Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Lipiec 2018
pn wt śr cz pt sb nd
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 16, czyli Sveti Stefan, Budva i ... Hawaje

 

Dzisiaj podczas śniadania mogliśmy popatrzeć na dwa manewrujące nam niemal pod samym oknem wielkie statki wycieczkowe. Takie wrażenia to chyba tylko w Kotorze, ale mamy na dziś jeszcze inne plany. Przed 09.00 ruszamy na dworzec autobusowy i kupujemy bilety do przystanku Sveti Stefan. Za dwie osoby płacimy 10 euro, czyli 42,50 PLN na nasze...

 

Około 10.00 przyjeżdża nasz autobus. Do Sveti Stefan jedziemy około 40 minut przez Tivat (gdzie znajduje się lotnisko) i całkiem spore miasto – Budvę. 

 

W Sveti Stefan autobus zatrzymuje się przy głównej drodze. Widać z niej cel naszej dzisiejszej podróży. Wyspa Sveti Stefan, kiedyś zamieszkała przez rybaków i połączona ze stałym lądem wąską groblą, jest dzisiaj jednym luksusowym hotelem. W XV wieku na wyspie zbudowano twierdzę. Ludzie chronili się w jej murach przed Turkami. Niebezpieczeństwo jednak minęło, a pierwotnych mieszkańców przeniesiono na ląd. 

 

Sveti Stefan1 (powiększenie)

Panie, Panowie! Oto Sveti Stefan, fot. autor

 

Przyjeżdżali tutaj i cały czas bywają możni tego świata. Wakacje spędzali tu m.in. Sylwester Stallone, Kirk Douglas, Sergiej Bondarczuk, czy legendarny szachista Borys Spasski. To co przyciąga do Sveti Stefan to niezapomniany widok. Wyspa, niebieskie niebo, lazurowe morze i grobla łącząca ją ze stałym lądem. Ponadto goście mają spokój i bardzo ważną dla niektórych z nich rzecz – prywatność. Obcy tutaj nie wejdą.

 

Sveti Stefan2 (powiększenie)

Sveti Stefan, fot. autor

 

W informacji turystycznej dowiadujemy się, że wejście na wyspę jest możliwe po wcześniejszej rezerwacji. Wcześniej czytaliśmy, że wstęp kosztuje tu 6 euro od osoby. Pani pociesza nas, że jest bezpłatny, jest po sezonie i są całkiem spore szanse, że uda nam się dzisiaj na niej postawić stopę.

 

Sveti Stefan3 (powiększenie)

Sveti Stefan, fot. autor

 

Poboczem drogi schodzimy do grobli. Na niej i przed wejściem na wyspę widzimy spory tłum. To utwierdza nas w przekonaniu, że może się uda. Kiedy podchodzimy bliżej okazuje się, że pod murami jest impreza. Jeden z tutejszych kościołów ma jubileusz i to nie byle jaki, bo kończy aż 600 lat! Stoły uginają się od jedzenia i picia (mocnych destylatów i innych trunków nie wyłączając). Jakiś gość na scenie śpiewa po rosyjsku "Jarzębinę czerwoną" i "Podmoskownyje wiecziera". Nawet będący tutaj w pokaźnej liczbie prawosławni duchowni wydają się być bardziej dostępni niż w innym czasie. Uśmiechnięci, żartują z wiernymi i błogosławią ich. Po śpiewach, przychodzi czas na taniec. Nikt się nie upija (a alkoholu całkiem sporo), wszyscy zadowoleni i w dobrym humorze. 

 

Sveti Stefan4 (powiększenie)

Jeden z prawosławnych duchownych podczas imprezy na Sveti Stefan, fot. autor

 

Kiedy patrzę jak ludzie się bawią, Beatka negocjuje z ochroną nasze ewentualne wejście na wyspę. Okazuje się jednak, że kilka lat temu kupił ją pewien bogaty człowiek i wstęp dla ludzi z zewnątrz jest niemożliwy. Nie ma żadnych rezerwacji, wyspa jest własnością prywatną. Prośby nie pomagają, pan z ochrony jest niewzruszony. W pewnym momencie jednak podchodzi do niego bogato ubrany mężczyzna, robi gest w kierunku ochroniarza i okazuje się, że Beatka może wejść na moment, by zrobić zdjęcia. Od razu ma zapowiedziane, że nie wolno fotografować żadnych gości. Moment trwa dość krótko. Ledwo weszła, a już towarzyszący jej ochroniarz zaczął poganiać ją do wyjścia. 

 

Sveti Stefan5 (powiększenie)

Sveti Stefan od środka

 

Na wyspie są miejsca warte uwagi. Należą do nich trzy cerkwie: św. Stefana, św. Aleksandra Newskiego i Przemienienia Pańskiego.    

 

Sveti Stefan6 (powiększenie)

Sveti Stefan, cerkiew Przemienienia Pańskiego

 

Ktoś ogłasza koniec imprezy. Mija kilka minut, znikają stoły i to wszystko co na nich było. Ci, którzy schodzą z grobli już na nią nie wejdą. Przy wejściu staje dwóch panów w mundurkach jednej z firm ochroniarskich i grzecznie, ale stanowczo egzekwują, by nikt już nie zakłócał spokoju odpoczywających na Sveti Stefan.

 

Sveti Stefan7 (powiększenie)

Sveti Stefan od strony morza, fot. autor

 

Kiedy schodzimy z grobli, słyszymy głos w znanym nam języku. "No tak, ktoś z Gdyni wszedł, a ja nie wejdę". Osobą, którą słyszymy, jest gdynianka – Agnieszka. Przyjechała tutaj ze swoim narzeczonym – Michałem. To, że jesteśmy z Gdyni poznała po koszulce, którą dzisiaj założyła Beatka.

