Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Jeden dzień na ziemi kłodzkiej, czyli nie tylko twierdza

 

Miałem spędzić parę dni w Legnicy. Niedaleko stąd do miejsca, które już dawno chciałem zobaczyć. Postanowiłem więc, że jeden dzień spędzę w Kłodzku.

 

Bilety kupiłem przez internet, na stronie lokalnego przewoźnika kolejowego, czyli Kolei Dolnośląskich. Operacja nie należy do skomplikowanych i nie zajmuje dużo czasu. Jak malutkie dziecko byłem prowadzony przez każdy krok. A, no i rzecz najważniejsza - za przejazd pociągiem, bez żadnej zniżki z Legnicy do Kłodzka i z powrotem zapłaciłem dokładnie 47 złotych i 20 groszy. Pamiętać trzeba, by kupić sobie bilet do stacji Kłodzko Miasto. Jednak nie wszystkie pociągi do Legnicy jadą z niej i trzeba sprawdzić w rozkładzie jazdy, czy czasem nie czeka nas spacer do dworca głównego.

 

Kłodzko1 (powiększenie)

Panorama Kłodzka, fot. autor

 

Ze stacji Legnica Piekary wyjeżdżam dokładnie o 6.20. Na dworze jeszcze ciemno. Dopiero po kilkunastu minutach kształty zaczynają być widoczne. Cóż robić o tej godzinie? Składam jakoś głowę na oparciu i dosypiam.

 

Budzę się i widzę niebieskie niebo tylko trochę pokryte niewielkimi chmurami. W szynobusie, którym jadę czysto i przyjemnie, wejście do toalety nie powoduje nagłego wzrostu ciśnienia tętniczego krwi. Prędkości zabójczej nie rozwijamy, ale dobrze, że jedziemy. Z rozkładu jazdy wynika, że przejechanie tych prawie 130 kilometrów zajmie około 3 godzin (stąd też taka, a nie inna pora wyjazdu z Legnicy, nie było sensu jechać później).

 

Dojeżdżamy do Ząbkowic Śląskich i...przesiadamy się do autobusu, którym musimy przejechać do Kamieńca Ząbkowickiego. Wiecie, że Ząbkowice Śląskie nazywały się przed wojną Frankenstein? Ciekawe, czy o ich istnieniu wiedziała Mary Shalley, kiedy pisała swoją powieść pod tym tytułem. Są hipotezy, że tak. W 1606 roku w miejscowości miała miejsce afera grabarzy. Panowała tam wtedy zaraza. Podczas przeszukania w domu jednego z grabarzy znaleziono pojemniki z trującym proszkiem. Aresztowano 8 osób. Jak to wówczas bywało, podejrzanych poddano torturom. Oczywiście, przyznali się do robienia ze zwłok trującego proszku. Rozsypywali go w domach, smarowali nim klamki, słowem mieli robić wszystko, by jak najwięcej mieszkańców zmarło. Ponadto mieli zmarłym ciężarnym kobietom rozcinać brzuchy. Wydobywali z nich płody, a następnie zjadali na surowo serca małych dzieci. Okradali także miejscowe kościoły. Jednak nie bez przyczyny. Zabrane przedmioty wykorzystywali do produkcji trującego proszku. Po procesie orzeczono wobec nich karę śmierci. Żeby jednak nie było im za dobrze, przed nią czekało na nich okaleczenie i spalenie. Łącznie skazano wtedy 17 osób, w tym te, które na torturach, jako swych pomocników, wymienili grabarze. Być może autorka powieści w jakiś sposób zainspirowała się tą historią pisząc powieść. Ja radzę Wam zawsze podczas wizyty w Ząbkowicach Śląskich popatrzeć, czy nie czai się gdzieś za Wami mężczyzna z twarzą ucharakteryzowanego na Frankensteina Borisa Karloffa.

 

Dobrze zobaczyć jeszcze w Ząbkowicach Śląskich ruiny zamku. Pierwsza budowla wzniesiona została w XIV wieku. W pierwszej połowie XVI wieku przebudowano go w stylu renesansowym. Podczas wizyty tutaj koniecznie trzeba zobaczyć ząbkowicką krzywą wieżę. Nazywana jest "śląską Pizą". Liczy 34 metry wysokości, żeby na nią wejść trzeba przejść 139 schodów. Jej odchylenie od pionu przekracza dzisiaj 2 metry.

