Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 16, czyli królewska wyspa Ko Sichang

Wyspa Ko Sichang, położona nad Zatoką Tajlandzką, 40 minut drogi łodzią od Si Rachy, liczy niespełna 18 kilometrów kwadratowych. Turyści przyjeżdżają na nią przede wszystkim w weekendy. My mamy ją dla siebie na kilka dni.

 

Ko Sichang8 (powiększenie)

Wschód słońca nad Ko Sichang, fot. autor

 

Na początek kilka rad. Musicie liczyć się z tym, że - jak to na wyspie - ceny niektórych artykułów będą kilka, kilkanaście bathów wyższe niż na stałym lądzie. Ta różnica, biorąc po uwagę kurs lokalnej waluty, nie powinna jednak być żadnym obciążeniem dla Waszych portfeli. Gdyby zdarzyło się, że zabraknie Wam gotówki, by wymienić pieniądze, musicie iść do jedynego czynnego banku, czyli do oddziału Kasikornbank. Położony przy drodze do portu jest czynny od poniedziałku do piątku w godz. 08.30 - 15.30. W innych godzinach oraz w sobotę i niedzielę uratują Was bankomaty przy banku, działające 24 godziny na dobę. Jest ich kilka. Ciekawe, że zawsze kiedy tamtędy zdarzało nam się przechodzić, widzieliśmy tłumy Tajów wypłacających pieniądze. 

 

Ko Sichang13 (powiększenie)

Ko Sichang, Vashiravut Bridge, fot. autor

 

Na wyspie można wypożyczyć skuter. Zresztą nie spotyka się tu za wiele samochodów. Rządzą tuk tuki i właśnie skutery. Co do wypożyczania skuterów pamiętajcie, żeby nie zastawiać paszportu, ani żadnych innych dokumentów. Może się okazać, że przy zwrocie właściciel nagle zauważy rysy lub inne usterki, za które będzie chciał Was obciążyć kosztami. Jeżeli będziecie podpisywać umowę, pamiętajcie, żeby była sporządzona nie tylko po tajsku, ale również po angielsku. W sytuacji awaryjnej możecie się zdziwić, że nie macie zapewnionego ubezpieczenia i wtedy koszty pobytu mogą bardzo, ale to bardzo wzrosnąć. Nie to, żebym straszył. O takich praktykach nieuczciwych wypożyczalni uprzedza na swojej stronie Tajlandzka Organizacja Turystyczna. Dotyczą całej Tajlandii, a nie tylko wyspy Ko Sichang.

 

Ko Sichang14 (powiększenie)

Stacja, a właściwie stacyjka benzynowa na wyspie, fot. autor

 

Zwiedzanie wyspy dobrze przerwać pomiędzy 13.00, a 15.00 i zrobić sobie sjestę gdzieś w cieniu. My byliśmy tu na początku marca, kiedy zaczynała się pora gorąca i docenialiśmy w praktyce popołudniowy odpoczynek. 

 

Ko Sichang15 (powiększenie)

Zamiast na drzewach, imiona tych jedynych wydrapuje się na...kaktusach. Tajska wersja "kocham Jolkę", fot. autor

 

O łódkach do Si Rachy już pisałem. Pamiętajcie, że nie pływają 24 godziny na dobę. Można na nie trafić pomiędzy 06.00, a 19.00. Koszt, przypomnę, wynosi 50 BHT (5 złotych) od osoby. Dużym bagażem profesjonalnie zajmuje się obsługa.

 

Ko Sichang16 (powiększenie)

Ko Sichang, fot. autor

 

Ceny jedzenia w knajpkach na Ko Sichang zależą od asortymentu. Najdroższe są owoce morza. Na przykład porcja krewetek w sosie tamaryszkowym (pycha, poezja, pierwszy cud świata!) kosztuje 120 BHT (12 złotych), za małże i sałatkę z ostryg w ostrym sosie wraz z napojami zapłaciliśmy 270 BHT (27 złotych). W porcie można kupić grillowane kalmary. Są przepyszne. Jeden kosztuje 50 BHT (5 złotych) i zaręczam Wam, że jest świetną kolacją.  

 

Ko Sichang17 (powiększenie)

Sałatka z ostryg, zaręczam Was, że wspaniała, fot. autor

 

W targowaniu z kierowcami tuk tuków cen za przejazdy nie ma żadnych zmian w stosunku do reszty kraju – czyli trzeba to robić. Jazda z portu na odległość 2 – 3 km kosztuje około 60 BHT (6 złotych). Za przewiezienie nas na plażę panowie wołali 100 BHT (10 złotych). Zrezygnowaliśmy i skorzystaliśmy z usług młodej mieszkanki wyspy, która chciała zarobić i przewiozła nas skuterem, licząc sobie równe 60 BHT (6 złotych). Mina pana z tuk tuka – bezcenna.

