Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 13, czyli welcome Montenegro

 

Dzisiaj jedziemy do Czarnogóry (Montenegro). Czas w Serbii zleciał nam nie wiadomo kiedy. Po głośnym Belgradzie, w Niszkiej Banji doznaliśmy nie tylko ciszy i spokoju, ale i zrobiliśmy coś dla zdrowia wygrzewając się w termalnych wodach.

 

niszka banja29 (powiększenie)

Wiecie, że ten obiekt w Niszkiej Banji jest zamknięty. Powód prozaiczny i ważny zarazem - brak pieniędzy, fot. autor

 

Z żalem zdejmujemy plecak i torbę z szafy. Mamy o tyle dobrze, że bez dodatkowej opłaty możemy zostać w pokoju do wieczora. Dany nam czas wykorzystujemy na jeszcze jeden spacer po Niszkiej Banji. 

 

niszka banja28 (powiększenie)

Wystarczy wyremontować niektóre budynki i uzdrowisko odżyje, fot. autor

 

Uzdrowisko jest państwowe i niestety - niedoinwestowane. Prywatni przedsiębiorcy jakoś nie walą tu drzwiami i oknami. A szkoda... tu pieniądze leżą na ulicy, wystarczy się tylko schylić. Smutnym przykładem są ruiny wspaniałego kiedyś hotelu Serbia, w samym centrum, tuż przy wejściu na deptak. Po tym co zostało widać, że musiała to być piękna budowla. Podobno właściciel wylądował na jakiś czas w miejscu odosobnienia i nie ma rzecz jasna głowy do remontu.

 

niszka banja27 (powiększenie)

Niszka Banja, ruiny hotelu Serbia, fot. autor

 

Żegnamy się z Gabi, naszym dobrym duchem w pensjonacie i idziemy na przystanek autobusowy. Ciepły serbski wieczór. Cykady na naszą cześć zaczęły prawykonanie symfonii "Wrócisz do Niszkiej Banji". Mamy nadzieję, że tak będzie.

 

niszka banja30 (powiększenie)

Autobus linii numer 1 - tutaj za dnia, fot. autor

 

Według autobusów linii 1 można ustawiać zegarki. Mieliśmy jechać o 20.25 i o tej godzinie ruszamy do Niszu. Za bilety płacimy 140 dinarów za dwie osoby, czyli niewiele ponad 5 złotych. W serbskich autobusach i trolejbusach nie obowiązują zasady znane na zachodzie Europy.

 

Nisz12 (powiększenie)

Nisz wieczorem, fot. autor

 

Nie ma obowiązku wsiadania tylko przednimi drzwiami. Autobusy zatrzymują się na każdym przystanku, no chyba, że jest on oznaczony jako "na żądanie" i nie ma chętnych, by zakończyć lub rozpocząć jazdę. My po 25 minutach jazdy wysiadamy przy pomniku Oswobodzenia Niszu.

 

Nisz13 (powiększenie)

Nisz wieczorem, fot. autor

 

Na placu mnóstwo ludzi, przede wszystkim młodzieży. Wszystko oświetlone, widać, że miasto żyje. Robimy parę zdjęć. Przechodzimy z lewej strony murów twierdzy i dalej ulicą wzdłuż targu. W ten sposób dochodzimy do dworca autobusowego. W Niszu znajduje się on w zupełnie innym miejscu niż dworzec kolejowy. 

 

Nisz14 (powiększenie)

Niszka twierdza wieczorową porą, prawda, że ładna, fot. autor

 

Na perony nie mogą wejść inne osoby niż pasażerowie, którzy akurat odjeżdżają. Przy bramce siedzi pan, któremu trzeba okazać bilety i oddać metalowe żetony, które dostałem, kiedy kilka dni temu płaciłem za dojazd do Czarnogóry. Okazuje się, że są to najzwyklejsze peronówki. Toaleta na dworcu płatna – wstęp kosztuje 30 dinarów (około złotówki).   

 

Nisz15 (powiększenie)

Jeszcze raz Nisz wieczorem, fot. autor

 

Nasz autobus przyjeżdża pół godziny przed czasem. Jedzie do Herceg Novi w Czarnogórze, zatrzymując się po drodze w Kotorze, gdzie mamy zarezerwowany kolejny pensjonat. Pokazujemy bilety i oddajemy bagaż. Kierowca nakleja nań nalepki i przekazuje nam odcinki z ich numerami. Punktualnie o 22.00 ruszamy. W autobusie jest kilkanaście osób. Możemy wygodnie się rozsiąść i pomyśleć o spaniu. Wcześniej jednak drugi kierowca sprawdza jeszcze raz nasze bilety i inkasuje dwa euro (za przelicznik przy podawaniu cen w euro przyjmuję 4,25 zł) za przewiezienie naszych rzeczy w luku bagażowym (8,50 zł). 