 

Z nowo poznanymi znajomymi ruszamy na spacer. Korzystamy z ich zaproszenia i odwiedzamy wynajmowany przez nich apartament. Czysty, duży, z wanną w łazience – to wszystko za 30 euro za noc. Widzicie więc, że poza dwoma wakacyjnymi miesiącami, można w Czarnogórze, w znanych miejscach, całkiem niedrogo zapłacić za pobyt. Jak dla mnie wrzesień jest bardziej przyjaznym miesiącem dla organizmu niż lipiec i sierpień. Aż takim miłośnikiem upałów nie jestem.  

 

Sveti Stefan8 (powiększenie)

Sveti Stefan, fot. autor

 

Podczas wizyty u Agnieszki i Michała dogadujemy nasze jutrzejsze spotkanie. Pod ich pensjonatem  zatrzymujemy busik do Budvy. Widzę, że kierowca ma bilety po 1,50 euro. Daję mu odliczone 3 euro, a ten domaga się jeszcze 1,50. Żąda, to daję. Tylko jakoś wydaje mi się, że chyba jednak dopłata była górką – oczywiście dla kierowcy. 

 

W Budvie wysiadamy na ostatnim przystanku. Na tablicy informacyjnej czytam ceny biletów i dowiaduję, że bilet na trasie Budva – Sveti Stefan kosztuje 1,50 euro od osoby. Czyli górka była... Firma wożąca pasażerów to Mediteran Express. Najlepiej wcześniej zobaczyć na tablicy na przystanku cenę biletów i tyle za nie płacić. Nie zawsze jednak jest ku temu okazja i jadąc - tak jak my - pierwszy raz, trzeba ufać gościowi, który nas wiezie.

 

Autobusy z Budvy do Sveti Stefan od 08.00 do 22.00 jeżdżą co 10 minut. Są również autobusy do Petrovaca, które jeżdżą przez Sveti Stefan (bilet do Petrovaca kosztuje 2 euro). Nie ma więc żadnych problemów z dojazdem. 

 

W Budvie idziemy w kierunku portu. Tam pytamy o cenę rejsu w pobliże wyspy Sveti Stefan. Jeden z panów "krzyczy" za dwie osoby 30 euro. Drogo. Dziękujemy i ruszamy na starówkę, jednak po drodze w porcie spotykamy dziewczynę. Proponuje nam ponad godzinny rejs dwupokładową łodzią z przystankiem na... Hawajach w cenie 5 euro od osoby. Odpowiada nam to. Łódka rusza za około godzinę, możemy jeszcze odwiedzić Stare Miasto.

 

Budva2 (powiększenie)

Budva, port, fot. autor

 

Wchodzimy doń przez Bramę Morską. Wąskimi uliczkami podchodzimy do katedry św. Jana. Zbudowano ją w pierwszej połowie XIX wieku. Dzwonnicę dobudowano 50 lat po wzniesieniu świątyni. Kilkadziesiąt metrów od niej znajduje się wejście do cytadeli. Warto ją odwiedzić (wstęp za opłatą) i przejść się po części murów. Roztacza się z nich wspaniały widok.

 

Budva3 (powiększenie)

Budva, katedra św. Jana, fot. autor

 

W pobliżu kolejne świątynie - cerkiew św. Trójcy (XIX wiek), kościół sv. Maria in Punta (XVII wiek) i cerkiew św. Sawy (XIII wiek). 

 

Budva4 (powiększenie)

Budva, fot. autor

 

Musimy wracać do portu. Znajdujemy naszą łódź. Wśród turystów dominuje język rosyjski. W ogóle w Budvie tym językiem mówi większość turystów. Widać wyraźnie, że sąsiedzi ze Wschodu wzięli się za zwiedzanie świata. 

 

Budva5 (powiększenie)

Budva, fot. autor

 

Łódka rusza o 16.00. Podpływamy na chwilę pod Sveti Stefan, a później zatrzymujemy się na...Hawajach. Tak, tak, jeszcze nie oszalałem. Otóż Hawajami nazywa się tutaj fragment wyspy Sveti Nikola. Tam mamy 20 minut postoju i wracamy do portu.  

 

Hawaje1 (powiększenie)

Hawaje..., fot. autor

 

Wysiadamy z łodzi. Ruszam do toalety (0,50 euro). Później szybkim krokiem idziemy do dworca autobusowego. Znajduje się około 1 – 1,5 km od portu. Okazuje się, że na jednym z peronów stoi autobus do Kotoru. Szybko kupujemy dla nas bilety. Płacimy za nie 7 euro. 

 

Hawaje2 (powiększenie)

Hawaje..., fot. autor

 

Po 30-40 minutach jesteśmy w Kotorze. Na dworze szaro. Słońce skryło się już za górę. Jutro znowu rano wstajemy bardzo wcześnie, no ale za to czeka nas, jak wszystko się dobrze złoży, wspaniała i zupełnie nie planowana wyprawa. Ale o tym w kolejnym odcinku...

 

Budva6 (powiększenie)

Na pożegnanie - Budva, fot. autor

 

gekon2010, wrzesień 2013

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 29.09.2013 09:16
Ostatnia aktualizacja: 17.07.2018
Miejsce: Czarnogóra » Wybrzeże » Budva i Sveti Stefan

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.30
USD
3.68
CHF
3.68
GBP
4.88
Średnie kursy, 17-07-2018
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.