Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 25, czyli Aleja Snajperów

 

Rano jak zwykle. Mycie, śniadanie i wyjście do miasta. Dwa dni temu poszliśmy w stronę Baščaršiji, dzisiaj ruszamy w przeciwnym kierunku. Zaczynamy wędrówkę na ulicy Maršala Tito. Przy niej znajduje się budynek Narodowego Banku Bośni i Hercegowiny. 

 

Przystajemy w Velikim Parku za skrzyżowaniem Maršala Tito z Trempina i Radićeva. Tutaj postawiono jedną z najbardziej tragicznych pamiątek po oblężeniu Sarajewa. Pomnik dedykowany poległym dzieciom. Gdy podchodzimy, akurat dla dzieci odbywa się jakaś impreza. Stoją obok monumentu, śmieją się i bawią... Wojna jest straszna dla dorosłych (poza żołnierzami, dla których walka jest wpisana w ich profesję), ale jaka musiała być dla dzieci!

 

Sarajewo37 (powiększenie)

Pomnik dzieci poległych podczas oblężenia Sarajewa, fot. autor

 

One w zimie chciały iść na sanki, a latem z kolegami pokopać piłkę. Wiele z nich z tych zabaw nie powróciło do domów. Podstawa pomnika ma kształt ogromnej czary z odciśniętymi śladami stóp setek dzieci - tych starszych i tych zupełnie malutkich. W wodzie pływa rzucona róża.

 

Sarajewo38 (powiększenie)

Fragment pomnika dzieci poległych podczas oblężenia, fot. autor

 

Patrzę na to, myślę o tych najmłodszych i czuję jak w gardle wzbiera mi potężna gula. Obok umieszczono na ruchomych walcach imiona, nazwiska, daty urodzin i śmierci dzieci. Czasami członkowie jednej rodziny ginęli tego samego dnia, czasami śmierć upominała się o nich w różnym czasie. Wojna, banalna wojna...Chyba rzeczywiście trzeba przyjechać do Sarajewa i osobiście obejrzeć co zostawiła. 

 

Sarajewo39 (powiększenie)

Za każdym imieniem i nazwiskiem na tych walcach kryje się dziecięce życie, fot. autor

 

W parku są również groby poległych podczas walk o miasto. 

 

Idziemy dalej. Na moment zatrzymujemy przy meczecie Alpašina. Wzniesiono go na początku drugiej połowy XVI stulecia. Na cmentarzu obok pochowni są bohaterowie walk przeciwko okupacji austro-węgierskiej. Spoczywają tutaj także zabici podczas ostatniej wojny. Okolice miejsca, w którym stoi meczet, były w tamtym czasie uznawane za jedno z najmniej bezpiecznych w Sarajewie. Idąc dalej na zachód wchodzi się w ulicę Zmaje od Bosne. Bardziej jest znana jako Aleja Snajperów.

 

Sarajewo40 (powiększenie)

Meczet Alpašina, fot. autor

 

Podczas oblężenia oddziały serbskie zajmujące wzgórza nad miastem miały doskonałą widoczność między innymi na tę ulicę. Snajperzy terroryzowali mieszkańców strzelając do nich, niektórzy z nienawiści, inni z obowiązku, a jeszcze inni dla zabawy. 

 

Sarajewo41 (powiększenie)

Ulica Zmaje od Bosne, fot. autor

 

Sarajewo42 (powiększenie)

Takie tablice ostrzegały mieszkańców Sarajewa przed snajperami, fot. autor

 

Po lewej stronie widzimy Trg Bosne i Hercegovina. Przy nim budynek parlamentu. Odrestaurowano go dzięki pomocy Królestwa Norwegii. Tuż obok niego wieżowiec Rady Ministrów Bośni i Hercegowiny. Niektórzy z Was zapewne pamiętają jego zdjęcia z czasów oblężenia. Płonący, wysoki budynek.  

