Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Wrzesień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 4, czyli nie obrażaj króla

Władający Tajlandią król Bhumibol Adulyadej, czyli Rama IX, jest najdłużej zasiadającym na tronie władcą na świecie. Jego koronacja o około trzy lata wyprzedziła wstąpienie na tron Elżbiety II. Król odziedziczył tron w 1946 roku po tajemniczej śmierci brata Ananada Mahidola. Nie objął go jednak od razu, tylko wyjechał na studia do Szwajcarii, a jego funkcję do 1950 roku sprawował regent, jego wuj Rangsit.

 

Król i królowa Sirikit są wszechobecni na tajlandzkich ulicach i to bez względu na to gdzie się pojedzie. Patrzą z potężnych billboardów, z bram nad ulicami. Ich podobizny widać również w domach, gdzie są wieszane na honorowym miejscu. Są mocnym spoiwem scalającym naród. Mają czwórkę dzieci – trzy księżniczki i księcia - następcę tronu. Ten jednak nie jest już darzony takim szacunkiem, jakim obdarowano ojca. To samo można powiedzieć o córkach. W rodzinie królewskiej, jak w każdej, różnie bywa... Są chwile radości i smutku. Dzieci, w zależności od nastrojów dosyć często zmieniają życiowych partnerów. Król, na co dzień miłośnik fotografii i zapalony muzyk, podobno choruje i dlatego nie zaangażował się w rozwiązanie problemów, które od jesieni 2013 roku trapią jego kraj. Królowa nie występuje już publicznie. Jest po ciężkim wylewie krwi do mózgu. Oboje są już dobrze po osiemdziesiątce. Za Wikipedią podaję, że pełen tytuł ceremonialny króla to: "Jego Wspaniałość, Wielki Pan, Siła Ziemi, Nieporównywalna Moc, Syn Mahidola, Potomek Boga Wisznu, Wielki Król Syjamu, Jego Królewskość, Wspaniała Ochrona" – Phrabat Somdej Phra Paramindra Maha Bhumibol Adulyadej Mahitaladhibet Ramadhibodi Chakrinarubodindara Sayamindaradhiraj Boromanatbophit. Prawo zakazuje obrażania króla. Grozi za to nawet do 13 lat więzienia. Nawet przedarcie banknotu z jego podobizną może być za to uznane. Dlatego jeżeli Tajowie będą Was pytać o swojego władcę zawsze mówcie o nim z należytym szacunkiem. 

 

Tajowie są dumnym narodem. Praktycznie na każdym domu wiszą narodowe flagi. Na niektórych z nich czas odcisnął swoje piętno, ale gospodarze nie przejmują się tym. Flagi są na domach, łódkach, obiektach użyteczności publicznej. Słowem, nie można powiedzieć będąc w Tajlandii, że się nie wie się do jakiego kraju przybyliśmy.   

 

Jest niedziela. Jak zwykle przed południem niebo zasnute szaro-białymi chmurami. Rozejdą się za dwie, trzy godziny.

 

Idziemy do parku Dusit. Mamy ważne bilety wstępu z Wielkiego Pałacu (więcej o tym pisałem w poprzednim odcinku) i chcemy zobaczyć kilka budynków związanych w królewstem.

 

Na początku musimy jednak dokładnie zapoznać się z zasadami ubioru. Mężczyźni nie wejdą w koszulkach bez rękawów lub w modnych ostatnio podartych dżinsach. Jeżeli będą mieć spodnie 3/4, odległość od końca buta do krańca nogawki nie może być większa niż 6 cali (ok. 15 cm). Kobiety nie mogą mieć na sobie bluzek z dużym dekoltem i spodenek, które nie będą zasłaniać kolan. Legginsy – zabronione, tak samo jak koszulki bez rękawów, spódniczki mini czy też ubiór, przez który prześwituje bielizna. Na miejscu można kupić odpowiednie bawełniane koszulki i sarongi (po 100 BHT, czyli około 10 złotych) lub same sarongi w cenie 50 BHT (5 złotych). Za złamanie przepisów można zapłacić grzywnę w wysokości 2000 BHT (około 200 złotych). 

