Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Sierpień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W różnych butach po Armenii – część 2, czyli Erywań, stolica Armenii

 

Powiedzmy, że się wyspaliśmy. Szkoda tracić jednak pierwszego dnia w Erywaniu, stolicy Armenii. Przed dziewiątą wstajemy i po ustaleniu niezwykle istotnej kwestii butów, które zabrała Beatka idziemy na śniadanie. Obsługa hotelu uśmiechnięta i bardzo pomocna. Nie chcemy pić kawy rozpuszczalnej i prosimy miłą panią z kuchni o przygotowanie tej, którą pija się tutaj. Po ormiańsku nazywa się ona surdż, jest parzona w tygielku i po prostu pyszna. Pani jest trochę zdziwiona, że wiemy o co nam chodzi, ale wyjaśniamy jej, że mamy w rodzinie Ormiankę pochodzącą z Eczmiadzyna i wszystko staje się jasne. Zresztą powoływanie się na naszą Dianę, podczas pobytu w Armenii otworzy nam niejedne drzwi i serce.

 

Erywań4 (powiększenie)

Okolice hotelu i znany nam z Gruzji obrazek, czyli rury z gazem nad ziemią, fot. autor

 

Uff, najedliśmy się. W recepcji dostajemy mapę centrum stolicy Armenii. Wychodzimy na naszą Shara Talyan street i ruszamy w miasto. Niebo ma ten piękny niebieski kolor, za którym tak bardzo tęskniliśmy w Polsce. Po nim wyścigi robią sobie białe obłoki. Przechodzimy przez Manukyan street, następnie kładką nad Khanjyan street. Wtedy po raz pierwszy widzimy górującą nad miastem biblijna górę Ararat (o tym ważnym dla Ormian symbolu napiszę trochę później). Ulicą Toumanyan dochodzimy do Nalbandyan street. Pierwszym naszym spostrzeżeniem jest to, że Erywań jest bardzo zielonym miastem. Nie brakuje tutaj drzew, które dają upragniony cień, szczególnie w letnich miesiącach, kiedy można tylko wyobrazić sobie panujące upały.

 

Erywań5 (powiększenie)

Kolor zielony przeważa w mieście, fot. autor

 

Jesteśmy już praktycznie w centrum. Szukamy banku, w którym moglibyśmy wymienić pieniądze. W Armenii środkiem płatniczym są dramy. Nie będziecie mieli z tym żadnych problemów. W dni powszednie banki są otwarte od dziewiątej, dziesiątej rano do siedemnastej, osiemnastej. Niektóre czynne są również w soboty. Problem jest w niedzielę. Dlatego, jeżeli przyjedziecie do Erywania w sobotę po południu lub w niedzielę dobrze wymienić kilka dolarów lub euro na przykład na lotnisku. Kurs jest trochę niższy niż w mieście, ale przecież trzeba mieć jakieś pieniądze na dzień dobry. W Erywaniu natomiast trudno jest o kantor wymiany walut - spotkaliśmy wprawdzie jakiś, gdzie kurs wymiany był lepszy niż w banku, jednak nie są one powszechne.

 

W banku mamy mały problem z maszyną wydającą kwitki do odpowiednich stanowisk. Menu jest tylko w języku ormiańskim. Prosimy jednego z klientów o pomoc. Ten natychmiast podchodzi z nami do urządzenia i wybiera interesującą nas opcję. Dziękujemy i czekamy na swoją kolej. Menu tylko w języku ormiańskim to jednak wyjątek. W większości banków można przejść na angielską lub rosyjską wersję językową. 

 

A właśnie. Na chwilę musimy pomówić o języku. Wiadomo, że z ormiańskim każdy będzie miał problem, chyba, że wcześniej znalazł w sobie na tyle siły, by się nauczyć liter, słówek i podstaw gramatyki. Świetnie sprawdza się w Armenii podstawowa znajomość rosyjskiego. Ja należę do pokolenia, któremu język ten wkładano do głowy od szkoły podstawowej. I trzeba przyznać, że przydało się. Młodzi ludzie świetnie mówią po angielsku. Jednak nie tylko oni. Także w hotelach czterdziesto – pięćdziesięciolatkowie z obsługi starają porozumiewać się z gośćmi w bardzo podstawowym angielskim. Króluje jednak język rosyjski, w którym dogadamy się z każdym i co ważne praktycznie wszędzie (angielski przyda nam się raczej w Erywaniu i ewentualnie w miejscowościach, gdzie zagląda sporo turystów).