 

Nisz16 (powiększenie)

To jeszcze nie nasz autobus, fot. autor

 

Zapadam w sen. Czasami się budzę i wypatruję przez okno, gdzie teraz jesteśmy. Autobus delikatnie wspina się do góry. Kierowca ostrożnie i z wyczuciem wjeżdża na kolejne wzniesienia. W dole widać światła domów. Przypominam sobie jak rok temu jeździliśmy po górach w Gruzji. Tamtejsi kierowcy aż za dobrze widzieli do czego służy pedal gazu i dawali nam dodatkową porcję adrenaliny (jakby mało było tej, którą wytwarzał organizm przy patrzeniu w kaukaskie przepaście).  

 

Czarnogóra1 (powiększenie)

Dzień dobry Czarnogóro, fot. autor

 

Zbliża się 02.30. Zatrzymujemy się na granicy serbsko-czarnogórskiej (Mehov Krš – Dračenovac). Autobus nie jechał przez Kosowo. Nadłożył drogi, by bezpośrednio wjechać do Czarnogóry. Granica jak granica. Dla nas, przyzwyczajonych do strefy Schengen, jakaś atrakcja. Kierowca zebrał nasze paszporty i oddał serbskiej straży granicznej. Po przejechaniu około kilometra zatrzymaliśmy się na wjeździe do Czarnogóry. Kolejna kontrola dokumentów i ruszamy w dalszą drogę. 

 

Budzę się około szóstej rano. Czas na postój. Człowiek ma kilkanaście minut na rozprostowanie kości i przejście się do pewnego, niezwykle ważnego o tej porze miejsca. Słychać odgłosy burzy. Niebo ma szarobury kolor. No, jak tak będzie na wybrzeżu, to ja serdecznie dziękuję.

 

W Kotorze jesteśmy o 09.00. Odbieramy bagaże, żegnamy się z kierowcą (prawie się zaprzyjaźniliśmy) i dzwonimy do właścicieli pensjonatu. Telefonujemy z serbskiej karty. Rozmowa trwa powyżej minuty, a mimo tego 100 dinarów (niecałe 4 złote) do wykorzystania spokojnie wystarcza. Po 15-20 minutach przyjeżdża gospodarz i zabiera nas do naszego "nowego domu". Jesteśmy przed rozpoczęciem doby hotelowej. Dlatego zostawiamy bagaże i idziemy do miasta. Trzeba się trochę rozejrzeć, zanim człowiek zacznie normalne zwiedzanie.

 

Pod murami kotorskiej starówki rozłożył się targ. Ceny na nim dostosowane są do zasobności portfeli turystów przypływających potężnymi wycieczkowcami. Dzisiaj akurat w porcie są aż trzy statki, to i ruch na targu całkiem, całkiem. Tylko, że za kilogram oliwek, który w sklepie kosztuje niecałe 4 euro, czyli 17 złotych, cwaniaczki pod murem wołają sobie 15 euro, czyli około 64 złote. Tyle z tego dobrego, że wiemy już gdzie zakupów robić nie będziemy i Wam radzimy to samo. Jest jeszcze jedna rzecz, która powstrzymuje przed pójściem w to miejsce, kto wie czy nie najważniejsza. Otóż, prawie każdy sprzedawny towar nie ma ceny. Podawana jest po "po uważaniu", po dokładnym sprawdzeniu cię wzrokiem przez sprzedawcę. Od razu przypomina mi się Mestia w Gruzji. Reasumując "tych klientów nie obsługujemy" i zakupów na targu w Kotorze nie robimy.  

 

Przy wejściu na Stare Miasto zaczepia nas młody człowiek. Proponuje skorzystanie z oferty Hop on – Hop off. Wszystko kosztuje 20 euro od osoby (85 złotych). W cenie: przejazd na trasie Kotor – Risan – Perast – Bajova Kula – Kotor i wejście do rzymskiej mozaiki (Risan), muzeum miejskiego w Peraście, spacer po Kotorze z przewodnikiem oraz hostessy na pokładzie. Na razie nie korzystamy. Musimy poznać inne opcje.

 

Czarnogóra2 (powiększenie)

Nasz nowy widok z okna, fot. autor

 

Robimy pierwsze zakupy. Generalnie ceny są tutaj wyższe niż w Serbii, ale tego się spodziewaliśmy. Do tego tematu jeszcze wrócę.

 

Wreszcie możemy wrócić do pensjonatu. Bagaże mamy już w pokoju. Warunki gorsze niż w Niszkiej Banji, cena trochę wyższa, ale widok na Bokę Kotorską taki, że przebija wszystko. Będzie nam tutaj dobrze. Jestem tego pewien. 

 

gekon2010, wrzesień 2013 roku

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

 

Dodano: 22.09.2013 11:23
Ostatnia aktualizacja: 16.11.2018
Miejsce: Czarnogóra » Wybrzeże » Kotor

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.