 

Ko Sichang18 (powiększenie)

Na spacerze po wyspie można spotkać takie motoryzacyjne perełki. Na zdjęciu Willys, fot. autor

 

Ko Sichang była wyspą królewską. Bardzo wiele zrobił dla niej król Chulalongkorn (Rama V), uznawany przez historyków za jednego z największych władców w dziejach Tajlandii. Władał krajem od 1868 roku do końca pierwszej dekady XX wieku. Wiedział, że bez edukacji każde społeczeństwo będzie tylko się cofać. Dlatego wysyłał młodzież za granicę po wiedzę potrzebną krajowi do dalszego rozwoju. Osiągał również sukcesy w polityce zagranicznej, dzięki której jego Ojczyzna uniknęła kolonizacji. Po śmierci nazwano go Ukochanym Wielkim Królem. 

 

Ko Sichang19 (powiększenie)

Ko Sichang, fot. autor

 

Król uczynił wyspę swoją rezydencją. Zrobił tak po tym jak jeden z jego synów podczas pobytu na niej wyleczył się z ciężkiej choroby. Król miał podobno kilkadziesięcioro dzieci, ale imię syna zachowało się dla potomnych. Był to: Asdang. Jego imię nosi zresztą molo na wyspie na terenie Chudhadhuj Rajthan Palace. Asdang Bridge otwarto 23 sierpnia 1891 roku. 

 

Ko Sichang6 (powiększenie)

Rybackie łodzie na Ko Sichang, w tle Asdang Bridge, fot. autor

 

Po przejściu kilkudziesięciu metrów zobaczyć można fundamenty Phrathinang Mantharatanarot, czyli znanego już Wam z Bangkoku Vimanmek Palace. To na Ko Sichang, w sierpniu 1892 roku, rozpoczęto jego budowę. Po wybuchu konfliktu francusko – syjamskiego wstrzymano ją. W 1900 roku król podjął decyzję o przeniesieniu pałacu do parku Dusit w Bangkoku. Nazwę budowli zmieniono na Phrathinang Vimanmek. Z Beatką doszliśmy do wniosku, że otoczenie na wyspie miał o niebo lepsze niż w stolicy. Położony byłby nad samą wodą, na małym cyplu. Szkoda, że go przeniesiono. Trudno. 

 

Ko Sichang7 (powiększenie)

Ko Sichang, fundamenty znanego z Bangkoku Phrathinang Vimanmek, fot. autor 

 

Domem, który zwraca naszą uwagę jest Ruen Mai Rim Talay. Wzniesiony za króla Ramy IV służył jako miejsce zakwaterowania gości z Zachodu. Przed otwarciem Phar Chudhadhuj, król Rama V w 1892 roku polecił jego odrestaurowanie. Od tego czasu służył członkom rodziny królewskiej.

 

Ko Sichang9 (powiększenie)

Ruen Mai Rim Talay, fot. autor

 

Podobną historię ma położony nieopodal Ruen Vedhana. Ten postawiony został na polecenie króla Chulalongkorna. Początkowo służył za kwaterę członkom rodziny królewskiej i jej gościom. Od 1892 roku wykorzystywany był jedynie przez gości. Dwukrotnie organizowano przed nim urodziny następcy tronu. 

 

Ko Sichang10 (powiększenie)

Ruen Vedhana, fot. autor

 

Na sam koniec spaceru poszliśmy do chedi świątyni Asdangkhanimit. Jest na górze. Zbudowano ją na miejscu świątyni Plai Laem w 1892 roku. Kawałek dalej znajduje się punkt widokowy, z którego można zobaczyć wschodnie wybrzeże wyspy.  

 

Ko Sichang11 (powiększenie)

Chedi świątyni Asdangkhanimit, fot. autor

 

Tereny, na których znajduje się królewska rezydencja, zostały przekazane nieodpłatnie uniwersytetowi im. Chulalongkorna z Bangkoku, pod warunkiem, że będą udostępnione zwiedzającym. Słowa dotrzymano i dzisiaj można je podziwiać wraz z odnowionymi budynkami w ich naturalnym otoczeniu.  

