Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Październik 2017
pn wt śr cz pt sb nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W różnych butach po Armenii – część 1, czyli dlaczego Hajastan i przygotowania

 

Erywań, 16 maja 2017 roku, godzina 9.00 czasu lokalnego, hotel gdzieś w mieście

 

Uff, wreszcie porządny prysznic. Wychodzę i nagle słyszę krzyk z pokoju. Marek, tragedia! Serce zaczyna mi bić szybciej. Co się stało? Ledwo kilka godzin temu weszliśmy do hotelowego pokoju. Otwieram drzwi od łazienki i widzę zdenerwowaną Beatkę. Popatrz na moje nogi! Jakoś im nic nie brakuje, mówię. Ale spójrz na stopy. Myślę, że są całkiem niezłe twierdzę i dodaję w myślach – czegoż to moja szanowna ślubna znajoma chce ode mnie? Nie widzisz?! Lewy sandał wzięłam od innej pary i prawy od innej. Jak ja się ludziom pokażę?! Nie przejmuj się – odpowiadam – po prostu obejrzysz Armenię w różnych butach. A więc zaczynamy...

 

W różnych butach po Armenii – część 1, czyli dlaczego właśnie Hajastan i trochę o przygotowaniach

 

Przyciągała nas Armenia, zwana przez mieszkających tam ludzi Hajastan, już wiele lat. Szczególnie, kiedy poznaliśmy wychowaną tam Dianę. Zawsze twierdziła, że jest tam najlepszy klimat do życia, czyli najlepsi ludzie, najlepsze jedzenie, najlepsza pogoda i w ogóle wszystko naj, naj, naj. Wreszcie dojrzeliśmy do tego, by tam pojechać. Wiedzieliśmy z historii, że właśnie Ormianie od XIV wieku przyczyniali się do powstania potęgi Królestwa Polskiego i Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Znajdowali u nas bezpieczne miejsce do życia i rozwijania swoich pasji. W zamian nasze Państwo zyskiwało lojalnych obywateli, którzy w razie potrzeby z bronią w ręku bronili swojej nowej ojczyzny. Już w XVII wieku, po najeździe ich i gruzińskich ziem przez szacha Abbasa I Wielkiego doświadczyli klęsk głodu i masowych przesiedleń, o czym tak przejmująco opowiada w "Księdze Dziejów" Arakel z Tebryzu.

 

Erywań1 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

No tak, jechać można, tylko trzeba jeszcze znaleźć w miarę tanie bilety. Wczesną jesienią 2016 roku trafia nam się okazja. Za bezpośredni lot z Warszawy do Erywania i z powrotem, razem z bagażem rejestrowanym płacimy za dwie osoby około 1200 złotych. Później czekamy tylko, by w miarę tanio kupić bilety na Pendolino, którym chcemy jechać z Gdyni do stolicy. Kupujemy je na 30 dni przed odjazdem  pociągu, w chwilę potem, kiedy bilety trafiają do sprzedaży. Za dwie osoby, w dwie strony płacimy niecałe 200 złotych. Dochodzi rzecz jasna kwestia ubezpieczenia. W podróży trafiają się różne przypadki. Niektórzy za brak wyobraźni i myślenie "nic mi się nie może zdarzyć" zapłacili lub muszą zapłacić całkiem realne i duże pieniądze. W Armenii nie można skorzystać z Europejskiej Karty Ubezpieczenia Zdrowotnego i trzeba mieć komercyjne ubezpieczenie. My za dwie osoby w jednej z firm, którą mamy już wypróbowaną, zapłaciliśmy 166 złotych za 15 dni (kwota ubezpieczenia: 100 000 złotych).

 

Maj nadszedł szybko i weszliśmy w utarte przedwyjazdowe koleje. Zaczęliśmy pakowanie, a dzień przed wyjazdem zawieźlismy rudego czterołapa do hotelu. Wreszcie mogliśmy wsiąść do nie byle jakiego pociągu i dojechać w niewiele ponad trzy godziny do Warszawy. Tam szybka przesiadka w pociąg Kolei Mazowieckich i dojazd do lotniska im. Chopina. Za bilety kupione przez mobilną aplikację zapłaciliśmy po 6.80 złotego za osobę. Na lotnisku spotkanie z rodziną, nadanie bagażu i przejście kontroli bezpieczeństwa. Trochę przestraszyliśmy się informacji o tym, że po wprowadzeniu od początku kwietnia 2017 roku obostrzeń podczas kontroli granicznej przy wylocie poza Unię Europejską, co niektórzy nie zdążyli na swoje samoloty i przechodzimy ją jak najszybciej. "Dzięki" temu trochę dłużej czekamy na zaproszenie na pokład samolotu. Trudno, lepiej być za wcześnie 15 minut, niż spóźnić się minutę.

 

Erywań2 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

Wreszcie możemy siadać na swoich miejscach i około 22.40 startujemy. Cztery godziny lotu trochę nam się dłużą. Wśród pasażerów przeważają...Ormianie. Przed 4.00 lądujemy w Erywanie, a prawidłowo w miejscowości Zwartnoc, trochę oddalonej od stolicy Armenii. A właśnie, co do pisowni jej nazwy. Spotkacie się z różną. Na przykład w języku potocznym używana jest Erewań. Co niektórzy z Was pamiętają zapewne jeszcze dowcipy z Radia Erewań, bardzo popularne w czasach, kiedy Armenia było sowiecką republiką (Pytanie do Radia Erwań: Czy to prawda, że na Placu Czerwonym rozdają samochody? Radio odpowiada: oczywiście, to prawda, ale nie samochody, tylko rowery, nie na Placu Czerwonym, tylko w okolicach Dworca Warszawskiego i nie rozdają, tylko kradną).

 

Erywań zaś jest nazwą zatwierdzoną przez Komisję Standaryzacji Nazw Geograficznych poza Granicami Rzeczypospolitej Polskiej i jedyną prawidłową.

 

Erywań3 (powiększenie)

Erywań, fot. autor

 

Akurat wylądował samolot z Moskwy i  musimy czekać dobrych parę minut do kontroli granicznej. Ta odbywa się bardzo sprawnie. W kilkunastu budkach siedzą funckjonariusze miejscowych służb. Przed dojściem na wyświetlaczu pojawia się numer tej, do której powinieneś podejść. Uśmiech, stempel w paszporcie, witamy w Armenii i można iść po bagaże.

 

Tym razem nie musimy czekać. Kiedy staliśmy w kolejce do kontroli granicznej te znalazły się na taśmie. Odbieramy je i wychodzimy z zastrzeżonej strefy. Przed nią czeka na nas kierowca trzymający w dłoni kartkę. Rezerwując hotel, zaznaczyliśmy, że chcemy, by ktoś po nas przyjechał. Nie ma niestety nic za darmo. Za usługę płacimy 6500 dramów (miejscowa waluta), czyli około 50 złotych za przejechanie mniej więcej 12 kilometrów. Na lotnisku czekają na podróżnych także taksówki. Na swojej oficjalnej stronie port lotniczy podaje informację, że za przejazd do Erywania zapłacimy w granicach 4500 dramów (35 złotych).

 

Jeszcze tylko pół godziny i wreszcie dojeżdżamy do hotelu. Nocny lot dał nam się we znaki. Szybka toaleta i zapadamy w głęboki sen.

 

gekon2010, 15 i 16 maja 2017 roku  

 

                                                                                        NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 01.06.2017 13:47
Ostatnia aktualizacja: 21.10.2017
Miejsce: Armenia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.24
USD
3.59
CHF
3.66
GBP
4.72
Średnie kursy, 23-10-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.