Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Tydzień we Włoszech, czyli przeżyć Neapol i...ruszyć na Ischię

 

Muszę przyznać, że lotnisko w Gdańsku ma w ofercie coraz więcej fajnych połączeń. Na szczęście skończyły się czasy, kiedy, owszem mogłeś lecieć gdzieś tanimi liniami, ale pod warunkiem, że była to droga Norwegia. Mamy coraz więcej przewoźników, a tym samym więcej ciekawych kierunków, także na południe Europy.

 

Ischia1 (powiększenie)

Lotnisko w Neapolu, dojście do przystanku Alibusa, fot. autor

 

I właśnie z takiej okazji postanowiliśmy skorzystać. Jakiś czas temu zarezerwowaliśmy bilety do Neapolu. Koszt – za dwie osoby w dwie strony – ... 5 (słownie: pięć) polskich złotych. To efekt korzystania z karty kredytowej z logiem jednej z tanich linii lotniczych. Wydane złotówki przeliczane są na punkty, co pozwala, przy ich odpowiedniej liczbie kupić raz na pół roku bilety dla dwóch osób.

 

Ischia2 (powiększenie)

Port w Neapolu, fot.. autor

 

Ischia3 (powiększenie)

Port w Neapolu, fot. autor

 

Tak więc koszty przelotu mieliśmy z głowy. Później komuś z nas przyszedł do głowy pomysł, by zobaczyć Neapol i ..., nie nie, nie umrzeć, tylko najlepiej zaraz po przylocie wybrać się na wyspę Ischia. Tym razem w planach był pełen relaks.

 

Ischia4 (powiększenie)

Na wyspy w pobliżu Neapolu pływają zarówno promy, jak i szybsze statki, fot. autor

 

Podróż zaczęła nam się trochę niespodziewanie. Kiedy szliśmy do pierwszej kolejki PKM na lotnisko, tuż przy stacji zatrzymał się samochód. Jego kierowca zapytał nas, czy jedziemy na lotnisko, a po usłyszeniu twierdzącej odpowiedzi zaprosił do środka i razem tam pojechaliśmy. Wszystko bezinteresownie i z uśmiechem. To był bardzo miły początek. Później okazało się, że koniec był nieco gorszy.

 

Ischia5 (powiększenie)

Takie oznaczenia znajdziemy na promach wypływających z Neapolu, fot. autor

 

Po przyjeździe na lotnisko od razu ruszyliśmy do kontroli bezpieczeństwa. Następnie, do odpowiedniego wejścia i do samolotu. O locie można napisać, że się odbył. Po dwóch i pół godzinach wylądowaliśmy w Neapolu.

 

Ischia6 (powiększenie)

W drodze na wyspę Ischia, fot. autor

 

Z lotniska w Neapolu musieliśmy przejechać do portu. Linią, która miała nas tam bezpośrednio zawieźć jest Alibus. Bilety można kupić po prawej stronie, patrząc od wyjścia z hali przylotów, czyli w Info Point Parcheggi oraz w autobusie. Nie ma żadnej różnicy w cenie. Tak w punkcie, jak i w pojeździe kosztuje on 5 euro. Wcześniej podobno było inaczej. Upoważnia do przejazdów przez 90 minut od pierwszego skasowania na terenie Neapolu środkami komunikacji publicznej.

 

Ischia7 (powiększenie)

Miejscowość Casamicciola, to już Ischia, fot. autor

 

Dojście do przystanku Alibusa z lotniska w Neapolu jest bardzo dobrze oznaczone. Według mnie nie ma możliwości, by w jakimkolwiek momencie mieć najmniejsze wątpliwości co do wybranej drogi.

 

Ischia8 (powiększenie)

Casamicciola, fot. autor

 

Dojazd autobusem do portu zajmuje nam około 20 – 25 minut. Wysiadamy na drugim przystanku, skręcamy w lewo i po przejściu 150-200 metrów dochodzimy do Nuova Stazione Maritima Alla Calata Porta Massa. Stąd odpływają między innymi promy na wyspę Ischia.

 

Ischia9 (powiększenie)

Casamicciola, centrum, fot. autor

 

Mieliśmy obawy, czy w porcie dostaniemy bilety i kupiliśmy je przez internet. Na miejscu okazało się jednak, że nasze obawy były zupełnie bezpodstawne. Na Ischię pływa wiele promów, bilet kosztuje niewiele ponad 12 euro, no i nie dopłaca się opłaty za transakcję online (ok. 10 euro). Potwierdzenia rezerwacji, które dostaliśmy od operatora nie upoważniały nas do wejścia na pokład. Musieliśmy jeszcze wymienić je na „prawdziwe” bilety. Ograniczenie było takie, że mogliśmy to zrobić najkrócej 30 minut przed wypłynięciem.

