Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Lipiec 2017
pn wt śr cz pt sb nd
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W różnych butach po Armenii – część 8 czyli Tatev, Jedwabny Szlak i destylaty własnej roboty

 

Z górskiego miasteczka Jermuk w Armenii do miejscowości Tatev jest około 120 kilometrów. Myliłby się jednak ktoś, gdyby pomyślał, że dojazd tam zajmie około godziny. O nie. Ormiańskie drogi miejscami (delikatnie określając) przypominają rzeszoto i trzeba bardzo zwalniać, żeby nie urwać zawieszenia w samochodzie. Najlepsza byłaby terenówka z napędem na cztery koła, ale my takim wozem nie dysponowaliśmy.

 

Przełęcz Worotan (powiększenie)

Przełęcz Worotan, fot. autor

 

Jedwabny szlak (powiększenie)

Tablica przypomina, że tędy prowadził Jedwabny Szlak, fot. autor

 

Mieliśmy za to kierowcę Ernata, który zaproponował nam, że zawiezie nas do Tatevu i z powrotem do Jermuku za 25 000 dramów, czyli za mniej więcej 190 złotych. Spodziewaliśmy się, że pojedziemy Oplem, którego już mieliśmy okazję poznać, a tutaj czekała nas niespodzianka. Ernat podjechał po nas busikiem, który mieliśmy tylko dla siebie. Wygodnie usiedliśmy i około południa ruszyliśmy w drogę.

 

Armenia1 (powiększenie)

Armenia, fot. autor

 

Armenia2 (powiększenie)

Armenia, fot. autor

 

Na początku dojeżdżamy do głównej drogi. Skręcamy w lewo, w kierunku Goris (jadąc w prawo pojedziecie do Erywania). Słońce mile grzeje. Na polach widzimy ludzi zbierających zioła, przy drodze stoiska, na których można kupić pieczarki w każdym rozmiarze. Wiosna dała znać, że nieodwołalnie przyszła. Jest zabójczo zielono. Od razu człowiek ustawia się bardziej pozytywnie do życia. Nasz kierowca jedzie bardzo bezpiecznie. Nie szarżuje na drodze. Rozmawiamy o nim i jego rodzinie.

 

Pracę zaczyna w kwietniu i do początku stycznia musi zarobić na swoich bliskich. Niedługo przyjdzie na świat jego drugie dziecko, to i każdy grosz się liczy. Od stycznia od kwietnia raczej nie wozi turystów. Jest zima. Wprawdzie ludzie przyjeżdżają do Jermuku przez cały rok, to w zimie są wśród nich przede wszystkim narciarze, którzy od rana do wieczora szusują po miejscowych stokach i nie za bardzo mają ochotę na zwiedzanie okolicy. Poza tym wiadomo, że w zimie jeździ się o wiele gorzej. W samym uzdrowisku śnieg zaczyna sypać już w październiku. Leży praktycznie do kwietnia.

 

Armenia3 (powiększenie)

Droga do Tatevu, fot. autor

 

Armenia4 (powiększenie)

Już niedługo Tatev, fot. autor

 

Serpentynami pniemy się na przełęcz Worotan. Położona jest na wysokości 2344 metrów n.p.m. Przed wiekami, o czym informują położone tutaj tablice, prowadził tędy Jedwabny Szlak. Na przełęczy jest również granica pomiędzy prowincjami Wajoc Dzor i Sjunik. Prowincje są jednostkami administracyjnymi Armenii. Jest ich dziesięć i miasto wydzielone, czyli Erywań.

 

Tatev1 (powiększenie)

Widok z kolejki linowej "Skrzydła Tatevu", fot. autor

 

Tatev2 (powiększenie)

Widok z kolejki linowej "Skrzydła Tatevu", fot. autor

 

Przed Goris skręcamy w prawo i jedziemy na południe w kierunku granicy z Iranem. Z przeciwka co chwilę mijają nas ciężarówki z rejestracją tego kraju. Kilka kilometrów dalej zatrzymujemy się przy stacji podniebnej kolejki.

 

Tatev3 (powiększenie)

Widok z kolejki linowej "Skrzydła Tatevu", fot. autor

 

Tatev4 (powiększenie)

Monaster Tatev, fot. autor

 

Nazywa się to cudo "Skrzydła Tatevu" i jest najdłuższą na świecie, wpisaną do Księgi Rekordów Guinnessa, jednosekcyjną kolejką linową. Oddano ją do użytku w październiku 2010. Jej długość wynosi 5752 metry. Kolejka porusza się z prędkością 32 kilometrów na godzinę, żeby dostać się nią do klasztoru Tatev potrzeba 12 minut. Jest to o wiele krócej niż droga samochodem. Ta zajmuje mniej więcej 40 minut.

