Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Izrael – część 6, czyli Pustynia Judzka i tajemnice góry Azazela

 

Wcześnie rano robimy sobie spacer do zachodniej części Jerozolimy. Jak już wiecie, mieszkamy we wschodniej, arabskiej części miasta. Przechodzimy przy południowej stronie dzielnicy ortodoksyjnych Żydów – Mea She'arim. Jest sobota, trwa szabas, niektórzy mężczyźni ubrani w rytualne stroje idą do świątyń. Nie może do dzielnicy tej wjechać żaden samochód. Policja rozstawiła wczoraj bariery, które usunie dopiero po zachodzie słońca. Tak jest co tydzień.

 

Jeżeli wybierzecie się tam nie róbcie tego w szabas. Możecie spotkać się z bardzo niemiłą reakcją ze strony ortodoksyjnych Żydów. Zawsze musicie pamiętać o skromnym stroju i takim zachowaniu się. Kobiety muszą nosić długie spódnice, najlepiej szare lub czarne, długie rękawy  i - jeśli idą w towarzystwie mężczyzny - koniecznie nakrycie głowy. Inaczej można spotkać się z opluciem lub nawet zostać trafionym kamieniem. Bardzo trzeba uważać z robieniem zdjęć. Jeżeli chcecie je mieć musicie być bardzo, bardzo dyskretni. Wykluczone jest obejmowanie się, czy też przytulanie. Może się to spotkać z bardzo nieprzychylną reakcją. Nie ma możliwości, aby nie być tam obserwowanym. O tym, jak macie się zachowywać w Mea She'arim przypominają przy wejściu do dzielnicy duże tablice.

 

Kiedy jechaliśmy do Izraela, zastanawialiśmy się, jak zwiedzić miejsca, w które nie było żadnego dojazdu publicznym transportem. Tak było z Pustynią Judzką. Musieliśmy szukać biur, które organizowały takie wyjazdy. Znaleźliśmy wreszcie takie, które zachęcało do całodniowego wypadu. Tanio nie było. Za osobę trzeba było zapłacić aż 350 szekli za osobę (ok. 350 zł) . No cóż, mówi się trudno. Nie zawsze da się wszystko załatwić budżetowo. Inna rzecz, że nie pytaliśmy o taki wypad w arabskich biurach. W hotelu otrzymaliśmy katalog jednego z nich i okazało się, że ceny nie odbiegają od tych, z którymi ma się do czynienia w zachodniej części Jerozolimy. Wybieramy wycieczkę jeepem, by można się było dostać w miejsca, do których inny transport nie dotrze.

 

W samochodzie międzynarodowe towarzystwo. Poza nami są Meksykanin, para Amerykanów i Kanadyjczyk. W pewnej chwili okazuje się, że ten ostatni doskonale mówi po polsku. Jego rodzina pochodzi z naszego kraju. On sam urodził się w Kanadzie. Teraz studiuje w Danii. Słychać, że zadbano o to, by dobrze mówił w języku swoich przodków. Z przyjemnością rozmawia z nami po polsku.

 

Wjeżdżamy na terytoria palestyńskie. W niektórych miejscach odgradza je mur separacyjny. Po porozumieniach w Oslo we wrześniu 1993 roku zostały podzielone na strefy. Palestyńczycy sprawują władzę w strefie A. Należą do niej między innymi Betlejem, Hebron, Ramallah, Nablus i Jerycho. W strefie B mają jedynie władzę cywilną. W strefie C władzę cywilną sprawuje Izrael. Odpowiada tam także za kwestie związane z bezpieczeństwem.

 

Przewodnik pokazuje nam czerwone tablice. Na nich napisy informujące, że są to terytoria pod władzą palestyńską, a także, że pobyt tam obywateli Izraela może zagrażać ich bezpieczeństwu. A poznać ich łatwo. Jednym z kryteriów jest na pewno wygląd tablicy rejestracyjnej. Są różne. Te izraelskie są żółte z czarnym liternictwem, te z terytoriów Palestyny mają biały kolor i czarne liternictwo.