 

Ko Sichang12 (powiększenie)

Tereny królewskiej rezydencji na Ko Sichang, fot. autor

 

xxx

 

Będąc na wyspie nie można uniknąć tematu duchowości mieszkańców. Tak zresztą jest w całej Tajlandii. Już kiedy dopływa się do Ko Sichang widoczny jest monument przedstawiający Buddę. Na samej wyspie odbywają się także święta. Jednym z najważniejszych jest organizowany w marcu Festiwal Odcisku Stopy Buddy. Ponad 100 metrów powyżej Chińskiej Świątyni zobaczyć można właśnie kopię odcisku stopy Buddy.

 

Ko Sichang23 (powiększenie)

Miejsce, gdzie znajduje się kopia odcisku stopy Buddy, fot. autor

 

Oryginał znajduje się na Sri Lance. Kopię odcisku wykonał i sprowadził na wyspę książę Damrong Rajanuparba około 1891 roku. Do odcisku prowadzi droga, którą każdy zmotoryzowany może dojechać, lub ponad 500 stopni, którymi trzeba wejść na górę. Każdy, kto odwiedzi to miejsce i okaże mu szacunek, przez trzy lata obdarzony będzie fortuną. Dodatkowo ma zapewnioną pomyślność na resztę życia. Z miejsca, gdzie znajduje się odcisk stopy Buddy, rozciąga się wspaniały widok na wyspę, czyli warto wspiąć się do góry. Hołd duchom oddaje się poprzez trzykrotne uderzenie w dzwon. Miejsce, gdzie znajduje się odcisk Buddy, uznawane jest za święte.

 

Ko Sichang24 (powiększenie)

Odcisk stopy Buddy, fot. autor

 

Każdego 19 kwietnia na wyspie odbywa się procesja. Jej korzenie sięgają czasów panowania króla Ramy V, a konkretnie 1891 roku. Ludzie przynoszą jedzenie i bawią się. 

 

W lipcu na wyspie ma miejsce Festiwal Świec. Do jednej ze świątyń przynoszona jest wówczas olbrzymia świeca. 

 

Warto zobaczyć górującą nad portem chińską świątynię (San Chao Por Khao Yai). Największy ruch jest tutaj przy okazji chińskiego Nowego Roku, ale także co weekend licznie przybywają tutaj wyznawcy. Do świątyni można dojechać bezpłatną, krótką kolejką. Wierni oddają pokłony bogom w jaskiniach. Ruch i rwetes. 

 

Ko Sichang20 (powiększenie)

San Chao Por Khao Yai w niedzielę, fot. autor

 

Ko Sichang21 (powiększenie)

San Chao Por Khao Yai, fot. autor

 

Ko Sichang22 (powiększenie)

San Chao Por Khao Yai, fot. autor

 

Wspominany, widoczny z daleka posag Buddy, znajduje się na terenie Wat Tham Yai Prik. To centrum medytacyjne. Mnisi za drobny datek chętnie Was po nim oprowadzą.     

 

xxx

 

Plaża Taam Pang położona jest na zachodzie Ko Sichang. Spacer na nią to raptem 15 – 20 minut. Tak, jak pisałem, można sobie wziąć tuk tuka i dojechać. Kąpiel – doskonała. Wody Zatoki Tajlandzkiej w tym miejscu są bardzo ciepłe. Nie zauważyliśmy jeżowców, ani co ważne, na żadnego się nie nadzialiśmy. Po prostu ich tam nie ma. Nie trzeba więc, wchodząc do wody, zakładać czegokolwiek na nogi. Na plaży kupicie jedzenie i napoje. Są parasole, przy czym musicie wiedzieć, że siadając pod nim jesteśmy w miejscu należącym do nadmorskiej knajpki i po prostu wypada coś zamówić. Jeżeli nie chcecie tego robić, to i tak raczej Was stamtąd nie wyproszą. Na plaży można również zamówić sobie...masaż. Jest leniwie i bardzo, bardzo spokojnie... 

 

Ko Sichang25 (powiększenie)

Plaża Taam Pang, fot. autor

 

Spędziliśmy na Ko Sichang niecałe 5 dni. Wyjeżdżaliśmy stąd z żalem. Świetne miejsce, gdzie można cudownie odpocząć. Do tego zapach plumerii w powietrzu i wieczorne modły mnicha dochodzące do naszych apartamentów z Wat Tham Yai Prik. Będziemy to wszystko bardzo długo pamiętać. 

 

Ko Sichang26 (powiększenie)

Widok z wyspy, fot. autor

 

 

gekon2010, 1 – 5 marca 2014 roku 

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 07.04.2014 16:51
Ostatnia aktualizacja: 28.10.2018
Miejsce: Tajlandia » Bangkok

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-640
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.