Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Belgia – frytki, czekolada i piwo – cz. 2, Brugia, czyli podróż w czasie

Jak to dobrze się wyspać! Jemy śniadanie i ruszamy w Brugię, około 150-tysięczne miasto na zachodnie Belgii. Jest piątek, na placu dworcowym pełno turystów. Właśnie przyjechał pociąg i wszyscy idą w kierunku Starego Miasta. W powietrzu czuć weekend! 

 

Brugia jest przepięknym miastem. Po średniowiecznej starówce jeżdżą dorożki, wszędzie słychać uderzenia końskich kopyt o bruk. Odnosimy wrażenie, jakbyśmy się przenieśli kilkaset lat wstecz... Brugia prawa miejskie otrzymała w 1128 roku. Na początku XIV stulecia otwarto tu giełdę. Na ten czas przypada okres świetności miasta. Uznaje się, że właśnie w Brugii narodził się europejski kapitalizm. Miasto słynęło z handlu (targi suknem) i wszystkiego co się z nim wiąże, w tym także z rozwiniętego systemu usług bankowych. Z czasem straciło na znaczeniu, na rzecz Antwerpii. Historyczne centrum Brugii w 2000 roku wpisane zostało na listę światowego dziedzictwa UNESCO.  

 

Brugia5 (powiększenie)

Droga na rynek, ulica Steenstraat, fot. autor

 

Na początku powtarzamy swoją wczorajszą trasę z hotelu. Oostmeers idziemy do Goezeputstraat. Tam skręcamy w prawo, by po przejściu kilkudziesięciu kroków skierować się w lewo w Kleine H. - Geeststraat. Mijamy kościół Św. Salwatora i wchodzimy na Steenstraat. Prosto i jesteśmy na rynku.

 

Brugia6 (powiększenie)

Brugia, rynek, fot. autor

 

Pod numerem 1 znajdujemy biuro informacji turystycznej. Jest czynne od poniedziałku do soboty w godz. 10.00 - 17.00. W tym samym czasie czynne są pozostałe dwa biura w mieście. Jedno z nich znajdziecie na dworcu kolejowym (przy wyjściu z peronów na plac dworcowy od strony starówki, po prawej stronie), drugi zaś na 't Zand 34, przy sali koncertowej. Prowadzą do niego liczne drogowskazy. 

 

Brugia7 (powiększenie)

Brugia, rynek, fot. autor

 

Niebo jest zasnute szaroburymi chmurami. Wieje jednak wiatr i mamy nadzieję, że je rozgoni. Zauważamy, że niezwykle pożądaną przez turystów atrakcją są przejazdy dorożkami. Za trwający około 40 minut kurs zapłacić trzeba 44 euro (mniej więcej 185 złotych). Do dorożki mogą wsiąść cztery osoby i nawet, jeżeli będziecie sami, na pewno znajdziecie chętnych, co pozwoli Wam na zminimalizowanie kosztów. Nie ma mowy o negocjacjach ceny przejażdżki. Jest ona w każdym przypadku taka sama i co najważniejsze wskazana na drzwiach dorożki, gdzie przypięte są tablice informacyjne.   

 

Przystajemy na chwilę i chłoniemy atmosferę miasta. Mimo, że jest to powszedni dzień widać sporo turystów. Słychać niemiecki, angielski, rosyjski. O dziwo, mało polskiego. Na chwilę zatrzymujemy się przed wieżą Belfort. Pierwsza została wzniesiona przy rynku w Brugii w połowie XIII wieku. Po pożarze, pod koniec wspomnianego stulecia, została przebudowana. Charakterystyczny górny próg dodano do niej pod koniec XV stulecia. W wieży znajduje się carillon. Składa się z 47 dzwonów i ogłasza wszystkim godziny. Jeżeli macie ochotę na spojrzenie na miasto z góry, musicie przygotować się na wydatek 8 euro (dorosły, około 34 złotych). Wieża jest otwarta dla zwiedzających od 9.30 do 17.00. Bilety sprzedawane są do 16.15. 

 

Brugia10 (powiększenie)

Brugia, po lewej stronie przystań łodzi, fot. autor

 

Ulicą Breidelstraat przechodzimy na plac miejski. Spostrzegamy budynki Ratusza i Kaplicy Świętej Krwi. Jeszcze tutaj wrócimy, na razie idziemy do przystani, skąd po kanałach pływają łodzie. Bilet kosztuje 8 euro (dorosły, około 34 złote) lub 4 euro (dziecko, około 17 złotych). Parę minut czekamy na łódź. Siadamy i ruszamy w rejs. Trwa około 30 minut. Sternik pokazuje nam co znaczniejsze budynki i opowiada trochę o ich historii. Mówi po flamandzku, angielsku i francusku. Kamienice budzą zachwyt. Są piękne.

