Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Eesti, Latvija, Eesti – część 1, czyli zwiedzamy Estonię i Łotwę!

Nieopodal polskich granic znajdują się prawdziwe perełki, które warto zobaczyć. Mówię o Estonii i Łotwie. Kraje te, niegdyś związane z naszymi, polskimi losami, poszły później własną drogą. W dwudziestoleciu międzywojennym pielęgnowały swoją niezależność. Niestety, tajny protokół do paktu Ribbentrop – Mołotow, tuż przed wybuchem II wojny światowej, oddał je na pożarcie gospodarzowi Kremla. Kraje utraciły niepodległość, a Łotysze i Estończycy podzielili los Polaków z Kresów. Wielu z nich nie zobaczyło już swoich ojczyzn. Dopiero koniec XX wieku przyniósł upragnioną wolność.

 

Tak jak Polska, Łotwa i Estonia 1 maja 2004 roku weszły do Unii Europejskiej. W odróżnieniu od naszego kraju przyjęły później euro. Jak wyglądają? Właśnie chcemy się przekonać...

 

Bilety na lot do Tallina kupiliśmy...13 października 2013 roku, a więc prawie rok przed wyjazdem (data wylotu: 30 września 2014 roku). Zapłaciliśmy za nie (przelot Warszawa-Tallin-Warszawa, dwie osoby, w cenie bagaż rejestrowany) 244 złote. Prawda, że opłacało się czekać?! Nasz narodowy przewoźnik lotniczy miał swego czasu bardzo fajną promocję o nazwie New First Minute. Bilety za niewielkie pieniądze trzeba było kupić dużo wcześniej przed wyjazdem. Miało to jednak tę dobrą stronę, że można było go dobrze zaplanować, a jeżeli komuś wypadło coś nieprzewidywalnego i nie mógł ruszyć w drogę, nie żałował wydanych pieniędzy

 

Później przyszło...czekanie na następne okazje. W kwietniu udało nam się kupić bilety autobusowe (Simple Express) z Tallina do Rygi i z powrotem płacąc za dwie osoby razem...12 euro. 

 

Zostały jeszcze przejazdy na trasie Gdańsk-Warszawa-Gdańsk. I tutaj również (jakże inaczej) trzeba było cierpliwie czekać. Wreszcie PolskiBus wrzucił do systemu rezerwacyjnego bilety na interesujące nas daty. Kosztowały nas razem 38 złotych. Same dojazdy nie wyszły więc drogo. Powiedziałbym, że wykorzystaliśmy na 95% pojawiające się okazje. Dlaczego nie na 100? Ponieważ za bilety z Gdańska do Warszawy i z powrotem mogliśmy zapłacić (wraz z opłatą rezerwacyjną) po 2 złote od osoby, czyli w sumie 8 złotych.

 

Przyszedł czas wyjazdu. Wieczorem pojechaliśmy do Gdańska (dwa godzinne bilety przesiadkowe po 3,60 zł każdy). Przed godz. 23 byliśmy na dworcu autobusowym. Pół godziny później ruszyliśmy do Warszawy. Dosyć często jeździmy PolskimBusem i muszę przyznać, że teraz było najmniej ludzi. 

 

W Warszawie byliśmy kilka minut po 4 rano. Do 5 posiedzieliśmy w poczekalni na Młocinach, a później metrem dojechaliśmy do stacji Warszawa Centrum. Stamtąd autobusem linii 175 przejechaliśmy na lotnisko. Koszt biletów (dwa 75 minutowe przesiadkowe – 8,40 zł).

 

Na lotnisku, przy nadaniu bagażu rejestrowanego, pani z obsługi zapytała nas czy za niego zapłaciliśmy. Odpowiedziałem jej, że kiedy kupowaliśmy bilety nie było jeszcze w systemie LOT-u taryfy, w której wymagano opłaty. Na biletach mamy potwierdzenie, że możemy wziąć ze sobą po sztuce takiego bagażu bez ponoszenia żadnych dodatkowych opłat. Pani poprosiła tylko o okazanie biletów i stwierdziła, że wszystko jest w porządku.

 

Później, jak na każdym lotnisku, przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa. Po niej spokojnie ruszyliśmy do wyjścia. W drodze dobiegł do naszych nosów zapach tytoniu. Okazało się, że na lotnisku im. Chopina palacze, a i owszem mogą oddać się swojemu nałogowi, lecz przy okazji dym wdychają osoby, które nie mają na to ochoty. Dlaczego? Drzwi do pomieszczenia dla palących były otwarte i przez nie na zewnątrz wydostawał się papierosowy smród. Wystarczył jednak jeden wpis na Twitterze, by pracownicy lotniska zajęli się sprawą.

 

Krótkie oczekiwanie i mogliśmy wejść na pokład samolotu. Beatka skomentowała jego wygląd słowami "Matko, toż on ma dziób i za chwilę ogon". Nie było jednak aż tak źle. Samolocik był zgrabny (Embraer 170), może rzeczywiście mniejszy od tych, którymi lataliśmy ostatnio. Najważniejsze, że lot był wygodny i bez stresów. Na pokładzie zauważyliśmy zmiany wprowadzone ostatnio w PLL LOT. Każdy pasażer dostał po batoniku i szklance wody. I na tym koniec. Za resztę trzeba było płacić.

