Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Azory: wulkany, sery i wino - część 10 i ostatnia

 

Od rana pakujemy rzeczy do toreb i staramy się uporządkować w głowach wspomnienia. Szkoda, że już musimy opuszczać Azory. W każdej drodze przychodzi jednak taka chwila. Nic się na to nie poradzi. W naszej miłości do poznawania świata ratuje nas to, że wiemy już, gdzie będziemy za jakiś czas.

 

Spacerujemy jeszcze po Angra do Heroismo. Sporo czasu spędzamy w tutejszej marinie. Ruch powoli zamiera. Mamy już początek października i z upływem czasu Atlantyk będzie coraz groźniejszy. Pogoda nie będzie więc raczej sprzyjać żeglarzom. Chociaż dla wielu z nich jest to powód do zmierzenia się z rozszalałym żywiołem.

 

angrarynekblog1 (powiększenie)

Mercado Doque de Brganca, fot. autor

 

Na krótko wracamy do centrum. Znajdujemy miejscowy rynek, czyli Mercado Doque de Braganca. Można tam kupić mięso, warzywa, ryby i przetwory.

 

angrarynekblog2 (powiększenie)

Mercado Doque de Brganca, fot. autor

 

Czas wracać do pensjonatu. Sprawdzamy, czy wszystko zabraliśmy i wychodzimy z pokoju. Syn właścicieli odwozi nas na lotnisko. Terceira żegna nas deszczem. Odprawiamy bagaże i jak przed każdym lotem, przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa. Wszystko powoli, spokojnie, nikt się nie spieszy i nie złorzeczy. Później zajmujemy swoje miejsca w samolocie i ruszamy na stały ląd.

 

terceiralotniskoblog (powiększenie)

No to zaraz lecimy, fot. autor

 

Po 23 lizbońskiego czasu lądujemy w stolicy Portugalii. Kiedy koła samolotu dotykają pasa miejscowego lotniska rozlegają się gromkie oklaski. No, raczej byliśmy na pokładzie jedynymi przedstawicielami narodu znad rzeki Wisła i uwierzcie, że nie klaskaliśmy. Czyli, to nie jest tak, że tylko nasi rodacy lubią czasami wyrazić wdzięczność pilotowi i załodze. Dodatkowo, w tym akurat przypadku nie było żadnych szczególnych okoliczności, lot na szczęście był aż nudny.

 

lizbonablog13 (powiększenie)

Lizbona, Praca Louis de Camoes, fot. autor

 

Na lotnisku czeka na nas Paula, właścicielka mieszkania, w którym mamy spędzić dwie noce. Wesoła i uśmiechnięta. Dziecko – kwiat. Wszędzie jej pełno. Jedziemy do nowego domu, płacimy i po północy zgodnie udajemy się w objęcia Morfeusza. Miałem jakieś miłe sny, ale co to było, nie pamiętam. Jak przez mgłę widzę Alfamę i słyszę dźwięki fado.

 

Rano wita nas błękitne niebo i przygrzewające mocno słońce. Po śniadaniu ruszamy do centrum miasta. Mieszkamy na Avenida do Brasil. Nią dochodzimy do Avenida Rio do Janeiro, a następnie skręcamy w prawo w Avenida da Igreja, która poprowadziła nas do stacji metra Alvalade. Tutaj "nabijamy" nasze karty na 24 godzinne przejazdy i metrem dojeżdżamy do Rossio.

 

Po pierwsze chcemy wjechać na górę Elevadorem de Santa Justa. Jego projekt przygotował Raoul Mesnier du Ponscard. Windę otworzono 10 lipca 1902 roku. Na początku napędzała ją para wodna, a od 1907 roku – silniki elektryczne.

 

lizbonablog14 (powiększenie)

Elevador de Santa Justa, fot. autor

 

Przy windzie tłum. Trzeba ustawić się w kolejce i grzecznie czekać na swoją kolej. Zajmuje to nam około 30 minut. Wjeżdżamy na górę i możemy podziwiać widok na zamek. Można kupić sobie również bilet na położony wyżej punkt widokowy (1,50 euro). Później ruszamy w kierunku Chiado.

 

lizbonablog15 (powiększenie)

Elevador de Santa Justa, fot. autor

 

Jesteśmy w szoku. W Lizbonie, niespotykane wcześniej przez nas tłumy, dosłownie tłumy turystów. Porządku pilnuje policja. Umundurowani funkcjonariusza są widoczni w newralgicznych punktach. Nigdy wcześniej się z nimi nie spotykaliśmy. Siedzieli spokojnie w komisariatach. Cóż, świat się jednak zmienił. W Europie giną niewinni ludzie. Ktoś musi pilnować tych, którzy chcą się beztrosko bawić.

