Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Grudzień 2018
pn wt śr cz pt sb nd
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Korea Południowa, czyli czas na kimczi - część 2, Seul

Przyszła niedziela, a razem z nią piękny słoneczny dzień w Seulu. Pierwszy nasz dzień w Korei Południowej! Zjedliśmy śniadanie i od razu ruszyliśmy "w miasto". Na razie nie korzystaliśmy z naszych T-Money Card. Wystarczały własne nogi.

 

Kiedy układaliśmy plan naszego wyjazdu, wiedzieliśmy, że pierwszy hotel będziemy mieli w okolicach Namdaemun Market, czyli jednego z miejskich rynków, niedaleko centrum Seulu. Jeśli planujecie pobyt w tej okolicy, najlepiej wysiąść na stacji metra Hoehyen. Do rynku wejść można jedną z 8 bram. Znajdziemy tam i jedzenie i napoje i ubranie i pamiątki  i czerwony żeń szeń i ogólnie wszelkie tańsze i droższe mydło i powidło. Jeżeli mieszka się w pobliżu warto tutaj przyjść coś zjeść.

 

Jest taniej niż w knajpkach, a i tak można się porządnie najeść. Na przykład za 10 pierożków zapłacimy 5000 wonów (17 złotych). Przy czym porcja jest taka, że dwie dorosłe osoby porządnie się najedzą. W podobnej cenie jest jeden z tutejszych przysmaków, czyli ... pieczone wieprzowe nóżki. Jako typowy mięsożerca spróbowałem i szczerze polecam wszystkim, którym żadne okoliczności, czy to narzucone, czy też z wyboru, nie zabraniają ich jedzenia. Co do zakupów tutaj, to zalecam ostrożność. Niektóre towary są o 100 droższe niż w innych miejscach (na przykład w okolicach stacji metra).

 

Seul 5 (powiększenie)

Namdaemun Market, fot. autor

 

Seul 6 (powiększenie)

Namdaemun Market, fot. autor

 

Seul 7 (powiększenie)

Namdaemun Market, fot. autor

 

Jednym z głównych punktów Seulu jest ogromny plac, przy którym znajdują się pałac Deoksugung, a po drugiej stronie ulicy stary (obecnie biblioteka) i nowy ratusz (Seoul Plaza). Przed nimi na wielkim trawniku wysadzana kwiatami mapa, której zarys obejmuje połączone Koreę Północną i Południową. Byliśmy tam także 1 maja 2018 roku. Na placu przed ratuszami miała się odbyć demonstracja robotników. Żeby czasem nie doszło do zadeptania, kwiaty wypełniające mapę jednej i drugiej Korei zostały zabrane, a uczestnicy robotniczych wystąpień mogli spokojnie zająć cały plac. Potem kwiaty wróciły na miejsce.

 

Seul 8 (powiększenie)

Stary ratusz (dziś biblioteka), za nim nowy ratusz, czyli Seoul Plaza, fot. autor

 

Seul 9 (powiększenie)

Wejście do nowego ratusza, fot. autor

 

Ulicą Sejong-daero dojdziemy najpierw do Cheonggyecheon-ro. Wzdłuż niej na długości prawie 11 kilometrów płynie strumień, nad którym przerzucono 17 mostów. Miejsce bardzo popularne, tak wśród mieszkańców, jak i turystów. Rekreacyjna, spokojna przestrzeń w wielkim i gwarnym mieście. Wieczorami teren jest ładnie oświetlony, a tłumy ludzi spacerują wzdłuż brzegów.

 

Seul 10 (powiększenie)

Cheonggyecheon-ro, fot. autor

 

Seul 11 (powiększenie)

Cheonggyecheon-ro wieczorem, fot. autor

 

Dochodzimy do okolic pałacu Gyeongbokgung - jednego z pięciu ważnych pałaców Seulu. Wchodzimy przez bramę południową (Gwanghwamun). Po prawej stronie kasy. Wejście od 09.00 do 18.00 (ostatni wchodzący o godzinie 17.00). Bilety po 3000 wonów (10 złotych) dla dorosłych (19-64 lata). Dzieci i młodzież (7-18 lat) płacą 1500 wonów (około 5 złotych). Wszyscy poniżej 7 roku życia i liczący więcej niż 64 wiosny za wejście nie płacą. Można także kupić za 10 000 wonów (34 złote) bądź 5000 wonów (17 złotych) bilet, na podstawie którego będziemy mogli zobaczyć wszystkie pałace: Gyeongbokgung, Changdeokgung (w tym sekretny ogród), Changgyeonggung, Deoksungung oraz świątynię Jongmyo.

