Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Bułgaria last minute – część 6, o 40 dziewicach, przylądku Kaliakra, Bałcziku i pięknej królowej

Dzisiaj ruszamy na północny wschód. Ze Złotych Piasków wyjeżdżamy około 9.00. Wybraliśmy wycieczkę oferowaną nam w hotelu przez biuro podróży. Drożej niż "na ulicy", ale pewniej, że nie padniemy ofiarą oszustwa. Nie będziemy się denerwować, że zasłyszane historie, które relacjonowałem w części o Nessabarze, mogą się potwierdzić. Zapłaciliśmy po 79 lewa od osoby (około 160 złotych). Widzieliśmy propozycje po 30 lewa (około 60 złotych), ale trzeba do tego doliczyć wstępy do zwiedzanych obiektów i  posiłek. My mamy to wszystko w cenie, plus przewodnik.

 

Po przejechaniu kilkunastu kilometrów mijamy dawną granicę bułgarsko – rumuńską. Dzisiaj południowa Dobrudża (bo o niej mowa) leży w granicach Bułgarii. Pierwszymi właścicielami tych terenów byli Trakowie. Później nastali Hellenowie, a następnie Rzymianie. Przyszło chrześcijaństwo i czasy tureckiej niewoli. Od 1913 do 1940 roku Dobrudża wchodziła w skład Rumunii. To przede wszystkim rolniczy region. Uprawia się tutaj między innymi  warzywa, owoce i bardzo odporną na niekorzystne warunki winorośl. Nazywana jest „wsadź gałąź do ziemi, wyrośnie winna latorośl, potem samo zrobi się wino”. Jej grona zawierają bardzo dużo soku. Ale to nie wszystko. Piękne wybrzeże regionu przyciąga ludzi, którzy nie dość, że przyjeżdżają na wczasy, to jeszcze co niektórzy z nich, zauroczeni tym miejscem, budują domy i osiadają na stałe. Obecnie przodują w tym Rosjanie. Największe prywatne gospodarstwa liczą nawet kilka tysięcy hektarów.  

 

Drogowskazy kierują nas do kolejnego bułgarskiego kurortu – Albeny. Decyzję o jego budowie podjęto pod koniec lat 60. ubiegłego stulecia. Niektóre z hoteli znajdują się przy samej plaży. Teren jest ogrodzony. Podobno z tego powodu goście czują się bezpiecznie. Mam swoje zdanie na ten temat. Jeśli policja każe ci mieć tłumacza przy rozmowie z funkcjonariuszem, to przestępczość statystycznie jest niska, bo mało który turysta jest w stanie skorzystać z usług policji. Ale tylko statystycznie, niestety...

 

Następnym miastem jest Kawarna. Mieszka w niej około 12 000 ludzi. Od 2006 roku odbywa się tu rockowy festiwal. Podobizny występujących gwiazd wymalowane są na szczytowych ścianach bloków. Przewodnik zachwala tutejszego burmistrza. Podobno gość ma głowę na karku i stara się jak może aktywizować mieszkańców. Dba o to, by powstawały nowe miejsca pracy. 

 

Wreszcie zbliżamy się do pierwszego przystanku - to przylądek Kaliakra. Wjazd jest płatny, my mamy go w cenie wycieczki. Swoją siedzibę miał na Kaliakrze syn Aleksandra Wielkiego – Lizymach. Podobno od jego czasów ukryty jest tutaj potężny skarb. Do dzisiaj nikt go nie odnalazł.  

 

Kaliakra1 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, pomnik admirała Fiodora Uszakowa, fot. autor

 

Przylądek jest miejscem, z którym związanych jest kilka legend. Jedna z nich mówi o 40 dziewicach, które nie chciały iść do haremu. Postanowiły popełnić zbiorowe samobójstwo. Żeby czasem żadna w ostatniej chwili nie zrezygnowała, związały swoje warkocze i rzuciły się do morza. Akt ten wymagał i desperacji i odwagi. Przylądek tworzą wysokie wapienne rdzawe skały. Pomnik upamiętniający to zdarzenie postawiono przy wjeździe. 

 

Kaliakra2 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, ruiny po bułgarskiej cerkwi, fot. autor

 

Przy parkingu natomiast znajduje się monument przedstawiający admirała Fiodora Fiodorowicza Uszakowa. 11 sierpnia 1791 roku dowodzona przez niego flota zmusiła do odwrotu liczniejsze siły tureckie. Bitwa przyczyniła się do zakończenia wojny turecko – rosyjskiej. W styczniu 1792 roku zawarty został pokój w Jassach. Katarzyna II po "załatwieniu" tej sprawy, w maju tego samego roku zaatakowała Rzeczypospolitą Obojga Narodów. Straciliśmy wolność, wkrótce kraj zniknął też z map. Hmm ... niby dwukilometrowy przylądek gdzieś daleko, a jak można związać jego dzieje z Polską i Litwą.   