 

Brugia8 (powiększenie)

Brugia, ratusz, fot. autor

 

Robimy sobie przerwę w spotkaniu z przeszłością. Zbliża się godzina naszej rezerwacji w restauracji Brasserie Medard. Właściciel na początku upewnia się, czy aby na pewno zamawialiśmy wcześniej stolik. Dopiero po potwierdzeniu pozwala nam zająć miejsce. Zamawiamy spaghetti i napoje. Kiedy zobaczyłem dużą porcję, trochę zwątpiłem w swoje możliwości. Była nie tyle duża, co ogromna. Spokojnie zaspokoiłbym głód mniejszym posiłkiem. Za to wszystko zapłaciliśmy dokładnie 15,50 euro (około 65 złotych) i jak na Brugię, była to niezwykle atrakcyjna cena. Przypominam tylko, że jeżeli chcecie zjeść w Brasserie Medard musicie koniecznie zrobić wcześniej rezerwację. Jest tam tanio, domowo i - z tego co widzieliśmy - jedzą tam przede wszystkim tubylcy. Właścicielowi nie za bardzo zależy na turystach, nie ma nawet menu wywieszonego przed lokalem.  Ale warto tu przyjść, by nieco zaoszczędzić.

 

Brugia9 (powiększenie)

Brugia, kanały, fot. autor

 

Objedzeni jak bąki idziemy z apowrotem na plac miejski. Tam, po prawej stronie jest wejście do Kaplicy Świętej Krwi (Heilig – Bloedbasiliek). Można ją zwiedzać od 9.30 do 12.00 oraz pomiędzy 14.00, a 17.00. Czasami wewnątrz odbywa się nabożeństwo i wtedy miły pan z ochrony informuje wszystkich, od której godziny wejdziemy. Od 15 listopada do 31 marca kaplica zamknięta jest w poniedziałki po południu. 

 

Brugia11 (powiększenie)

Kaplica Świętej Krwi, fot. autor

 

Ampułkę, którą Józef z Arymatei miał zmyć z ciała Chrystusa przywiózł tu hrabia Diederik d'Alsace z krucjaty do Ziemi Świętej. Co niektórzy twierdzą, że krew Chrystusa została przywieziona z Konstantynopola, po splądrowaniu go przez krzyżowców. Krótko po 1400 roku powstało Bractwo Św. Krwi. Jego celem stało się zachowanie relikwii dla przyszłych pokoleń. Liczyło 101 członków. Musieli być mieszkańcami Brugii. Każdego roku w święto Wniebowstąpienia Pańskiego odbywa się Heilig-Bloedprocessie (Procesja Świętej Krwi). Jest najważniejszym świętem religijnym we Flandrii.    

 

Wróćmy do kaplicy. Mamy szczęście. Po wejściu okazuje się, że relikwia jest udostępniona wiernym. Kto ma ochotę może złożyć datek. Wrzucam parę euro do skarbonki i oglądam sporą ampułkę z ciemną substancją wewnątrz. Od pilnującego porządku kapłana dostaję jeszcze krótką modlitwę. Jest przetłumaczona na wiele języków, w tym także na polski.

 

Belgia słynie z czekolady. Sprowadziła ją tam Anna Austriaczka. W Brugii, praktycznie na każdym kroku, można spotkać sklepy z tym rarytasem. Wybór – olbrzymi. Mamy czekolady mleczne, gorzkie, białe, smakowe, w tabliczkach lub kawałkach. Królują oczywiście pralinki, z których chyba najbardziej Belgia słynie. Te pojawiły się na rynku w 1912 roku. Recepturę opracował Jean Neuhaus. Próbujemy tych specjałów. Czekolada dosłownie rozpływa się w ustach. Ma delikatną, gładką strukturę. Smak – o tym nie ma co opowiadać, to trzeba przeżyć! Wystarczy powiedzieć, że kubki smakowe szaleją. Stwierdzamy, że pobyt tutaj połączony z „dietą” czekoladową oznacza dobrych kilka centymetrów więcej w pasie. Ceny słodkości – dla każdego. Oscylują od kilku do kilkudziesięciu euro. Zależy co się kupuje i w jakim opakowaniu. Rocznie w Belgii produkuje się ponad 170 000 ton czekolady, z czego lwią część zjadają sami Belgowie.     

 

I tak słodząc sobie życie dochodzimy do kościoła Najświętszej Marii Panny. Jego budowę rozpoczęto pod koniec XIII wieku, trwała przez trzy stulecia. Jej najbardziej charakterystycznym elementem jest widoczna z każdego punktu w mieście ceglana wieża. Liczy sobie, bagatela, 122,3 metrów wysokości. To druga co do wielkości na świecie ceglana wieża. 

