Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 7, czyli jak siedzi 5 ton złota

Dzisiaj od rana leniwy luz. Śpimy do 09.00. Spokojnie do łazienki i bez nerwów na śniadanie. 

 

Po nim spacerkiem idziemy do przystani łodzi pasażerskich. Na chwilę zatrzymujemy się przy twierdzy Phra Sumen. Zbudowano ją około 200 lat temu za panowania króla Ramy I. Blisko niej znajduje się całkiem sympatyczny Santichai Prakan Public Park i miejsce, gdzie można wypożyczyć rower. Jeżdżenie jednak po ulicach Bangkoku rowerem to karkołomne przedsięwzięcie. Brakuje ścieżek rowerowych, a chodniki zastawione są straganami i stoiskami z jedzeniem. Nie przypominam sobie, byśmy spotkali jakiegokolowiek turystę na rowerze. 

 

Phra Sumen (powiększenie)

Phra Sumen, fot. autor

 

W przystani (Phra Arthit) za 30 BHT (3 złote) kupujemy bilety i czekamy na łódź oznaczoną pomarańczową flagą. Pływając łodziami po rzece musicie dokładnie obejrzeć na kolorowych, czytelnych tablicach, przy jakiej przystani zatrzymuje się dana łódź. Przy wszystkich cumują tylko łodzie bez flagi.

 

 

  • Łodzie bez flagi kursują od poniedziałku do piątku w godzinach 06.45 – 07.30 i 16.00 - 16.30. Z flagą pomarańczową pływają codziennie w godz. 06.00 - 19.00, z flagą zieloną - od poniedziałku do piątku w godz. 06.10 - 08.10 oraz od 16.05 - 18.05, z flagą żółtą - od poniedziałku do piątku w godz. 06.15 - 08.20 oraz 16.00 - 20.00. Te ostatnie zatrzymują się na niewielu przystaniach, na których uzyskacie także informacje dotyczące rejsów wycieczkowych. Najdroższe są łodzie niebieskie, tzw. turystyczne. Można na nie jednak kupić bilet całodniowy i zwiedzać po kolei atrakcje Bangkoku położone w pobliżu rzeki, wsiadając i wysiadając w dowolnym momencie.

 

Przemieszczanie się po Bangkoku wodą jest niezłą alternatywą dla tych, którzy mieszkają blisko rzeki i chcą uniknąć korków.   

 

Przypływa nasza łódź. Płyniemy do przystani Marine Dept. Dochodzimy do Charoan Krung Rd i idziemy na północ. Błądzimy trochę. Po 10-15 minutach spokojnego marszu jesteśmy przy świątyni Wat Traimit, w której zobaczymy słynnego Złotego Buddę - największy na świecie tego typu posąg wykonany z litego złota. 

 

Wat Traimit (powiększenie)

Wat Traimit, fot. autor

 

Siedzący Budda pochodzi z XIII wieku. Podczas najazdu Birmańczyków w XVIII wieku pokryto go warstwą gipsu, by nie padł ich łupem. Fakt, że jest ze złota odkryto przypadkiem w połowie lat 60. ubiegłego stulecia. Posąg liczy ponad 3 metry wysokości, waży ponad 5 ton i rzeczywiście robi wrażenie. Wejście – 50 BHT (5 złotych). Oczywiście trzeba zdjąć obuwie i mieć na sobie stosowny do świątyni ubiór. Wewnątrz można robić zdjęcia, zabronione jest jedynie używanie lampy błyskowej. Przy odpowiednim ustawieniu czułości nie ma jednak żadnego problemu ze zrobieniem fotografii. 

 

Wat Traimit2 (powiększenie)

Siedzący Budda w Wat Traimit, fot. autor

 

Wychodzimy ze świątyni. Podchodzi do nas jakiś gość i proponuje znaczki... z naszymi zdjęciami. Teraz przypominamy sobie, że ktoś rzeczywiście robił nam fotki przed wejściem na schody. Odmawiamy panu i spokojnie idziemy dalej.