 

Kiedy w Kamieńcu Ząbkowickim dojeżdżamy do dworca kolejowego zauważam wzniesiony dzięki Mariannie Orańskiej w XIX wieku pałac. Zaprojektował go Karl Schinkel. Przeczytałem kiedyś (nie pamiętam gdzie), że jego budowa kosztowała milion dukatów, co odpowiadało trzem tonom złota. Obiecuję sobie, że kiedyś tu przyjadę.

 

Znowu wsiadamy do pociągu. Po przejechaniu kilku kilometrów wjeżdżamy w chmury. W Bardzie jest już zupełnie biało. Tory biegną wysoko nad drogą, tuż przy nich rosną potężne drzewa. Wyłaniają się z mgły w ostatniej chwili, czasami dziwię się, że zostały ominięte. Mija parę minut i zatrzymujemy się na stacji Kłodzko Miasto. Mgła ucieka do góry. Ja zaś idę w kierunku górującej nad miastem twierdzy.

 

Kłodzko2 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kłodzko3 (powiększenie)

Wejście do twierdzy, fot. autor

 

Kiedy do niej podchodzę, przypominam sobie ostatni odcinek serialu „Czterej pancerni i pies”. Kręcono go właśnie w Kłodzku. W tym roku minęło 45 lat od jego emisji. Które to już pokolenie Polaków ogląda film, akurat będący bardziej koncertem życzeń, niż ukazaniem historii? A jakie szaleństwo wówczas zapanowało. W Polsce jak grzyby po deszczu powstawały „Kluby Pancernych”. Władza miała kolejne miejsce, gdzie mogła propagować jedyną, właściwą wersję najnowszej historii.

 

Kłodzko4 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kupuję bilet, dzięki któremu zobaczę korytarze minerskie i kontrminerskie oraz część górną. Zwiedzanie możliwe jest tylko z przewodnikiem. Jest nas wszystkiego 4 osoby, kiedy przychodzi nasza pani przewodnik i ruszamy do korytarzy.

 

Kłodzko5 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kłodzko6 (powiększenie)

Korytarze minerskie i kontrminerskie, fot. autor

 

Zbudowano je w połowie XVIII wieku. System rozbudowano pod koniec XVIII i na początku XIX stulecia. Miały zapobiegać atakom wroga. Ich wysokość waha się od 90 do 180 centymetrów. Dzisiaj są one oświetlone. Jednak wcześniej, załoga twierdzy musiała sobie radzić w zupełnych ciemnościach. Nie mogę sobie jakoś tego wyobrazić. Przewodniczka, żebyśmy sobie uzmysłowili, co przeżywali żołnierze wyłącza na jakiś czas światło. Ciemno, zupełnie nic nie widać. Zaczyna trochę wariować błędnik. Oczy chcą koniecznie coś zobaczyć. Pytam naszą panią przewodnik ile liczą sobie korytarze. Słyszę, że 7 kilometrów, chociaż mówi się również o...42 kilometrach.

 

Kłodzko7 (powiększenie)

Korytarze minerskie i kontrminerskie, fot. autor

 

Kłodzko8 (powiększenie)

Korytarze minerskie i kontrminerskie, fot. autor

 

Wychodzimy na zewnątrz. Czeka na nas całkiem spora grupa turystów. Po cichu cieszę się, że w korytarzach byliśmy tylko we czwórkę. Można było spokojnie porozmawiać i przyjrzeć się bliżej pewnym rozwiązaniom. Przy 30 osobach, tak łatwo by już nie było.

 

Kłodzko9 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kłodzko10 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kłodzko11 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Budynki w twierdzy nie mają klasycznych dachów. Przykrywa je warstwa ziemi. Oglądamy również poszczególne miejsca umocnień, w tym również wybudowany w latach 1770 – 1774 donżon. To plac z otaczającymi go kazamatami (piekarnia, magazyn, koszary) oraz ze studniami. Donżon był ostatnim punktem obrony przed napierającymi wojskami przeciwnika. Można było bronić się w nim przez wiele miesięcy.

