Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Nad pięknym modrym...- część 2, czyli zwiedzamy Wiedeń.

Po przebudzeniu w wiedeńskim hotelu szybki prysznic i śnadanie - pieczywo, wędliny, sery, jajka. Kto lubi lżejsze jedzenie, może sobie przygotować płatki z wodą lub mlekiem. Jednym słowem do wyboru, do koloru, można się najeść i mieć siły na cały dzień.

 

Nie jesteśmy tu jednak po to by jeść, ale by coś zobaczyć. Wiedeń, jako chyba jedyne miasto na świecie, ma wspaniały produkt dla ludzi z branży turystycznej. To Vienna Expert Card. Po zgłoszeniu akcesu, człowiek jest sprawdzany przez organizatorów i dostaje odpowiedź, czy został włączony do programu.

 

 

A włączonym być warto. Przede wszystkim otrzymuje się trzydniowy bilet uprawniający do korzystania z miejskiej komunikacji. Ponadto ma się zapewniony darmowy wstęp do większości muzeów i miejsc wartych zobaczenia. Do tego można coś zjeść i wypić. Nic tylko korzystać. Ja miałem to szczęście i zostałem przyjęty do programu. Ważne jest także to, że w większości przypadków uprawnienia przyznane uczestnikowi, przysługują również osobie towarzyszącej. Czyli nic tylko, koledzy z branży, odwiedzać Wiedeń.

 

 

Dla tych, którzy nie mają nic wspólnego z turystyką miasto oferuje kartę miejską. Kosztuje 19,90 euro (około 83 złotych). Jest ważna przez 72 godziny. Dzięki niej można jeździć po mieście nie płacąc za bilety komunikacji miejskiej, ponadto otrzymuje się wiele zniżek przy wstępie do miejsc, które warto w Wiedniu zobaczyć (nie brakuje ich, oj nie).

 

 

Po kartę Vienna Expert musieliśmy pojechać na Albertinaplatz do punktu Informacji Turystycznej (metro U3 i autobus za 2,10 euro za osobę). W IT okazałem dowód osobisty, miła Pani sprawdziła czy jestem w systemie i otrzymałem kartę wraz z książeczką – przewodnikiem i kartami rabatowymi.

 

 

Pierwsze kroki kierujemy do położonej nieopodal Albertiny. Galerię założyli w połowie XVIII wieku książę Albert Sasko-Cieszyński i jego żona Maria Krystyna. Podziwiamy wspaniałe wnętrza. Idziemy obejrzeć wystawę drzeworytów, na której poznajemy także w jaki sposób średniowieczni twórcy je robili. Trzeba było naprawdę niezwykłych umiejętności, by spod rąk wychodziły takie cuda. Na niektórych dziełach gra światła i cienia nie odbiega od największych osiągnięć fotografii cyfrowej. W Albertinie można obejrzeć między innymi drzeworyty przygotowane przez: Lucasa Cranacha, Hansa Burgkmaiera, Andreę Andreani, Rafaela, czy przez samego Mistrza Albrechta Dürera.

 

 

Posiadając Vienna Ekspert Card jej właściciel i osoba towarzysząca nie płacą za bilety wstępu (normalny bilet 11,90 euro – około 50 złotych). Posiadacze Vienna Card mają zniżkę i płacą za wejściówkę 9,70 euro – około 41 złotych).

 

 

Przed Albertiną bierzemy kiełbaskę. Austriacy, podobnie jak Niemcy, muszą ją od czasu do czasu dla dobrego samopoczucia zjeść. Wprawdzie obecnie więcej w mieście punktów z kebabami, to jednak kiełbaskę także dostaniecie. Za swoją nie płacę. Wyrywam tylko kupon z książeczki, którą otrzymałem do karty i oddaję sprzedawcy. Było nie było 3,40 euro (około 14 złotych) zawsze zostaje w kieszeni.

 

 

Mijamy budynek wiedeńskiej opery i wchodzimy na Kärntnerstraße. To główna handlowa ulica Wiednia. Jest takie ładne słowo "pryncypialna". Nią dochodzimy do katedry św. Stefana – głównej świątyni katolickiej stolicy Austrii.

 

 

Wiedeń1 (powiększenie)

 

Wiedeń, Kärntnerstraße, fot. autor

 

 

To trzecia świątynia w tym miejscu. Wznoszono ją w stylu gotyckim od XIV do XVI wieku. Widać w jej wnętrzach wielkość cesarstwa władanego przez Habsburgów. Pomyśleć, że jedyną siłą, która swego czasu potrafiła powstrzymać ich w Europie Środkowo-Wschodniej byli Jagiellonowie. Jak skończyły Korona i Litwa doskonale wiemy z historii. Jednym z krajów, który brał udział w zaborach było właśnie cesarstwo rządzone z Wiednia.

