Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 10, w królestwie jedwabiu i papierowych parasolek

Około 08.00 wstajemy. Okazuje się, że antybiotyk zaczął swoje działanie i Beatka czuje się o niebo lepiej. Czyli, możemy sobie zorganizować dzisiaj małą wycieczkę. 

 

Po śniadaniu idziemy do recepcji i zamawiamy popołudniowy wyjazd do San Kamphaeng (około 13 km od Chiang Mai) - miejsca zwanego "zagłębiem" tajskiego rzemiosła. Płacimy po 200 BHT (20 złotych) za osobę. Przy okazji zostawiamy rzeczy do prania. Będziemy mogli je odebrać jeszcze dzisiaj po 17.00. Za kilogram płacimy 50 BHT (5 złotych). Zostawiamy 2,5 kg prania i 125 BHT (12,5 złotego). W Tajlandii praktycznie wszędzie znajdują się małe i większe pralnie, można zanieść tam swoje rzeczy bezpośrednio, można też zamówić usługę w recepcji hotelu. Pralki stoją często przy ulicy, tam też suszy się pranie. W Bangkoku ceny pralni kształtowały się pomiędzy 30, a 40 BHT (3-4 złote). Ważna jest informacja, że w tej cenie nie ma prasowania. Jeżeli chcemy mieć rzeczy wyprasowane musimy zapłacić 10 – 20 BHT za kg (1 – 2 złote) drożej. Jednak w tym klimacie nie ma się co silić na prasowanie, jeśli się nie bierze się udziału w biznesowym raucie lub nie jest się gościem jakiejś poważnej instytucji. Jak już jednak wspominałem – o gustach się nie dyskutuje. 

 

Mamy czas do 13.00. Idziemy nad basem i załatwiamy trochę poczty elektronicznej. Do Polski nie ma co dzwonić, różnica czasu wynosi 6 godzin i u nas jest dopiero 07.00. Do tego sobota. Nie, jakakolwiek próba kontaktu byłaby zbrodnią.

 

Przed 13.00 idziemy do holu. Tam zaczepia nas pan z obsługi hotelowej, zaprasza do samochodu i jedziemy w okolice Chang Mai, by obejrzeć jakie to przedmioty wyrabiają miejscowi rzemieślnicy.

 

Zaczynamy od jedwabiu. Możemy obejrzeć cały proces produkcji - do jedwabników w kokonach  po produkcję materiału na krosnach. Na samym końcu wizyta w sklepie. Ceny od kilkudziesięciu do kliku tysięcy złotych. Niektóre z ubrań robią na nas potężne wrażenie.

 

San Kamphaeng1 (powiększenie)

San Kamphaeng, z tego będzie niedługo jedwab, fot. autor

 

San Kamphaeng2 (powiększenie)

Przędź się przędź wrzeciono..., San Kamphaeng, fot. autor

 

San Kamphaeng3 (powiększenie)

No to robimy kolorek, San Kamphaeng, fot. autor

 

San Kamphaeng4 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

Wchodzimy do dużego sklepu jubilerskiego. Pan tłumaczy nam co i z czego zostało zrobione. Na moment pozwala nam zajrzeć do pomieszczenia, w którym kamienie nabierają kształtu. Przyznać trzeba, że pracują tutaj prawdziwi artyści. Uprzejmy pan koniecznie chce nam coś sprzedać, na rękę Beatki po kolei naciąga kolejne bransoletki. Widać, że zna się na zasadach marketingu - najpierw proponuje te najdroższe, stopniowo schodząc z ceny do najtańszych. Cóż poradzimy na to, że nie przyjechaliśmy tutaj na zakupy, tylko obejrzeć jakie rzeczy są tutaj wyrabiane. No cóż, na nas dzisiaj gościnni Tajowie nie zarobią...

 

San Kamphaeng5 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

San Kamphaeng6 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

Kierowca naszego samochodu zatrzymuje się przed kolejnym sklepem. Mówimy, że nie chcemy nic kupować, ten jednak zaprasza do środka. Tam przejmuje nas uprzejmy sprzedawca i i pokazuje przepiękne przedmioty w równie przepięknych cenach. Ręcznie tkane dywany kosztują na przykład kilka tysięcy dolarów amerykańskich. Sklep może nam je wysłać do każdego miejsca na Ziemi. Trochę zmieniamy strategię rozmowy. Mówimy sprzedawcy, że dzisiaj to tak tylko patrzymy, a decyzję o ewentualnym zakupie podejmiemy później i ewentualnie jeszcze tutaj wrócimy. Skutkuje...