 

Kaliakra3 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, termy, fot. autor

 

Wróćmy jednak na ziemię. Na przylądku zachowały się pozostałości fortecy, term, cerkwi. Jeśli będziecie mieli trochę szczęścia zobaczycie w opływających go wodach delfiny. 

 

Kaliakra4 (powiększenie)

Widok z przylądka, fot. autor

 

Jest Kaliakra bardzo ważnym miejscem dla ptaków. Położona jest na Via Pontica – drugim europejskim szlaku dla ptaków wędrujących. Dość powiedzieć, że jesienią przelatują tędy tysiące bocianów, gęsi i kaczek.

 

Kaliakra5 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, brama do twierdzy, fot. autor

 

Na samym końcu przylądka postawiono kaplicę św. Mikołaja. Między innymi jest on patronem marynarzy. Prowadzą do niej kamienne schody. Jest także punkt widokowy. Niestety nie można wejść na najwyższy punkt Kaliakry. To teren wojskowy. 

 

Kaliakra6 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, fot. autor

 

W połowie drogi, przy dużej restauracji, w jednej z jaskiń położone jest muzeum historii tego miejsca. Fotografowanie kosztuje 2 lewy (około 4 złotych). Jeżeli jesteśmy już przy cenniku, samo wejście na przylądek to wydatek 3 lewów (około 6 złotych) od osoby. Samochody zatrzymywane są przy szlabanie i wpuszczane po uiszczeniu opłaty. Płaci się "od głowy", a nie od pojazdu.

 

Kaliakra7 (powiększenie)

Przylądek Kaliakra, fot. autor

 

Wsiadamy do autobusu i przez wieś Balgarewo oraz wspomnianą już Kawarnę jedziemy do Balcziku. Położony nad morzem nazywany jest także Białym Miastem. Założony w starożytności, swoją dzisiejszą nazwę zawdzięcza czasom nowożytnym. W latach 1913 – 1940, tak jak południowa Dobrudża, znalazł się w granicach Rumunii. Później wrócił do Bułgarii. Jest jednym z ważniejszych bułgarskich portów morskich. Specjalizuje się w ekspediowaniu zboża.  

 

Z taką wiedzą idziemy na obiad. Posiłek mamy w restauracji tuż obok portu. Na przystawkę dostajemy eksportowy bułgarski przysmak - sałatkę szopską. Na drugie danie pyszną rybę, na deser lody. Obiad jest smaczny i co najważniejsze nie obciąża zbytnio żołądka. 

 

Balczik1 (powiększenie)

Balczik, fot. autor

 

Następnie kierujemy się do portu. Wsiadamy na mały kuter przystosowany do rejsów wycieczkowych i przez około 40 minut podziwiamy Balczik z wody. Na jednym ze wzgórz widzę potężne litery układające się w nazwę miasta. Wieczorami zapewne są podświetlone i doskonale widoczne od strony morza.

 

Balczik2 (powiększenie)

Balczik, ogród botaniczny, fot. autor

 

Balczik3 (powiększenie)

Balczik, ogród botaniczny, fot. autor

 

Balczik4 (powiększenie)

Balczik, ogród botaniczny, fot. autor

 

Rejs dobiega końca. Dochodzimy do autobusu i podjeżdżamy kilometr, może dwa. Odwiedzamy okoliczne sklepy. Miła starsza pani przekonuje mnie zawzięcie, że sprzeda mi różany miód. Nic to, że na opakowaniu jak byk stoi słowo "eliksir". Na moją uwagę, że przecież jeżeli to jest miód to taki powinien być napis na etykiecie, mówi, że owszem, ale tylko wtedy, kiedy miód pochodzi z prywatnej pasieki. To co ona sprzedaje to również miód i koniec. Jakoś nie mogę uwierzyć w to co mówi. Grzecznie dziękuję i miodu nazywanego eliksirem nie kupujemy. Miód ma się nazywać miód i koniec. Mówi to fan „Misia o Bardzo Małym Rozumku”. 

 

Kiedy Balczik znajdował się we władaniu Rumunii. W 1924 roku przybyła tutaj wnuczka angielskiej królowej Wiktorii – Maria Koburg, dla której - zachwyconej tym miejscem - zbudowano letni pałac i zaprojektowano ogrody. Była żoną króla Ferdynanda I. Podczas I wojny światowej nazwano ją "matką rannych". Gościła w Polsce w 1923 roku. Ponoć była kobietą niezwykłej urody. Plotkowano, że Ferdynand nie był ojcem wszystkich sześciorga dzieci, jakie urodziła. Po śmierci monarchini, w 1938 roku, jej serce zostało w kaplicy pałacowej. Wróciło do Rumunii po zmianie granic dwa lata później.    

