Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Październik 2017
pn wt śr cz pt sb nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Malta: wyprawa po słońce – część 3, czyli Valetta i gdzie łódki patrzą na was z wody

 

Wypoczęliśmy na Gozo. Wprawdzie trochę się tam kręciliśmy (o czym szczegółowo pisaliśmy w poprzednich odcinkach), to jednak robiliśmy to w spokojnym, niespiesznym tempie. Poza tym mieszkaliśmy w miejscu, gdzie było cicho i spokojnie. Po zachodzie słońca trudno było spotkać kogokolwiek na ulicach, chyba, że mówimy o miejscowych kotach, które toczyły miedzy sobą niekiedy bardzo krwawe bitwy.

 

Valetta1 (powiększenie)

Valletta, terminal autobusowy, fot. autor

 

Czas jednak mijał i musieliśmy przenieść się do Sliemy na Maltę. Do Mgarr dojechaliśmy "naszym autobusem" 303. W budynku przystani promowej kupiliśmy bilety na prom. Zapłaciliśmy za dwie osoby 9,30 euro. Na przeprawę czekaliśmy kilka minut, po kilkunastu następnych byliśmy na wyspie, od której swą nazwę wzięło całe państwo.

 

Valetta2 (powiększenie)

Valletta, terminal autobusowy, fot. autor

 

Z Cirekewwy, gdzie mieści się przystań promowa, do Sliemy jeździe bezpośrednio autobus linii 222. Dobrze, że jest klimatyzowany. Przejazd w upale zajmuje bowiem, według rozkładu jazdy, niewiele ponad godzinę. Nie zawsze jednak jest tak dobrze. Drogi Malty w większości są wąskie i często tworzą się na nich mniejsze lub większe korki. Dlatego gdybyście jechali tą trasą, na dojazd musicie liczyć średnio godzinę i dwadzieścia – trzydzieści minut. Autobus ma przystanek końcowy przy przystani promowej, z której możemy popłynąć do Valletty. Możemy tam również dojechać licznymi innymi autobusami.

 

Promy do Valletty pływają co 30 minut, częściej i dłużej w okresie letnim, który liczony jest tutaj od 1 czerwca do 31 października. Wszystko obsługuje firma Mapfre/MSV Life. Bilet w dwie strony kosztuje 2,8 euro, w jedną – 1,50 euro (dzieci i liczący więcej niż 60 wiosen płacą odpowiednio 0,90 euro i 0,50 euro).

 

Hotel mamy kilkadziesiąt metrów od przystanku autobusowego. Meldujemy się i od razu ruszamy do Valletty. Ta jednak nie będzie dzisiaj celem naszej podróży. Jedziemy na południe wyspy, czyli do Marsaxlokk.

 

To rybacka wieś położona na południowo-zachodnim krańcu Malty. Kiedy byliśmy tam ostatnio, spędziliśmy w niej przemiły, do dzisiaj wspominany dzień. Do Marsaxlokk uciekało się przed tłumami turystów z Valletty i z północno-wschodniej, kurortowej części wyspy. Było tam cicho i spokojnie. Rybacy rozkładali swoje sieci, życie płynęło w spokojnym południowym rytmie, wszyscy mieli czas. Dzisiaj było tam zupełnie inaczej...

 

Zmiany zauważyliśmy jednak już na głównym terminalu autobusowym w Valetcie. Przed latami był w kształcie koła, obecnie autobusy podjeżdżają do równolegle położonych stanowisk. Jest duża informacja, do której ciągną się kolejki turystów spragnionych wiadomości, lub też chcących kupić okresowe bilety. Można również pojechać taksówką i w tym przypadku zrobić to bez obawy o własny portfel. Ceny kursów do poszczególnych miejscowości są wyraźnie wyeksponowane na ogólnie dostępnej tablicy, co więcej obowiązuje tutaj zasada Pay&Go, czyli płać i jedź. Nie musimy wchodzić w dziwne rozmowy z taksówkarzem na przykład o tym jak to podrożało życie i jak ciężko wyżywić mu żonę i gromadkę dzieci, tylko po prostu płacimy w odpowiednio oznaczonej budce, dostajemy kwitek, przekazujemy go czekającemu kierowcy i jedziemy do miejsca przeznaczenia. Łatwo, miło i przyjemnie. Świetna zasada podróżowania taksówkami, która bardzo by się przydała w jednym z państw Europy Środkowej.

