Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Azory: wulkany, sery i wino – część 2 - Terceira, czyli Praia da Vitoria i lot na Pico

 

Po przypomnieniu sobie atmosfery Lizbony i krótkim, przerywanym śnie, około 7 wychodzimy do metra. Na placu Rossio pustki. Widać tylko ludzi zdążających do pracy. Turyści o tej porze śpią. Nie ma się co dziwić, słyszeliśmy jak głośno bawili się w nocy, przerywając nam sen. Zieloną linią (Linha Verde) jedziemy w kierunku stacji Telheiras. Na Alamedzie przesiadamy się w linię czerwoną (Linha Vermelha) i nią dojeżdżamy do lotniska (ostatnia stacja – Aeroporto).

 

Miły pan z obsługi, nie pytając nas nawet, czy damy sobie radę pomaga nam odprawić się w kiosku portugalskich linii lotniczych. Musimy jeszcze nadać bagaż. Podchodzimy do stanowisk, a tam tłum ludzi. Trochę się denerwujemy czy zdążymy, ale okazuje się, że nie było powodów do niepokoju. Po naklejeniu nalepek musimy zanieść duży plecak do położonego niedaleko punktu (Bagagem fora de Formato lub Oversized Luggage). Tam kładę go na taśmę, a po prześwietleniu kolejny człowiek z obsługi lotniskowej podniesionym do góry kciukiem daje znać, że wszystko jest w porządku.

 

Przechodzimy kontrolę bezpieczeństwa i zdążamy do wyjścia, z którego pół godziny przed startem jesteśmy wpuszczeni do samolotu. Lecimy na lotnisko Lajes na wyspie Terceira. W naszym Airbusie prawie wszystkie miejsca są zajęte. Nie spodziewaliśmy się takich tłumów. Większość stanowią Portugalczycy. Turystów prawie nie widać.

 

Punktualnie o 9.50 nasz samolot podrywa się z pasa startowego. Mija kilka minut i lecimy nad Oceanem Atlantyckim. Naokoło woda. Po niewiele ponad dwóch godzinach lotu kapitan informuje nas, że za kilkanaście minut będziemy lądować. Po 11.00 lokalnego czasu bezpiecznie siadamy na ziemi, aczkolwiek biorąc pod uwagę test śpiącej królewny, w tym przypadku miałaby nieprzyjemne odczucia podskakiwania. Cofam wskazówki zegarka jeszcze o godzinę w stosunku do czasu obowiązującego w Lizbonie. Gdybyśmy przylecieli od razu z Polski musiałbym przesunąć je o dwie godziny do tyłu.

 

Terceirablog1 (powiększenie)

no to jesteśmy, fot. autor

 

Autobus zabiera nas z płyty lotniska. Odbieramy bagaże i kierujemy się do hali przylotów. Wyjście z niej jest zupełnie w innym miejscu niż wejście do hali odlotów. Jednak nie martwcie się. Nie ma możliwości, by się tutaj zgubić. Lotnisko jest lokalne, nie ma nie wiadomo ilu terminali i do tego jest doskonale oznakowane.

 

Terceirablog2 (powiększenie)

Lotnisko Lajes na Terceirze, fot. autor

 

Zgodnie ze złożoną nam wcześniej obietnicą, czekamy na kogoś z rodzinnego hoteliku, w którym mamy spędzić jedną noc. Nikogo nie widać. Wychodzimy przed budynek. Tam również nikt na nas nie czeka. Robię sobie spacer na parking, lecz tam również nie ma kogokolwiek, kto by nas wypatrywał. Pokazujemy taksówkarzowi adres hotelu, ten mówi, żebyśmy spokojnie poczekali. On zna tych ludzi i wie, że zawsze przyjeżdżają po gości. Bierze swój telefon komórkowy i dzwoni, lecz nikt nie odpowiada. Na chwilę odchodzimy. Po niej znowu staje przed nami, znajomy już taksówkarz i mówi, że właśnie oddzwoniono do niego z hotelu i już ktoś po nas jedzie.

 

Podjeżdża starsza pani. Pakujemy bagaże i ruszamy w drogę. Daleko nie mamy. Będziemy mieszkać w...Lajes. Specjalnie wybraliśmy miejsce niedaleko lotniska. Jutro ruszamy dalej i nie było sensu szukać hotelu w innym miejscu.

 

Terceira jest trzecią co do wielkości wyspą Azorów i także jako trzecia została odkryta pod koniec XV wieku. Dzisiaj żyje tutaj około 56 000 ludzi, w tym prawie 22 000 w stolicy – Angra de Heroismo. Powierzchnia wyspy liczy prawie 400 kilometrów kwadratowych, najwyższym szczytem jest Santa Barbara (1023 m n.p.m.).