 

Balczik5 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik6 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik7 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Pałac, nazywany przez Marię "Cichym Gniazdem",  i otaczający go ogród stwarzają ciepłą atmosferę. Na terenie kompleksu jest także ogród botaniczny. Zobaczyć w nim można wspaniałą kolekcję kaktusów. Spacerując po ogrodach dojdziemy do wzniesionego w stylu weneckim ...Mostu Westchnień. Znajdziemy stare młyny i dziewięciometrowy wodospad. Wracając jeszcze do pałacu, stanowi on połączenie stylu bułgarskiego i mauretańskiego. O oryginalności budowli świadczy to, że ma minaret.

 

Balczik8 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik9 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik10 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Przewodnik prowadzi nas do zaprzyjaźnionego sklepu z winami. Tam mała degustacja. Decydujemy się na zakup wina figowego. Ciekawy smak. Mamy zamiar dowieźć je do Polski i trzymać na jakąś szczególną okazję. Butelka - 8 euro.

 

Balczik11 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik12 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Balczik13 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Bilety do ogrodu kosztują 7 lewów (około 14 złotych) dorosłego i 2 lewy (około 4 złotych) dziecko. Za wejściówki do Centrum Kulturalnego Dvoreca dorosły zapłaci 5 lewów (około 10 złotych), zaś dziecko 1 lewa (około 2 złotych). Tak ogród, jak i Centrum, otwarte są od 08.00 do 20.00. Nasz przewodnik tłumaczył nam, że trzeba kupić jedne i drugie bilety.   

 

Balczik14 (powiększenie)

Balczik, pałac królowej Marii, nie mylić z meczetem, fot. autor

 

Balczik15 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, wejście na Most Westchnień, fot. autor

 

Balczik16 (powiększenie)

Balczik, rezydencja królowej Marii, fot. autor

 

Wreszcie wracamy. Dzień był intensywny. Mamy dosyć wrażeń. Słuchamy jeszcze opowieści o bułgarskim towarze eksportowym, czyli olejku różanym. Produkowany jest z róży damasceńskiej w Dolinie Róż, blisko miasta Kazanłyk. Oryginalny jest bardzo drogi, ale ma prawo. Z jednej tony płatków uzyskuje się 200-300 gramów olejku. Zbierać je można tylko między 04.00, a 09.00 rano. Chodzi o to, aby kwiaty nie rozwinęły się. Wtedy są najbogatsze w związki aromatyczne. W ciągu roku wytwarza się około 2 ton koncentratu. Za litr czystego olejku można zapłacić nawet 6000 euro.   

 

xxx

 

Nawet dobrze spaliśmy. Idziemy na śniadanie, by po nim wrócić do pokoju i spakować się. Przed 11.00 pod hotel podjeżdża autobus, którym jedziemy na lotnisko w Warnie. Jeszcze nie zdążyliśmy wysiąść, kiedy dowiadujemy się od rezydentki, że nasz samolot do Gdańska będzie spóźniony około 2 godzin. Jeżeli tak ma wyglądać nasz pech 13 w piątek to jestem jak najbardziej za. Czeka nas przecież jeszcze przelot... Oby nie było gorzej...

 

Warna15 (powiększenie)

Nowy terminal lotniska w Warnie, fot. autor

 

Wchodzimy do niedawno oddanego do użytku terminalu i odprawiamy się. Następnie to co zwykle. Punkt kontroli granicznej i wszelakie procedury bezpieczeństwa. W hali odlotów przebywają przede wszystkim Rosjanie. Do Moskwy odlatuje samolot za samolotem. Jest także kilka samolotów do Polski. Po jakimś czasie obsługa lotniska wzywa nas po kanapki i napoje. Należą nam się z tytułu opóźnienia naszego samolotu. Czas na szczęście ma to do siebie, że...mija. Przed 17.00 lokalnego czasu starujemy. Pilot od razu ucieka przed burzą. O 18.00 naszego czasu jesteśmy wreszcie w Gdańsku. Dzwonimy do Tomka, który po kilku minutach podjeżdża po nas przed halę przylotów. Pakujemy bagaże i do domu. Tam... już wiecie. Rudy czterołap prezentuje swoją interpretację "Tańca z szablami" używając przy tym w niezwykle sugestywny sposób swego ogona. 

 

Czy chcemy wrócić do Bułgarii? Nie wiem. Dzisiaj musiałbym trafić na następne już nie last minute, ale super last minute. Są rzeczy, które, delikatnie określając, irytują. Pisałem o nich w tym blogu. Jeżeli zostaną załatwione, wtedy kraj ma szansę na znalezienie się w gronie najczęściej i najchętniej odwiedzanych w Europie. Warunki naturalne ma ku temu fantastyczne. Reszta należy do ludzi... Z tym podobno jest najtrudniej. Trzymam jednak kciuki. 

 

gekon2010, 12 i 13 czerwca 2014 roku 

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                    

Dodano: 29.06.2014 14:01
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Bułgaria » Bułgarska Riwiera » Bałczik

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-1566
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.