 

Ischia10 (powiększenie)

Jedna z plaż w Casamicciola, fot. autor

 

W kasach terminalu promowego znajdują się informacje, o której i gdzie wypływa najbliższy prom. Są one także wyświetlane na tablicach.

 

Ischia11 (powiększenie)

Casamicciola, marina, fot. autor

 

Promy z Neapolu pływają do Porto Ischia (tych jest zdecydowanie więcej) i Casamicciola. My mieszkaliśmy w tej drugiej miejscowości i właśnie do tego miejsca kupiliśmy bilety. Mieliśmy cztery godziny do naszego promu i musieliśmy sobie jakoś zagospodarować czas. Spacerowaliśmy po porcie i podziwialiśmy wycieczkowce, które akurat cumowały w Neapolu. Na przystani jest restauracja, w której można napić się porządnej, włoskiej kawy i zjeść coś na słodko i wytrawnie.

 

Ischia12 (powiększenie)

Casamicciola, marina, fot. autor

 

Poza tym, że przy wejściu na pokład sprawdzane są bilety, można jeszcze spojrzeć na rufę, gdzie znajduje się informacja, w jakim kierunku prom płynie i o której godzinie ma wyjście z portu. Czyli nie zgubimy się, a informacja jest bardzo dobra. W porcie zwracają uwagę żołnierze pilnujący porządku. Wprawdzie bez długiej broni, ale samym swoim wyglądem budzą respekt. I chyba dokładnie o to chodzi.

 

Ischia13 (powiększenie)

Kolejna plaża w Casamicciola, fot. autor

 

Po godzinie i piętnastu minutach, przy wspaniałej pogodzie, przypłynęliśmy wreszcie do Casamicciola.

 

Ischia14 (powiększenie)

Casamicciola, Parco Termale Castiglione, fot. autor

 

Ischia16 (powiększenie)

Casamicciola, Parco Termale Castiglione, fot. autor

 

Mieszkaliśmy w miłym rodzinnym pensjonacie. Stwierdziliśmy, że Ischia jest doskonałym miejscem do leniwego spędzenia czasu, poczytania książek, generalnie do nic nierobienia. Owszem odwiedziliśmy ciekawe miejsca, jak na przykład zamek w miejscowości Ischia (Castello Aragonese), czy też malownicze Sant Angelo, w pobliżu którego znaleźć można fumarole, czyli gorące, parujące źródła wody termalnej. Będąc w Sant Angelo wystarczy przed bramą do miasta skierować się w lewo pod górę. Dalej znaki "Fumarole beach" poprowadzą w górę, a następnie w dół. Po niektórych obszarach plaży nie sposób poruszać się boso, ze względu na nagrzany od termalnych źródeł piasek. Obok plaży jest knajpka, gdzie można zjeść obiad ugotowany w gorącym źródle.

 

Ischia15 (powiększenie)

Casamicciola, Parco Termale Castiglione, fot. autor

 

Ischia17 (powiększenie)

Casamicciola, Parco Termale Castiglione, fot. autor

 

Warto pojechać do Sorgeto. Ischia jest wyspą wulkaniczną. Siedzi człowiek na kamieniu, cały czas opływa jego ciało morska woda. Co w tym takiego fascynującego? Otóż to, że kamienie są bardzo ciepłe. Można na nich siedzieć nawet w lutym, kiedy morze do najcieplejszych nie należy. W niektórych miejscach można nawet ugotować jajka.

 

Ischia18 (powiększenie)

Sorgeto, fot. autor

 

Ischia19 (powiększenie)

Sorgeto, fot. autor

 

Odwiedzający wyspę masowo jeżdżą do parków z termalnymi basenami (na przykład: Poseidon, Negombo, Castiglione). Za dzienny pobyt zapłacimy średnio 30 euro od osoby dorosłej. Cena może być trochę niższa lub wyższa. Na przykład w Giardini Poseidon Terme dorosły zapłaci 33 euro (lipiec – sierpień – 35 euro). Za dziecko w wieku od 3 do 11 lat rodzice muszą wyłożyć 16,50 euro (lipiec – sierpień – 17,50 euro).Najmłodsi wchodzą za darmo.

