Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

W 28 dni dookoła Bałkanów – część 12, czyli trzej panowie z rakiją w głębokim lesie

 

O pięknym, słonecznym dniu możemy dzisiaj zapomnieć. Niebo przybrało ten nielubiany przeze mnie szary kolor. Nie wiadomo, czy nie będziemy sobie musieli przypomnieć jak mokry jest deszcz. Trudno, niech się dzieje wola nieba... Dzisiaj mamy w planach odwiedzenie drugiego wąwozu.

 

Na początek jednak serbskie warzywno-serowe śniadanie. Potem ubieramy się stosownie do warunków (trzeba być przygotowanym na deszcz oraz założyć odpowiednie obuwie) i ruszamy na deptak. Skręcamy w prawo i podchodzimy do punktu informacji turystycznej. Siedzi tam trzech panów, zajadają ciasto, piją kawę i prowadzą ożywioną rozmowę z panią, która tam jest w pracy. Pytamy jak najlepiej dojechać do Sićevačkiej klisury. Ten wąwóz jest znacznie dłuższy, niż odwiedzana dwa dni wcześniej Jelašnička klisura, liczy bowiem około 17 kilometrów. Znajduje się 14 kilometrów od Niszu. Ciągnie się w kanionie rzeki Niszawy pomiędzy wsiami Prosek i Dolac. Także tutaj znajdują się endemiczne gatunki roślin. 

 

Wróćmy jednak do naszej pani w informacji. Pytana gdzie najlepiej wysiąść, konsultuje odpowiedź ze swymi gośćmi. Wspólnie dochodzą do wniosku, że najlepiej będzie jak wysiądziemy na przystanku Sicevo Brana i stamtąd ruszymy na szlak. W punkcie nic się nie zmieniło od naszej ostatniej wizyty. Nie ma żadnych map tutejszych szlaków, trzeba sobie radzić samemu. No cóż, dziękujemy i idziemy na przystanek.

 

Tym razem dochodzimy do głównej drogi: Nisz – granica Bułgarii. Po drodze Beatka uderza kijkiem od nordic walking w leżący na ziemi pieniążek. Podnoszę go, za chwilę znajduję następny. Okazuje, że są to monety o wartości 10 i 1 dinara. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że obie pochodzą z czasów, kiedy był na świecie taki piękny kraj, który nazywał się Jugosławia. Data ich emisji budzi szacunek. Jeden jest z 1977 roku, a drugi z 1980.  Kto je tam zgubił i po co nosił, skoro już dawno nie ma ich w obiegu? Uważamy to za dobry omen na dzisiaj!

 

Sićevačka klisura1 (powiększenie)

Wejście do Sićevačkiej klisury od strony wsi Prosek, fot. autor

 

Do Sićevačkiej klisury można z Niszkiej Banji dostać się zarówno autobusem podmiejskim, którym dojechać można do Siceva (autobus linii 18) lub do Ostrowic (autobus linii 20L, ewentualnie jadący przez nie autobus linii 20 – kierunek Ravni Do) jak i międzymiastowym. My wsiadamy do pojazdu jadącego do położonego przy granicy z Bułgarią Dimitrovgradu. Za bilety płacimy 150 dinarów za dwie osoby (niewiele ponad 5,50 zł). Kierowca ma problem z wydaniem reszty. Pyta współpasażerów, czy mają rozmienić pieniądze, ale nikt się nie odzywa. Zatrzymuje się przy nim drugi autobus i przy pomocy przypadkowego przechodnia dostaje mniejsze nominały, by potem spokojnie wydać nam resztę. Wreszcie ruszamy. Zgodnie z poradą pani z IT w Niszkiej Banji wysiadamy na przystanku Sicevo Brana.

 

Sićevačka klisura2 (powiększenie)

Sićevačka klisura, fot. autor

 

I tu masz babo placek... Wyobraźcie sobie nas stojących przy ogrodzonej barierkami ruchliwej drodze, po której TIR-y tylko śmigają nam przy ciałach. Istny horror...