 

lizbonablog16 (powiększenie)

Praca Louis de Camoes, fot. autor

 

Po lewej stronie, patrząc od Praca Louis de Camoes, na Largo Calhariz, będące przedłużeniem Rua do Loreto spotykamy kolejny lizboński elevador. To Elevador da Bica. Zaprojektował go także Raoul Mesnier du Ponsard. 28 czerwca 1892 roku miało miejsce uroczyste otwarcie. Od 1914 roku napędza go elektryczność. W jego wnętrzu znajdujemy trzy mniejsze przedziały dla pasażerów.

 

lizbonablog17 (powiększenie)

Elevador da Bica, fot. autor

 

lizbonablog18 (powiększenie)

Elevador da Bica, fot. autor

 

lizbonablog19 (powiększenie)

Elevador da Bica, fot. autor

 

Nie po to kupowaliśmy całodzienne bilety, żeby nie przejechać się starym lizbońskim tramwajem, a konkretnie kultową linią 28. Do tramwaju wsiadamy na Praca dos Comeones. Przy placu znajdujemy tablice informujące przechodniów, żeby czasem nie... sikali na ulicy. Tramwajem dojeżdżamy do Alfamy. Podziwiamy widoki, by następnie pójść w dół w kierunku lizbońskiej katedry. Wzniesiona została w 1150 roku, w stylu romańskim, w miejscu dawnego meczetu. Wejście wyznaczają potężne rozetowe drzwi.

 

lizbonablog20 (powiększenie)

Lizbona, fot. autor

 

lizbonablog21 (powiększenie)

Katedra, fot. autor

 

Tramwajem podjeżdżamy do Praca Figueira. Po minięciu kościoła Dominikanów wchodzimy na Rua das Portas de Santo Antao. Tutaj w przydrożnym barze jemy jakieś bułki z rybą, popijając to wszystko białym winem. Na jakiś czas rozstaję się z Beatką i po przejściu 200 – 300 metrów zatrzymuje się przy trzecim dzisiaj lizbońskim elevadorze. To Elevador do Lavra. Zbudowano go pod koniec XIX stulecia. Otwarto go dokładnie 19 kwietnia 1884 roku. Jest najstarszy w Lizbonie. Projekt sporządził, a jakże, Raoul Mesnier du Ponsard.

 

lizbonablog22 (powiększenie)

Elevador do Lavra, fot. autor

 

lizbonablog23 (powiększenie)

Elevador do Lavra, fot. autor

 

Został jeszcze jeden elevador. To Elevador da Gloria. Można nim wjechać na Bairro Alto, czyli do rozrywkowej dzielnicy stolicy Portugalii. Otwarto go w dniu 24 października 1885 roku. Za projekt, jak się zapewne domyślacie odpowiedzialny był, tak, tak: Raoul Mesnier du Ponsard. Początkowo poruszał się...na wodę, później na parę, a od 1915 roku na prąd. Przewozi rocznie 3 miliony pasażerów.

 

lizbonablog24 (powiększenie)

Elevador da Gloria, fot. autor

 

lizbonablog25 (powiększenie)

Elevador da Gloria, fot. autor

 

lizbonablog26 (powiększenie)

Elevador da Gloria, fot. autor

 

Poza Elevadorem de Santa Justa, na pozostałe windy, bilety na dwa przejazdy kosztują po 3,60 euro. Bilet na ten pierwszy kosztuje 5 euro. Wszędzie honorowane są bilety 24 godzinne.

 

lizbonablog27 (powiększenie)

Rossio, fot. autor

 

Na Rossio znajduję przy jednej z fontann Beatkę i na sam koniec uciekamy na ulubione przez nią Oriente. Jest tam Park Narodów, który zbudowano na wystawę EXPO w 1998 roku. Otwarta przestrzeń, rzeka Tag, w pobliżu olbrzymi most, którego patronem jest Vasco da Gama. Idziemy do stacji kolejki. Tam postanawiamy, że się przejedziemy. Za bilet w jedną stronę osoba dorosła płaci 3,95 euro (5,90 euro w dwie), dziecko pomiędzy 7, a 12 rokiem życia i seniorzy powyżej 65 roku muszą wydać po 2 euro w jedną stronę (3,35 euro w dwie). Najlepiej mają najmłodsi. Ci, mogą odbywać podniebne podróże za darmo. Wagoniki kursują od 11.00 do 19.00.

 

lizbonablog28 (powiększenie)

Park Narodów, fot. autor

 

lizbonablog29 (powiększenie)

Park Narodów, w głębi budynek oceanarium, fot. autor

 

lizbonablog30 (powiększenie)

Kolejka, Tag i most Vasco da Gamy, fot. autor

 

Przez lotnisko wracamy na Avenida do Brasil, na pożegnanie z Portugalią wypijamy po lampce wina i idziemy spać. Za bilety do elevadorów nie musieliśmy płacić. Jazdy nimi są w cenie 24 godzinnych biletów i biorąc pod uwagę ich bardzo umiarkowaną cenę, dobrze skorzystać z tych atrakcji, nawet podczas krótkiego pobytu w mieście.