 

Terceirablog3 (powiększenie)

Tabliczka z nazwą ulicy, prawda, że ładna, fot. autor

 

Załatwiamy formalności meldunkowe i ruszamy w drogę. Naprzeciwko wejścia do lotniska znajdujemy miły bar. Siadamy na chwilę, schładzamy gardła (jest dzisiaj bardzo ciepło i słonecznie). Później zaglądamy jeszcze na lotnisko. Odprawiamy się na jutrzejszy lot i przechodzimy na przystanek autobusowy. Tam, krótko czekamy na autobus linii 151 kursujący między Lajes, a Praia da Vitoria. Operatorem jest firma FVT. Mamy dzień powszedni (wtorek) i pojazdy jeżdżą dosyć często, można powiedzieć, że co godzinę, chociaż są odstępstwa. Z Lajes kursy zaczynają się o 6.30 (ostatni o 19.45), zaś z Praia da Vitoria o 7.00 (ostatni odjazd o 19.00). Mniej wyjazdów jest w soboty i jeszcze mniej w niedziele. Ponadto z Lajes możemy dojechać linią 3 (Biscoitos – Praia da Vitoria). Jeździ on jednak znacznie rzadziej niż wspominany 151. Szczegółowe rozkłady jazdy znajdują się przystankach. Można je również otrzymać w punktach informacji turystycznej. Jest taki na przykład w hali przylotów na lotnisku w Lajes (po prawej stronie patrząc od hali odbioru bagażów).

 

Kiedy spostrzegamy autobus, dajemy kierowcy znak ręką by zatrzymał się i zabrał nas. Wsiadamy, kupujemy bilety (1,80 euro za dwie osoby) i jedziemy do drugiego pod względem wielkości miasta na wyspie. Jak w kontynentalnej Portugalii do autobusów wsiada się przednimi drzwiami, wysiada zaś tylnymi, bądź środkowymi, ale nigdy tymi z przodu pojazdu (chyba, że kierowcy urodził się chłopiec i akurat ma świetny humor).

 

Według statystyk w Praia da Vitoria żyje niecałe 7 000 mieszkańców. Wielu z nich znalazło zatrudnienie w amerykańsko-portugalskiej bazie wojskowej, która korzysta także z lotniska Lajes.

 

Miasteczko jest urocze. Cicho i spokojnie. Przystanek autobusowy znajduje się na Rua Comendador Francisco José Barcelos naprzeciwko szkoły (Escola Profissional da Praia da Vitória). W pobliżu jest również dobrze zaopatrzony duży sklep samoobsługowy.

 

Terceirablog4 (powiększenie)

Przed tą szkołą zatrzymują się autobusy w Praia da Vitoria, fot. autor

 

Do centrum idziemy Rua do Cruzeiro. Później skręcamy w lewo, w Rua Sao Salvador. Nią dochodzimy do Igreja de Santa Cruz. Kościół pomalowany jest na biało-żółto i widać go praktycznie z każdego miejsca w mieście. Pochodzi z połowy XV stulecia. Na początku kolejnego wieku został konsekrowany, a pod koniec lat 70. przebudowany. Świątynia cierpiała w XIX wieku podczas trzęsień ziemi, ale wierni nie zapominali o niej. Za wstęp doń nie trzeba płacić (jak to niestety coraz częściej bywa). Jest tam przepiękna kaplica Matki Boskiej Różańcowej, w której znajduje się pozłacany ołtarz.

 

Terceirablog5 (powiększenie)

Jedna z ulic w Praia da Vitoria, fot. autor

 

Terceirablog6 (powiększenie)

Igreja de Santa Cruz, fot. autor

 

Przechodzimy obok kościoła i wychodzimy na główny miejski plac, czyli Conde da Praia. Tam znajduje się siedziba miejskich władz. Następnie, Rua Serpa Pinto dochodzimy do nadatlantyckiego bulwaru. Nim podchodzimy pod marinę, wcześniej spoglądając na plażę, uznawaną za jedną z najpiekniejszych na wyspie. Zgłodnieliśmy. Wchodzimy do jakiejś knajpki i zamawiamy dwudaniowe obiady z napojami. Za wszystko płacimy 20 euro.

 

Terceirablog7 (powiększenie)

Conde da Praia, fot. autor

 

Terceirablog8 (powiększenie)

Dzwonnica przy Igreja de Santa Cruz, fot. autor

 

Terceirablog9 (powiększenie)

Na końcu tej drogi - Atlantyk, fot. autor

 

Nad miastem góruje postać Matki Boskiej. Postument z nią to także punkt widokowy, czyli Miradouro do Fecho. Wchodzimy tam po kilkuset kamiennych schodach. Pogoda się zmieniła. Nad wyspą tym razem zawisły chmury. Wygląda jednak na to, że rozpędzi je wiatr.