 

Valetta3 (powiększenie)

Zapłać i jedź, czyli taksówka po maltańsku, fot. autor

 

Do Marsaxlokk dojechaliśmy z Valletty autobusem numer 81 (jeździ tam ze stolicy także linia 85). Zajęło nam to około godziny i dwudziestu minut. Od razu zapomnieliśmy o cichym niedzielnym popołudniu. Na nadmorskim bulwarze przybyło knajp. Nie ma się co dziwić. Turystów także jest zdecydowanie więcej niż kiedyś. Bez zmian za to jest na wodzie. Kołyszą się na niej charakterystyczne, kolorowe maltańskie łodzie. Wyróżnia je oko na dziobie. Wokoło roznosi się zapach ryby. Jest to oczywiste biorąc pod uwagę charakter wioski.

 

Marsaxlokk1 (powiększenie)

Marsaxlokk, fot. autor

 

Marsaxlokk2 (powiększenie)

Marsaxlokk, fot. autor

 

Marsaxlokk3 (powiększenie)

Oko na dziobie maltańskiej łódki, Marsaxlokk, fot. autor

 

Za kolację z napojami zapłaciliśmy około 20 euro. W czasie, kiedy ją jedliśmy, w Marsaxlokk zrobiło się mniej tłoczno. Ludzie ruszyli na północ wyspy. Przekonaliśmy się o tym po powrocie do Sliemy. To, że jest już po zachodzie słońca, wcale nie przeszkadzało tłumom młodych i trochę starszych ludzi okupujących miejscowe bary i restauracje. Wręcz przeciwnie. Nigdzie nie można było nawet wetknąć szpilki. Dopiero ruszało wieczorno-nocne życie miasta.

 

Marsaxlokk4 (powiększenie)

Marsaxlokk, fot. autor

 

Marsaxlokk5 (powiększenie)

Marsaxlokk, fot. autor

 

Po to przyjechaliśmy na Maltę, by poza odwiedzeniem Marsaxlokk pojechać do Valletty. Tym razem jednak darowaliśmy sobie szczegółowe zwiedzanie tutejszych zabytków. Zrobiliśmy sobie po prostu wspaniały spacer.

 

Valetta5 (powiększenie)

Triq Ir-Repubblika, czyli sopocki "Monciak" w Valletcie, fot. autor

 

Valletta6 (powiększenie)

Valletta, kolejka do obrazu "Ścięcie św. Jana Chrzciciela" fot. autor

 

Valletta7 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta8 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta9 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta10 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Kiedy weszliśmy na Triq Ir-Repubblika zaczęliśmy szukać wzrokiem wolnej przestrzeni. Na ulicy panował ruch jak nie przymierzając na sopockim Monciaku w szczycie sezonu turystycznego. Przed katedrą św. Jana, gdzie można było zobaczyć obraz Caravaggia – Ścięcie św. Jana Chrzciciela, stała długa kolejka. Dopiero, kiedy skręcało się w boczne uliczki tłum się rozrzedzał. W niektórych miejscach nawet nikogo nie było. Fiakrzy proponowali nam przejazdy śladami miejscowych zabytków (po 20 euro od głowy). Dziękowaliśmy im i korzystaliśmy z bardziej naturalnego sposobu przemieszczania się, czyli po prostu własnych nóg. Najwięcej czasu spędziliśmy tym razem w dolnych i górnych Barrakka Gardens.