 

Kłodzko12 (powiększenie)

Donżon, fot. autor

 

Kłodzko13 (powiększenie)

Donżon, fot. autor

 

Kłodzko14 (powiększenie)

Donżon, fot. autor

 

Twierdza swój dzisiejszy kształt zawdzięcza królowi Prus – Fryderykowi II zwanego Wielkim i kolejnym władcom.

 

Kłodzko15 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Kłodzko16 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

W drugiej połowie XIX wieku twierdza straciła militarny charakter. Powstało tutaj więzienie i magazyny. Hitlerowcy urządzili tutaj obóz jeniecki i ciężkie więzienie dla skazańców politycznych. Pod koniec II wojny światowej z Łodzi ewakuowano tutaj zakłady AEG. Przywieziono tutaj również robotników przymusowych. Produkowano między innymi części do pocisków V-1 oraz części elektryczne dla lotnictwa i marynarki wojennej. Udostępniono ją turystom w 1960 roku.

 

Kłodzko17 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

Przy wyjściu spotykam jeszcze naszą przewodniczkę. Trochę rozmawiamy. Dowiaduję się, że rocznie, jak na razie, twierdzę odwiedza około 150 000 turystów. Pani Ania zachęca mnie do przyjazdu w lecie. Wówczas wszyscy przewodnicy ubrani są w historyczne stroje, co według niej, bardzo się gościom podoba. Odpowiadam, że postaram się jeszcze tutaj wrócić i żegnam się.

 

Kłodzko18 (powiększenie)

Twierdza Kłodzko, fot. autor

 

  • Twierdzę, od listopada do marca można zwiedzać w godz. od 09.00 do 15.00 (bramy twierdzy zamykane są o 16.00), zaś od kwietnia do października pomiędzy 09.00, a 18.00 (zamknięcie bram o 18.00). Zwiedzanie samych korytarzy minerskich kosztuje 12 złotych (bilet normalny) i 10 złotych (bilet ulgowy). Takie same ceny obowiązują, kiedy zechcemy zobaczyć tylko część górną. Za odwiedzenie korytarzy minerskich i górnej części twierdzy zapłacić trzeba 18 złotych (bilet normalny) i 14 złotych (bilet ulgowy). Od czerwca od sierpnia można zwiedzać ją także w nocy. Bilet kosztował w 2015 roku 35 złotych. Korytarzy minerskich nie powinny zwiedzać osoby cierpiące na klaustrofobię, choroby kręgosłupa, stawów, serca, układu krążenia oraz kobiety w zaawansowanej ciąży. Trzeba także pamiętać o odpowiednim ubiorze. Najlepiej mieć na sobie coś sportowego.

 

Mam czas na spacer po Kłodzku. Piękne dolnośląskie miasteczko. Na placu Chrobrego stoi ratusz. Wzniesiono go pod koniec XIX wieku. Swoją siedzibę mają w nim między innymi burmistrz miasta i rada miejska. Jest także punkt informacji turystycznej. Otwarty jest od 10.00 do 18.00. Szkoda, że godzina otwarcia nie jest skorelowana z godziną, kiedy swoje bramy otwiera twierdza.

 

Kłodzko19 (powiększenie)

Ratusz, fot. autor

 

Przy ratuszu stoi kolumna wotywna Najświętszej Marii Panny. Wykonali ją w 1680 roku Janowie Beyerhoff i Scholz. Miała stanowić wotum za ocalenie Kłodzka z zarazy i pożaru miasta.

 

Kłodzko20 (powiększenie)

Kolumna wotywna Najświętszej Marii Panny, fot. autor

 

Przechodzę nad Młynówkę. Nad nią postawiono kamienny most św. Jana. Gotycka budowla wzniesiona została w XIII wieku. Przypomina praski most Karola, jest jednak od niego starsza. Na moście znajdują się kamienne figury świętych: Franciszka Ksawerego, Wacława i Jana Nepomucena. Jest także pieta i rzeźby przedstawiające ukrzyżowanie Chrystusa oraz Trójcę Świętą i Ukoronowanie Najświętszej Marii Panny.

