Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Eesti, Latvija, Eesti – część 2, czyli ... jedziemy do Rygi

Wstajemy około 7.00. Po porannej toalecie idziemy na śniadanie do położonego obok hotelu. Do dyspozycji mamy szwedzki stół. Najadamy się porządnie. Czeka nas kolejna podróż i nie wiemy jeszcze, o  której godzinie zjemy następny posiłek. Dziś jedziemy do Rygi, na Łotwę. Tallin zwiedzać będziemy za kilka dni.

 

Przed wyjściem z hostelu trochę czasu spędzamy przy recepcji. Tak jak wspominałem, pomimo zapewnień, nie mieliśmy w naszym pokoju dostępu do internetu. Najważniejsze sprawy musieliśmy załatwić w kilkanaście minut. Wykupując nocleg w hostelu „16€” w Tallinie pamiętajcie o dokładnym przepytaniu recepcjonistek, czy rzeczywiście w swoim pokoju będziecie mieli połączenie. Możecie się zdziwić. A tak na marginesie. Estonia jest stawiana jako przykład kraju o wysokim poziomie technologicznym. Wystarczył tylko trochę „zakręcony” korytarz w hostelu, by sygnał bezpowrotnie uciekł. Poza tym nocleg i jego warunki – bez zarzutu.

 

Tramwajem numer 2 jedziemy w kierunku Ülemiste. Bilety kupujemy u motorniczej. Cena – 3,20 euro za dwie osoby. Wysiadamy na przystanku Autobussijaam. Domyślacie się zapewne, że przyjechaliśmy na dworzec autobusowy. Na stanowisko, z którego odjeżdża nasz autobus, wchodzimy bez żadnych kontroli. Z takimi spotykaliśmy się w ubiegłym roku podczas podróży po Serbii, Czarnogórze oraz Bośni i Hercegowinie. Nie było mowy o tym, by bez ważnego biletu wejść do strefy, z której odjeżdżały autobusy. W Estonii – jak w Polsce. Możesz spokojnie wejść. Nikt cię o nic nie pyta. 

 

Tallin5 (powiększenie)

Dworzec autobusowy w Tallinie, fot. autor

 

Czekamy na autobus do stolicy Łotwy – Rygi. Bilety kupiliśmy przez internet. Za osobę płaciliśmy po 3 euro. Opłaciło się czekać do później nocy na pojawienie się biletów w systemie rezerwacyjnym przewoźnika. Kiedy sobie o tym rozmawiamy, podjeżdża nasz autobus. Kierowcą okazuje się Polak z Litwy. Przekazujemy bagaż do luku. Później okazujemy bilety i jesteśmy poproszeni o dokumenty. Następnie rodak odhacza nas na liście i możemy zajmować przyznane nam podczas rezerwacji miejsca. Nie ma wolnej amerykanki, w stylu każdy siada, gdzie chce. Masz przydzielone konkretne siedzenie i na nim musisz usiąść.

 

Tallin6 (powiększenie)

Dworzec autobusowy w Tallinie, fot. autor

 

Podróż do stolicy Łotwy była w miarę szybka, wygodna i przyjemna. Internet w autobusie śmigał aż miło, mogliśmy załatwić trochę tallińskich zaległości. Miał jednak ograniczenie do 300 MB, jednak wystarczyło to na sporą część drogi. Około 14.30 zatrzymujemy się na dworcu autobusowym w Rydze. Wchodzimy do budynku dworcowego, gdzie trafiamy na punkt informacji turystycznej. Mówiący po angielsku młody człowiek wyjaśnia nam drogę do hostelu. Okazuje się, że mamy tam dosłownie kilkaset metrów i możemy sobie zrobić spacer. Robimy go z przyjemnością. Wspaniała pogoda wprawia nas w bardzo dobry nastrój.

 

Nasz hostel (Riga Hostel) znajduje się na 4. piętrze kamienicy naprzeciwko ryskiego dworca kolejowego. Wchodzimy, meldujemy się, płacimy (dwie doby, pokój dla dwóch osób ze wspólną łazienką, internet, proste śniadania – 46 euro) i ruszamy na miasto.

 

Ryga9 (powiększenie)

Opera Narodowa w Rydze, fot. autor

 

Do ryskiej starówki mamy kilkaset metrów. Nie musimy tam dojeżdżać. Jest piękna pogoda i spacer jest świetnym uzupełnieniem wyjazdu, tym bardziej, że nasiedzieliśmy się w autobusie. Przechodzimy przez park. Mijamy budynek opery narodowej. Wzniesiono go na początku drugiej połowy XIX wieku. Pierwotnie swoją siedzibę miał w nim niemiecki teatr.

