagasaki dojedziemy z dworca kolejowego tramwajem (linie 1 i 3 , czyli niebieska i czerwona). Musimy wysiąść na przystanku numer 18 o nazwie Matsuyama-Machi. Bilet na jeden przejazd będzie kosztować dorosłego 120 jenów (trochę mniej niż 4 złote), zaś za dziecko zapłacimy 60 jenów (2 złote). Można kupić bilet całodzienny i jeżeli chcemy trochę pokręcić się po mieście, to jest to bardzo dobra opcja. Taki bilet kosztuje 500 jenów (16 złotych) i 250 jenów (około 8 złotych).  Z kupnem biletu nie ma problemu. Dobrze oznaczony punkt znajdziecie na dworcu kolejowym, po prawej stronie za zejściem z pierwszego peronu. Za przejazd płacimy w tramwaju, w taki sam sposób, jak wygląda to w Kumamoto. Tak samo się przemieszczamy, czyli wsiadamy środkowymi drzwiami, wysiadamy przednimi. Są sytuacje, w których jest tłok i wtedy można wysiąść także środkowymi drzwiami. Należność zostanie wyegzekwowana na przystanku przez pracowników przewoźnika.

 

Japonia22 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

W okolicach Parku Pokoju znajdują się miejsca związane z amerykańskim atakiem na miasto, w tym również Muzeum Bomby Atomowej.

 

Japonia23 (powiększenie)

Nagasaki, fot. autor

 

My tam nie zachodziliśmy, a ponieważ mieliśmy czas ruszyliśmy do Glover Garden. Miejsce to odwiedza rocznie około 2 milionów osób. Jest to przepiękny ogród i rezydencja powstałe dzięki Thomasowi Blake Gloverovi, szkockiemu kupcowi. Piękne położony wart jest zobaczenia po uprzednim zapłaceniu 610 jenów przez dorosłego (20 złotych), 300 jenów przez studentów (prawie 10 złotych) i 180 jenów przez młodszych uczniów (około 6 złotych). Najdłuższy czas w jaki można zwiedzać to miejsce to godziny pomiędzy 08.00 – 20.00. W zależności od pory roku ulega on zmianom. Warto żebyście sobie sprawdzili godziny wejścia przed przyjazdem, bo możliwości jest całkiem sporo.

 

Japonia27 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Japonia28 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Japonia29 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Aby tam dojechać z Parku Pokoju, musimy podjechać linią 1 (niebieską) do Tsuki-Machi, tam przejść na drugi przystanek i jechać zieloną linią (numer 5) do Ouratenschudo-Machi. Do wejścia do ogrodu zaprowadzą nas drogowskazy. Przy transferze pomagają niezwykle uprzejmi i co najważniejsze, cierpliwi względem turystów pracownicy miejscowych tramwajów.

 

Japonia30 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Japonia31 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Japonia31 (powiększenie)

Nagasaki, Glover Garden, fot. autor

 

Pamiętajcie, że w Japonii mamy ruch lewostronny i z tej właśnie strony wsiadamy do autobusów i tramwajów.

 

Japonia33 (powiększenie)

Nagasaki, katedra Oura, fot. autor

 

Zresztą wszelkie potrzebne informacje znajdziecie w doskonale opracowanych materiałach przeznaczonych dla turystów.

 

Japonia34 (powiększenie)

To także Nagasaki, fot. autor

 

gekon2010, maj 2018 roku

 

                                                                                                              NASTĘPNE (miniaturka)

 

 

Dodano: 13.07.2018 19:25
Ostatnia aktualizacja: 18.12.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.28
USD
3.76
CHF
3.79
GBP
4.76
Średnie kursy, 19-12-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.