Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Azory: wulkany, sery i wino – część 5, czyli Sao Jorge, promy i wieloryby

 

Azory tworzy 9 wysp. Do wschodniej części zaliczane są: Sao Miguel i Santa Maria, a do zachodniej: Corvo i Flores. Część centralną tworzą: Terceira, Faial. Pico, Graciosa i Sao Jorge. Kiedy wybieraliśmy miejsce naszej podróży, po długich nocnych Polaków rozmowach, zdecydowaliśmy się na tę ostatnią. Przemawiała za tym nie liczba wysp w okolicy, a różnice między nimi. Czasami można znaleźć się tylko w jednym miejscu, a i tak jest ono ciekawsze niż pobieżne spojrzenia na kilka i chełpienie się ile to się zobaczyło. Właśnie. Zobaczyło. Ale czy zapamiętało?

 

W sezonie (maj – pierwsza połowa września) nie ma problemu z dostaniem się na inne wyspy. Połączenia zapewniają promy firmy Atlanticoline. Później jest gorzej. Przez cały rok promy łączą Pico i położoną nieopodal Faial. Tutaj pływa linia niebieska (Linha Azul). Tak samo jest między Corvo i Flores, gdzie pływa linia różowa (Linha Rosa). W tym przypadku rejs trwa 40 minut. Najrzadziej promy kursują od października do maja, kiedy to można dostać się nimi na sąsiednią wyspę tylko we wtorki i soboty.

 

SaoJorgeblog12 (powiększenie)

Rejs. Na odkrytym pokładzie niewielu pasażerów, fot. autor

 

Z komunikacją między innymi wyspami już tak dobrze nie jest. I tak linia lila (Linha Lilas) pływa pomiędzy Terceirą i Sao Jorge od mniej więcej połowy czerwca do połowy września (w przyszłym roku od 20 czerwca do 16 września). Łącząca wszystkie wyspy grupy centranej linia żółta (Linhas Amarela) rozpoczyna rejsy w połowie maja, by zakończyć je we wrześniu. W 2017 roku mają one odbywać się od 18 maja do 24 września.

 

No i jest jeszcze linia zielona (Linha Verde). Promy w różne dni tygodnia, od 20 września do 30 października pływają pomiędzy Hortą (Faial), Madaleną (Pico), Sao Roque (Pico) i Velas (Sao Jorge). Mamy szczęście. Mamy okazję by zobaczyć kolejną wyspę. W sobotę popłyniemy z Madaleny do Velas. Stamtąd mamy rejs do Horty, zaś wieczorem z powrotem do Madaleny.

 

SaoJorgeblog11 (powiększenie)

No to płyniemy, fot. autor

 

Bilety na te rejsy kupiliśmy wczoraj. Razem za dwie osoby zapłaciliśmy dokładnie 59,40 euro. Odcinek Madalena – Velas na Sao Jorge to wydatek 21 euro, Velas – Horta kosztował 31,20 euro, zaś Horta – Madalena – 7,20 euro. W sezonie przewidziane są w ofercie przewoźnika bilety dla turystów obejmujące na przykład odwiedzenie trzech wysp, my jednak nie mogliśmy z tego akurat teraz skorzystać.

 

SaoJorgeblog1 (powiększenie)

Sao Jorge, fot. autor

 

Z Madaleny wypływamy o 10.10. Siadamy na zewnątrz. Wiatr na oceanie jest na tyle odczuwalny, że zakładamy kurtki. Poza tym pogoda wspaniała. Świeci słońce. Na niebieskim niebie czasami pojawiają się białe chmury. Do Velas na Sao Jorge przypływamy po godzinie i dwudziestu minutach rejsu.

 

SaoJorgeblog2 (powiększenie)

Port w Velas, fot. autor

 

Sao Jorge to kolejna wyspa zaliczana do grupy centralnej archipelagu. Liczy sobie 56 kilometrów długości i 8 kilometrów szerokości. Dzieli się na dwie gminy – Velas i Calheta. W pierwszej mieszka około 5500 mieszkańców, zaś w drugiej szacuje się, że jest ich około 3800. Jej najwyższym szczytem jest Pico da Esperanca (1053 m n.p.m.). Można z niego w czasie dobrej pogody zobaczyć Faial, Pico, Graciosę i Terceirę. Wyspę odkryto pod koniec lat 40. XV stulecia. Początkowo była niezamieszkana. Tutaj także dochodziło do erupcji wulkanów. Słynie z produkcji sera żółtego. Tylko ten jeden gatunek pochodzący z niej jest z Azorów eksportowany. Kiedy się do niej dopływa widać wznoszące się wysoko klify. Jej stolicą jest Velas. Znakami rozpoznawczymi Sao Jorge są fajas. To nabrzeżne wypłaszczenia przy klifach. Jest ich na wyspie około 60. Większość oznaczonych pieszych szlaków wytyczono w centralnej części wyspy.