 

San Kamphaeng7 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

San Kamphaeng8 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

Przyszedł czas na fabrykę wyrobów z laki, czyli żywicy sumaka lakowego. Możemy zaobserwować jakie rzeczy się tutaj robi i w jaki sposób. Na samo koniec - jakżeby inaczej - czeka sklep. Tym razem dajemy się złamać. Kupujemy kilka pamiątek. Ponieważ były to przedmioty dla naszych bliskich, tym razem cen nie podaję. 

 

San Kamphaeng9 (powiększenie)

San Kamphaeng, malowanie przedmiotów z laki, fot. autor

 

San Kamphaeng10 (powiększenie)

San Kamphaeng, fot. autor

 

Przejeżdżamy kilkaset metrów i jesteśmy w następnym sklepie. Znowu z biżuterią. Naszą uwagę zwracają piękne przedmioty z kości słoniowej. Przewodniczka, która stąpa za nami krok w krok, widząc nasze zainteresowanie pyta skąd przyjechaliśmy. Gdy mówimy, że z Polski, informuje, że bardzo jej przykro, ale nie kupimy nic z kości słoniowej. Jej wwóz do Unii Europejskiej jest zakazany. Dobrze, że o to pytają i udzielają uczciwych informacji. Inaczej potencjalni kupcy mieliby na granicy przy ewentualnej kontroli dodatkowe "atrakcje".

 

San Kamphaeng11 (powiększenie)

Żeby powstała parasolka, po pierwsze trzeba zrobić papier, fot. autor

 

San Kamphaeng12 (powiększenie)

Z tego papieru powstaną parasolki, fot. autor

 

San Kamphaeng13 (powiększenie)

Produkcja stelaży, fot. autor

 

Na sam koniec przyjeżdżamy do małej manufaktury, w której produkowane są papierowe parasolki. Gospodarze pokazują nam jak są wyrabiane od pozyskania papieru do końcowego malowania. Wrażenie robią na nas umiejętności ludzi, którzy pokrywają parasolki malowanymi obrazkami. Za 50, 100 i 150 BHT (odpowiednio 5, 10 i 15 złotych) w zależności od wielkości wzoru mogą również pomalować w parę minut przekazane im rzeczy. Daję jednemu z nich swoje etui od smartfona i po paru minutach mam na nim przystojnego smoka. Widzę jak jeden z turytów zdejmuje koszulkę i po paru minutach spaceruje w niej mając na piersi postać siedzącego Buddy. 

 

San Kamphaeng14 (powiększenie)

Nakładanie warstw papieru na stelaż, fot. autor

 

San Kamphaeng15 (powiększenie)

Po nałożeniu papieru parasolki muszą wyschnąć, fot. autor

 

San Kamphaeng16 (powiększenie)

Malowanie parasolki, fot. autor

 

Trochę inaczej wyobrażaliśmy sobie wycieczkę po manufakturach rzemieślniczych. Sądziliśmy, że więcej nam pokażą techniki produkcji, a sklepy nie będą elementem przymusowym. W każdym mieliśmy "anioła stróża", który nie spuszczał z nas oka, namawiał i zachęcał do kupna czegokolwiek. Czasem było aż głupio nic nie kupić. Weźcie to pod uwagę planując tego typu wypad. 

 

San Kamphaeng17 (powiększenie)

Jeszcze parę minut i będę miał na etui wymalowanego smoka, fot. autor

 

W "parasolkach" byliśmy najdłużej. Po 17.00 wracamy do hotelu. Odbieramy z recepcji wyprane rzeczy i idziemy do pokoju. Wieczorem mamy jeszcze mały spacer na kolację. Płacimy za nią około 150 BHT (15 złotych) za dwie osoby. Wracamy i do łóżka. Jutro czeka nas długa wycieczka, musimy być wypoczęci, tym bardziej, że wstajemy wcześnie rano.

 

San Kamphaeng18 (powiększenie)

Robione są także wielkie parasole, fot. autor

 

San Kamphaeng19 (powiększenie)

To wszystko zrobione jest z papieru, fot. autor

 

San Kamphaeng20 (powiększenie)

Parasolki, parasolki, fot. autor

 

San Kamphaeng21 (powiększenie)

A może tak pamiątkową fotografię?, fot. autor

 

 

gekon2010, 22 lutego 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

Dodano: 25.03.2014 13:59
Ostatnia aktualizacja: 11.11.2018
Miejsce: Tajlandia » Chiang Mai

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-855
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.