 

Valletta11 (powiększenie)

Takim cudem można przejechać się po ulicach Valletty, fot. autor

 

Valletta12 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta13 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta14 (powiększenie)

Valletta, widok z Lower Barrakka Gardens, fot. autor

 

Valletta15 (powiększenie)

Valletta, Lower Barrakka Gardens, fot. autor

 

Rozciąga się stąd wspaniały widok na Wielki Port, trzy miasta i stare miejskie mury. Z górnych ogrodów można zjechać windą do Xatt Lascaris. Po jej przejściu wychodzi się na przystań promową, z której można popłynąć do tutejszego Trójmiasta, które tworzą: Vittoriosa (Birgu), Senglea (Isla) i Caspicua (Bormla).

 

Valletta16 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta17 (powiększenie)

Valletta, Siege Bell War Mamorial, fot. autor

 

Valletta18 (powiększenie)

Valletta, Lower Barrakka Gardens, fot. autor

 

Valletta19 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta20 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta21 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta22 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Promy pływają mniej więcej w tym samym czasie jak te, które łączą Sliemę i Vallettę. Bilety są w takiej samej cenie. Zresztą obsługą linii zajmuje się także firma Mapfre/MSV Life. Bardziej turystycznie nastawieni mogą skorzystać z propozycji popłynięcia łódką. Za 30 minutowy rejs po porcie trzeba zapłacić 8 euro. Kurs w jedną stronę kosztuje 2 euro.

 

Valletta23 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta24 (powiększenie)

Valletta, spojrzenie z Upper Barraka Gardens na fort Saint Angela, fot. autor

 

Valletta26 (powiększenie)

Valletta, Upper Barrakka Gardens, fot. autor

 

Valletta27 (powiększenie)

Valletta, Upper Barrakka Gardens, fot. autor

 

Valletta28 (powiększenie)

Valletta, winda z Upper Barrakka Gardens, fot. autor

 

Valletta29 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta30 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Płynąc do Birgu nie sposób nie zauważyć fortu Saint Angelo. Piękna budowla. Można ją zwiedzić. Dorośli płacą 8 euro, studenci i seniorzy 5 euro, dzieci – 3 euro, zaś najmłodsi, czyli ci, którzy nie ukończyli jeszcze jednego roku za wejście nie płacą (raczej ich rodzice). Od 1 kwietnia do 30 września fort można zwiedzać od 09.00 do 18.00, zaś pomiędzy 1 października, a 31 marca w godzinach: 09.00 – 17.00 (ostatnie wejścia odpowiednio o 17.30 i 16.30). Przed fortem przycumowane są jachty. Widać, że niektóre z nich należą do bardzo, bardzo bogatych ludzi.

 

Valletta31 (powiększenie)

Fort Saint Angelo, fot. autor

 

Valleta32 (powiększenie)

Fort Saint Angelo, fot. autor

 

Valletta33 (powiększenie)

Fort Saint Angelo, fot. autor

 

Valletta34 (powiększenie)

Vittoriosa (Birgu), fot. autor

 

Valletta35 (powiększenie)

Marina w Vittoriosie (Birgu), fot. autor

 

Valletta37 (powiększenie)

Stacja rowerów w Vittoriosie (Birgu), fot. autor

 

Co do samego fortu, w średniowieczu był w jego miejscu zamek. Później przebudowano go i powstała do dzisiaj podziwiana budowla. Był zresztą główną kwaterą Zakonu Maltańskiego podczas wielkiego oblężenia Malty w 1565 roku, kiedy wyspę chciały zająć wojska Sulejmana Wspaniałego.

 

Valletta36 (powiększenie)

Takie promy łączą miasta na Malcie, fot. autor

 

Valletta38 (powiększenie)

Po prawej fort Saint Angelo, w głębi Valletta, fot. autor

 

Valletta39 (powiększenie)

Senglea (Isla), fot. autor

 

Valletta40 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta41 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta42 (powiększenie)

Valletta, fot. autor

 

Valletta43 (powiększenie)

Na drugi brzeg można także popłynąć taką łódką, jeżeli nie macie na to ochoty, zawsze pozostaje prom, fot. autor

 

Ostatniego wieczora, w Sliemie, zrobiliśmy sobie spacer nabrzeżem. Mieliśmy wspaniały widok na Valettę skąpaną w zachodzącym słońcu. Doszliśmy do Tigné Point, gdzie można z zewnątrz obejrzeć fort. Zbudowali go Joannici w latach 1793-1795. Swój chrzest bojowy przeszedł podczas francuskiej inwazji w 1798 roku. Atak rozpoczął się 10 czerwca, trzy dni później fort został zdobyty.

