Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Marcowa Azja - część 1 - przygotowania

 

Marcowa Azja. Jak to na początku, czyli trochę logistyki

 

Ubiegły rok nie był dla nas udany. Przeżywaliśmy chorobę Bardzo Bliskiej Osoby. W styczniu zapadła diagnoza, która właściwie była wyrokiem. Do października byliśmy razem. Wtedy nastąpiło to, co nieuniknione i zostaliśmy sami. Wtedy nie było mowy o dłuższych wyjazdach.

 

W grudniu zaczęliśmy myśleć o podróży. Od słowa do słowa uzgodniliśmy, że znowu ruszymy do Azji. Tym razem chcieliśmy zobaczyć Singapur, wschód malezyjskiej części Borneo z krótkim wypadem do Brunei Darussalam, stolicę Malezji Kuala Lumpur i na końcu odpocząć trochę na wyspie Penang. Plan ambitny, ale stwierdziliśmy, że do wykonania.

 

W pierwszej kolejności sprawdziliśmy, kiedy w ogóle jechać. Dzięki mediom społecznościowym skontaktowaliśmy się z przemiłymi, uczynnymi ludźmi mieszkającymi w Malezji i na Borneo, którzy doradzili nam, żeby jechać w marcu. Pan Łukasz (wielkie podziękowania), żyjący na Borneo stwierdził wręcz, że trzeci miesiąc roku, to chyba najlepsze rozwiązanie...

 

Zaczęło się poszukiwanie biletów lotniczych i hoteli. Za przelot z Warszawy do Singapuru i z powrotem zapłaciliśmy za dwie osoby około 920 euro. No cóż, taniej, mimo wręcz mrówczych i najczęściej nocnych poszukiwań, nic nie znaleźliśmy, a przeloty do Malezji były akurat w tym czasie jeszcze droższe.

 

Konieczne było także odwiedzenie lekarza, specjalisty od chorób tropikalnych. Kiedy dowiedział się, że będziemy na Borneo, od razu wypisał nam receptę na Malarone, lek minimalizujący (ale nie wykluczający) zachorowania na malarię, która akurat tam właśnie występuje. Doradził nam również kupienie repelentów oraz przypomniał podstawowe zasady higieny jak na przykład płukanie zębów wodą kupowaną w butelkach, czy też w miarę możliwości częste mycie rąk. No i stwierdził, że trzeba będzie się zaszczepić na żółtaczkę typu A (pokarmowa) i odnowić szczepienia na tężec, błonicę i polio (szczepionka jest ważna 10 lat, a my ostatni raz byliśmy szczepieni na te choroby...w dzieciństwie). Mieliśmy uważać przede wszystkim na komary. Przenoszą one nie tylko malarię, ale również na przykład bardzo niebezpieczną w niektórych sytuacjach dengę. Na wizytę u lekarza, szczepienia i Malarone wydaliśmy 1100 złotych. Jeszcze nie wyjechaliśmy, a już ponosiliśmy niemałe koszty. Były one jednak niezbędne, by podczas podróży czuć się w miarę bezpiecznie.

 

Poza szczepieniami wykupiliśmy ubezpieczenie. Do tej pory korzystaliśmy z niego raptem jeden raz, ale nie ma gorszej sytuacji, niż pobyt gdzieś na końcu świata, złapanie choroby i płacenie czasami niewyobrażalnych pieniędzy za spotkanie z lekarzem i zaordynowane medykamenty.

 

Hm, no i trzeba było zarezerwować miejsce w hotelu dla naszych ukochanych czterech łap trzymających w poziomie tułów i bez ustanku machający ogon. To również były dodatkowe koszty naszego wyjazdu. No, ale jeżeli człowiek zdecydował się kiedyś na zabranie psiaka z przytuliska, to przecież nie przywiąże go do drzewa w lesie, bo właśnie wyjeżdża. Za takie numery ludzie powinni na jakiś czas miejsce zamieszkania mieć zamieniane przez Państwo na miejsce...odosobnienia. Na początku mieliśmy tylko problem z tym, że hotel, do którego woziliśmy Mokkę w poprzednich latach po prostu przestał istnieć. Na szczęście znaleźliśmy inne miejsce, które jak się później okazało, było strzałem w dziesiątkę.

 

Czasy internetu pozwalają na szybkie zdobywanie niezbędnych informacji. Czytaliśmy blogi osób, które odwiedziły już interesujący nas zakątek Azji, strony organizacji turystycznych i oficjalne strony rządów krajów, które chcieliśmy zobaczyć. Poznaliśmy również podstawowe zasady rządzące komunikacją publiczną, jak dojechać z lotnisk, czym i za ile. Wiedza to okazała się bardzo, bardzo potrzebna.

 

Nadszedł 5 marca. Praktycznie spakowani zawieźliśmy psa do hotelu i mogliśmy sobie powiedzieć "juto ruszamy w drogę"...

 

gekon2010, od grudnia 2015 roku do 5 marca 2016 roku

                                                                                                              NASTĘPNE (miniaturka)

 

 

Dodano: 01.04.2016 21:31
Ostatnia aktualizacja: 01.11.2018
Miejsce:

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-316
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.