Strefa Rezerwacji
Willa Home

ul. Tadeusza Kościuszki 20
87-720 Ciechocinek

Dlaczego warto dodać | Ostatnio dodane

Kalendarz wydarzeń

Maj 2018
pn wt śr cz pt sb nd
30 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 14 Herceg Novi - tu zaczyna się Boka

 

Wstajemy około 08.00 i przygotowujemy się do wyjazdu do Herceg Novi. Za bilety płacimy po 4 euro (17 złotych) za osobę. Planowaliśmy wyjazd na jeden dzień do Dubrovnika i przy okazji pytamy o ceny biletów. Za autobus przed południem jedna osoba musi zapłacić 40 euro (170 zł), zaś po południu – 20 euro (85 zł). Trochę drogo. Przejazd do Mostaru przez Chorwację kosztuje 35 euro, czyli niecałe 149 złotych. No to chyba damy sobie spokój z jazdą do państwa, które całkiem niedawno stało się członkiem Unii Europejskiej.

 

Na dworcu autobusowym w Kotorze, podobnie jak w Niszu, nie wejdzie się na perony dworca autobusowego, jeżeli nie ma się ważnego biletu na przejazd. Pan z obsługi bardzo rygorystycznie tego pilnuje. W podróż ruszamy punktualnie, trasa przebiega wzdłuż Boki Kotorskiej. Jest ona łudząco podobna do fiordu, ale nim nie jest. Fiord to bowiem zalana dolina polodowcowa, zaś Boka Kotorska powstała na skutek zalania doliny rzecznej. Kto miał w szkole dobrą nauczycielke od geografii, wie, że na takie cudo mówi się rias. Jak zwał tak zwał. Fakt, że wygląda wspaniale. Góry i wcinające się w nie morze. Widoki zmieniają się jak w kalejdoskopie, a my z nosami przy szybach podziwiamy piękno tego świata. Krajobraz Boki Kotorskiej wpisany został na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturalnego i Przyrodniczego UNESCO. 

 

Po godzinie i 20 minutach przyjeżdżamy do Herceg Novi. To ostatnie większe miasto przed granicą Czarnogóry z Chorwacją. Powstało w XIV wieku. Na początku nosiło nazwę Svati Stefan. Swoją obecną nazwę otrzymało na cześć hercega Stjepana Vukičicia-Kosačy. Ścierały się tutaj wpływy Turków, korsarzy, Hiszpanów i Wenecjan. Po Kongresie Wiedeńskim na ponad sto lat miasto znalazło się w rękach Habsburgów. W skład królestwa Serbów, Chorwatów i Słoweńców weszło po I wojnie światowej. Symbolem miasta jest mimoza. Każdego roku, pod koniec stycznia urządza się na jej cześć trzytygodniowe święto. To znak, że kończy się zima. 

 

Herceg Novi1 (powiększenie)

Herceg Nowi, Twierdza Hiszpańska, fot. autor

 

Przy okazji, na dworcu autobusowym pytamy o ceny biletów do Dubrownika. Okazuje się, że rano za przejazd zapłacimy 10 euro (około 43 złotych), a po południu 15 (niecałe 64 złote). W stosunku do tego co nam proponowano w Kotorze różnica jest i to znaczna. Żeby jednak z niej skorzystać, trzeba przespać się w Herceg Novi. Autobusy w żaden sposób nie są skomunikowane. No chyba, że zdecydujecie się na noc na świeżym powietrzu. Wtedy nie ma problemu.  

 

Herceg Novi2 (powiększenie)

Herceg Novi, Twierdza Hiszpańska, fot. autor 

 

Z miejsca, gdzie zatrzymują się autobusy, drogą w dół, w kierunku morza dojdziecie na Stare Miasto. Można także nadłożyć trochę drogi i iść do górującej nad miastem Twierdzy Hiszpańskiej, zwanej Spaniola. Tak właśnie robimy. Niewielu turystów tutaj przychodzi, a szkoda. W drodze do twierdzy spotykamy przemiłą Rosjankę. Wraz z mężem Niemcem prowadzą firmę w Chorwacji, a obecnie zakładają nowy biznes w Czarnogórze. Przy okazji pani odradza nam wypożyczanie samochodu. Miejscowi kierowcy, jak to na południu, mają dosyć kawaleryjski styl jazdy. 

 

W twierdzy wita nas...koza. Można wejść na mury i mieć przepiękny widok na miasto i początek Boki Kotorskiej. Kiedy Hiszpanie w 1538 roku zajęli Herceg Novi w ciągu 10 miesięcy zbudowali cytadalę. Po zajęciu miasta przez Turków, nowi gospodarze zburzyli ją i wznieśli twierdzę. Dzisiaj porasta ją bujna roślinność (stąd zapewne koza).  

 

Idziemy na dół w kierunku Kanli kula, czyli tzw. "krwawej twierdzy". Zbudowano ją kiedy miastem władali Turcy (XVI – XVII wiek). Dzisiaj znajduje się w niej letni teatr. Niestety, budowla ucierpiała podczas trzęsienia ziemi w 1979 roku.

 

Po drodze, przy jednym z domów zatrzymuje nas starsza pani. Wręcza nam po potężnej kiści winogron. Wcinamy słodkie owoce i chwalimy gościnność mieszkańców.