 

Sliema1 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Sliema2 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Sliema3 (powiększenie)

Sliema, takie autobusy jeździły w przeszłości po Malcie. Teraz można tam...kupić pamiątki, fot. autor

 

Sliema4 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Podsumowując Sliema nie sprawiła na nas tak dystyngowanego i poważnego wrażenia jak Valletta. Było tutaj zdecydowanie bardziej kurortowo, a tym samym także rozrywkowo. My jednak musieliśmy dość wcześnie iść spać. Około czwartej nad ranem obudziły nas budziki w telefonach.

 

Sliema5 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Sliema6 (powiększenie)

Sliema, Tigné Point, fot. autor

 

Sliema7 (powiększenie)

A może tak komuś kwiatki? Sliema, fot. autor

 

Sliema8 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Za transfer na lotnisko zapłaciliśmy 25 euro. Było o 5 euro drożej niż w dzień, ponieważ jechaliśmy w porze, nazwijmy to "taryfy nocnej". Akurat tyle, ile zaoszczędziliśmy na przejazdach autobusowych jednej osoby (we dwójkę mieliśmy w kieszeni o całe 50 euro więcej).

 

Sliema9 (powiększenie)

Sliema, fot. autor

 

Zauważyliśmy, że praca w miejscowym porcie lotniczym jest świetnie zorganizowana. Miejscowi funkcjonariusze mają całkiem spory komfort prowadzenia kontroli bezpieczeństwa. W sali, gdzie się odbywa nie ma olbrzymich zdenerwowanych ludzkich tłumów, cały ruch ustawiany jest przed wejściem do niej.

 

Valetta4 (powiększenie)

Widok na Vallettę ze Sliemy, fot. autor

 

O locie do Gdańska możemy powiedzieć, że się odbył. Trochę człowiek pospał, trochę poczytał książkę. Na lotnisku byliśmy nawet kilka minut przed czasem. Mieliśmy nawet bardzo duże szanse na to, by zdążyć do autobusu do Gdyni. Niestety, akurat coś się działo z taśmą podającą bagaże, a obsługa lotniska nie bardzo kwapiła się do tego by szybko is sprawnie usunąć awarię, skutkiem czego autobus nam odjechał, a my musieliśmy jechać kolejką PKM.

 

Zleciał nam ten tydzień bardzo szybko. Złapaliśmy dużo naturalnej witaminy D. Czy Malta i Gozo okazały się bardziej przyciągające niż siedemnaście lat temu? Hm, jakby to Wam powiedzieć... Wtedy, może poza tłoczną Vallettą, miały one zupełnie inny charakter. Nie można zapomnieć (niestety, chociaż bardzo by się chciało), że byliśmy wtedy młodsi i bawiły nas trochę inne rzeczy niż dzisiaj. Mimo wszystko obecnie, jeżeli mówimy o wyspie Malta, było dla nas za tłoczno i za głośno. Jechać jednak warto. Można tam znaleźć coś dla siebie i uciec od gwaru na przykład przenosząc się na Gozo, gdzie nie brakuje plaż. Czyli, jeżeli wybieramy się po słońce, Malta (państwo) powinna być przez Was poważnie brana pod uwagę. Nie zawiedziecie się.

 

Marsaxlokk6 (powiększenie)

Warto jechać na Maltę, fot. autor

 

gekon2010, 10-13 września 2017 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    

 

Dodano: 06.10.2017 15:10
Ostatnia aktualizacja: 20.10.2017
Miejsce: Malta » Wyspa Malta

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.23
USD
3.58
CHF
3.66
GBP
4.72
Średnie kursy, 20-10-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.