 

Na Pustyni Judzkiej żyje wielu Beduinów. Zajmują się hodowlą owiec i kóz. Zatrzymujemy się w jednym z miejsc, gdzie żyją. Jednym z podstawowych przedmiotów jakie tutaj widzimy są...baterie słoneczne. Przewodnik mówi nam, że co jak co, ale mecze piłki nożnej Beduini muszą oglądać, a do tego jak wiadomo potrzebny jest prąd.

 

Pustynia Judzka1 (powiększenie)

U Beduinów na Pustyni Judzkiej, fot. autor

 

Pustynia Judzka2 (powiększenie)

U Beduinów, fot. autor

 

Pustynia Judzka3 (powiększenie)

U Beduinów, fot. autor

 

Podjeżdżamy do jednej ze studni. Młody człowiek nalewa wody zwierzętom. Na swoją kolej spokojnie czekają osioł i pies. Ten pierwszy widząc, że owce wypiły swoje, łbem przechyla wiadro. Woda wlewa się do koryta. No, teraz można się spokojnie napić.

 

Pustynia Judzka4 (powiększenie)

Studnia na Pustyni Judzkiej, fot. autor

 

Pustynia Judzka5 (powiększenie)

Pojenie zwierząt, fot. autor

 

Pustynia Judzka6 (powiększenie)

Pojenie zwierząt, fot. autor

 

Pustynia Judzka7 (powiększenie)

Pojenie zwierząt, fot. autor

 

Ruszamy na Górę Azazela. Azazel w mitologii hebrajskiej to upadły anioł - demon pustyni, który odszedł z nieba, dołączając do stronników Lucyfera. Tradycja hebrajska mówiła, iż był on... wynalazcą makijażu i broni białej, a także jednym z aniołów, którzy obcując z ludzkimi kobietami spłodzili olbrzymów-gigantów, na zgubę których zesłany został potop. 

 

Neal - nasz przewodnik - opowiada nam, że w żydowskie święto Jom Kippur strącano ze skały na Pustyni Judzkiej kozła ofiarnego przeznaczonego dla Azazela. Chociaż, akurat w tym przypadku czas przeszły nie byłby wskazany. Robi się to podobno do dzisiaj. Początkowo kozła dla Azazela nie zabijano, lecz pozostawiano na pustyni, gdzie sam ginął. Później, z obawy, aby kozioł nie zabłąkał się na zamieszkane tereny, co byłoby złym znakiem, człowiek, który go wyprowadzał strącał kozła ze skały.

 

Z góry roztacza się piękny widok. W oddali widzimy Morze Martwe.   Na górze, jeżeli się dobrze popatrzeć pod nogi, widać resztki mozaiki z budowli, która tutaj kiedyś była. Podjeżdżają tu samochód za samochodem. Ludzie spacerują, robią sobie herbatę, fotografują. Mają wolne i chcą je wykorzystać na odwiedzenie okolic Jerozolimy.

 

Pustynia Judzka8 (powiększenie)

Widok z góry Azazela, fot. autor

 

Pustynia Judzka9 (powiększenie)

Widok z góry Azazela, fot. autor

 

Pustynia Judzka11 (powiększenie)

Na górze Azazela, fot. autor

 

Mamy ochotę jeszcze tutaj pobyć, ale musimy trzymać się programu. Jego kolejnym punktem jest niesamowity klasztor Mar Saba.

 

Pustynia Judzka10 (powiększenie)

Klasztor Mar Saba, fot. autor

 

Jest to jeden z najstarszych czynnych klasztorów chrześcijańskich na świecie. Zbudowano go pod koniec V wieku! Do dzisiaj mieszka w nim 12 greckokatolickich mnichów. Wstęp tam mają jedynie mężczyźni. Panie najbliżej podejść mogą do Wieży Kobiet i w niej oczekiwać na powrót mężczyzn. W 1965 roku sprowadzono tam z Wenecji relikwie założyciela monastyru – św. Saby. Prowadzi do niego asfaltowa droga z miejscowości Ubeidiya. Piękne, malownicze miejsce, wspaniale wygląda w pełnym słońcu.