 

Dalej, jeszcze niżej, prowadzą nas schody. Kiedy się kończą, skręcamy w lewo, potem w prawo i wychodzimy na plac Herceg-Stjepana. Prawie pośrodku stoi cekiew św. Michała Archanioła. Zbudowana w XIX wieku jest jednym ze znaków firmowych Herceg Novi. Stoi bowiem w otoczeniu palm. I wygląda naprawdę wspaniale. 

 

Herceg Novi3 (powiększenie)

Herceg Novi, cerkiew św. Michała Archanioła, fot. autor

 

Przy okazji wstępujemy do jednej z agencji turystycznych. Okazuje się, że przejazd z nimi z Herceg Novi do Dubrovnika i z powrotem kosztuje jedyne 18 euro od osoby (około 77 złotych). To chyba najtańsza opcja. Sprawdzamy autobusy. Niestety, znowu nie mamy jak dojechać do Herceg Novi z Kotoru, gdzie mieszkamy. Szkoda. Miasta w Chorwacji, jednej z adriatyckich perełek, w tym roku nie obejrzymy.

 

Herceg Novi4 (powiększenie)

Herceg Novi, wieża zegarowa, fot. autor

 

Na placu znajduje się fontanna z pitną wodą. Świetna rzecz dla spragnionych wędrowców. Przy okazji można obmyć twarz i ręce. Podchodzi do niej dziewczynka z butelką. Ma problem z dosięgnięciem kranu. Podskakuje, próbuje go dotknąć, ale nic z tych rzeczy. Wreszcie jakiś dorosły lituje się nad dzieckiem i odkręca kran. Można wreszcie napełnić butelkę. 

 

Herceg Novi6 (powiększenie)

Herceg Novi, fot. autor

 

Dalej oglądamy miasto. Cały czas idziemy w kierunku morza. Przechodzimy obok szkoły muzycznej, katolickiego kościoła św. Hieronima (początek drugiej połowy XIX stulecia, w nim obraz "Matka Boska ze świętym Hieronimem"), twierdzy morskiej (jej początek sięga XIV wieku i czasów króla Trvtka I), kościoła św. Leonarda (wzniesiony w drugiej połowie XVII wieku) . Przy nim słyszmy koci wrzask. Trwa ostra walka o teren. Koty rzucają się na siebie, walczą, a potem wydają przedziwne odgłosy. Strach się bać...

 

Herceg Novi5 (powiększenie)

Herceg Novi, Stare Miasto, fot. autor

 

Po schodach schodzimy w kierunku plaży. Jest dosyć mała i kamienista. Przed wejściem napis, że nie można wnosić swojego jedzenia i picia. Ciekawe jak oni ten zakaz egzekwują?

 

Wstępujemy na pleskavicę i ćevapčići - lokalne potrawy z grilla. Do tego napoje. Rachunek – 7,50 euro (około 32 złotych) i obiad mamy z głowy. Spalamy go dosyć szybko. By wejść na Stare Miasto musimy pokonać około 300 schodów. Idealne połączenie przyjemnego z pożytecznym. Po pierwsze jedzenie, po drugie gimnastyka.

 

Czas wracać do Kotoru, tym bardziej, że zaczyna padać deszcz. Idziemy do dworca autobusowego. Autobus odjeżdża wprawdzie za 40 minut, ale kierowca zaprasza nas do środka. Ledwo usiedliśmy z nieba lunęły potoki wody. 

 

Herceg Novi7 (powiększenie)

Kościół św. Leonarda, fot. autor

 

Wreszcie ruszamy. Konduktor sprzedaje bilety, za które płacimy 5 euro (!), czyli niewiele ponad 21 złotych – za dwie osoby! Przyznam, że z taką sytuacją spotykam się po raz pierwszy. Wszak za przejazd z Kotoru zapłaciliśmy 8 euro (34 złote). Droga im się skróciła przez te parę godzin? Chyba nie. Po drodze mijamy te same miejscowości co rano. Jeszcze raz dokładnie oglądam wystawiony w Kotorze bilet. Okazuje się, że są tam doliczone jakieś pieniądze za nazwijmy to "usługę dworcową". Na czym to polega? Czort jeden raczy wiedzieć. Ja nie wiem. 

 

Herceg Novi8 (powiększenie)

Herceg Novi, marina, fot. autor

 

Po powrocie pytamy w kasie w Kotorze ile trzeba zapłacić za przejazd do Mostaru w Bośni i Hercegowinie, ale organizowany przez czarnogórskiego przewoźnika. Okazuje się, że nie jest to już 35 euro (około 149 złotych), tylko 22 (niecałe 94 złotych). Pytamy panią, dlaczego aż taka różnica. Okazuje się, że to Chorwaci narzucają swoje ceny, według mnie, zdecydowanie wzięte z powietrza. My w każdym razie bardzo dziękujemy, ale nie wybierzemy się z nimi stąd w żadną podróż.

 

Wracamy do pensjonatu. Idziemy zapłacić za pobyt. Cena taka jak w rezerwacji (a robiliśmy ją w październiku ubiegłego roku). Gospodyni pyta nas, czy nie chcemy lampki wina. Zgadzamy się i za chwilę dostajemy do wypicia całą litrową butelkę czarnogórskiego Vranaca. 

 

Jak po nim się dobrze spało. Coś cudownego...

 

gekon2010, wrzesień 2013 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 23.09.2013 21:13
Ostatnia aktualizacja: 22.05.2018
Miejsce: Czarnogóra » Wybrzeże » Herceg Novi

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.30
USD
3.66
CHF
3.69
GBP
4.90
Średnie kursy, 27-05-2018
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.