 

Seul 12 (powiększenie)

Gyeongbokgung. Brama Południowa (Gwanghwamun)

 

Seul 13 (powiększenie)

Gyeongbokgung, fot. autor

 

Gyeongbokgung zajmuje potężny teren. Wzniesiono go pod koniec XIV stulecia. Minęło trzysta lat i zburzyli go Japończycy. W drugiej połowie XIX wieku przystąpiono do jego renowacji. Później znowu wtrąciła się Japonia i pałac był dzień za dniem niszczony. Obecnie trwa jego rekonstrukcja. Na nas szczególne wrażenie robi sala tronowa.

 

Seul 14 (powiększenie)

Nie ma jak to rodzinne selfie w historycznych strojach na tle zabytkowej budowli, fot. autor

 

Jest niedziela, a ulice Seulu roją się od Koreanek i Koreańczyków ubranych w tradycyjne, historyczne stroje. Sprawdzamy nawet w kalendarzu, czy nie trafiliśmy na jakieś ważne państwowe święto. Ale nie! W okolicach pałacu jest wiele sklepów o nazwie Hanbok, które oferują wypożyczenie takich ubrań i cieszą się  sporą popularnością. Zauważyliśmy nawet, że około godziny 15.00 – 16.00 właściciele oferują stroje ze znacznymi, czasami nawet kilkudziesięcioprocentowymi zniżkami.

 

Hanbok to koreański strój narodowy, noszony chętnie przez młodych ludzi. Damski składa się ze spódnicy i kurtki w stylu bolero,  męski z szerokich spodni związanych w kostkach i krótkiej kurtki. Może go wypożyczyć każdy chętny na godziny, również turysta. Można w nim paradować cały dzień, albo  tylko po to, by zrobić sobie zdjęcie.

 

Seul 15 (powiększenie)

Koncert, fot. autor

 

W pałacu tłumy. Całe rodziny korzystają z pięknej pogody i przechadzają się po historycznych miejscach. Wszyscy z zainteresowaniem i trochę bezceremonialnie patrzą na nas. Co niektórzy jakby pytali swoimi spojrzeniami, co my tutaj robimy. Przyjemny, prawdziwie letni dzień.

 

Na chwilę zatrzymujemy się, by posłuchać koncertu w wykonaniu pań grających na bębnach i nie tylko. Dziewczyny są niesamowite. Ich występ spotyka się z głośnym aplauzem. Dopiero później dowiadujemy się, że słuchaliśmy Pansori - tradycyjnej koreańskiej muzyki, która w 2003 roku została uznana Arcydziełem Ustnego i Niematerialnego Dziedzictwa Ludzkości a w 2008 roku wpisana na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. To wywodzące się z pieśni szamańskich 12 opowieści (do dziś zachowało się 5), zwanych madang. Towarzyszy im właśnie dźwięk bębnów i gongów. Ich wypowiedzenie trwać może wiele godzin - nam godzinka wystaczyła.

 

Przechodzimy popatrzeć na pałac, w którym swoją siedzibę ma prezydent Korei Południowej (Cheong Wa Dae). O ile w Waszyngtonie mamy wiadomo jaki dom, to ten tutaj nazywany jest Błękitnym. Na Cheongwadae-ro, tak co 50, 100 metrów stoją panowie ze słuchawkami w uszach, czasami z nich korzystając. Niby nie zwracają na nas uwagi, ale nam wydaje się, że jest akurat zupełnie inaczej. Trudno, czasy mamy takie, że musimy liczyć się z tym, że w jakimś tam, oby jak najmniejszym zakresie, będziemy kontrolowani i sprawdzani.