 

lizbonablog31 (powiększenie)

Oceanarium, fot. autor

 

lizbonablog32 (powiększenie)

Park Narodów, fot. autor

 

lizbonablog33 (powiększenie)

Nad Tagiem, fot. autor

 

Musimy wstać około 4 rano. Bierzemy rzeczy i wychodzimy na parking przed budynkiem. Bratanek Pauli zawozi nas na lotnisko. Szybko nadajemy bagaż i załatwiamy wszystkie niezbędne formalności. Około 5.30 słyszymy zaproszenie na pokład samolotu. Do Monachium polecimy większym Airbusem A321 i od razu wiemy dlaczego. Jak to się mówi "cały samolot nawalony", czytaj: trudno znaleźć w nim wolne miejsce. Po starcie z żalem spoglądamy na rozświetloną Lizbonę. Zawsze przyjeżdżamy tutaj z radością i nawet, kiedy tylko jest miejscem na przesiadkę, jak było w tym roku, staramy się spędzić w niej chociaż jeden dzień. Dla tego miasta po prostu warto.

 

lizbonablog34 (powiększenie)

Park Narodów, fot. autor

 

lizbonablog35 (powiększenie)

Oriente, fot. autor

 

Stolica Bawarii wita nas słońcem i...chłodem. Dobrze, że wzięliśmy ze sobą cieplejsze kurtki. Spokojnie przechodzimy do wyjścia, z którego mamy samolot do Gdańska. Przed nami prawie 5 godzin czekania. Około 15.00 startujemy do ostatniego odcinka naszej podróży. Po spokojnym locie mamy wyjątkowo hardcorowe lądowanie. Wieje porywisty wiatr, który jak się później dowiedzieliśmy był również sprawcą „rozbiórki” sopockiego mola i pada deszcz. Samolotem rzuca na wszystkie strony, kapitan znajduje jednak chwilę ciszy i miękko sadza maszynę na ziemi, a to oznacza zaliczenie na jedynkę testu śpiącej królewny (skala niemiecka, ponieważ linia lotnicza stamtąd) Po wyjściu przed terminal gdańskiego lotniska dopada nas zimno i deszcz. A nad Polską dzisiaj podobno wyż...

 

lizbonablog36 (powiększenie)

Lizbona, fot. autor

 

Ten, który znaleźliśmy na Azorach był ciepły i słoneczny. Także dzięki niemu zobaczyliśmy jedne z najurokliwszych miejsc, jakie jeszcze na tej naszej planecie zostały. Ludzie mili, bezkonfliktowi, uprzejmi, nigdzie się nie spieszą. Autobusy odjeżdżają z pierwszego przystanku z planowanym opóźnieniem. Tuziemcy wiedzą, że jeżeli już tutaj przyjeżdżasz to po to, by poznać wspaniałą przyrodę, zobaczyć niespotykane gdzie indziej widoki, odwiedzić wnętrze wulkanu bądź wykąpać się w naturalnych basenach. Wieczorem możesz sobie ewentualnie pozwolić na kieliszek pysznego miejscowego wina i zakąsić go cudownym, rozpływającym się na podniebieniu żółtym serem.

 

azoryblognakoniec1 (powiększenie)

Pico, fot. autor

 

Sielanka jednak się skończy. I to niedługo. Późną jesienią lotnisko Terceira Lajes zacznie przyjmować samoloty jednego z niskokosztowych przewoźników, który lata już na Sao Miguel. Biorąc pod uwagę strategię jaką się do tej pory ta firma lotnicza posługiwała się, na tych wyspach się nie skończy. Tylko patrzeć jak zacznie latać na Flores. Przylecą wtedy na Azory ludzie, którzy raczej nie będą zainteresowani krajobrazami i podziwianiem przyrody, lecz zabawą do utraty tchu w głośnych, całonocnych klubach...To rzecz jasna wymusi zmiany w infrastrukturze. Wystarczy zobaczyć co się stało w Lizbonie. Zawsze byliśmy tam w miesiącach wrzesień-październik i nigdy nad Tagiem nie było tak tłoczno...i głośno.

 

Wygląda na to, że kolejne wyspy stracą niewinność...Może miejscowe władze wprowadzą limit odwiedzających? Azory staną się niedługo bardzo, bardzo modne...

 

My, dzień po powrocie, zajadamy azorskie żółte sery i z nostalgią wspominamy Terceirę, Pico, Faial i Sao Jorge . Na ziemię próbuje sprowadzić nas rudy czterołap, który nie odstępuje nas na krok i przy okazji z wyrzutem patrzy nam w oczy, jakby chciał powiedzieć, że co jak co, ale na razie nie ma mowy o żadnym wyjeździe. Na razie Mokka, na razie...

 

Koniec

 

gekon2010, 3, 4 i 5 października 2016 roku

 

Dodano: 20.11.2016 13:39
Ostatnia aktualizacja: 23.11.2017
Miejsce: Portugalia » Azory »

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.54
CHF
3.61
GBP
4.72
Średnie kursy, 25-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.