 

SaoJorgeblog3 (powiększenie)

Velas, brama do miasta, fot. autor

 

Wysiadamy i przechodzimy przez bramę zbudowaną na początku XIX wieku. Zaglądamy na chwilę do informacji turystycznej, gdzie dowiadujemy się, że przy sobocie z korzystania z komunikacji publicznej i próbie dostania się nią w inne rejony wyspy będzie duży problem. Bierzemy bezpłatne przewodniki po Azorach (dostępne były niemiecka i angielska wersje językowe) i przechodzimy pod kościół św. Jerzego, czyli patrona wyspy. Wzniesiono go w drugiej połowie XVII wieku, wieżę w pierwszej połowie, a chór i organy w drugiej połowie XIX stulecia. Wcześniej miała tutaj znajdować się kaplica pod wezwaniem wspomnianego świętego. Nieopodal znajduje się muzeum sztuki sakralnej.

 

SaoJorgeblog4 (powiększenie)

Velas, kościół pw. św. Jerzego, fot. autor

 

SaoJorgeblog5 (powiększenie)

Plac przed kościołem pw. św. Jerzego, fot. autor

 

Wąskie uliczki osłaniają od wiatru. Spokojnie idziemy pod Auditorium. Wyróżnia się swoją nowoczesną, stylizowaną na statek sylwetką. W pobliżu naturalny basen. Jest kawiarnia, prysznice i parasole, pod którymi można odpocząć. Nikt nie pobiera od nikogo opłat, widać, że miejsce to ma po prostu służyć ludziom. No i nie ma wszechobecnych w niektórych miejscach na świecie parawanów.

 

SaoJorgeblog6 (powiększenie)

Velas, fot. autor

 

SaoJorgeblog7 (powiększenie)

Auditorium, fot. autor

 

SaoJorgeblog8 (powiększenie)

Velas, naturalny basen, fot. autor

 

SaoJorgeblog9 (powiększenie)

Okolice basenu, fot. autor

 

SaoJorgeblog10 (powiększenie)

Po pływaniu można odpocząć pod takim gustownym parasolem, fot. autor

 

Na moment zaglądamy na miejscowy cmentarz. Podobną architekturę oglądaliśmy już na miejscach wiecznego spoczynku w północnej Portugalii. Wyróżniają się grobowce bogatszych mieszkańców, położone w centralnej części nekropolii. Kilka kroków od niej znajduje się kościół pw. św. Franciszka. Później podziwiamy naturalne formacje skalne na brzegu. Spacerujemy. Wspinamy się pod górę, by zobaczyć z bliska Ermida de Nossa Senhora do Livramento, kaplicę wzniesioną w 1697 roku, otwartą trzy lata później. Na chwilę przysiadamy w parku tuż obok pochodzącego z pierwszej połowy XVIII wieku barokowego ratusza. Później lekki posiłek i spojrzenie na zegarek. Trzeba wracać.

 

SaoJorgeblog13 (powiększenie)

Velas, cmentarz, fot. autor

 

SaoJorgeblog14 (powiększenie)

Velas, fot. autor

 

SaoJorgeblog15 (powiększenie)

Velas, fot. autor

 

SaoJorgeblog16 (powiększenie)

Velas, kolejny naturalny basen, fot. autor

 

SaoJorgeblog17 (powiększenie)

Velas, Ermida de Nossa Senhora do Livramento, fot. autor

 

W porcie jesteśmy około 15.30. Słońce cały czas nas rozpieszcza. Przypływa prom z Sao Roque. Mija kilka minut i wsiadamy na pokład. Jest 16.05, czyli czas na to by wyruszyć z Sao Jorge. Pomimo świecącego słońca na wodzie robi się chłodno. Zakładamy kurtki, które ochronią nas od wiatru, podziwiamy widoki i rozmawiamy.