 

Terceirablog10 (powiększenie)

Praia da Vitoria, fot. autor

 

Terceirablog11 (powiększenie)

Praia da Vitoria, marina, fot. autor

 

Terceirablog12 (powiększenie)

Praia da Vitoria, fot. autor

 

Z punktu widokowego wracamy okrężną drogą wśród pól poprzedzielanych bazaltowymi murkami i rosnących przy drodze hortensji. Beatka, tak się nimi zachwyciła, że koniecznie muszę zrobić jej zdjęcie wśród kwiatów. Proszę, żeby podała mi swój telefon i nagle okazuje się, że ten „został” na punkcie widokowym. Łotr nie telefon. Szybkim krokiem idziemy z powrotem. Widzimy przed sobą samochód, który właśnie wyjechał z Miradouro do Fecho. W środku młodzi Portugalczycy. Pojazd przystaje, a ci z uśmiechem podają Beatce zgubę. Taki gest. Mina najbliższej – bezcenna.

 

Terceirablog13 (powiększenie)

Miradouro do Fecho, fot. autor

 

Terceirablog14 (powiększenie)

a przy drogach hortensje, fot. autor

 

Terceirablog15 (powiększenie)

okolice Praia da Vitoria, fot. autor

 

Zaczyna nas gonić czas. Oglądamy jeszcze Igreja do Senhor Santo Cristo, nazywany także Igreja da Misericórdia. W kolorze zewnętrznej elewacji tego kościoła przeważa niebieski. Pierwsza świątynia zbudowana została w tym miejscu w pierwszej połowie XVI stulecia. W latach dwudziestych ubiegłego wieku prawie całkowicie spłonęła i została odbudowana. Uszkodziło ją także trzęsienie ziemi w 1980 roku. Konieczne stało się wykonanie prac konserwatorskich.

 

Terceirablog16 (powiększenie)

taki azorski obrazek, fot. autor

 

Terceirablog17 (powiększenie)

pola na Terceirze, fot. autor

 

Terceirablog18 (powiększenie)

Igreja do Senhor Santo Cristo, nazywany także Igreja da Misericórdia, fot. autor

 

Jeszcze robimy w supermarkecie niewielkie zakupy i idziemy na przystanek autobusowy. Po kilkunastu minutach podjeżdża 3 (to ta linia do Biscoitos) i nią wracamy do hotelu. Tym razem za bilety płacimy 2,02 euro, ale mamy do przejechania całe dwa przystanki więcej.

 

Terceirablog19 (powiększenie)

Praia da Vitoria, fot. autor

 

Noc mija nie wiadomo kiedy i znowu trzeba jechać dalej. Po śniadaniu gospodarz zawozi nas na lotnisko, skąd przed południem mamy lot na wyspę Pico. Kiedy mu o tym mówimy jego twarz rozpromienia się i mówi, że to najpiękniejsza azorska wyspa. Mamy zamiar zostać tam parę dni. Później wracamy na piękną Terceirę.

 

Terceirablog20 (powiększenie)

Praia da Vitoria, fot. autor

 

Lecimy samolotem linii SATA. Bilety kupowaliśmy w Polsce przez internet. Lot trwa wszystkiego około 20 minut, a musieliśmy zapłacić za dwie osoby około 140 euro w jedną stronę. Zaręczam was, że zrobiliśmy to zgrzytając zębami i używając prawie wyłącznie nieparlamentarnych słów. Sytuacja jest jednak taka, że niestety, z Terceiry od połowy września nie pływają promy w kierunku wyspy Pico i żeby jeszcze zobaczyć parę miejsc skazanym się jest na samolot. Przewoźnik, jak widać, korzysta ze swojej pozycji (pomiędzy wyspami nie latają samoloty żadnej innej firmy) i dyktuje ceny biletów „po uważaniu”.

 

Terceirablog21 (powiększenie)

Praia da Vitoria widziana z Miradouro do Fecho, fot. autor

 

Pico wita nas mgłą i deszczem. Zaglądamy do punktu informacji turystycznej, gdzie dowiadujemy się, że na autobus do Madaleny (tam mamy mieszkać) musielibyśmy czekać do 14.55. Nie chcemy tracić trzech godzin i wsiadamy do taksówki. Przejazd około 10 kilometrów kosztuje 12 euro. O autobusach na Pico jeszcze wspomnę, ale ogólnie rzecz biorąc, nie jest wesoło. Komunikacja na Terceirze, chociaż nie aż tak doskonała stanowi dla nich wzór nie do doścignięcia.

 

W hotelu możemy wreszcie wypakować rzeczy. Po południu słońce przebija się przez chmury i widzimy w pełnej krasie sąsiednią wyspę – Faial. Wynajmujemy apartament z kuchnią, musimy więc zadbać o jakieś śniadaniowo-obiadowe zakupy. W centrum Madaleny jest hipermarket. Wydajemy tam około 35 euro. Kilka posiłków z głowy. Wieczorem wychodzimy na taras i podziwiamy zachodzące słońce. Jest cicho i spokojnie. Będzie nam tutaj dobrze.

 

gekon2010, 20 i 21 września 2016 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 09.10.2016 12:58
Ostatnia aktualizacja: 14.11.2018
Miejsce: Portugalia » Azory » Terceira

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-1814
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.