 

Bangkok25 (powiększenie)

Dress code obowiązujący przy zwiedzaniu królewskich obiektów, fot. autor

 

Dress code jest bardzo skrupulatnie sprawdzany. Sam się o tym przekonałem, kiedy wchodziliśmy do Pałacu Vimanmek. Pani z obsługi bardzo szczegółowo oceniała, czy moje japonki nie są za daleko od krańców nogawki spodni. Stwierdziła jednak, że nie naruszę powagi miejsca częścią swojej gołej łydki i zezwoliła mi na wejście bez konieczności wydawania dodatkowych bahtów. Tajowie przywiązują olbrzymią wagę do tego, w jakim stroju zwiedzasz. Nie można sobie pozwolić na europejski luz.

 

Bangkok26 (powiększenie)

Pałac Vimanmek, fot. autor

 

Nareszcie dostaliśmy się na teren, na którym postawiono Pałac Vimanmek. Wznoszony na wyspie Ko Sichang w latach 1892 – 1893 (budowy nie ukończono), w 1900 roku decyzją króla Ramy V (Chulalongkorna) został przeniesiony do Bangkoku. Jest największym pałacem na świecie wykonanym z drewna tekowego. Żeby zwiedzić wnętrza trzeba najpierw iść do budynku, w którym pod nadzorem strażnika, należy zostawić w szafce (jej koszt to 30 BHT – 3 złote) aparaty fotograficzne, plecaki, telefony komórkowe. Podobnie jak przy zasadach ubraniowych także te przepisy porządkowe są bezwględnie przestrzegane. 

 

We wnętrzach Pałacu nie wolno fotografować. Pilnują tego dodatkowo strażniczki. Jedna na jeden korytarz, skąd ma doskonałą widoczność na turystów. Cóż, mówi się trudno. Oglądamy udostępnione zwiedzającym sale. Są ułożone tematycznie. Jedna służyła do przyjmowania gości i słuchania koncertów, inna była typową salą myśliwską. Pokazano także prezenty otrzymane przez króla Chulalongkorna. Podziwiamy zgromadzone kość słoniową, bibeloty, broń białą i palną. Wszystko to świadczy o wielkości królewstwa. Jeszcze niedawno nie można było tutaj wchodzić indywidualnie. Trzeba było czekać na jakąś wycieczkę. Dzisiaj nie ma z tym problemów.

 

Bangkok27 (powiększenie)

Wejście do Pałacu Vimanmek

 

Wychodzimy z pałacu. Odbieramy rzeczy i na moment zaglądamy do jednego z budynków, w którym zgromadzono fotografie króla i królowej (niektóre z nich zrobił sam monarcha). Zasady takie same. Plecak, komórki, aparaty fotograficzne – do szafki, buty na półkę przed wejściem i można zwiedzać. Beatka przypomniała sobie, że nie wzięła okularów. Kiedy zabierała je z plecaka cały czas towarzyszył jej wzrok pani pilnującej porządku.

 

Spacerujemy po parkowych alejkach. Prowadzą nas do Ananta Samakhom Throne Hall. Jego budowę zlecił król Rama V w połowie pierwszej dekady XX wieku. Zakończono ją w 1915 roku. Budynek w stylu włoskim (zresztą autorami jego projektu byli Włosi – Mario Tamagno i Annibale Rigotti) wyróżnia wysoka prawie 50 metrowa kopuła. Nie kupujemy biletów. Musimy jedynie wymienić wejściówki z Wielkiego Pałacu na takie, które będą tutaj przyjęte. Oczywiście musimy zostawić rzeczy w szafce. Przez kilka minut panie z obsługi naradzają  się nad długością nogawek moich spodni. Wreszcie podejmują decyzję, że wszystko jest w porządku i możemy wchodzić. 

 

Bangkok28 (powiększenie)

Ananta Samakhom Throne Hall, fot. autor

 

Ananta Samakhom Throne Hall udostępniona jest zwiedzającym od godz. 10 do 17.00. Bilety, w cenie 150 BHT (15 złotych) sprzedawane są od 9.45 do 16.00. W poniedziałki, Nowy Rok, Songkran (tajski Nowy Rok obchodzony w połowie kwietnia) i Dzień Niepodległości, który przypada w Tajlandii 10 grudnia, jest zamknięta.   