 

Jutro jedziemy pociągiem na północ. Chcemy więc zorientować się jak wygląda dworzec kolejowy Hua Lamphong. Ze świątyni mamy tam dosłownie kilka minut drogi. Dzielicę, w której obecnie jesteśmy nazwałbym "dzielnicą części zamiennych". Na każdym kroku jest warsztat, gdzie mechanicy z zapamietaniem naprawiają przede wszystkim skutery, których w Bangkoku nie brakuje. Koło dworca trwa przebudowa węzła komunikacyjnego i dojście tam na nogach zaliczyłbym do przeżyć ekstremalnych. Przy niektórych przejściach stoją porządkowi, którzy kierują ruchem i to trochę ułatwia przeciskanie się między samochodami. Wreszcie nam się udaje i przystajemy lekko spoceni przed budynkiem dworca. Od razu podchodzi do nas pani z obsługi i proponuje pomoc. Grzecznie dziękujemy, mówimy, że jedziemy jutro, a jesteśmy tutaj ponieważ chcemy się zorientować w topografii. O samym dworcu napiszę w innym miejscu.

 

Hua Lamphong (powiększenie)

Dworzec kolejowy Hua Lamphong, fot. autor

 

Bangkok32 (powiększenie)

Bangkok, chińska dzielnica, fot. autor

 

Kontynuujemy nasz spacer. Charoan Krung Rd dochodzimy do chińskiej dzielnicy. Przy Song Sawat znajdujemy Wat Samphanthawong słynący z wielopiętrowego bota (kaplicy). Przed jednym z wejść tablica informująca o tym, że wokół świątyni obowiązuje zakaz spożywania alkoholu, a gdyby jednak komuś zachciało się to zrobić to grozi mu 6 miesięcy więzienia i 10 000 BHT (1000 zł) grzywny.

 

Wat Samphanthawong1 (powiększenie)

Wat Samphanthawong, fot. autor

 

Wat Samphanthawong2 (powiększenie)

Wat Samphanthawong, fot. autor

 

Jesteśmy na Soi Sampeng. Wokół pełno sklepów prowadzonych przez Chińczyków. Królują buty i bele materiałów. Wąsko i ciasno. Podobno nie można tam nawet wjechać skuterem. Naocznie przekonujemy się, że jest to jak najbardziej możliwe. Sama uliczka, która podobno była pierwszą w tej dzielnicy nie zrobiła na nas najlepszego wrażenia. Rwetes i duży ruch. Człowiek z utęsknieniem szuka jakiegoś spokojnego miejsca. 

 

Bangkok33 (powiększenie)

Takie tablice można spotkać przede wszystkim w okolicach świątyń, fot. autor

 

Po kilkunastu minutach (wreszcie) czekamy na łódź na przystani Rachawongse. Dopływamy pomarańczową łódką do Tha Tien. Tam idziemy na pad thaia, który, powtórzę jest najpopularniejszym w Tajlandii daniem z ryżowego makaronu z dodatkiem kurczaka lub krewetek z sosem ostrygowym, kiełkami i orzeszkami ziemnymi. Jedliśmy go, kiedy wychodzilismy z Wat Pho i bardzo nam smakował. Przez te kilka dni nic się nie zmieniło, a potrawa jest równie smakowita jak poprzednio.

 

Na przystani kupjemy po 3 BHT (30 groszy) bilety na prom i przepływamy na drugą stronę rzeki. Zachodzi słońce, kiedy zbliżamy się do kolejnego znaku rozpoznawczego stolicy Tajlandii, czyli Wat Arun - Świątyni Świtu.

 

Wat Arun1 (powiększenie)

Wat Arun, fot. autor

 

Jej nazwa związana jest z hinduskim bogiem świtu Arunem. Jej główny prang liczy 104 metry wysokości. Powstała w czasach królestwa Ajutthaya jako Wat Makok. Po jego klęsce zmieniono nazwę świątyni na Wat Chaeng. Jej przebudowę rozpoczął król Rama II, zakończył zaś Rama IV (to w jego czasach otrzymała obecną nazwę).

 

Wat Arun2 (powiększenie)

Wat Arun, fot. autor

 

Jest już po 18.00 i niestety nie możemy wejść na teren świątyni. Obchodzimy okolice i szybko idziemy do promu. Przepływamy na drugą stronę rzeki i czekamy na pomarańczową łódź. Nią dopływamy w okolice naszego hotelu.

 

Szybkim krokiem wracamy, pakujemy plecak i torbę. Jutro wyjeżdżamy z Bangkoku w poszukiwaniu dalszych tajskich przygód.

 

gekon2010, 19 lutego 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 18.03.2014 22:18
Ostatnia aktualizacja: 03.11.2018
Miejsce: Tajlandia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.78
CHF
3.76
GBP
4.84
Średnie kursy, 18-11-1989
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.