 

W ogrodach trzeba zwracać uwagę na napisy przy basenach. Nie wszystkie przeznaczone są dla dzieci i ratownicy bezwzględnie to egzekwują. Dobrze pojechać rano i zająć sobie łóżko. Są także leżaki. Nie brakuje parasoli. W basenach znajdziemy wodę z różną temperaturą. Mamy hydromasaż i bicze wodne. Dzień przelatuje nie wiadomo kiedy. Popytajcie w hotelu, w którym będziecie, czy czasem nie ma tam tańszej oferty do któregoś z parków. My na przykład dzięki temu oszczędzaliśmy przy jednym wejściu wcale nie tak mało, bo aż 24 euro. Widać, że parki współpracują z niektórymi miejscami, w których śpią turyści.

 

Ischia20 (powiększenie)

Sant' Angelo, fot. autor

 

Ischia21 (powiększenie)

Termalna plaża w Sant' Angelo, fot. autor

 

Można wybrać się na jedną z plaż. Za dwa leżaki z parasolem zapłacimy od 12 do nawet 25 euro za cały dzień.

 

Ischia22 (powiększenie)

Sant' Angelo, fot. autor

 

Ischia23 (powiększenie)

Wodne taksówki w Sant' Angelo, fot. autor

 

W sierpniu 2017 roku wyspę nawiedziło trzęsienie ziemi. W Casamicciole zginęły wtedy dwie osoby. Nasi gospodarze skarżyli się, iż przyjeżdża do nich mniej klientów. Ludzie po prostu przestraszyli się, że może ich spotkać jakiś kataklizm.

 

Ischia24 (powiększenie)

Budynki w Casamicciola zabezpieczone po ubiegłorocznym trzęsieniu ziemii, fot. autor

 

Ischia25 (powiększenie)

Panorama Casamicciola, widać skutki trzęsienia ziemi z 2017 roku, fot. autor

 

Ischia nie zaskoczy nas negatywnie, jeżeli chcemy coś zjeść. Nie brakuje restauracji i kawiarni. Sjesta w restauracjach trwa od 15.00 do 19.00 i raczej nie nastawiajcie się, że coś tam w tym czasie zjecie. Za dwie duże pizze i domowe wino rachunek wyniesie około 20-25 euro. Okazało się, że tam, gdzie jedliśmy kelnerkami były...Polki. Mieliśmy okazje do bardzo miłych i ciekawych rozmów. Panie były we Włoszech ponad 20 lat i trochę nam o nich opowiedziały.

 

Ischia26 (powiększenie)

Panza, fot. autor

 

Ischia27 (powiększenie)

Panza, fot. autor

 

Można rzecz jasna iść do sklepu i kupić sobie jakieś produkty. My kupiliśmy sobie na przykład różne gatunki żółtego sera, płacąc za nie około 10 euro, a kolacje mieliśmy do końca pobytu. Rzecz jasna do tego każdego dnia szliśmy po świeże pieczywo. O winie nie wspomnę. Jak na Włochy przystało, każdy jego koneser znajdzie coś dla siebie. W Casamicciola jest na przykład supermarket – Dok. Ceny nie porażają. Produkty są dobrej jakości.

 

Ischia28 (powiększenie)

Miejscowy przysmak, czyli likier Limoncello, fot. autor

 

W całej Kampanii (na wyspie także) masowo produkowany jest cytrynowy likier o nazwie Limoncello. Niektórzy uznają go za wielki przysmak. Jak uważam, że o gustach się nie dyskutuje. Warto jednak Limoncello spróbować.

 

Ischia29 (powiększenie)

Lacco Ameno i słynny skalny grzyb (Fungo), fot. autor

 

Ischia30 (powiększenie)

Plaża w Lacco Ameno, fot. autor

 

