Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Eesti, Latvija, Eesti – część 6, Tallin - jak złożyliśmy wizytę Piotrowi Wielkiemu

Zaczynamy dosyć wcześnie. Dzisiejsze plany zwiedzania Tallina mamy bogate i musimy zachować jakąś dyscyplinę. Po śniadaniu idziemy w kierunku kościoła św. Ducha. Według informatora, który dołączono nam do Tallin Card, miał być otwarty od 9.00. Świątynia jest na głucho zamknięta. Spotykamy jedynie sprzątającego pana, który mówi nam, że musimy jeszcze godzinę poczekać. Nie mamy za bardzo czasu i rezygnujemy. Kościół obejrzymy sobie jutro. 

 

Blisko mamy do ulicy Pikk 26. Tutaj znajduje się Dom Bractwa Czarnogłowych. Naszą uwagę zwracają misterne, inne niż w pozostałych kamienicach, drzwi wejściowe. Nad nimi umieszczono podobiznę patrona Bractwa św. Maurycego. Wpływy Czarnogłowych, do których należeli bogaci, nieżonaci kupcy, obejmowały wiele dziedzin życia, przede wszystkim handel i politykę.  

 

Tallin19 (powiększenie)

Brama do domu Bractwa Czarnogłowych, fot. autor

 

Tallin20 (powiększenie)

Podobizna patrona Bractwa - św. Maurycego, fot. autor

 

Pod adresem Toom-Rüütli 10 mieści się muzeum estońskiej kultury picia alkoholu. W Tallinie od 1910 roku działała firma Luscher & Matiesen. Powstała w Moskwie, jeszcze przed bolszewickim przewrotem. W 1921 roku wspólnicy uznali, że nie da się pracować w „najszczęśliwszej z krain” i przenieśli swój biznes do Tallina. Początkowo produkowali wódkę. Uzyskali licencje na rozlewanie niskoprocentowych i wysokoprocentowych trunków czołowych światowych firm oraz produkowali... miejscowe wino. W latach 30. ubiegłego wieku Luscher & Matiesen stał się jednym z najbardziej znanych estońskich przedsiębiorstw i cieszył się wśród konsumentów wysoką renomą. W 1940 roku, po zmianach politycznych, Arnold Luscher uciekł do rodzinnej Szwajcarii, zaś Paula Matiesena spotkał tragiczny los, jeszcze przed deportacją w głąb Związku Sowieckiego. Natomiast jeden z akcjonariuszy Dimitri Matiesen, zdołał uciec statkiem do Szwecji.

 

Tallin21 (powiększenie)

Luscher & Matiesen, fot. autor

 

Firma zniknęła z rynku aż do 2009 roku. Wówczas przy okazji stulecia jej powstania przyjechał do Tallina Dimitri Matiesen i zapadła decyzja o jej reaktywacji. Samo muzeum zajmuje małą piwnicę. Jest kilkanaście zdjęć w ramkach, reprodukcje, beczki i puste butelki. Wejście – 3 euro. Można tutaj przyjść od poniedziałku do niedzieli w godzinach: 10.00  – 18.00. Na miejscu jest również sklep. Ponieważ mamy Tallin Card otrzymujemy dodatkowo po lampce wina. Trochę wcześnie, ale na szczęście „prawdziwi dżentelmeni piją tylko po 9.00”, więc rozpoczynamy degustację.  Jeżeli będziecie chcieli obejrzeć piwniczkę i napić się wina nie posiadając karty turystycznej musicie liczyć się z wydatkiem 10 euro. W takim przypadku, polecam sam wstęp, bez degustacji.  

 

Tallin22 (powiększenie)

Tallin ma klimat, fot. autor

 

Praktycznie kilkadziesiąt metrów od winiarni jest punkt widokowy. Pogoda taka sobie. Niebo na szczęście nie jest zamglone i możemy (wraz z potężną grupą z japońskiej wycieczki) zobaczyć panoramę starego miasta. Do widoku nie potrzebujemy żadnych kart ani biletów. Za takie wrażenia jeszcze na szczęście nie trzeba płacić. Zimny wiatr, po paru minutach zmusza nas jednak do pójścia dalej. 

