Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Wrzesień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 23, czyli Skakavac i gruszka od kierowcy

 

Wstajemy wypoczęci i gotowi na dalsze zwiedzanie. Dzisiaj ruszamy w okolice Sarajewa. Adnan jest tak miły, że zawozi nas do wsi Nahorevo. Zatrzymuje się w miejscu, skąd mamy mieć powrotny minibus da Sarajewa. To jednak po południu. Żegnamy się i ruszamy pod górę, w kierunku wodospadu Skakavac.

 

Początkowo droga nie sprawiała nam większych problemów. Z czasem zaczęło się robić coraz bardziej stromo. Nie mamy z Beatką po 20 lat i musieliśmy robić coraz częstsze przystanki dla uspokojenia oddechu. Dzięki temu mogliśmy podziwiać majaczące w dole Sarajewo. W pewnej chwili uprzytomniliśmy sobie, że taki widok miały również oddziały serbskie stojące na otaczających miasto wzgórzach. Służyły jednak im nie dla podziwiania, lecz do zabijania innych ludzi. Wojna, cały czas człowiek pamięta tu o wojnie...

 

Skakavac1 (powiększenie)

Droga z Nahoreva do wodospadu Skakavac, fot. autor

 

Kiedy podchodziliśmy pod ostatnie wzniesienie (brakowało nam kilkadziesiąt metrów) zatrzymał się przy nas dostawczy samochód. W środku dwóch drwali, jadących do lasu po drewno. Zapytali nas, dokąd idziemy. Gdy powiedzieliśmy, że do wodospadu, zaproponowali nam podwiezienie. Z radością skorzystaliśmy z miłej propozycji.   

 

Panowie, z którymi jedziemy zdziwili się, że idziemy aż z Nahoreva, ale z uznaniem pokiwali głowami. W drodze popijali sobie piwko i toczyli z nami międzynarodową rozmowę. Kiedy brakowało znajomych nam języków, pomagały ręce i palce.

 

Skakavac2 (powiększenie)

Oznaczenia szlaków, fot. autor

 

Po przejechaniu 3-4 kilometrów samochód zatrzymał się. Kierowca pokazał nam ręką, w którym kierunku mamy iść. Serdecznie się pożegnaliśmy i każde z nas ruszyło w swoją stronę. Beatka i ja w kierunku wodospadu, zaś mili panowie do lasu ścinać drzewo.   

 

Szlak do wodospadu Skakavac jest dosyć dobrze oznaczony. Co jakiś czas drogowskazy wskazują drogę i informują turystę ile ma jeszcze do przejścia. Przy drodze stoją również tablice edukacyjne. Można się z nich dowiedzieć coś o tutejszej florze i faunie. Do wodospadu najlepiej iść w sobotę i niedzielę, kiedy na szlakach kręci się trochę ludzi. W inny dzień istnieje całkiem realna groźba spotkania się oko w oko z...niedźwiedziem. W okolice wodospadu można podjechać samochodem. Liczyć się jednak należy z tym, że ostatnie 2 kilometry trzeba będzie przejść na nogach. Można wybrać dwie drogi. Jedną, która zaprowadzi nas pod wodospad i drugą do punktu widokowego, z którego popatrzymy na wodę z góry. Można też zrobić kółko wokół niego. Niestety, smutnym elementem krajobrazu są zniszczone domu. 

 

Skakavac3 (powiększenie)

Zniszczone domy to smutne przypomnienie niedawnej wojny, fot. autor

 

My idziemy do punktu widokowego. Na nim porządne drewniane bariery. Podziwiamy wodospad. Jest on najwyższy w Bośni i Hercegowinie. Wiecie co oznacza w bośniackim słowo "skakavac"? Konika polnego. Logiczne. Nazwa pochodzi zapewne od skakania...     

 

Skakavac4 (powiększenie)

Skakavac, fot. autor

 

Wracamy do Nahoreva. Na chwilę zatrzymujemy się przed tablicą upamiętniającą ofiary ostatniej wojny. Po imionach i nazwiskach orientujemy się, że zastrzelono tu muzułmańską rodzinę.  

 

Skakavac5 (powiększenie)

Tablica upamiętniająca ofiary ostatniej wojny, fot. autor

 

Przy drodze stoją drewniane budynki. Koło nich także drewniane ławy i stoły. Znaczy, że jesteśmy w gospodzie "U Dragana". Gospodarz przyjmuje nas czym chata bogata. Robi dla nas racuchy i do tego dokłada trzy gatunki sera i pomidory. Oczywiście nie może się obejść bez napojów. Uczta kosztuje 12 marek, czyli około 25 złotych.

 

Skakavac7 (powiększenie)

Chata Dragana, wygląd niepozorny, za to jedzenie super, fot. autor

 

Dragan to w ogóle fajny gość. Ma u siebie marynaty, domowe destylaty (pycha), miody. Można je kupić i mieć jeśli nie pamiątkę to fajny prezent. 

 

Po jedzeniu czas na spalanie kalorii. Na szczęście czeka nas droga w dół. Punktem orientacyjnym jest minaret meczetu w Nahorevie. Idziemy i...przecieramy oczy. Dopiero teraz mamy okazję ocenić jaką drogę przeszliśmy i jak w niektórych momentach pięła się ona ostro do góry. W Nahorevie wiele domów jest odnowionych. Niestety, na niektórych podwórkach czas zatrzymał się ponad 20 lat temu. Nie ma nikogo, ludzie się stąd wynieśli. W uszach aż dzwoni cisza.

 

Skakavac8 (powiększenie)

Niedaleko od Sarajewa i jakie widoki, fot. autor

 

Wreszcie jesteśmy przy przystanku minibusa (linia 69, kierunek Sutjeska). Czekamy kilka minut, potem wsiadamy i kupujemy bilety. Płacimy za nie po 1,60 marki od osoby (około 3,40 zł). Kierowca kasuje bilety (trzeba zwracać na to uwagę) i daje Beatce prezent, czyli piękną, dojrzałą gruszkę. Jako pasażer najczęściej korzystający z usług ZKM Gdyni żądam, by podobne niespodzianki dla pasażerów mieli kierowcy miejscowych autobusów i trolejbusów. A tak na poważnie, ten owocowy dar to kolejny przykład gościnności i bezinteresowności mieszkańców. Miał kierowca dwie gruszki dla siebie na drugie śniadanie, jedną dał pasażerce. Miłe? Jak dla mnie fantastyczne. Dodać trzeba, że takie zachowania postrzegane są tutaj jako coś jak najbardziej naturalnego. Człowiek w ogóle nie czuje się nimi skrępowany, tylko z radością przyjmuje te małe, ale bardzo sympatyczne gesty. 

 

Z minibusa wysiadamy na ostatnim przystanku (przypominam, że to Sutjeska).  Przechodzimy przez park, w którym znajduje się pomnik dzieci zabitych podczas oblężenia (o tym więcej za dwa dni). Po kilkanastu minutach jesteśmy w hostelu. "Liczymy" trasę i wychodzi nam, że znowu przeszliśmy ładnych "parę" kilometrów. Rozmawiamy chwilę z Adnanem i idziemy spać. Jutro na jeden dzień koniec z chodzeniem. Przy dalszym zwiedzaniu będziemy rozgryzać sarajewską komunikację. 

 

gekon2010, wrzesień 2013 roku 

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 20.10.2013 16:24
Ostatnia aktualizacja: 25.09.2017
Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.27
USD
3.56
CHF
3.68
GBP
4.83
Średnie kursy, 25-09-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.