 

Ryga1 (powiększenie)

Park w drodze na ryską starówkę, fot. autor

 

Przed nami wznosi się kobieca postać trzymająca w wyciągniętych do góry dłoniach trzy gwiazdy. To Pomnik Wolności. Gwiazdy oznaczają Inflanty, Kurlandię z Semigalią i Łatgalię – geograficzne krainy Łotwy. Sam pomnik uroczyście odsłonięto w 1935 roku. Przed nim stoi warta honorowa oraz, na uboczu i dyskretnie, policjant pilnujący, by turyści za bardzo w tym miejscu nie rozrabiali. Kiedy ktoś wykazuje za dużo „luzu”, wystarczy jedno groźne spojrzenie, by przywołać taką osobę do porządku.

 

Ryga2 (powiększenie)

Pomnik Wolności, for. autor

 

My tymczasem zmierzamy w kierunku Baszty Prochowej. Z Kaļku Iela skręcamy w prawo w Vaļnau Iela, którą dochodzimy do Smilšu Iela. Baszta wygląda wspaniale. Oplata ją gęsto czerwony bluszcz. Wcześniej zwana Wieżą Piaskową, później została Basztą Prochową. Zbudowano ją w pierwszej połowie XIV wieku. Jej wysokość wynosi prawie 26 metrów, mury liczą 3 metry grubości. Wyremontowana, jest jednym z charakterystycznych punktów Rygi. Wiąże się z nią fajna historia. Otóż pod koniec XIX wieku jedna z studenckich korporacji podjęła się wyremontowania baszty w zamian za uczynienie z niej swej siedziby. Miasto wynajęło ją za...1 rubla. Warunkiem było wykonanie porządnego remontu. Studenci wzięli się ostro do pracy. W pierwszej kolejności sprzedali zalegający w baszcie ptasi nawóz otrzymując za niego ponad 600 złotych rubli. W ten sposób uzyskali środki na remont.

 

Ryga3 (powiększenie)

Baszta Prochowa, fot. autor

 

Nadszedł czas na małe co nieco. Podczas przygotowań do wyjazdu trafiliśmy na fajne opinie o barze Pelmeni XL. Znajduje się w samym centrum starówki na Kaļku Iela 7. Bierzemy tace, kładziemy na nich miski, a do nich pierożki pielmeni (które są w kilku smakach). Do wyboru są jeszcze dwa rodzaje zup, sałatki warzywne i sosy. Za jedzenie (z napojami) płacimy około 11 euro za dwie osoby. Objedliśmy się jak bąki i mogę z czystym sumieniem polecić ten bar wszystkim, którym zależy na niedrogim posiłku.   

 

W okolicach Līvu Laukums znajdujemy budynki Wielkiej i Małej Gildii. Wzniesiono je w XIV wieku. Pierwsza skupiała najbogatszych kupców. Do tej drugiej należeli drobni rzemieślnicy i kupcy. W Wielkiej Gildii swoją siedzibę ma dzisiaj Filharmonia Łotewska. 

 

Ryga4 (powiększenie)

Wielka Gildia, fot. autor

 

Nagle nasz wzrok wędruje do góry. Tam na dachu jednego z domów widzimy posągi wygiętych w pałąk...kotów. To nic innego jak secesyjna kamienica zwana Kocim Domem. Wzniesiona w 1909 roku. Koty budzą respekt swoimi wyprężonymi ciałami. Wyglądają jakby przygotowywały się do skoku. 

 

Ryga10 (powiększenie)

Koci Dom, fot. autor

 

Ryska starówka nie należy do dużych. W każdym zaułku zaprasza do następnych atrakcji. Jedną z nich jest ryska katedra. Gotycka, wzniesiona w XIII wieku. Na szczycie jej wieży dumnie stoi postać złotego kura. Ma go obowiązek dosiąść każdy budowniczy i zrzucić na dół butelkę trunku. Butelka owa musi się rozprysnąć na części, co wróży katedrze i Rydze wiele lat spokoju. Rygę niektórzy nazywają nawet miastem kurów, bo można je spotkać na zwieńczeniach wież innych świątyń. Ryska katedra uchodzi za największą w krajach nadbałtyckich, wewnątrz znajdują się, niedyś najpotężniejsze w Europie organy, z 6768 piszczałkami

 

Ryga12 (powiększenie)

Katedra, fot. autor

 

Nogi zaczynają nas trochę boleć, a mamy jeszcze do zobaczenia parę miejsc. Na ulicy Mazā Pils, pod numerami 17,19 i 21 stoją trzy kamieniczki zwane Trzema Braćmi. Najstarszą z nich (tę spod siedemnastki) zbudowano w XV wieku i uchodzi za seniorkę wśród tutejszych kamienic. Jest jakby cofnięta w stosunku do pozostałych „Braci”. Na frontowej ścianie innej znajduje się data: 1646.

