Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W japonkach po Tajlandii – część 2, czyli jak pachnie Bangkok

W hotelu wstajemy przed ósmą czasu lokalnego. W Polsce jeszcze środek nocy, my staramy się jednak jak najszybciej dostosować do czasu, w którym będziemy żyli przez najbliższe ponad trzy tygodnie. Myjemy się i idziemy na śniadanie. Są dania, które nie zaskoczą Europejczyka, na przykład sadzone jajka. Dostajemy również owoce. Smak ananasów kupowanych nad Wisłą w niczym nie przypomina cudownego aromatu owoców o tej samej nazwie, z tą jednak różnicą, że tutaj wyhodowanych.

 

Bangkok2 (powiększenie)

"Nasza" dzielnica w Bangkoku. Tutaj mieszkamy, fot. autor

 

W recepcji zamawiamy bilety na pociąg do Chiang Mai na 20 lutego. Płacimy za nie 1282 BHT, czyli około 130 złotych. Za serwis (bilety będą na nas czekały w hotelu za kilka godzin) dopłacamy 100 BHT, czyli około 10 złotych. Nie musimy jednak gonić do kas biletowych na dworzec kolejowy. Możemy ten czas zupełnie inaczej wykorzystać.

 

Ruszamy na pierwszy spacer po Bangkoku. Jego pełna nazwa to: Krung Thep Mahanakhon Amon Rattanakosin Mahinthara Ayuthaya Mahadilok Phop Noppharat Ratchathani Burirom Udomratchaniwet Mahasathan Amon Piman Awatan Sathit Sakkathattiya Witsanukam Prasit. Uff!!! Jak macie ochotę, to możecie sobie poćwiczyć. Jest jednym z największych miast na świecie. Żyje tutaj blisko około 8 milionów ludzi.. I zaręczam, że to widać! Na początku szukaliśmy kantoru wymiany walut. Musieliśmy przeciskać się przez chodniki, na których sprzedawcy postawili swoje stragany. Można kupić prawie wszystko do jedzenia, do ubrania, do domu, na prezent. Jest bardzo ciepło. Temperatura przekracza 30 stopni Celsjusza w cieniu. Na szczęście nie ma wysokiej wilgotności powietrza. Dlatego przy takim spacerze niezbędne staje się odpowiednie nawodnienie organizmu. Mała, podręczna butelka miejscowej wody mineralnej kosztuje od 7 do 10 BHT, czyli od 70 groszy do złotówki. Kiedy Wam jej zabraknie na pewno kupicie ją na jednym z ulicznych straganów lub w sklepie.

 

Bangkok5 (powiększenie)

Khao San Road, miejsce spotkań backpackerów z całego świata, fot. autor

 

Po wymianie pieniędzy idziemy w kierunku Wielkiego Pałacu. Wchodzimy na słynną Khao San Road. Słynna to ulica, szczególnie wśród młodych obieżyświatów. Są tutaj liczne tanie miejsca noclegowe, kawiarenki, salony masażu, sklepy z pamiątkami i jeden Bóg raczy wiedzieć co jeszcze. Wieczorem trudno wcisnąć szpilkę. Miejsce szczególne i z kapitalną atmosferą.

 

My tymczasem mijamy rządowe budynki, które otoczone są gęsto drutem kolczastym. Zza niego widać żołnierzy. Nie radzę wyjmować aparatu i robić zdjęć. Byliśmy świadkami jak jeden z wartowników ostro potraktował fotoreportera. Dlaczego druty kolczaste? Od jesieni 2013 roku trwają w Bangkoku antyrządowe demonstracje. Ja wychodzę z założenia, że jak gdzieś jadę to nie wtrącam się, jak mawiał mój nieżyjący tato: "między wódkę, a zakąskę". Wiemy, że w mieście ogłoszono stan wyjątkowy, że trzeba słuchać poleceń władz, że nie ma jeszcze godziny policyjnej, że trzeba nosić przy sobie paszporty. Na razie czujemy się bezpiecznie i mamy nadzieję, ze tak zostanie.