 

Kiek in de Kök – jeden z symboli Tallina - to obronna baszta wzniesiona w drugiej połowie XV wieku. Liczy 38 metrów wysokości, jej mury mają 3-4 metry grubości. Szerokość budowli to 17,3 metra. Jej nazwa oznacza „zajrzyj do kuchni”. Budowano ją w czasach, kiedy z baszt można było patrzeć, co dzieje się w mieszczańskich domach. Wejście do środka – płatne. Bilety kosztują 4,50 euro (dorośli), 2,60 euro (uczniowie, studenci, emeryci, posiadacze kart ISIC i ITIC) oraz 9 euro (bilet rodzinny – dwójka dorosłych i maksymalnie czwórka dzieci do 18 roku życia). Od marca do października włącznie możemy oglądać zgromadzone eksponaty od wtorku do niedzieli, w godzinach 10.30 – 18.00. Na poszczególnych kondygnacjach poczytamy trochę o historii Tallina. Obejrzymy również makietę przedstawiającą miasto otoczone murami. My trafiamy jeszcze na ciekawą wystawę litewskiej fotografii. Niektóre zdjęcia robią piorunujące wrażenie. Ci, co mają Tallin Card, nie płacą za wejście do baszty. 

 

Tallin23 (powiększenie)

Kiek in de Kök, fot. autor

 

Nie wychodzimy na zewnątrz. „W karcie” mamy jeszcze zwiedzanie tunelu pod bastionami. Wycieczkę z przewodnikiem poprzedza film o historii Tallina. Podróż przez wieki przypomina mi to, co już wiem z lekcji historii, czyli walkę o te ziemie toczoną przez Danię, Szwecję, Polskę i Rosję, zakończoną zwycięstwem tej ostatniej. Po projekcji schodzimy na dół.  

 

Wycieczka tunelem to fascynująca opowieść o dziejach Tallina, szczególnie zaś o bolesnych dla Estończyków jego najnowszych dziejach. Nasza przewodniczka pokazuje nam film dokumentalny o zniszczeniu sporej części miasta przez sowieckie bombowce podczas II wojny światowej. W mieście przebywały wtedy wojska hitlerowskie. Jedno z najcięższych bombardowań miało miejsce 9 marca 1944 roku. Bomby spadały przede wszystkim na cele cywilne. Zginęło około 750 osób.  20 000 ludzi zostało bez dachu nad głową, a obiekty wojskowe pozostały praktycznie nietknięte. 

 

Cena za wycieczkę to 5,80 euro (dorośli) oraz 3,20 euro (uczniowie, studenci, seniorzy, posiadacze kart ISIC i ITIC).

 

Niedaleko Kiek in de Kök znajduje się katedra Najświętszej Marii Panny. Pochodzi z XIII wieku. Początkowo była katolicką świątynią, dzisiaj należy do kościoła luterańskiego. W połowie XVII wieku spłonęła, lecz odbudowano ją przy pomocy starych planów. Wieżę katedry w dzisiejszym kształcie zbudowano ponad 100 lat później. Pochowany jest w niej między innymi Adam Johann Ritter von Kruzenstern, znany również jako Iwan Fiodorowicz Kruzensztern, który na początku XIX wieku stanął na czele pierwszej rosyjskiej wyprawy dookoła świata. Jego imieniem nazwano między innymi słynny żaglowiec, który praktycznie co roku zawija do gdyńskiego portu i zapewne wielu z Was zna jego charakterystyczną sylwetkę. W październiku na wieżę kościoła można wejść od wtorku do niedzieli od 9.30 do 15.30 (samą katedrę można w tym miesiącu odwiedzać od 9.00 do 16.00). Niekiedy, podczas uroczystości religijnych, wstęp do świątyni nie jest możliwy, w pobliżu jest jednak tyle ciekawych miejsc, że można wizytę w niej przełożyć na później. Wejście na wieżę kosztuje 5 euro. Honorowana jest Tallin Card.    