 

Seul 16 (powiększenie)

Błękitny Dom, czyli siedziba prezydenta Korei Południowej, fot. autor

 

W położonej w pobliżu Bukchon Hanok Village pozostało wiele domów w tradycyjnym koreańskim stylu (hanoki). Przeciskamy się wąskimi uliczkami pełnymi ludzi, tradycyjnych knajpek, sklepików i hanboków.  Tak się zaczynam zastanawiać, jak wytrzymują to mieszkańcy tej uroczej części miasta. Wszak właściwie ciągle żyją na widoku. Na tym terenie większość domów nadal należy do osób prywatnych, tylko w nielicznych mieszczą się muzea lub inne instytucje.

 

Bukchon Hanok Village to ostatnie już miejsce w stolicy, w którym można zobaczyć gęstą, tradycyjną zabudowę domów zwanych hanok. Jest ich tu kilkaset. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu było ich w Seulu około 800 tysięcy. Podzieliły los pekińskich hutongów na potęgę burzonych przed olimpiadą w 2008 roku.

Od 2000 r. teren został objęty programem rewitalizacyjnym, by ratować tradycyjne domy Ich właściciele dostali bezzwrotne granty i preferencyjne pożyczki na renowacje. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać galerie, małe muzea. Koreańska Organizacja Turystyczna wymyśliła Hanok Stay  – program umożliwiający pobyt w tradycyjnym domu, degustację koreańskiej kuchni i doświadczenia koreańskiego sposobu życia. Ceny domów szybko podskoczyły do astronomicznych.

 

Seul 16 (powiększenie)

Bukchon Hanok Village, fot. autor

 

Wracamy wczesnym wieczorem. Skorzystaliśmy z T-Money Card i z jedną przesiadką dojechaliśmy w okolice naszego nowego domu. Spacer był wspaniały, wiele załatwiliśmy, ale jesteśmy bardzo, bardzo zmęczeni. Jutro znowu mamy parę spraw nie cierpiących zwłoki.

 

***

 

Kiedy planowaliśmy przejazdy po Korei Południowej, zorientowaliśmy się, że autobusy są tutaj zdecydowanie tańsze niż pociągi, a że nie lubimy niepotrzebnie wydawać za dużo pieniędzy, ta opcja wydawała nam się najlepsza. Niestety, nie mogliśmy na jednej ze stron przewoźnika kupić biletów przez internet. Powód był prozaiczny. Otóż proponowała ona nam zapłatę kartą jednego z podanych na liście południowokoreańskich banków. Ponieważ takiej nie mieliśmy stwierdziliśmy, że załatwimy to na miejscu. Dzień, w którym mieliśmy jechać i pora nie wydawały nam się za bardzo „ryzykowne”, że nie dostaniemy biletów.

 

Pewni siebie ruszyliśmy na centralny dworzec autobusowy w Seulu. Położony jest na południe od przepływającej przez miasto rzeki Han. Stacja metra, przy której trzeba wysiąść to Expres Bus Terminal. Dojeżdżają tam linie 3,7 i 9. Sam budynek jest świetnie opisany. Nie ma problemów z dojściem.

 

Seul 31 (powiększenie)

Seul, fot. autor

 

Pani w kasie, na naszą prośbę o bilety, wpisała dane, spojrzała na ekran i stwierdziła...że wszystkie są wyprzedane. Poprosiliśmy, żeby sprawdziła jeszcze raz, ale nic to nie zmieniło. No i tutaj plan zaczął się trochę sypać. Stwierdziliśmy, że mamy alternatywę, czyli pociąg, co niestety wiązało się z wydaniem trochę większych pieniędzy.

 

I tak się rzeczywiście stało. Na głównym dworcu kolejowym kupiliśmy bilet na KTX. Za przejazd z Seulu do Suncheonu zapłaciliśmy za dwie osoby dokładnie 88 600 wonów (300 złotych). Około 50 – 60 procent drożej niż za autobus, ale nic już na to nie mogliśmy poradzić. Zmiana naszych planów byłaby jednak o wiele bardziej kosztowna.