 

 

Wiedeń2 (powiększenie)

Katedra św. Stefana, fot. autor

 

Kilka kroków od katedry znajduje się dom, w którym od września 1784 roku do kwietnia roku 1787 mieszkał Wolfgang Amadeusz Mozart – muzyczny geniusz, który zmarł licząc zaledwie 35 lat. Przy wejściu otrzymujemy audiobook z polską wersją językową. Zanurzamy się w czasy XVIII wiecznego Wiednia i chłoniemy historię niesamowitego człowieka. Gdybyście chcieli tam zajrzeć (a naprawdę warto) podaję adres: Domgasse 5. Za wstęp osoba dorosła płaci 10 euro (42 złote). Wiem, że to może zabrzmieć jak złośliwość, ale my za swoje wejściówki nie płacimy.

 

 

Wiedeń3 (powiększenie)

Wejście do domu Mozarta, fot. autor

 

Z domu Mozarta całkiem niedaleko mamy na Dorotheagasse 1. Jest tam miejsce, którego poprawne wymówienie zapewne sprawia wiedeńczykom problemy. Na przełomie XIX i XX wieku przyjechał tutaj z Krakowa Franciszek Trześniewski, który założył chyba pierwszą kanapkarnię na świecie. Do kanapek, przygotowywanych z wyśmienitymi pastami na życzenie klienta, podaje się 1/8 piwa – Pfiff. Kanapki mają wymiary 8 x 4,5 cm. Chodziło o to, by człowiek szybko zaspokoił głód i dalej zajmował się swoimi sprawami. Kiedyś przeprowadzono badania, z których wynikało, że ponad 90% mieszkańców Wiednia doskonale wie, kto zacz "Trześniewski". Jedna kanapka kosztuje 1,20 euro (około 5 złotych). Warto spróbować.

 

 

 

Mieliśmy coś na ząb. Czas trochę się pobawić. Ruszamy na Prater. Czeka na nas słynny Wiener Riesenrad, czyli jeden z symboli Wiednia. Powstał pod koniec XIX wieku, w czasach, kiedy człowiek był zauroczony siłą i znaczeniem stali. Z wagoników rozciąga się widok na miasto. W identyfikacji poszczególnych miejsc pomagają umieszczone w nich tablice informacyjne. Płaci się za jeden obrót koła. Dorosły musi przygotować 9 euro (około 38 złotych). My tę atrakcję mamy w prezencie od organizacji turystycznej Wiednia.

 

 

Wiedeń4 (powiększenie)

Wiener Riesenrad, fot. autor

 

Po wyjściu z Diabelskiego Młyna idziemy do położonego po drugiej stronie Muzeum Figur Woskowych Madame Tussaud. Trzeba trochę pobyć z możnymi tego świata. Mamy kilkadziesiąt minut dobrej zabawy. Przy okazji dowiadujemy się ile pracy trzeba włożyć, by figura powstała. Za bilet osoba dorosła musi zapłacić 19,50 euro (około 82 złotych). Kupując wejściówkę przez internet można obecnie liczyć na zniżkę w wysokości 30%. Nasze portfele nie ucierpiały. Vienna Ekspert Card otworzyła nam drzwi również tutaj. Warto sprawdzić, czy nie można kupić wspólnego biletu na przykład na Diabelski Młyn i do Muzuem Figur Woskowych. Płaci się wtedy kilka euro taniej niż gdybyśmy mieli wejściówki kupować oddzielnie. Są również bilety rodzinne. O wszystkim dowiecie się na stronach internetowych poszczególnych atrakcji turystycznych Wiednia.

 

 

Wiedeń5 (powiększenie)

Wiener Riesenrad, fot. autor

 

Wieczorem ruszamy na kolację, za którą dzięki Vienna Ekspert Card nie płacimy. Obsługuje nas kelnerka, która ponad 20 lat temu wyjechała z Łodzi za lepszym życiem. Dostaliśmy przekąskę (smalec i chleb), coś do picia, potężnego wiedeńskiego sznycla z sałatką ziemniaczaną i na koniec gorącego Apfelstrudla, czyli placka z jabłkami. To, że wstaliśmy od stołu było chyba jakimś cudem. Obliczyliśmy, że za jedzenie zapłacilibyśmy około 15-20 euro od osoby (63-84 złote). Skończyło się na spisaniu danych z karty i dowodu osobistego. Tak, to ja mogę zwiedzać Wiedeń bardzo często (na szczęście dla siebie gospodarze przewidzieli ograniczenia w korzystaniu z karty).

 

 

Wiedęń6 (powiększenie)

Opera Wiedeńska wieczorową porą, fot. autor

 

Na marginesie muszę wspomnieć o wiedeńskiej komunikacji. Jest bardzo dobrze i - co najważniejsze - czytelnie zorganizowana. Obcokrajowiec nie ma żadnych problemów z poruszaniem się po mieście. Zaradnym wiedeńczykom można tylko pogratulować i życzyć by cały czas trzymali wysoki poziom.

 

 

Jeszcze na krótko wróciliśmy do centrum przed katedrę św. Stefana. Trochę pokręciliśmy się i wróciliśmy do hotelu z jednym nieskomplikowanym marzeniem. Spaaaaaaaaaaaaaaaaaaać.

 

 

gekon2010, 11 lutego 2014 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)  

Dodano: 28.02.2014 12:37
Ostatnia aktualizacja: 29.10.2018
Miejsce: Austria

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.