Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 8, czyli pociągiem do Chiang Mai

Przyszedł czas wyjazdu z Bangkoku. Wstajemy około 5.30, ogarniamy się i idziemy na śniadanie. Tam czeka już na nas wspominana starsza pani, która po zadaniu pytania o numer pokoju zawiadamia nas (jakbyśmy nie wiedzieli), że dzisiaj kończymy pobyt w hotelu. Mamy do niej prośbę o zamówienie taksówki. Pani potrzebuje jeszcze informacji, dokąd konkretnie chcemy jechać. Kiedy dowiaduje się, że chodzi o dworzec kolejowy Hua Lamphong mina jej trochę rzednie. Mówi, że dla taksówkarza to może być za krótki kurs i trudno będzie jej znaleźć chętnego. Mamy jednak na razie się nie martwić tylko zjeść porządne śniadanie.

 

Jemy myśląc, co będzie jak taksówki nie uda się znaleźć. W pewnej chwili podchodzi starsza pani i zapewnia nas, że jednak przyjedzie! Mamy cierpliwie czekać, ponieważ w Bangkoku na ulicach zaczęły się poranne korki i taksówkarz musi trochę pokrążyć. 

 

Po 7.00 podjeżdża taksówka. Pakujemy bagaże, a nasza pani, opiekująca się nami jak małymi dziećmi, sprawdza czy taksówkarz włączył taksometr, prowadząc z nim ożywioną dyskusję. 

 

Na dworzec Hua Lamphong jedziemy więc przy włączonym taksometrze. Nasz mistrz kierownicy okazuje się być świetnym znawcą topografii miasta. Zręcznie omija korki i po około 20-25 minutach jazdy zatrzymujemy się przed dworcem. Licznik wybił nam 81 BHT (około 8 złotych) za niecałe 6 kilometrów drogi. Dajemy taksówkarzowi 100 BHT (10 złotych), zabieramy swoje rzeczy i zaczynamy poszukiwania peronu, z którego odchodzi nasz pociąg do Chiang Mai.

 

Hua Lamphong2 (powiększenie)

Wejście na peron 10 na dworcu Hua Lamphong, fot. autor

 

Podchodzi do nas człowiek z obsługi. Pyta po angielsku, w czym może nam pomóc. Mówimy, że chcemy dowiedzieć się, z którego peronu odjeżdża pociąg do Chiang Mai – ten o godz. 8.30. Pan odpowiada, że z 10. Wskazuje nam drogę i życzy przyjemnej podróży. Nawet, gdyby tego nie zrobił, na początku każdego peronu znajduje się duża tablica informująca pasażera jaki najbliższy pociąg będzie z niego odjeżdżał oraz gdzie i o której godzinie. Nie ma możliwości, by nie trafić.

 

Mamy trochę czasu. Po przejściu na peron składamy bagaże przy ławce. Dworzec kolejowy Hua Lamphong, zbudowany w stylu neorenesansowym według projektu włoskich architektów Mario Tamagno i Annibale Rigotti (tych, którzy byli projektantami Ananta Samakhom Throne Hall), oddano do użytku 25 czerwca 1916 roku. Jeżdżą stąd między innymi pociągi na północ kraju. Nie liczyliśmy po wejściu kas biletowych, ale jest ich wiele i w każdej z nich siedzi pracownik. Nie zauważyliśmy żadnych kolejek. W głównej hali dworca znajduje się poczekalnia z wydzielonymi miejscami dla mnichów i tam w żadnym wypadku nie można siadać innym osobom. Toaleta znajduje się po prawej stronie kas biletowych patrząc od wejścia do budynku. Jest płatna. Za wejście trzeba zapłacić 20 BHT (2 złote).

 

Hua Lamphong6 (powiększenie)

Na dworcu od rana ruch, fot. autor

 

O godz. 8.00 z głośników na dworcu grany jest hymn państwowy Tajlandii. Skomponowany został w 1932 roku, zaś słowa do niego napisano siedem lat później. Razem z Tajami stajemy na baczność. Widzimy, że nasza postawa przyjęta została z uznaniem. Nieco dziwnie tylko patrzą na nas dzielący z nami ławkę Japończycy. No cóż, jak się jest gościem w innym kraju należy robić wszystko, by nie urazić miłych gospodarzy. Wracając jeszcze do hymnu. Grany jest codziennie o 8.00 i 18.00 we wszystkich programach radiowych i telewizyjnych, na dworcach, czy też w szkołach. 