Czas wspomnieć o komunikacji miejskiej na wyspie. Większość autobusów odjeżdża z Porto Ischia. Dwie linie jeżdżą dookoła wyspy. Trasą południową jeździ linia CD, zaś północną CS. Dobrze o tym pamiętać. Jeżeli na przykład chcemy dojechać do Casamicciola, to bez sensu jest objeżdżać całą wyspę linią CD, skoro CS zawiezie nas do celu podróży w około 10 minut. Jednoprzejazdowy bilet kosztuje 1,50 euro. Ale już za trzydniowy zapłacimy 11 euro, zaś za tygodniowy 14,50 euro. Czyli im jesteśmy dłużej i chcemy więcej zobaczyć, tym bardziej opłaca nam się kupić bilet czasowy. Na odwrocie biletu czasowego trzeba wpisać swoje imię i nazwisko oraz datę urodzenia. Jest ważny od pierwszego skasowania. Są to bilety dzienne, a nie godzinne. Czyli jeżeli kupimy i skasujemy w piątek w południe bilet trzydniowy, to pojeździmy na nim do niedzieli, a nie do poniedziałkowego południa. Na wyspie nie ma jednolitego malowania autobusów. Są różne marki i różne kolory. Trzeba uważnie patrzeć na napisy nad przednią szybą.

 

Ischia31 (powiększenie)

Łódki rybackie w Lacco Ameno, fot. autor

 

Czasami o tym jaki numer akurat jedzie informuje kartka przyklejona taśmą klejącą na przedniej szybie. Kasowniki są o tyle ciekawe, że bilet trzeba wsunąć po prawej strony przeznaczonej na to szpary (na urządzeniach są stosowne strzałki).

 

Ischia32 (powiększenie)

Ischia, Castello Aragonese, fot. autor

 

Autobusem dostaniemy się właściwie w każde miejsce warte uwagi lub w jego pobliże. Ale na przykład nie dojedziemy żadną linią do uroczego Sorgeto. Musimy przejść około kilometra z centrum miejscowości Panza. Do samego Sorgeto droga cały czas prowadzi w dół. Z powrotem trzeba się wspinać. Można skorzystać też z taksówki wodnej z Sant' Angelo.

 

Ischia33 (powiększenie)

Ischia, miejscowe autobusy, fot. autor

 

Często autobusy są zatłoczone. Na szczęście można wsiadać i wysiadać praktycznie każdymi drzwiami. Przed interesującym nas przystankiem trzeba nacisnąć przycisk, wtedy kierowca zatrzyma autobus. Byliśmy świadkami jak jeden Włoch tego nie zrobił i nie było przebacz. Kierowca nie reagował na krzyki w stylu „cretino, imbecile”. Italiano z pianą na ustach wysiadł na następnym przystanku. Wcześniej rzecz jasna podszedł do przodu autobusu i wyrzucił z siebie kolejną serię wyzwisk.

 

Ischia34 (powiększenie)

Casamicciola, fot. autor

 

Ischia35 (powiększenie)

Casamicciola, fot. autor

 

Nie brakuje także biur organizujących wycieczki dla wielbicieli różnej aktywności. Wszystko zależy od tego co chcecie zobaczyć, w jaki sposób i przede wszystkim od zwartości waszego portfela.

 

Ischia36 (powiększenie)

Kolejka do szybkiej łodzi na terminalu promowym w Casamicciola, fot. autor

 

Oczywiście wyspę można objechać wypożyczonym samochodem. Problemem jednak mogą okazać się ceny paliwa i korki. Podczas naszego pobytu, cena litra benzyny bezołowiowej w niektórych stacjach wynosiła 1,94 euro. Korki są wszechobecne. O dziwo, lepiej jeździ się od piątkowego popołudnia do niedzieli.

 

Ischia37 (powiększenie)

Procida, wyspa oddalona o 20 minut drogi wodnej od Ischia, fot. autor

 

Ischia38 (powiększenie)

Procida, fot. autor


I na koniec. Wszędzie, tylko nie do Neapolu...

 

I nie piszę tak dlatego, że zaraz po przyjeździe do miasta Beatka została okradziona w autobusie przez kieszonkowców (informacyjnie: bilet jednorazowy 1,10 euro). Wiedzieliśmy o tym, że trzeba tam bardzo uważać, zachować ostrożność, mieć się na baczności i takie inne. Wydawało nam się, że wszelkie możliwe środki podjęliśmy. Okazało się, że dla neapolitańskich kieszonkowców nie ma rzeczy niemożliwych i Beatka straciła swój telefon komórkowy. Do pieniędzy goście nie dostali się, zawsze mamy je w specjalnych, antyzłodziejskich paskach. Pogrzebali sobie jeszcze w torbie, w której były tylko rzeczy spożywcze. Stamtąd nic nie zabrali. Widać nie byli głodni. A telefon? Rzecz nabyta, mówi się trudno. Na szczęście nie należymy do kochających gadżety i jego wartość sama w sobie duża nie była. Najbardziej wkurza człowieka to, że stracił to co niematerialne, czyli musi teraz z mozołem odtwarzać listę kontaktów.