 

Seul 32 (powiększenie)

Robotnicza manifestacja w Seulu - 1 maja 2018, fot. autor

 

Seul 33 (powiększenie)

1 maja 2018 roku w Seulu, fot. autor

 

Z Express Bus Terminal można dojechać linią numer 9 do stacji Yeouido. W jej okolicach znajdziemy park. Oficjalnie otworzono go w 1999 roku. Podzielono go na sesje tematyczne. O tym, w jakim ogrodzie się aktualnie znajdujemy informują nas tabliczki, także w języku angielskim. Park położony jest na wyspie, której nazwę nosi stacja metra. Określana jest także jako koreańskie „Wall Street”. Mają tutaj siedziby stacje radiowe i telewizyjne. Wokoło wyrastają potężne wieżowce. Co niektórzy z pracujących w nich ludzi przychodzą do parku, zdejmują buty i...wchodzą na ścieżkę, na której odpowiednio ułożone kamienie robią świetną akupresurę.

 

Ulice w tej części Seulu mają po kilka pasów w jednym kierunku ruchu. Ciekawostką jest to, że jeszcze w latach 20. ubiegłego wieku na tym terenie znajdowało się lotnisko. Tutaj także w 1984 roku papież Jan Paweł II prowadził mszę kanonizacyjną Andrew Kim Taegona, Paula Chong Hasanga i 101 innych męczenników straconych podczas panowania dynastii Joseon. Niedaleko stąd jest budynek koreańskiego Zgromadzenia Narodowego. W jego pobliżu położona jest Yeousieo-ro. Przy niej rosną w ogromnej liczbie drzewa wiśni. Kiedy kwitną przyjeżdża tutaj wielu turystów i mieszkańców Seulu. Niestety, nie zobaczymy tego przyrodniczego spektaklu. Jest koniec kwietnia, kwiaty już opadły.

 

Seul 18 (powiększenie)

Yeouido Park i ścieżka do akupresury, fot. autor

 

Seul 19 (powiększenie)

Yeouido Park, fot. autor

 

Seul 20 (powiększenie)

Wieżowce na wyspie Yeouido, fot. autor

 

Seul 21 (powiększenie)

Zgromadzenie Narodowe, fot. autor

 

***

 

Uwaga palacze. W Seulu obowiązuje zakaz palenia w miejscach publicznych, o czym przypominają znaki wymalowane na chodnikach. Są za to wyznaczone palarnie. Nie są znowu aż tak bardzo widoczne. My na jedną trafiliśmy, czując w powietrzu papierosowy smród.

 

Seul 22 (powiększenie)

Na chodnikach znajdziemy takie znaki, wiadomo o co chodzi, fot. autor

 

***

 

O ile nie ma problemów z podróżowaniem po Seulu metrem, to już jazda autobusami jest bardziej skomplikowana. Na ekranach wyświetlają się tylko nazwy „w krzakach”. Jeżeli interesuje nas konkretna linia i wiemy, z którego przystanku odjechać, wtedy możemy intuicyjnie znaleźć informację o tym, kiedy nadjedzie najbliższy autobus. Na pojazdach wyświetlają się nazwy kierunków, w których jadą, także w języku angielskim, trzeba jednak mieć szybkie oko by, je zauważyć.

 

Do autobusu wsiada się przednimi drzwiami, właściciel T-Money Card przykłada swój plastik i po usłyszeniu komunikatu i rzecz jasna bez żadnego sprzeciwu kierowcy może wchodzić dalej. Żeby wysiąść należy wcisnąć czerwony przycisk STOP. Ze znalezieniem właściwego przystanku nie powinno być problemu. Najczęściej w autobusie jest ekran, na którym widać nazwę kolejnego przystanku. Mamy więc czas, żeby przygotować się do wysiadania. Robimy to środkowymi drzwiami (chyba, że autobus, co się zdarza, ma tylko przednie drzwi).