 

Bangkok4 (powiększenie)

Tut tuk jest jednym z podstawowych tajskich środków lokomocji. Trzeba jedynie uważać na naciągaczy, a cenę za przejazd wcześniej wynegocjować, fot. autor

 

Przy Wielkim Pałacu zaczepia nas kierowca tuk tuka, czyli napędzanej mechanicznym silnikiem taksówki na trzech kołach, zwanej przez niektórych autorikszą. Zaczyna od informacji, że Wielki Pałac jest dzisiaj zamknięty, a on sam przewiezie nas po okolicy. Podkreśla, że nie będziemy przy okazji "zwiedzać" żadnych sklepów. Później pyta skąd jesteśmy i wykazuje się znajomością polskiego sportu mówiąc o Jerzym Dudku. Panu bardzo grzecznie dziękujemy i po przejściu kilkudziesięciu metrów wchodzimy na teren Wielkiego Pałacu. Obiekt oczywiście jest otwarty dla zwiedzających (bilet 500 BHT, czyli około 50 zł), a pan z tuk tuka po prostu chciał nas naciągnąć. Przed wyjazdem czytaliśmy sporo o Tajlandii i byliśmy przygotowani na podobne numery.

 

Wielki Pałac można zwiedzać od 08.30 do 15.30. Jest już około 14.00 i postanawiamy naszą wizytę przełożyć na jutro.

 

Bangkok3 (powiększenie)

Wielki Pałac, fot. autor

 

Wracamy do hotelu. Przechodzimy obok straganów kiermaszu książki religijnej. Przy jednym ze stoisk dostajemy zimne picie. Wszystko z uśmiechem na twarzy. O Tajlandii mówi się, że to kraj uśmiechu i tak jest! Tutaj wręcz nie wypada być nieuprzejmym. Zresztą jeżeli zaczniesz krzyczeć na Taja, twoje zachowanie będzie bardzo źle odebrane. Mówi się, że "tracisz twarz". Rozmowy trzeba prowadzić spokojnie, cierpliwie i najlepiej z uśmiechem na ustach.

 

Wieczorem idziemy coś zjeść. Zamawiamy krewetki. Beatka pieczone z warzywami, ja z ryżem w sosie z zielonego curry. Płacimy 160 BHT (około 16 złotych). Jeżeli, po takiej porcji ktoś dalej czułby się głodny, może kupić sobie jakieś mięso z grilla. Jest nadziewane na drewniany patyk, porcja kosztuje od 10 BHT (złotóweczka).

 

Dzisiaj w Tajlandii jest święto państwowe. Nie, nie, to nie jest to myślicie, nie chodzi tutaj o św. Walentego. Powodem do radości jest Magha Puja. Ustanowiona dla upamiętnienia spotkania 1250 uczniów Buddy. Miało do niego dojść tylko raz. W sklepach przy stoiskach z alkoholami znajdujemy informację, że z okazji święta nic z procentami nie kupimy. To zarządzenie króla. Nie zauważyliśmy, by turystom podawano chociażby piwo. Podobno niektórzy resturatorzy obchodzą zakaz i sprzedają drinki na przykład w kubkach do herbaty. Uczciwie jednak stwierdzam, że się z tym nie spotkaliśmy.

 

Bangkok6 (powiększenie)

Jedna z bangkońskich ulic, fot. autor

 

Bangkok pachnie. Wyczuwa się zapach wielu przypraw, na których gotowane są niezliczone dania tajskiej kuchni. Ten szczególny zapach azjatyckiego miasta towarzyszył nam kilka lat temu w Pekinie. Teraz wrócił ze zdwojoną siłą.

 

Późnym wieczorem jesteśmy w hotelu. Dobrych parę kilometrów zrobiłem dzisiaj w moich wysłużonych japonkach. To najlepsze obuwie na gorącą Tajlandię.

 

Nasze zegary biologiczne powinny radzić sobie coraz lepiej. Jutro drugi dzień pobytu w Bangkoku. Zaczynamy zwiedzanie na poważnie.

 

gekon 2010, 14 lutego 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 01.03.2014 11:48
Ostatnia aktualizacja: 22.11.2017
Miejsce: Tajlandia

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.58
CHF
3.62
GBP
4.75
Średnie kursy, 23-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.