 

Tallin24 (powiększenie)

Katedra Najświętszej Marii Panny, fot. autor

 

Tallin25 (powiększenie)

Wieża katedry Najświętszej Marii Panny, fot. autor

 

Tallin26 (powiększenie)

Widok z wieży katedry Najświętszej Marii Panny, fot. autor

 

Sobór Aleksandra Newskiego Rosjanie zbudowali pod koniec XIX wieku. Wszystko po to, by pokazać wielkość i siłę imperium Romanowów. Po odzyskaniu niepodległości przez Estonię, pod koniec lat 20. ubiegłego wieku ustanowiono nawet prawo, na podstawie którego świątynia miała zostać rozebrana. Nie doszło do tego i możemy ją dzisiaj oglądać. 

 

Tallin27 (powiększenie)

Sobór Aleksandera Newskiego, fot. autor

 

Przed soborem widzimy budynek estońskiego parlamentu. Klasycystyczny, powstał na polecenie carycy Katarzyny II w XVIII wieku. Dzisiaj odbywa się przed nim demonstracja. Po transparentach domyślamy się, że chodzi o sprzeciw przeciwko zalegalizowaniu związków partnerskich. W estońskim parlamencie ma właśnie odbyć się drugie czytanie ustawy, która przewiduje, iż od 2016 roku będą legalne związki ludzi tej samej płci. Protestują przede wszystkim starsi ludzie, ale nie brak także młodych. Policji niewiele, demonstracja ma wybitnie pokojowy charakter. 

 

Tallin28 (powiększenie)

Parlament, fot. autor

 

Tallin29 (powiększenie)

Demonstracja przed estońskim parlamentem, fot. autor

 

Jesteśmy w Ogrodzie Króla Duńskiego. Stąd mamy zamiar wejść do Wieży Dziewic. Czeka nas jednak rozczarowanie. Dzisiaj (niedziela) i jutro (poniedziałek) wieża jest zamknięta. Nie zgadza się to z tym, co napisano w informatorze do Tallin Card, z którego wynikało, że w niedzielę spokojnie można tam wejść. Trudno. We wtorek wracamy do Polski i musimy zostawić sobie wieżę na inną okazję. 

 

Tallin30 (powiększenie)

Ogród Króla Duńskiego, fot. autor

 

Kilka minut i wchodzimy do kościoła św. Mikołaja. Wzniesiono go w XIII wieku. Jego budowę sfinansowali kupcy z Westfalii.  W marcu 1944 roku został zbombardowany przez sowieckie lotnictwo (nie był to, jak piszą w niektórych przewodnikach, atak niemiecki). Przywrócenie poprzedniego stanu świątyni trwało od 1953 do 1981 roku. W kościele jest dzisiaj muzeum. Można zobaczyć ołtarze, kielichy mszalne. Ołtarz główny wykonany został przez mistrza Hermena Rode z Lubeki. Przy wejściu do muzeum należy zostawić w zamykanych szafkach plecaki i inne większe bagaże. Potrzebne jest do tego 1 euro. Jeżeli nie będziecie go mieli, nie przejmujcie się, uczynne panie z obsługi użyczą Wam żeton. Tylko przy wyjściu nie zapomnijcie oddać! Muzeum można odwiedzać od środy do niedzieli w godzinach: 10.00 – 17.00. Wstęp – 3,50 euro. Posiadacze karty turystycznej nie płacą.  