 

Jedną noc przespaliśmy na Via Firenze, w hotelu położonym tuż przy Placu Garibaldiego. Chociaż "przespaliśmy" to za dużo powiedziane. Na rogach ulic cały czas stali ci sami ludzie o ciemnym kolorze skóry. Na okrągło odchodził handelek, jak przypuszczam, kradzionymi rzeczami. Jak już się chłopcom znudziło, postanowili się pobawić między sobą. Wzięli do rąk "tulipany", czyli butelki z rozbitymi szyjkami i gdyby nie ich kumple być może by się pozabijali. Interweniowała policja. W mieszkaniu po drugiej stronie ulicy, Włoch po spacerku z psem i dziećmi, które przykładnie głaskał i całował, postanowił pokazać żonie, kto tutaj rządzi i zrobił jej regularne lanie. Pies szczeka, dzieci płaczą, a pan i władca naparza swoją żonę. Na Piazza Principe Umberto, około 16.00 panie wykonujące najstarszy zawód świata nagabują ludzi, znanymi na całym świecie słowami „amore, amore”. Jednym słowem neapolitańska „sielanka”. Wszechobecne są śmieci.

 

Kiedy następnego dnia rano szliśmy na przystanek autobusowy, ciemni kolesie mieli już rozłożone kocyki na chodnikach, a na nich telefony i inne fanty. Jakoś nie uwierzę, że sprzedawali swój majątek. Znaczy, ich to może on był w sposób, w jaki pojmowali własność, który absolutnie ma się nijak do tego jak to w większości rozumieją inni ludzie.

 

Policja i Carabinieri niby kręcą się w okolicach, ale nie są to piesze patrole, tylko samochodowe. Kiedy na Via Firenze mało brakowało, a doszłoby do walki na tulipany, funkcjonariusze ruszyli się ze swoich pojazdów, podyskutowali z jednym z napastników i...odjechali dalej. Nikogo nie zatrzymali.

 

Jeżeli już będziecie jechać Alibusem na lotnisko z Placu Garibaldiego, pamiętajcie, że przystanek (bardzo dobrze oznaczony, nie ma problemów z lokalizacją) znajduje się pomiędzy wejściem do metra (jest tam również napis Galeria Commerciale), a stacją kolejową.

 

Ischia39 (powiększenie)

Taki mniej więcej widok jest z przystanku Alibusa na placu Garibaldiego, z którego pojedziemy na neapolitańskie lotnisko, fot. autor

 

Żeby dostać się na Ischię i inne wyspy, warto w ogóle  pominąć Neapol, pomimo tego, że trzeba przejechać przez centrum. Wspomniany Alibus dowozi do portu i z portu. Tam kieszonkowców raczej się nie spotka. W linii bardzo pilnuje się, czy pasażerowie mają bilety (złodziej musiałby, przy niepewnych zyskach zainwestować wspomniane 5 euro, co przy grupie jeszcze zwiększa „koszty”), no i jest tylko kilka przystanków. Port w okolicach terminala promowego to już inna bajka. Tam bezpieczeństwa pilnuje wojsko. Taką samą opcję radzę wybrać wam przy powrocie. Czyli, tylko przejechać przez miasto prosto na lotnisko.

 

Wiem, że moje słowa mogą być odebrane, jak kogoś, kto po prostu jest zdenerwowany, bo okradziono najbliższą mu osobę, ale po tym co zobaczyłem, do stolicy Kampanii się więcej nie wybieram, a wam radzę rozważyć bardzo poważnie wszelkie za i przeciw (decyzja i tak będzie należeć do was). Trochę już miejsc na świecie z Beatką odwiedziliśmy i nigdzie nie czuliśmy się tak, jak właśnie w Neapolu. Nie mieliśmy komfortu bezpieczeństwa. Na Ischię natomiast jedźcie śmiało. Inni ludzie, inne klimaty, zupełnie inny świat. O dziwo, kraj i region te same. Ale tak już ten świat jest poukładany.

 

Ischia40 (powiększenie)

Na wyspie bywa również taka pogoda. Ischia, Sant' Angelo, fot. autor


gekon2010, 11 – 18 czerwca 2018 roku

 

Dodano: 21.06.2018 15:58
Ostatnia aktualizacja: 14.11.2018
Miejsce: Włochy

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.