 

Wreszcie podjeżdża nasz pociąg do Chiang Mai. Liczy wszystkiego trzy wagony. Wsiadamy do drugiego i zajmujemy swoje miejsca. Klimatyzacja włączona na maksa, a że nie można jej indywidualnie przykręcić skazani jesteśmy na podróż w zamrażarce. Ubieramy cieplejsze rzeczy i mamy nadzieję, że ja nie dobiję się bardziej (trochę jestem podziębiony), a Beatka się nie rozchoruje. 

 

Hua Lamphong3 (powiększenie)

Przed odjazdem obowiązkowa toaleta wagonów, fot. autor

 

Ruszamy równo o 8.30. Za oknem na początku przesuwa się obraz Bangkoku. Po około godzinie widzimy pola ryżowe i wiejski krajobraz. 

 

Co jakiś czas zatrzymujemy się. Znak do odjazdu daje kolejarz, który uderza trzy razy w dzwon i rozwija czerwoną flagę. 

 

W każdym wagonie naszego pociągu jest stewardessa. Na początku dostajemy kawę i ciastko. Później przychodzi pora na posiłek główny. Dostajemy ryż, mięso na ostro i kurczaka z jajkiem na słodko. Do popicia wodę. 

 

Co jakiś czas przez wagon przechodzi pan z mopem i środkami czystości, który sprząta po brudzących pasażerach. Zagląda także do toalet i pilnuje, by nie były brudne. Jest czysto, schludnie, tyle, że cholernie zimno.

 

Hua Lamphong4 (powiększenie)

Wnętrze wagonu, w którym spędzilismy 12 godzin, fot. autor

 

W naszym pociągu jest zakaz palenia. Co niektórzy (przede wszystkim biali podróżni) zatrzymują się na platformie między wagonami i dobrowolnie trują się.

 

Bilety sprawdzane mamy tylko raz, chwilę po wyruszeniu z Bangkoku. Więcej nie ma potrzeby. Konduktor odnotował sobie nas na komputerowym wydruku. Choć mamy do przejechania kilkaset kilometrów, to na całej trasie jest ta sama drużyna konduktorska. Oczyma wyobraźni staram się wywołać taki sam obraz w środkowoeuropejskim kraju, przez który przepływa rzeka Wisła, ale jakoś mi to nie wychodzi. Wyobraźnia nie ta, czy kraj jakiś dziwny?

 

Około 16 wjeżdżamy na podgórskie tereny. Pociąg czasami bardzo wolno pnie się do góry. Za oknami coraz więcej lasu.  

 

Hua Lamphong5 (powiększenie)

Wiatraki w wagonie wyłączone, za to klima - na maksa, fot. autor

 

Pod koniec podróży dostajemy drobną przekąskę i wodę. Wreszcie o 20.30, zgodnie z rozkładem jazdy, wjeżdżamy na peron dworca kolejowego w Chiang Mai.

 

Na dzień dobry, a właściwie na dobry wieczór, mamy starcie z kierowcami songtaewów (czerwone pickupy, spełniające w Chiang Mai rolę taksówek, w których przy odpowiednim ściśnięciu może się zmieścić nawet 10 osób). Za przejechanie niewiele ponad kilometra żądają od nas 100 BHT (10 złotych). Jak na tajskie warunki cena bardzo wysoka. Znamy ceny i wiemy ile możemy ewentualnie zapłacić, a na robienie z nas matołków nie pozwalamy sobie. Proponujemy 50 BHT (5 złotych) za dwie osoby. Panowie nie są zainteresowani naszą propozycją i szukają innych pasażerów. Podchodzimy do Taja, który parkuje swoim samochodem przy dworcu. Pokazujemy mu dokąd chcemy jechać i mówimy, ile możemy za to zapłacić. Panu cena odpowiada i z uśmiechem za 50 BHT (5 złotych) zawozi nas do hotelu.   

 

Tam ochroniarz wręcza nam klucze, pokazuje najważniejsze rzeczy i wreszcie możemy iść spać.

 

gekon2010, 20 lutego 2014 roku 

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 19.03.2014 23:23
Ostatnia aktualizacja: 10.11.2018
Miejsce: Tajlandia » Chiang Mai

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.