 

Jeżeli się przesiadamy na inną linię lub metro, warto „odbić” swoją kartę. Mamy wtedy 30 minut na bezpłatną przesiadkę. W metrze nie sposób nie zauważyć znaków kierujących do linii, w którą się chcemy przesiąść. Na stacjach są ich dokładne, opisane również po angielsku, plany, z oznaczeniem numerów wejść/wyjść, co bardzo pomaga osobom, które nie znają miasta i posługują się mapami. Wszystko proste i do szybkiego opanowania. Z kontrolami biletów nie spotkaliśmy się. Jest to efekt systemu wsiadania i wysiadania z autobusów, bądź też przejazdów metrem i kolejkami. Nie powinniśmy się obawiać, że znajdziemy nazwy ulic tylko po koreańsku. Tam, gdzie byliśmy tablice informacyjne wykonane były w łacińskim liternictwie.

 

Seul 23 (powiększenie)

Miejskie rowery, fot. autor

 

Na przejściach dla pieszych nie ma się co denerwować, że nie zdążymy. Czas na przekroczenie ulicy jest nieprzyzwoicie długi, ponadto w pewnym momencie na wyświetlaczach pokazują się informacje o tym, przez jaki czas przejście będzie możliwe. Co do kierowców, to już inna opowieść. Korea Południowa zaliczana jest do smutnej światowej czołówki krajów, gdzie jest najwięcej drogowych wypadków, jak to mówią prawnicy, ze skutkiem śmiertelnym. Dlatego oczy dookoła głowy i lepiej uważać. Sami widzieliśmy jak kierowcy samochodów osobowych wymuszają pierwszeństwo na autobusach. Niekiedy było to dosłownie milimetry od nieszczęścia.

 

Seul 24 (powiększenie)

Dobrze, żeby żyli długo i szczęśliwie..., fot. autor

 

***

 

Bliżej jednak niż do wspomnianego Namdaemun Market mieliśmy do Namsan Park. Jest wiosna, mamy maj i wszędzie bije w oczy świeża zieleń. W parku są seulska wieża telewizyjna oraz fragmenty obronnych murów.

 

Seul 25 (powiększenie)

Namsan Park, fot. autor

 

Seul 26 (powiększenie)

Fragment seulskich murów obronnych, fot. autor

 

Jednym z ich elementów jest brama Syngnyemun. Wzniesiono ją w XIV wieku i była najstarszą budowlą w Seulu. W lutym 2008 roku wybuchł pożar, w którym spłonęła drewniana część budowli. Dzień po tym zdarzeniu policja zatrzymała podpalacza. Okazał się nim starszy człowiek niezadowolony z odszkodowania za wysiedlenie z jednej z dzielnic. Jej rekonstrukcja trwała podobno 5 lat. Sama brama robi niesamowite wrażenie na tle potężnych, wielopiętrowych budynków. Niezwykle malowniczo wygląda wieczorami i nocą.

 

Seul 27 (powiększenie)

Syngnyemun, fot. autor

 

Seul 28 (powiększenie)

Syngnyemun, fot. autor

 

Zdaję sobie sprawę, że wielu miejsc w Seulu, z uwagi na brak czasu, nie zobaczyliśmy. Podróż, nawet ta, podczas której chce się zobaczyć jak najwięcej ma być jednak również wypoczynkiem i nie może zamieniać się w „japońskie” (obecnie lepiej by było napisać „chińskie”) zaliczanie miejsc. Nie o to w tym wszystkim chodzi.

 

Seul 29 (powiększenie)

To wydarzenie miało wpływ na nasz pobyt w Korei Południowej, fot. autor

 

Podsumowując, stolica Korei Południowej, pomimo swego ogromu (około 11 milionów mieszkańców) jest pięknym miejsce, które było warto zobaczyć i o którym na pewno będzie się długo, długo pamiętać. Bo fajny ten Seul jest.

 

Seul 30 (powiększenie)

nie ma jak to dobrze się schować przed mamą i tatą, fot. autor

 

gekon2010, 27 kwietnia – 3 maja 2018 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    NASTĘPNE (miniaturka)

 

 

Dodano: 06.06.2018 23:46
Ostatnia aktualizacja: 11.12.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.77
CHF
3.82
GBP
4.76
Średnie kursy, 12-12-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.