 

Tallin31 (powiększenie)

Kościół św. Mikołaja, fot. autor

 

W całej okazałości widzimy wreszcie rynek. Głównym budynkiem jest gotycki ratusz. Pochodzi z 1404 roku. Na tablicy informacyjnej wiadomość, że to jedyny gotycki ratusz w północnej Europie. Do 1970 roku obradowała w nim Rada Miasta. Dzisiaj wykorzystywany jest do ceremonii i ważnych wydarzeń kulturalnych. Niestety, nie będziemy mogli go zobaczyć w środku. Możliwe jest to jedynie w lipcu i sierpniu, kiedy to od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00 – 16.00 otwiera swoje podwoje dla zwiedzających.  

 

Tallin32 (powiększenie)

Rynek i ratusz, fot. autor

 

Wychodzimy z rynku i ulicą Vene dochodzimy do Katarina käik, czyli pasażu św. Katarzyny. Jest wąski, mieszczą się na nim trzy, najwyżej cztery, idące obok siebie osoby. Klimatyczne miejsce, w którym znajdują się sklepy z rzemiosłem i pamiątkami. Pasażem dochodzi się do Müürivahe. Tuż przy wyjściu z pasażu jest wejście na miejskie mury i wieżę Hellemann. Nie odmawiamy sobie tej przyjemności i po okazaniu karty tallińskiej, oczywiście bez żadnych opłat, robimy sobie po nich krótki spacer. Świetne uczucie. Chodzisz sobie i wyobrażasz jak to przed wiekami bywało, kiedy strażnicy obserwowali, czy aby nie nadciąga wróg. Wejście na mury kosztuje 4 euro. Od października do kwietnia można po nich chodzić od poniedziałku do niedzieli pomiędzy 10.00, a 18.00. 

 

Tallin33 (powiększenie)

Katarina käik, czyli pasaż św. Katarzyny, fot. autor

 

Pod murami rozłożyli się nowocześni kupcy. W ofercie mają przede wszystkim swetry, czapki, skarpety i inne ciepłe rzeczy. Widać, że nieuchronnie zbliża się zima. Przynajmniej do Estonii. Furorę robią czapki z dłuuuuuugimi pomponami, które mogą robić za...szalik. Cena od 20 do 25 euro. Większość sprzedających mówi po rosyjsku, ale to przestało już nas dziwić, podobnie jak na Łotwie.  

 

Tallin34 (powiększenie)

Mury miejskie, fot. autor

 

Tallin35 (powiększenie)

Widok z murów miejskich, fot. autor

 

Tallin36 (powiększenie)

Mury miejskie, fot. autor

 

Zbliża się 16.00, a my mamy jeszcze dzisiaj plany. Wychodzimy ze starówki i zatrzymujemy się na przystanku tramwajowym Mere pst. Podjeżdża „jedynka” i nią właśnie jedziemy do przystanku Kadriorg. Droga nie zajmuje wiele czasu - kilka, najwyżej kilkanaście minut. Biletów oczywiście nie kupujemy (Tallin Card – wiecie o co chodzi). Tak, na marginesie, nie próbujcie czasem jeździć po Tallinie bez ważnych biletów. Ta przyjemność kosztuje 40 euro. No i naje się człowiek wstydu.

 

Tallin37 (powiększenie)

Tallin, fot. autor

 

Jesień wreszcie pokazała swoje piękniejsze oblicze. Niebieskie niebo, złocące się na drzewach liście, nitki babiego lata w powietrzu – to wszystko nastraja nas bardzo optymistycznie. Wchodzimy na teren Kadriorg Park. To główny park stolicy Estonii. Założył go car Piotr Wielki trzy wieku temu. Mieszkańcy korzystają tłumnie z pięknej pogody i spacerują po alejkach. Niektórzy z nich wraz z dziećmi „zaliczają” place zabaw. 