 

Erywań8 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

Po wymianie pieniędzy załatwiamy kilka spraw w agencji turystycznej i robimy sobie spacer na Plac Republiki. Po drodze, po lewej stronie, mijamy stację metra o takiej samej nazwie. Kilka kroków dalej skręcamy w lewo na zielony skwer. Mijamy pomnik Garegin Nżdecha (pisownia polska). To jeden z historycznych bohaterów państwa. Był premierem i ministrem obrony w rządzie istniejącej od kwietnia do lipca 1921 roku Republiki Górskiej Armenii.

 

Erywań6 (powiększenie)

Erywań, pomnik Garegin Nżdecha, fot. autor

 

Przechodzimy jeszcze przez Hanrapetutyan street i znajdujemy się na terenie zajmowanym przez sprzedawców wszelakich ormiańskich pamiątek. Handel odbywa się w postawionych na stałe rzędach gustownych budek. Turystów na razie niewielu, nie we wszystkich budkach są także sprzedawcy.

 

Erywań7 (powiększenie)

Na stoiskach z pamiątkami widać, że sezon jeszcze się nie rozkręcił, fot. autor  

 

W drodze zaczepia nas miły Ormianin. Dyskretnie podsłuchuje naszą rozmowę i rzecz jasna pyta skąd jesteśmy. Na naszą odpowiedź, że z Polski rzuca sakramentalne „Jak się masz!”. Proponuje nam wycieczki po okolicach Erywania. Mówimy mu, że jesteśmy tutaj dopiero pierwszy dzień i na razie tylko się rozglądamy. Pan jest taktowny, nie narzuca się, mówi, że rozumie i na koniec rozmowy pyta, czy może zostawić nam swoja wizytówkę. Oczywiście zgadzamy się, bierzemy ją i każde z nas idzie w swoją stronę.

 

Wreszcie wychodzimy na centralny punkt miasta, czyli Plac Republiki. Zbliża się południe i robi się gorąco. Na placu pełno samochodów z plakatami reklamującymi wycieczki. Większość napisana po rosyjsku (oj przydaje się ten język, przydaje). Plac jest świetnym punktem orientacyjnym i miejscem spotkań, szczególnie młodych ludzi. Znajdują się tu między innymi Muzeum Narodowe, hotel znanej światowej sieci oraz gmach Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Kręcimy się trochę po placu i ruszamy dalej.

 

Erywań9 (powiększenie)

Plac Republiki, fot. autor

 

Spacer po stolicy Armenii to czysta przyjemność. Ulice są dobrze oznakowane, czyste i nie tworzą niespodziewanych labiryntów, z których trudno się wydostać. Praktycznie na każdym rogu można zweryfikować swoją wiedzę o tym, gdzie akurat jesteśmy. Kierowcy nie trąbią jak szaleni, ruch jest spokojny, pieszy z przejścia nie musi uciekać biegiem w trosce o życie - tak jak to jest po sąsiedzku - w gruzińskich miastach. Spotkać można także miejsca, gdzie można napić się wody. Wystarczy pochylić głowę nad takim „poidłem” i pragnienie mamy zaspokojone.

 

Erywań10 (powiększenie)

Erywańskie "poidełka", fot. autor

 

Budynki w mieście zbudowano z różowego tufu. Widać go wszędzie.

 

Erywań11 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

Co kilka metrów spotkać można myjnię samochodów. Rzeczywiście, po erywańskich ulicach jeżdżą w zdecydowanej większości czyściutkie, wypucowane pojazdy.

 

No i ta kultura jazdy. Turysta, jak to turysta czasami zbłądzi i zupełnie nie w tym miejscu co trzeba będzie chciał przejść przez jezdnię. Kierowcy, nawet na kilkupasmowych drogach, zatrzymują się i przepuszczają niesfornego pieszego. Tak po prostu, z uprzejmości. Klaksonów używa się kiedy jest to rzeczywiście konieczne. Nikt nie robi w tej „dyscyplinie” niepotrzebnych zawodów. Od razu przypominamy sobie głośne, aż huczące od dźwięków ulice Tbilisi i...stwierdzamy, że jeżeli chodzi o ten aspekt życia, to zdecydowanie wolimy Erywań.

 

Robimy sobie krótki przystanek na jednym ze skwerów. W kawiarence zamawiamy wodę mineralną. Później, noga za nogą przechodzimy przez Dziecięcy Park i znajdujemy się na Zakyan street. Szukamy jedynego erywańskiego meczetu i zaczynamy mieć problem. Nigdzie go z ulicy nie widać. Prosimy o pomoc jednego z mieszkańców, ten z uśmiechem wskazuje nam drogę.

 

Jedyny pozostały w mieście meczet nazywany jest niebieskim. To dlatego, że jego kopuła ozdobiona jest jasnoniebieską mozaiką. Sam budynek wzniesiony został w latach 70. XVIII stulecia przez gubernatora Husejna Ali Hana. Po wejściu na teren świątyni, poza wiernymi, spotykam także ludzi z ochrony, którzy nie zauważają we mnie żadnego zagrożenia i spokojnie zajmują się swoimi smartfonami.