 

Sarajewo43 (powiększenie)

Parlament, fot. autor

 

Sarajewo44 (powiększenie)

Budynek Rady Ministrów, fot. autor

 

Przed oczami przebiegają mi fotografie innych domów  przy Alei Snajperów. Bliźniacze wieżowce Umitic, czy też budynek hotelu Holiday Inn. Historyczna to budowla, bo od niej wiele się zaczęło. 5 kwietnia 1992 roku w Sarajewie miał miejsce pokojowy marsz. Wtedy, właśnie z hotelu, kontrolowanego przez Demokratyczną Partię Serbii, padły pierwsze strzały. Zginęli ludzie. Wśród nich uznawane za pierwsze ofiary oblężenia Suada Deliberowić i Olga Sucič. Ich imieniem nazwano most, w pobliżu którego zostały zabite (dawniej Most Vrbanja). Po manifestacji inne państwa zaczęły uznawać niepodległość Bośni i Hercegowiny, a Serbowie przypuścili atak na miasto. Zaczęło się oblężenie. 

 

Sarajewo45 (powiększenie)

Wieżowce Umitic, fot. autor

 

Kontynuujemy nasz spacer. Wchodzimy w uliczkę prostopadłą do Zmaje od Bosne i przystajemy przed pomnikiem przedstawiającym... puszkę wołowiny. Był to jeden z podstawowych produktów dostarczanych Sarajewu w ramach pomocy humanitarnej. Podobno wołowiny było w niej tyle co kot napłakał, ale napis na niej głosił, że właśnie to mięso zawiera.    

 

Sarajewo46 (powiększenie)

Pomnik Międzynarodowej Pomocy - puszka wołowiny, w której mięsa prawie nie było, fot. autor

 

Czas na wizytę w Muzeum Historycznym. W nim obejrzeć można wystawy poświęcone oblężeniu oraz powstaniu Bośni i Hercegowiny. Po obejrzeniu tej pierwszej czuję się jakbym dostał obuchem w głowę. Tego, co mieszkańcy tutaj przeżyli, nie da się opisać. Jak będziecie w Sarajewie koniecznie zobaczcie tę wystawę. Trafić nie będzie trudno. Muzem znajduje się przy Zmaje od Bosne (Aleja Snajperów). Wyróżnia się na tle wyremontowanych budynków tym, że od czasów wojny jego elewacja chyba nie została poddana żadnemu remontowi. Wstęp tylko 5 marek (10,50 zł). Jak dla mnie obowiązkowy punkt zwiedzania Sarajewa.

 

Sarajewo47 (powiększenie)

Hotel Holiday Inn, fot. autor

 

Po wyjściu z muzeum inaczej patrzymy na Sarajewo. Miasto, które nie wiadomo dlaczego, żeby dalej żyć musiało poznać niewyobrażalne cierpienie. Za co? 

 

Jutro będzie nasz ostatni dzień w Sarajwie. Nagle - może pod wpływem obejrzanej wystawy - wpadamy na pomysł, że spędzimy go w innym mieście, o którym cały świat słyszał podczas wojny, czyli w Mostarze. Chcemy pojechać pociągiem. Dworzec kolejowy znajduje się około 300-400 metrów od ulicy Zmaje od Bosne. Trzeba doń iść prostopadłą ulicą Halida Kajtaza, wzdłuż płotu chroniącego ambasadę Stanów Zjednoczonych (najbardziej charakterystyczny punkt na tej ulicy).      

 

Dworzec kolejowy w Sarajewie także "dostał swoje" podczas walk. Wyremontowano go dzięki europejskim funduszom. Przed nim tabliczka zakazująca fotografowania. Pamiętajcie o tym, tym bardziej, że chodzą po nim policjanci i pilnują porządku. Za bilet do Mostaru i z powrotem płacimy za dwie osoby w sumie 34,80 marki (około 73 zł). W cenie także dopłata do pociągu wyższej klasy (pospieszny). Bilet jest ważny przez 6 dni od daty wyjazdu. Jeżeli będziecie korzystać z usług bośniackich kolei i będziecie wracać do miejsca, z którego jedziecie, zawsze kupujcie bilety w dwie strony. Są tańsze o 20% od tych w jedną stronę.

 

Idziemy jeszcze na Baščaršiję. Mijamy kantory wymiany walut. Wbrew temu co pisze się w wielu przewodnikach, kantory w Bośni są i jest ich coraz więcej. W niektórych zapłacicie prowizję. Warto jednak poszukać takich, gdzie jej nie policzą (a takie są). Robimy jeszcze wieczorne zdjęcia i wracamy do hostelu. Myjemy się, nastawiamy budziki i idziemy spać. Jutro wcześniej wstajemy, przed nami Mostar!

 

gekon2010, wrzesień 2013 

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 23.10.2013 23:13
Ostatnia aktualizacja: 30.10.2018
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.