 

Kłodzko21 (powiększenie)

Most św. Jana, fot. autor

 

(powiększenie)

Figura na moście św. Jana przedstawiająca ukrzyżowanie Chrystusa, fot. autor

 

Pomimo, że w mieście jest jeszcze wiele atrakcji, muszę wracać. Pociąg do Legnicy mam po południu. Niestety, tak jak już pisałem, nie wszystkie pociągi jadą tam z najbliżej położonego od centrum przystanku kolejowego Kłodzko Miasto. Muszę sobie zrobić około 2 kilometrowy spacer do stacji Kłodzko Główne. Przy takiej pogodzie to tylko przyjemność. Idę ulicami Łukasińskiego, Kolejową i Dworcową (za mostem przez Nysę Kłodzką skręcam w lewo i kilkaset metrów idę wzdłuż rzeki). Słoneczko przyjemnie ogrzewa twarz, a ja podczas spaceru podziwiam jesienne krajobrazy.

 

Kłodzko23 (powiększenie)

Domy nad Młynówką, fot. autor

 

Widać, że w samym budynku dworca dopiero co robiono remont. Wszystko aż pachnie świeżością. Mam trochę czasu do odjazdu, idę więc do poczekalni. WiFi chodzi aż miło, można odrobić trochę internetowych zaległości.

 

Kłodzko24 (powiększenie)

Nysa Kłodzka, fot. autor

 

Jest kilka minut po 15.00, kiedy wyjeżdżamy z Kłodzka. W Kamieńcu Ząbkowickim, tak jak rano, przesiadamy się z innymi pasażerami do autobusu, którym jedziemy do Ząbkowic Śląskich. Mam okazję przyjrzeć się tutejszej zabudowie. Niestety, pomimo tego, że widać więcej wyremontowanych budynków, to cały czas dużą część tutejszej architektury stanowią takie, które mogły nie widzieć remontu od zakończenia II wojny światowej, kiedy zaczęto wysiedlać stąd Niemców. Rodzina mojej mamy została przywieziona na Dolny Śląsk z Dubna. Pamiętam, jak babcia opowiadała mi, że obawiali się, iż pewnego dnia wrócą na te ziemie poprzedni właściciele. Poza tym, osobom które tutaj przybywały ziemię dawano nie na własność tylko w użytkowanie wieczyste, najczęściej na 99 lat. Władza komunistyczna robiła wszystko, by właścicieli w społeczeństwie było jak najmniej. Chyba właśnie to wszystko złożyło się na to, że ludzie nie dbali o powierzone im mienie jak „o swoje”.

 

Kłodzko25 (powiększenie)

Takie szynobusy jeżdżą między Legnicą, a Kłodzkiem, fot. autor

 

Z Ząbkowic Śląskich jedziemy już po torach. W Jaworzynie Śląskiej mamy „niespodziankę” i musimy wsiąść do innego szynobusu. Dlaczego? Nikt nam nie wyjaśnił. Było trochę nerwowo. Na szynobusie, do którego mieliśmy wsiąść w ogóle nie było widocznych zewnętrznych informacji, że jedzie do Legnicy i ludzie denerwowali się, że może nie do tego pociągu wsiedli.

 

Kłodzko26 (powiększenie)

Dworzec Kłodzko Główne, fot. autor

 

Do Legnicy przyjeżdżamy z 20-30 minutowym opóźnieniem. Warto było pojechać do Kłodzka. Warto... No i jeszcze jedno. Swoją podróż odbyłem 13, w piątek. Zawsze wtedy przypominają mi się templariusze, którzy właśnie tego dnia w miesiącu październiku 1307 roku zostali „załatwieni” przez króla Filipa IV Pięknego. No cóż, lepiej było oskarżyć ich o herezję, świętokradztwo, czary i inne rzeczy, niż spłacać swoje długi wobec zakonu. Zresztą podobno, od tego właśnie czasu, mówi się o pechu, który nas może wtedy ze szczególną upartością i zaciekłością ścigać i dorwać.

 

Kłodzko27 (powiększenie)

Na pożegnanie panorama miasta z twierdzy, fot. autor

 

gekon2010, 13 listopada (piątek!) 2015 roku  

 

Dodano: 23.11.2015 17:42
Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018
Miejsce: Polska

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.