 

Tallin38 (powiększenie)

Kadriorg Park, fot. autor

 

My dochodzimy tymczasem do Pałacu Kadriorg. Jego budowę rozpoczęto w 1718 roku. Zaprojektował go Niccolo Michetti. Miał być rezydencją żony cara Piotra Wielkiego – Katarzyny I. Podobno jednak nie przyjeżdżała ona tutaj zbyt chętnie. Rozbudowany w XIX wieku. Dzisiaj jest tutaj muzeum. Wstęp od 1 października do 30 kwietnia, od czwartku do niedzieli pomiędzy 10.00, a 17.00 (ostatnie wejście o 16.30). W środy przewidziano trochę więcej czasu na zwiedzanie. Możemy oglądać zgromadzone eksponaty od 10.00 do 20.00 (ostatnie wejście o 19.30). Bilety: po 4,80 euro (dorośli) i 2,80 dzieci. Bilet rodzinny kosztuje 9,30 euro. Posiadacze Tallin Card mają wstęp wolny. Po wejściu trzeba zostawić w szafkach swoje rzeczy. Wewnątrz obrazy i ciekawy hol. Przy pałacu znajdujemy piękny ogród. Ani my, ani nikt inny nie musi płacić za wstęp. Jest wolny.  

 

Tallin39 (powiększenie)

Pałac Kadriorg, fot. autor 

 

Mamy coraz mniej czasu. Kilkaset metrów dalej spostrzegamy Pałac Prezydencki, przed którym akurat jest zmiana warty. Ludzi niewiele. Można podejść pod sam budynek. Cisza i spokój, nikt nikomu nie zawraca głowy, a przede wszystkim nie przegania z tego miejsca.    

 

Tallin40 (powiększenie)

Pałac Prezydencki, fot. autor

 

Zza drzew wyłania się niepozorny, piętrowy, biały budynek. Nikt nie powiedziałby, że mieszkał tam car Piotr Wielki. W środku zgromadzono rzeczy z czasów, w których żył, w tym wiele związanych właśnie z nim. Pomiędzy 1 października, a 30 kwietnia muzeum można odwiedzać od środy do niedzieli w godzinach 10.00 – 17.00. Ostatnie wejście o godzinie 16.45. Bilety po 2 euro (dorośli), 1 euro (studenci, emeryci) i 3,80 euro (bilet rodzinny, maksymalnie 2 dorosłych i 4 dzieci do 17 roku życia). Za możliwość fotografowania trzeba zapłacić 1 euro. Tallin Card upoważnia do bezpłatnego zwiedzania.

 

Tallin41 (powiększenie)

Dom Piotra Wielkiego, fot. autor

 

Po wyjściu z domu Piotra Wielkiego widzimy ciekawy budynek Kumu Art Museum. W nim obejrzeć można wszystko co związane jest z estońską sztuką. To jedno z największych muzeów sztuki w Europie Północnej. Nowoczesny budynek, według projektu Fina – Pekki Vapaavuori zbudowano w latach 2003 – 2006. Wstęp od 1 października do końca marca w środy (11.00 – 20.00) i od czwartku do niedzieli (11.00 – 18.00). Normalne bilety kosztują 5,50 euro, zaś ulgowe 3,20 euro. Za bilet rodzinny trzeba zapłacić 10 euro.  

 

Tallin42 (powiększenie)

Kumu Art Museum, fot. autor

 

Noga za nogą idziemy do przystanku tramwajowego. Do hotelu wracamy linią 1. Przy dworcu kolejowym, na którym jak to na każdej stacji na świecie kręci się sporo miejscowych „tygrysów”, znajdujemy budkę z uzbeckim jedzeniem. Zjadamy jakieś pierogi z mięsem  (1,5 – 2 euro za jednego) i syci wracamy do pokoju. Zasypiamy bardzo, bardzo szybko.   

 

Tallin43 (powiększenie)

Kadriorg Park, fot. autor

 

gekon2010, 5 października 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                     NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 26.10.2014 19:45
Ostatnia aktualizacja: 21.11.2017
Miejsce: Estonia » Tallin

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.58
CHF
3.62
GBP
4.75
Średnie kursy, 23-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.