 

Erywań12 (powiększenie)

Jedyny meczet w Erywaniu, fot. autor

 

Jest cicho i spokojnie. Wychodzę przed budynek, gdzie czeka na mnie Beatka. Nie wzięła ze sobą chustki i nie chciała, aby widzący ją bez nakrycia głowy muzułmanie czuli się obrażeni. Pamiętajcie o tym, aby przed wejściem do świątyni jakiegokolwiek wyznania stosownie się ubierać.

 

Erywań13 (powiększenie)

Północny Prospekt, fot. autor

 

Jesteśmy na Northern Avenue, chociaż lepiej by było napisać Północnym Prospekcie. To deptak, miejsce, gdzie swoje siedziby mają najlepsze sklepy i restauracje. Rzecz jasna, to również punkt, w którym chętnie umawiają się mieszkańcy Erywania. My idziemy dalej. Na chwilę przystajemy przy Łabędzim Parku, gdzie po stawie pływają rzecz jasna ptaki, od którego wziął on nazwę. Tuż obok położona jest opera. Znajdujące się w budynku sale, dzięki projektantom, szczycą się bardzo dobrą akustyką. Przed operą dwa pomniki. Na jednym z nich podobizna pisarza – Howannesa Tamaniana, na drugim zaś kompozytora – Aleksandra Spendiarowa.

 

Erywań14 (powiększenie)

Łabędzi Park, fot. autor

 

Erywań15 (powiększenie)

Opera, fot. autor

 

Po raz kolejny z radością mówimy sobie o tym, jak dużo w Erywaniu jest zieleni. Zatrzymujemy się w jednym z małych parków. W jego centralnym punkcie pomnik Komitasa Wardapeta, twórcy współczesnej muzyki ormiańskiej.

 

Erywań16 (powiększenie)

Pomnik Komitasa Wardapeta, fot. autor

 

Krok za krokiem i przystajemy przed Kaskadami, wielką atrakcją Erywania. Przed nimi stoi pomnik znanego architekta Aleksandra Tamaniana. Same Kaskady wzbudzają podziw. Wspaniały projekt. Ponad 600 schodów prowadzi do Iglicy Pięćdziesięciolecia. W środku znajduje się Muzeum Sztuki Cefasijana. Na górę niekoniecznie trzeba wchodzić po schodach. Można tam również do godziny 20.00 wjechać za darmo ruchomymi schodami, a dopiero ostatni odcinek, do Iglicy, pokonać na nogach.

 

Erywań17 (powiększenie)

i kolejny monument, tym razem Aleksandra Tamaniana, w tle Kaskady, fot. autor

 

Erywań18 (powiększenie)

Iglica Pięćdziesięciolecia, fot. autor

 

Erywań19 (powiększenie)

Spojrzenie z niższego tarasu Kaskad, fot. autor

 

Z Kaskad rozciąga się widok na Erywań. Niestety, chmury przysłoniły nam szczyt Araratu. Nad nami jednak świeci słońce, niebo nie straciło nic ze swojej niebieskości. Miłe, wtorkowe, leniwe popołudnie. Kilkaset metrów od Iglicy Pięćdziesięciolecia widzimy wysoki na ponad 20 metrów pomnik Matki Armenii. Znajduje się w Parku Zwycięstwa. Jest tam wesołe miasteczko. U stóp pomnika Grób Nieznanego Żołnierza i sprzęt wojskowy. Każdy kraj potrzebuje martyrologii. Według niektórych to ona decyduje o jego tożsamości, bądź też o być albo nie być.

 

Erywań20 (powiększenie)

Okolice Kaskad, fot. autor

 

Erywań21 (powiększenie)

Kaskady, fot. autor

 

Erywań22 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

Dość na dzisiaj. Schodami zjeżdżamy na dół. Podziwiamy jeszcze rzeźby w parku przed Kaskadami i wracamy do hotelu. Po drodze zjadamy jakieś szybkie danie w przydrożnej budce. Najadamy się do syta, płacąc za dwa posiłki z napojami 1600 dramów (około 12 złotych). Jak na jeden dzień, właściwie jedyny, jaki mogliśmy tutaj spędzić od rana do wieczora, zobaczyliśmy całkiem sporo. Jutro ruszamy za miasto.

 

gekon2010, 16 maja 2017 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                   NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 08.06.2017 10:59
Ostatnia aktualizacja: 17.08.2017
Miejsce: Armenia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.25
USD
3.62
CHF
3.75
GBP
4.67
Średnie kursy, 18-08-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.