Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Nad pięknym, modrym... – część 1, czyli co łączy Azję z Wiedniem

Ledwo wróciliśmy z Bałkanów, a już zaczęliśmy myśleć, gdzie by tutaj znowu się ruszyć. Tym razem wybór należał do Beatki. Marzyła o podróży do Azji, do kraju, o którym mam nadzieję dowiecie się więcej czytając tę relację. Kupiła bilety lotnicze i oświadczyła, że na następny dłuższy wyjazd nie czekamy, (jak to mamy w zwyczaju) do września, tylko w 2014 roku ruszamy w lutym i na początku marca wracamy. Cóż, siła wyższa. Żony trzeba słuchać, więc przyjąłem jej wybór z pokorą i nadzieją. Za chwilę, kiedy się dowiedziałem, gdzie się wybieramy, była także radość.

 

Później przyszedł czas na planowanie. Dzięki internetowi człowiek nie wychodząc z domu może sprawdzić hotele, wybrać te, które mu odpowiadają, zarezerwować bilety. Większość z tych czynności wykonaliśmy już październiku i listopadzie 2013 roku.

 

W pierwszej kolejności zadbaliśmy o jak najtańszy dojazd do Wiednia. Stąd mamy lecieć do...(o tym później). Polski Bus co kilka miesięcy rzuca na rynek nowe bilety. Wprawdzie w dniu, w którym ogłaszają swoją decyzję dostanie się na ich stronę graniczy z cudem, nam się jednak udało. Za dwa bilety na nocny autobus z Gdańska do Warszawy zapłaciliśmy 9 złotych, za przejazd ze stolicy do Wiednia następne 41. Łatwo policzyć, że koszt przejazdu dwóch osób wyniósł nas równe 50 polskich złotych. Jak na Wiedeń, całkiem, całkiem nieźle...

 

Ani się obejrzeliśmy, a nadszedł nowy 2014 roku i perspektywa kolejnych przygód znacznie się do nas przybliżyła. Wreszcie w kalendarzu pojawiły się kartki z napisem "luty" i zaczęliśmy się pakować.

 

Niestety, była również zła strona całej imprezy. Trzeba było oddać psa do hotelu. Z wiekiem zauważam, że każda kolejna "strata" Mokki przynosi mi coraz większy smutek. Wiem, że psiakowi nie dzieje się krzywda, a jednak jakoś coraz trudniej mi się z nim rozstawać. Dlatego do hotelu odwozi ją Beatka. W ten sposób staram się uśpić sumienie, ale skutku to żadnego dobrego nie przynosi.

 

W dniu wyjazdu nasze dzieci były bardzo kochane (jak zwykle) i zaprosiły nas na kolację, by po niej zawieźć nas z Gdyni na dworzec autobusowy w Gdańsku. Tam tradycyjnie przed wyjazdem z niedzieli na poniedziałek przed autobusem kłębił się tłum ludzi. Dzięki Patrykowi, który oddał bagaże mogliśmy zająć sobie miejsca przy stoliku.

 

W Warszawie byliśmy wyjątkowo szybko, bo już kilka minut po czwartej rano. Przez prawie godzinę siedzieliśmy w poczekalni na przystanku Młociny. Razem z nami i innymi pasażerami była całkiem liczna grupa bezdomnych. W torbach mieli swój cały dobytek. Niektórzy nawet czajniki elektryczne. W toaletach gotowali wodę i robili sobie kawę lub herbatę. Było dosyć chłodno i na szczęście nikt tych ludzi nie przeganiał z poczekalni. W powietrzu zderzały się woń dezodorantów i wód toaletowych pasażerów ze smrodem biedy, beznadziei i zwykłego brudu. Ta druga kategoria wkrótce stała się przeważającą.

 

O piątej ruszyliśmy się do metra. W automacie kupiliśmy bilety po 4,40 zł. Skasowaliśmy je i przejechaliśmy na stację Wilanowska, skąd mieliśmy mieć za jakiś czas autobus do stolicy Austrii. I to był nasz błąd. Po wyjściu na zewnątrz okazało się, że niebo nie lubi dzisiaj Warszawy i atakuje ją mocnym deszczem. Trudno. Pomyśleliśmy, zaraz gdzieś przycupniemy. Okazało się, że nie ma gdzie. Na Wilanowskiej nie ma bowiem takiej poczekalni jak na Młocinach. Stanie na zimnie w deszczu raczej nas jakoś nie pociągało, wróciliśmy więc do metra i tam jakoś te ponad dwie godziny przestaliśmy, obserwując zwiększający się z każdą minutą ruch.

 

Informacyjnie mogę Wam jedynie powiedzieć, że herbata na Wilanowskiej kosztuje 2,50 zł, zaś toaleta, podobnie jak na Młocinach, jest bezpłatna.

 

Kilkanaście minut przed 8 rano ruszyliśmy w kierunku autobusowych peronów. Deszcz nic sobie z nas nie robi i dalej potężnie lał. Autobus jak na złość nie podjeżdżał. My staliśmy i mokliśmy. Pojazd ruszył się łaskawie dopiero w godzinie odjazdu, czyli o 8.15. Zanim pasażerowie zdążyli załadować bagaże i zająć swoje miejsca, okazało się, że z Warszawy wyjechaliśmy z około 20 minutowym opóźnieniem.

 

Byliśmy padnięci. Jeszcze dobrze nie wyjechaliśmy z Warszawy, a już z Beatką spaliśmy jak kocięta. Obudziłem się gdzieś w okolicach zjazdu do Koluszek. W Częstochowie staliśmy około 15 minut. Około 13 byliśmy już w Katowicach. W centrum trwają intensywne prace remontowe. Jak będziecie w najbliższym czasie wybierać się samochodem do stolicy Górnego Śląska bardzo uważajcie na znaki drogowe. Jazda na pamięć może się źle skończyć.

 

Po około dwóch godzinach od odjazdu z Katowic wjechaliśmy do Czech. Stamtąd szybko na Słowację. Dalej autostradą do Bratysławy, a następnie do Wiednia. Na ostatnim przystanku, w okolicach głównego dworca kolejowego zatrzymaliśmy się około 20.10.

 

W automatach na stacji metra kupiliśmy bilety za 4,20 euro za dwie osoby (około 17,50 groszy, licząc po kursie 4,20 złotego za euro) każdy ważny za 60 minut jazdy środkami komunikacji wiedeńskiej. Linią U1 dojechaliśmy do Stephansplatz. Tam przesiedliśmy się w metro linii U3 i dojechaliśmy nim do Ottakring. Jeszcze tylko dwa przystanki tramwajem 46 i mogliśmy zameldować się w hotelu. Za dwie doby ze śniadaniami zapłaciliśmy 78 euro (około 330 złotych). Jak na Austrię nie była to wygórowana cena. Pokój mieliśmy z internetem i telewizorem.

 

Pałac Schönbrunn1 (powiększenie)

Wiedeń, Pałac Schönbrunn, fot. autor

 

Jutro...Nie jeżeli myślicie, że lecimy dalej, to się mylicie. Jutro chcemy pożegnać się w Europą w najlepszym z możliwych, czyli wiedeńskim stylu...

 

gekon 2010, 10 lutego 2014 roku

NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 15.02.2014 11:55
Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018
Miejsce: Austria

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-631
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.