 

We wnętrzach zobaczyć można miedzy innymi wystawę tkanin i regaliów królewskich z domu króla Ramy IX przygotowane przez instytut królowej Sirikit. Wśród nich są na przykład trzy modele królewskich barek bogato zdobionych złotem, srebrem i szlachetnymi kamieniami. Jest także kolekcja królewskich złotych tronów i płaskorzeźby w tekowym drewnie przedstawiające sceny z tajskich eposów. Wszystko przepiękne. Żywe barwy, wspaniałe odwzorowanie detali. Co chwila wydajemy okrzyk zachwytu.  

 

Czas na powrót do domu. Zaglądamy jeszcze do pochodzącej z początku XX wieku królewskiej Sali Tronowej Abhisek Dusit zbudowanej na początku ubiegłego stulecia na polecenie króla Ramy V. W niej zgromadzono wyroby rzemieślnicze. Zasady wejścia identyczne: szafka, do niej plecak, komórki, aparaty fotograficzne, buty przed progiem.

 

Bangkok29 (powiększenie)

Abhisek Dusit, fot. autor

 

Mamy ochotę na przejażdżkę tuk tukiem. Trochę już zorientowaliśmy się w topografii tej części miasta, w której mieszkamy i możemy zaproponować rozsądną cenę za przejazd. Kierowca początkowo widząc dwójkę turystów rzuca nam cenę 150 BHT (około 15 złotych). Nie jest to za drogo, ale jak na polskie warunki. W Tajlandii to cena grubo przesadzona. Mówimy mu, że pojedziemy, ale za 50 BHT za dwie osoby (około 5 złotych). Gość mówi coś kolegom. Zaczynają się razem śmiać. My widząc ich reakcję odwracamy się, by spokojnie na nogach dojść do domu. Nagle pan od tuk tuka decyduje się jednak, że pojedzie na naszych warunkach. Znaczy, musi mu się opłacać! Wsiadamy do tuk tuka i jedziemy na naszą ulicę. Wrażenia mocne. Nie jesteśmy przyzwyczajeni do takiej jazdy. W Bangkoku można zauważyć, że tuk tukami bardzo chętnie jeżdżą mieszkańcy. To chyba najtańsza tutejsza taksówka. 

 

Bangkok30 (powiększenie)

Abhisek Dusit, fot. autor

 

Na marginesie. Zawsze, gdy chcecie pojechać gdzieś taksówką lub tuk tukiem uzgodnijcie wcześniej cenę. Wprawdzie w wielu przewodnikach poleca się, by zażądać od kierowcy włączenia licznika, to nawet jeżeli tak zrobi (co wcale nie jest oczywiste) i tak Was przewiezie po mieście, że zapłacicie cenę, którą chciał początkowo. 

 

Bangkok31 (powiększenie)

Park Dusit, fot. autor

 

Obiad jemy w ulicznym barze. Kupujemy dwie zupy Tom Yam, ryż i napoje. Za wszystko płacimy około 300 BHT (30 złotych). Można powiedzieć, że poszaleliśmy.

 

Wracamy do hotelu. W pierwszej kolejności wskakujemy pod prysznic. Wieczorem, po zachodzie słońca, wychodzimy na spacer. Zjadamy grillowane na patykach mięso. Za każdy płacimy 10 BHT (jeden polski złoty). Razem kolacja "wyszła" nam za 6 złotych za dwie osoby.

 

Na ulicy widzimy stoiska z przygotowanymi do zjedzenia owadami. Sprzedawcy przy okazji chcą zarobić na tych co ich nie kupią, a chcieliby zrobić fotografię. Za tę przyjemność trzeba zapłacić: 10 BHT (1 złoty) za jedną fotkę.

 

Czas odpocząć. Kupujemy wodę mineralną i "doładowujemy" naszą tajską komórkę. 100 BHT (10 złotych) powinno nam spokojnie wystarczyć do końca pobytu. Za to i tak będziemy mogli kilka razy spokojnie zadzwonić do Europy. A tak swoją drogą, coraz bardziej się zastanawiam skąd się biorą tak potężne stawki za roaming...

 

gekon2010, 16 lutego 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 11.03.2014 19:23
Ostatnia aktualizacja: 19.09.2017
Miejsce: Tajlandia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.27
USD
3.56
CHF
3.70
GBP
4.83
Średnie kursy, 21-09-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.