 

Tatev5 (powiększenie)

Będzie trzęsienie ziemi, czy nie będzie. Monaster Tatev, fot. autor

 

Bilet w dwie strony kosztuje 5 000 dramów (około 40 złotych). Wyznaczana jest godzina odjazdu w kierunku monasteru. Z powrotem można jechać, o której się chce.

 

Tatev6 (powiększenie)

Monaster Tatev, fot. autor

 

Tatev7 (powiększenie)

Monaster Tatev, fot. autor

 

Przed klasztorem rozłożyły się przekupki. Jeżeli ktoś nie zna ormiańskich cen, może przepłacić. Na przykład za zioła, które w Jermuku kosztowały 200 – 300 dramów, tutaj życzono sobie od nas 1000 – 1500 dramów. Kiedy panie orientowały się, że znamy ceny, od razu obniżały swoje do akceptowalnego poziomu. Cóż, zawyżanie cen to chyba normalna praktyka w mocno turystycznych miejscach. Można to akceptować i rzecz jasna płacić tyle, ile zażyczą sobie sprzedawcy, można także się potargować. Można również grzecznie podziękować i nic nie kupować. My tak zrobiliśmy.

 

Tatev8 (powiększenie)

Widok z monasteru Tatev, fot. autor

 

Tatev9 (powiększenie)

Monaster Tatev, fot. autor

 

Główny kościół tatevskiego monasteru zbudowano w IX wieku. Na dziedzińcu patrzymy na kolumnę, która miała zwiastować trzęsienia ziemi (pierwsza zaczynała kołysać się). Ona także pochodzi z IX wieku. Mury obronne zbudowano w XVII wieku. Wszystko niezwykle malowniczo położone. Co kilka kroków na chwilę przystajemy i chłoniemy przepiękne widoki.

 

Czarci Most1 (powiększenie)

Okolice Czarciego Mostu, fot. autor

 

Czarci Most2 (powiększenie)

Okolice Czarciego Mostu, fot. autor

 

Po powrocie kolejką  z klasztoru, przez Halidzor, jedziemy do Czarciego Mostu. Jak głosi legenda, wieki temu mieszkańcy uciekali przed wrogami. Wtedy na ich drodze stanęła groźna, wzburzona rzeka. Kiedy już żegnali się z życiem i mieli w zasięgu wzroku nadciągających nieprzyjaciół na rzekę spadł potężny głaz, tworząc most, po którym mogli uciec.

 

Czarci Most3 (powiększenie)

Okolice Czarciego Mostu, fot. autor

 

Czarci Most4 (powiększenie)

Okolice Czarciego Mostu, fot. autor

 

W Halidzorze zatrzymujemy się na chwilę w sklepie. Pytam o miejscowe domowe destylaty. Od razu dostaję kieliszek, by spróbować, co takiego zrobił nasz gospodarz. I muszę przyznać, że po smaku człowiek wyczuwał i wiedzę i umiejętności. Poczęstowani zostaliśmy wódeczką z morwy. Mocna i smaczna. Ormianie robią mocne trunki również z innych owoców, na przykład z gruszek. I robią to wspaniale. Kiedy tak sobie gawędziliśmy, nagle zapytani zostaliśmy skąd też nas wiatry przywiały (akcent). Kiedy odpowiedzieliśmy, że pochodzimy z Lechastanu, sprzedawca od razu się szeroko uśmiechnął, podał nam rękę, nalał dodatkowy kieliszek i rozmowa zrobiła się bardziej luźna. Na marginesie, bardzo mi się podoba to określanie Polski przez Ormian. Lechastan. Jak to pięknie brzmi...

 

Czarci Most5 (powiększenie)

Okolice Czarciego Mostu, fot. autor

 

Wracamy. Po drodze Ernat musi zatankować. Nie kupuje jednak oleju napędowego lub benzyny, tylko gaz. Mówi nam, że praktycznie każdy Ormianin na nim jeździ. Tradycyjne paliwa są dla Ormian za drogie. Przed tankowaniem musimy wysiąść z samochodu. Obsługa stacji bezwzględnie przestrzega, by w pojazdach podczas tej czynności nikogo nie było.

 

Armenia5 (powiększenie)

Armenia, fot. autor

 

Armenia6 (powiększenie)

Czas na tankowanie gazu, fot. autor

 

Do Jermuku wracamy na kolację. Piękny ten Tatev, piękna ta Armenia, piękni ludzie...

 

Jermuk33 (powiększenie)

Za chwilę będziemy w Jermuku..., fot. autor

 

Jermuk34 (powiększenie)

...trzeba jednak przepuścić stado, fot. autor

 

gekon2010, 25 maja 2017 roku  

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                   NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 03.07.2017 19:16
Ostatnia aktualizacja: 26.07.2017
Miejsce: Armenia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.25
USD
3.65
CHF
3.85
GBP
4.75
Średnie kursy, 26-07-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.