 

Na chwilę zatrzymujemy się przy Nabi Musa. Znajdować ma się tam grób Mojżesza. Każdego roku odbywa się tutaj kilkudniowy festiwal. Co jednak zrobić z górą Nebo, skąd Mojżesz miał zobaczyć Ziemię Obiecaną i gdzie dokonał żywota? Inna sprawa, że Stary Testament nie wspomina o tym, gdzie jest jego grób:

 

„1. Mojżesz wstąpił ze stepów Moabu na górę Nebo, na szczyt Pisga, naprzeciw Jerycha. Pan zaś pokazał mu całą ziemię Gilead aż po Dan, 2. całą - Neftalego, ziemię Efraima i Manassesa, całą krainę Judy aż po Morze Zachodnie, 3. Negeb, okręg doliny koło Jerycha, miasta palm, aż do Soaru. 4. Rzekł Pan do niego: «Oto kraj, który poprzysiągłem Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi tymi słowami: Dam go twemu potomstwu. Dałem ci go zobaczyć własnymi oczami, lecz tam nie wejdziesz». 5. Tam, w krainie Moabu, według postanowienia Pana, umarł Mojżesz, sługa Pański. 6. I pochowano go w dolinie krainy Moabu naprzeciw Bet-Peor, a nikt nie zna jego grobu aż po dziś dzień. - Księga Powtórzonego Prawa, 34, 1-6, cytat za Pismo Święta Starego i Nowego Testamentu, wydawnictwo Pallotinum, rok wydania: 1996, str. 204.

 

Pustynia Judzka12 (powiększenie)

Nabi Musa, fot. autor

 

Zatrzymujemy się na obiad przed Jerychem, przy głównej drodze nad Morze Martwe. Zjadamy - a jakże inaczej - tradycyjnego falafela z humusem. Później jedziemy jeszcze na pustynię. Robimy sobie jeszcze kilkudziesięciominutowy spacer.

 

Pustynia Judzka13 (powiększenie)

To także Pustynia Judzka, fot. autor

 

Pustynia Judzka14 (powiększenie)

Pustynia Judzka, fragment akweduktu zbudowanego za czasów Heroda, fot. autor

 

Pustynia Judzka15 (powiększenie)

Pustynia Judzka, fot. autor

 

W drodze powrotnej mijamy punkt kontrolny. Tym razem nikt nas nie zatrzymuje i spokojnie wjeżdżamy do Jerozolimy. Dobrze się stało, że pomimo napięcia politycznego, armia nie zamknęła wjazdu na Pustynię Judzką. Czytałem, że mogą to zrobić wtedy, kiedy stwierdzą, że wymaga tego bezpieczeństwo. Tak samo zresztą jest z dojazdem do Mar Saby od strony palestyńskiej z Ubeidiya. Zdecydowanie lepsza jest ta droga. Ma asfaltową nawierzchnię, nie trzeba tłuc się po wertepach Pustyni Judzkiej. Jest jednak pewne "ale", czyli niebezpieczeństwo, że może zostać zamknięta.

 

Pustynia Judzka16 (powiększenie)

Pustynia Judzka, fot. autor

 

Pustynia Judzka17 (powiększenie)

Oznaczenie szlaków na Pustyni Judzkiej, fot. autor

 

Pustynia Judzka18 (powiększenie)

Pustynia Judzka, fot. autor

 

Wysiadamy przy dawnej wschodniej i zachodniej granicy miasta. Tuż przy naszym hotelu, na ulicy E-Zahra widzimy płonący kontener na śmieci. Ustawiony jest jak barykada w poprzek ulicy. Za nim kryją się młodzi Arabowie i rzucają kamieniami w policjantów. Ci, uzbrojeni po zęby odpowiadają granatami z gazem łzawiącym. Słychać wybuchy. Gaz zaczyna szczypać nas oczy. Do hotelu wracamy więc okrężną drogą. Pytamy co się dzieje. Dziewczyna z obsługi odpowiada nam z uśmiechem, żeby się nie denerwować. Jak twierdzi "to normalne"...Hm, jak normalne, to normalne. Mimo to wieczór spędzamy w hotelu. Czas zacząć się pakować. Jutro ruszamy dalej. Naszym kolejnym celem będzie izraelski kurort Ein Bokek nad Morzem Martwym.

 

gekon2010, 16 grudnia 2017 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 16.01.2018 20:30
Ostatnia aktualizacja: 18.11.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.33
USD
3.79
CHF
3.81
GBP
4.86
Średnie kursy, 21-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.