 

Po 1,5 godzinie wylądowaliśmy na kameralnym lotnisku w Tallinie. Odebraliśmy bagaże i poszliśmy na przystanek autobusowy (poziom 0. Po wyjściu na halę przylotów, która jest na poziomie 1 zobaczycie przede wszystkim sznur żółtych taksówek, ale nie przejmujcie się nimi, tylko zjedźcie ruchomymi schodami na dół, skręćcie w prawo i idźcie do autobusu). Do centrum pojechaliśmy linią numer 2. Mieliśmy szczęście, ledwie przystanęliśmy na przystanku, a już podjechał autobus. Bilety kupiliśmy u kierowcy. Za każdy z nich płacimy po 1,60 euro. Można dojechać taniej, ale to tylko wtedy, kiedy kupicie za 2 euro kartę Smart. Później trzeba doładować ją na kolejne przejazdy. Wtedy jeden przejazd kosztuje 1,10 euro za osobę. Do centrum stolicy Estonii jechaliśmy 10 – 15 minut. Przystanek na lotnisku nosi nazwę „Lennujaam”, zaś ten, na którym wysiadaliśmy: „Laikmaa”. Po upływie kolejnych kilkunastu minut mogliśmy meldować się w "naszym" hostelu. Płacimy za nocleg oraz jutrzejsze śniadanie (32 euro za pokój, plus 12 euro za dwie osoby za posiłek).

 

Mieszkamy w Rotermmani. To położone obok tallińskiej starówki miejsce, gdzie na przełomie XIX i XX wieku wzniesiono wiele budynków o przemysłowym znaczeniu. Dzisiaj, w większości odrestaurowane, jest siedzibą wielu klubów i kawiarni. W jednym z budynków znajduje się muzeum estońskiej architektury.  

 

Tallin1 (powiększenie)

Tallin, Rotermmani, fot. autor

 

Otrzymaliśmy pokój na trzecim piętrze. Całkiem spory, mamy także łazienkę, co w hostelach nie zawsze się zdarza. Niestety, pomimo szumnych zapowiedzi gospodarzy, akurat u nas nijak nie mogliśmy „złapać” internetu. Zostawiliśmy rzeczy i poszliśmy powłóczyć się na starówkę. Mieliśmy do niej kilkaset metrów. W pierwszej kolejności coś zjedliśmy. W znanym na całym świecie fastfoodzie, tuż przy bramie Viru, za posiłek zapłaciliśmy 10 euro za dwie osoby. Akurat ze szkół wyszła młodzież i musieliśmy odstać swoje w kolejce. Zapewne na jej długość wpływ miała także akcja promocyjna – do jedzenia dostawało się za darmo szklanki do napojów.   

 

Tallin2 (powiększenie)

Tallin, brama Viru, przy niej kwiatowy targ, fot. autor

 

Noga za nogą spacerujemy po Starym Mieście. Uwagę zwracają sklepy z ciepłymi rzeczami i gorącymi cenami. Na przykład za piękne swetry ceny nie spadają poniżej 50 euro (takie są rzadkością). Uzmysławiam sobie jednak, że do portu w Tallinie w tym roku około 300 razy zawijały wycieczkowce. To olbrzymia liczba potencjalnych klientów. Widać, że kupują tutejsze wyroby, tym bardziej, że sklep jest obok sklepu, a sądząc po tym, że każdy jest otwarty, mają się całkiem dobrze.

 

Tallin3 (powiększenie)

Tallin, starówka, fot. autor

 

Pod koniec "zapoznawczego" spaceru zaglądamy jeszcze do punktu informacji turystycznej. W Tallinie znajdziecie go w pobliżu rynku na rogu ulic Niguliste i Kullassepa. Od października do kwietnia jest otwarty od poniedziałku do piątku pomiędzy 09.00, a 18.00, zaś w soboty i niedziele od 09.00 do 15.00. Wprawdzie jutro na trzy dni stąd wyjeżdżamy, ale nie ma problemu z zakupem trzydniowych Tallin Card. Za każdą płacimy po 40 euro. Są ważne od pierwszego użycia. My zaczniemy używać swoich od soboty. Nie martwimy się więc tym, że mamy je kilka dni wcześniej.    

 

Tallin4 (powiększenie)

Tallin, rynek, fot autor

 

Wracamy do hostelu. Po nocy w autobusie i przed czekającymi na nas jutro kolejnymi wrażeniami musimy się porządnie wyspać.   

 

gekon2010, 29 i 30 września 2014 roku

 

                                                                                                               NASTĘPNE (miniaturka)

Dodano: 10.10.2014 18:50
Ostatnia aktualizacja: 23.11.2017
Miejsce: Estonia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.58
CHF
3.62
GBP
4.75
Średnie kursy, 23-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.