 

SaoJorgeblog18 (powiększenie)

Velas, fot. autor

 

SaoJorgeblog19 (powiększenie)

Velas, fot. autor

 

Przy okazji patrzymy na wodę. Może zobaczymy ogon wieloryba? Na Azorach jest wiele firm oferujących wyprawy na ocean w poszukiwaniu tych wielkich ssaków. Pamiętajcie jednak, że wrzesień to akurat nie pora na to. O wiele większą szansę macie na spotkanie delfinów. A pieniądze, które trzeba zapłacić wcale nie są małe. Płynąc z Madaleny za trzygodzinny rejs trzeba było wydać 65 euro od osoby, zaś z Lajes do Pico – 50 euro. No cóż, jeżeli ktoś ma na to ochotę, to je wyda. My stwierdziliśmy, że zasilimy miejscowe budżety w inny sposób.

 

SaoJorgeblog20 (powiększenie)

Park w Velas, fot. autor

 

SaoJorgeblog21 (powiększenie)

Velas, port, fot. autor

 

Czujemy niedosyt wracając z Sao Jorge. Trochę żałujemy ograniczyliśmy się tylko do Velas. Nie zobaczyliśmy faias i kościoła pw. św. Barbary w Manadas, który uznawany jest za najpiękniejszą barokową świątynię na całych Azorach. Tak jak pisałem komunikacja publiczna na wyspie jeździ jednak tak, że absolutnie nie mogliśmy z niej skorzystać (na pewno wpływ na to miało to, że mieliśmy sobotę). Można wziąć taksówkę lub wypożyczyć samochód. Z tym akurat nie ma problemów. Zanim człowiek zejdzie z pokładu promu zobaczy czekających na nabrzeżu przedstawicieli kilku firm.

 

SaoJorgeblog22 (powiększenie)

Velas, port, fot. autor

 

SaoJorgeblog24 (powiększenie)

Wreszcie jest nasz prom, fot. autor

 

Do Horty przypływamy o 17.45. Słońce jest coraz niżej. Szybkim krokiem przechodzimy w kierunku Porto Pim. Mijając Peter Cafe Sport patrzymy w górę. Okna na pierwszym piętrze zajęte są przez postaci największych żeglarzy na świecie. Pierwsza po lewej (stojąc przodem do budynku) to nasz rodak – Krzysztof Baranowski. Obok niego ten, który jako pierwszy samotnie opłynął świat bez zawijania do portu, czyli sir Robin Knox-Johnston (tytuł szlachecki otrzymał w połowie lat 90. ubiegłego wieku). Dalej jesteśmy mądrzy i z Largo Manuel de Arriaga robimy sobie skrót przez Rua da Rosa, dzięki czemu szybko dochodzimy do Porto Pim.

 

Faialblog16 (powiększenie)

Horta, fot. autor

 

Faialblog17 (powiększenie)

Pierwszy z lewej - Krzysztof Baranowski, fot. autor

 

Faialblog20 (powiększenie)

Horta, Rua da Rosa, fot. autor

 

Na plaży pełen relaks. Jest na niej wszystkiego kilka osób. Beatka rusza do wody. Kiedy wraca robi się na tyle późno, że musimy dosyć szybko iść do portu, żeby zdążyć na ostatni prom. Mamy jeszcze czas, by popatrzeć na górę Pico skąpaną w blasku zachodzącego słońca.

 

Faialblog18 (powiększenie)

Porto Pim, fot. autor

 

Faialblog19 (powiększenie)

Słońce zachodzi nad Faial i Porto Pim, fot. autor

 

Faialblog21 (powiększenie)

I znowu Pico, fot. autor

 

Robi się zupełnie ciemno. Przez mrok stara się przebić światło latarni. Wsiadamy na prom i o 20.15 ruszamy do Madaleny. Tym razem płyniemy na pokładzie znajdującym się wewnątrz promu. Jest tam skromny bar, można na przykład napić się kawy. Teraz dopiero widzimy, że wprawdzie prom z zewnątrz wygląda niepozornie, to jednak może zabrać wielu pasażerów. Na Pico wysiadamy o 20.45. Mija jeszcze kilkanaście minut i jesteśmy w hotelu. Pomimo pobieżnego spojrzenia na pewno zapamiętamy Sao Jorge. A jutro? Czas na wyspę, na której mieszkamy.

 

gekon2010, 24 września 2016

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 21.10.2016 12:30
Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018
Miejsce: Portugalia » Azory » Sao Jorge

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-746
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.