 

Brugia12 (powiększenie)

Wieża kościoła Najświętszej Marii Panny, fot. autor

 

W kościele (części muzealnej) obejrzeć można rzeźbę Michała Anioła – Madonna z Brugii. Przygotowana dla jednego z włoskich kościołów została sprzedana flamandzkim kupcom i w ten sposób przywędrowała do „Wenecji Północy”, jak niektórzy określają Brugię. W kościele trwają prace renowacyjne. Obniżono więc ceny biletów wstępu. Dorosłego kosztuje to 3 euro (około 13 złotych). Seniorzy powyżej 65 lat i osoby w przedziale wiekowym 12 – 25 lat zapłacą 2 euro  (około 8 złotych). Najlepiej mają ci, którzy nie osiągnęli jeszcze 12 roku życia. Mają wejście za darmo. Tylko jak tu przekonać dziecko, że obejrzy sobie wspaniałe dzieła sztuki nic za to nie płacąc? Bardzo trudne, oj trudne...

 

Brugia13 (powiększenie)

Domy Brugii, fot. autor

 

Naprzeciw wejścia do kościoła stoją mury St - Janshospitaal. Pierwsza wzmianka o nim pochodzi dokładnie z 1188 roku. Swoją szpitalną rolę odgrywał do końca lat 70. ubiegłego stulecia. Dzisiaj stanowi wspaniały anturaż dla muzeum Memlinga – jednego z wielkich malarzy związanych z Brugią. 

 

Wracamy na plac miejski i stamtąd Wapenmakersstraat, przez St. - Jansplein idziemy na Jan van Eyckplein. W tym miejscu znajdowała się dzielnica hanzeatycka. Trudno sobie wyobrazić ten związek miast bez bogatej Brugii. Pozostały doskonale zachowane kamieniczki, w tym ostatni drewniany, miejski dom. Na placu stoi pomnik jego patrona, czyli Jana van Eycka – kolejnego malarza, który zamieszkał w Brugii w 1432 roku i żył w niej aż do swojej śmierci. 

 

Brugia14 (powiększenie)

Kamienice przy Jan van Eyckplein, fot. autor

 

Brugia15 (powiększenie)

Ostatni drewniany dom w Brugii, fot. autor

 

Brugia16 (powiększenie)

Jan van Eyckplein, fot. autor

 

Poprawia nam się pogoda. Na niebieskim niebie coraz mniej białych chmur. Popołudnie robi się słoneczne. Mimo słońca jest chłodno. Chwalimy sobie, że wzięliśmy polary i termalną bieliznę.  

 

Brugia17 (powiększenie)

Spinolarei, fot. autor

 

Wzdłuż kanałów, ulicami Spinolarei, Verversdijk i Groenerei docieramy do domu, w którym mieszkały koronczarki. One także przyczyniły się do chwały miasta. Dzisiaj ich wyroby - słynne belgijskie koronki - można kupić przede wszystkim w sklepach z pamiątkami. Trzeba tylko pilnować, by nabyć te dziergane ręcznie. Maszynowa koronka nie ma tego uroku. Zła wiadomość jest taka, że w pierwszym przypadku trzeba mieć w portfelu „trochę” więcej euro niż w drugim.

 

Brugia18 (powiększenie)

Tu powstawały koronki, fot. autor

 

Ulicą Mariastraat idziemy na południe. Skręcamy w prawo w Wijngaardstraat, którą dochodzimy do terenów zajmowanych kiedyś przez Beginki. Pod tą nazwą kryje się laickie stowarzyszenie religijne kobiet, które poświęcały się działalności dobroczynnej, nie były jednak związane ślubami zakonnymi. Zajmowały się między innymi robieniem koronek. Pierwsze stowarzyszenia Beginek powstały na początku XII wieku. Ostatnia Beginka – Marcella Pattyn zmarła w kwietniu 2013 roku.  

 

Brugia19 (powiększenie)

Begijnhof, fot. autor

 

Zbliża się wieczór, zachodzi słońce. Czas na powrót do hotelu. Domyślacie się zapewne, gdzie po takim całodziennym spacerowaniu, mamy swoje nogi. Jedno jest pewne – zaśniemy natychmiast.

 

Brugia20 (powiększenie)

Brugia, fot. autor

 

Brugia21 (powiększenie)

Brugia, fot. autor

 

gekon2010, 6 marca 2015 roku

 

 POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                   NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 17.03.2015 08:20
Ostatnia aktualizacja: 12.11.2018
Miejsce: Belgia » Brugia »

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.