 

Ryga5 (powiększenie)

Trzej Bracia, po prawej, najstarszy z rodzeństwa, fot. autor

 

Tak gadu, gadu i przystajemy pod murami ryskiego zamku. Od rzeki Daugavy (w Polsce bardziej znanej pod nazwą Dźwina) oddziela go szeroka ulica. Budowany w XIV i XV wieku, później był wielokrotnie przebudowywany. Pod koniec XVI wieku rezydował w nim polski król – Stefan Batory. Swoją siedzibę ma tutaj obecnie prezydent Łotwy. W południowej części kompleksu, dostępnej dla zwiedzających, znajdują się Muzeum Historyczne i Muzeum Sztuki.

 

Ryga6 (powiększenie)

Ryski zamek, fot. autor

 

Ciekawe w ryskiej starówce jest i to, że w miejscach, gdzie uliczki są bardzo wąskie, w ścianach kamienic zbudowane zostały wnęki. Powstawały specjalnie dla pań spacerujących  w krynolinach, by mogły się... bezkolizyjnie minąć.

 

Ryga11 (powiększenie)

Jeden z ryskich zaułków, fot. autor

 

Wychodzimy na nadrzeczne bulwary. Daugava jest jedną z największych rzek uchodzących do Bałtyku. Przed II wojną światową była rzeką graniczną pomiędzy Łotwą i Polską oraz Związkiem Sowieckim i Polską. Zachodzi słońce. Przypominamy sobie jedną z legend o powstaniu miasta. Otóż nad rzeką mieszkał rybak zwany Dużym Krzysztofem, który swoją łodzią woził ludzi. Pewnej nocy obudził go płacz dziecka. Krzysztof nie zastanawiał się, wsiadł do łodzi i popłynął na drugą stronę rzeki. Kiedy płynęli z powrotem, dziecko stało się tak ciężkie, że Krzysztof nie miał siły płynąć dalej. On i maluch usnęli. Kiedy obudził się rano, w miejscu, w którym leżało dziecko zauważył skrzynię pełną złotych monet. Po jego śmierci zostały one przeznaczone na założenie Rygi, zaś pierwszy budynek w mieście wzniesiono tam, gdzie stała chata Krzysztofa.   

 

Ryga7 (powiększenie)

Zachód słońca nad Daugavą, fot. autor

 

Nad rzeką znaleźć można przystań, z której odpływają statki wycieczkowe. Ceny za rejsy: od 8 do 14 euro (dorośli) oraz od 5 do 9 euro (dzieci i studenci). Dzisiaj i tak nic już nie pływa, czas na decyzję dajemy sobie do jutra. 

 

Robi się wieczór. Podchodzimy jeszcze pod Dom Wagi i Bractwa Czarnogłowych - bez wątpienia najpiękniejsze kamienice ryskiej starówki. Bractwo Czarnogłowych zrzeszało  nieżonatych, majętnych ryskich kupców. Na frontonie uwagę zwraca przede wszystkim błękitny zegar. Jest postać św. Maurycego, posągi Marii z Dzieciątkiem i św. Jerzego. Dziś to siedziba Kancelarii Prezydenta Łotwy. Budynek związany jest także z historią Polski. W nim właśnie w dniu 18 marca 1921 roku podpisano Traktat Ryski kończacy wojnę sowiecko - polską. Placu, przy którym stoi, strzeże placu znów strzeże siedmiometrowy posąg rycerza Rolanda - średniowieczny symbol miasta. 

 

Ryga8 (powiększenie)

Domy Wagi i Bractwa Czarnogłowych, fot. autor

 

Zachodzące słońce daje budynkom wspaniałą oprawę. Najlepiej przyjść tu wieczorem i zobaczyć je w pełnej krasie. W czasie dnia słońce świecić nam będzie prosto w oczy i możemy nie dostrzec pewnych szczegółów.

 

I proszę, zrobił się wieczór. Jutro znowu przyjdziemy na starówkę, ale wcześniej...O tym w następnej części...

 

gekon2010, 1 października 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 14.10.2014 13:45
Ostatnia aktualizacja: 01.11.2018
Miejsce: Latvia » Riga » Riga

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.