 

Na szczęście znajdujemy jakąś ścieżkę w dół i uciekamy z tego piekła. Przechodzimy jeszcze przez tory kolejowe i zatrzymujemy się na brzegu Niszawy. Wreszcie jest trochę spokojniej, chociaż słychać z drogi przejeżdżające samochody. Idziemy prawym brzegiem rzeki. Nasz marsz trwa kilka minut. Dalej po prostu się nie da. Idziemy w drugą stronę, ale sytuacja jest taka sama. Robisz kilkadziesiąt kroków i zatrzymują cię krzaki i pokrzywy. Zauważamy, że jest jakaś droga po drugiej stronie rzeki. Znajdujemy bród, zdejmujemy buty i ruszamy przez Niszawę. Krok za krokiem niemal do pasa w wodzie i jesteśmy wreszcie na drodze. 

 

Sićevačka klisura3 (powiększenie)

Autor, po przejściu w bród rzeki Niszawy

 

Mijamy kanał biegnący tuż przy rzece i żółtym szlakiem kierujemy się do góry. Podejście jest ostre. Co kilkadziesiąt kroków musimy się zatrzymywać. Myślimy jednak, że idziemy dobrze. Jest oznakowany szlak i na drodze świeże ślady opon. W międzyczasie rosnące tuż nad ziemią pędy z ostrymi jak brzytwa kolcami zdążyły mi poharatać łydki do krwi. Na szczęście zawsze, kiedy gdzieś idziemy mamy ze sobą środki dezynfekcyjne. Tak jest i teraz. Odkażam rany i mogę iść dalej.

 

Nagle, za zakrętem, głęboko w lesie widzimy polanę, a na niej... nie to niemożliwe! Na rozłożonym kocyku leży trzech panów, butelka po coli, otwarta puszka z jakimś mięsem. Za biesiadującymi mały traktorek. Jednym słowem idylla... Pytamy, czy idziemy dobrą drogą, czyli do Proska. Okazuje się, że nie. Trzeba było iść równo z kanałem. Droga, na której teraz jesteśmy za jakiś czas się kończy i przejście dalej będzie o wiele trudniejsze. Fajnie ta rozmowa wyglądała. Padały słowa po polsku, niemiecku, rosyjsku, angielsku i oczywiscie serbsku. Zaręczam, że rozumieliśmy się doskonale. Uroczym rozmówcom ślicznie dziękujemy i chcemy wracać. 

 

Wtedy jeden z panów bierze do ręki butelkę z żółtym napojem i pyta, czy nie napilibyśmy się rakiji. "Z winogron, domowa, sam naturalny produkt, bez żadnych dodatków" – zachwala. Beata grzecznie odmawia, ja natomiast próbuję tego delikatesu i muszę przyznać, że był doskonały. Potem tłumaczę jeszcze panom polski zwyczaj wypicia na drugą nóżkę, co spotyka się ze zrozumieniem, pociągam kolejny zacny łyk rakiji i wreszcie ruszamy z powrotem. Jakoś żwawiej mi się teraz schodzi w dół!     

 

Sićevačka klisura4 (powiększenie)

Sićevačka klisura, fot. autor

 

Przy kanale skręcamy w lewo i wzdłuż niego dochodzimy do wsi Prosek. Tam  znajdujemy drogę prowadzącą do Jelašničy. Wychodzimy idealnie na przystanek autobusowy. Nie czekamy tyle co w sobotę. Autobus mamy po kilku minutach. Kupujemy bilety do Niszkiej Banji (100 dinarów, czyli niecałe 4 złote) i wreszcie wracamy do domu. Trasa dała nam w kość. Przeszliśmy dzisiaj już około 12 kilometrów i jedyną rzeczą o jakiej marzymy jest porządny prysznic i czysta bielizna. 

 

Jeszcze w autobusie poznajemy czahających na jednym z przystanków kontrolerów. Zauważa ich również stojąca za nami młoda dziewczyna. Rusza jak rącza łania do kierowcy, żeby kupić bilet, ale jest już za późno. Panowie stanowczo, lecz grzecznie nie pozwalają jej na to i wypisują karę. Nie ma przebacz.  

 

W Niszkiej Banji decydujemy, że zamiast gotowanego przez Beatkę obiadu, do jedzenia będzie dzisiaj kupiona pleskavica. Przy kantorze wymiany walut po raz pierwszy od 10 dni słyszymy język polski. Młoda para z dzieckiem zrobiła sobie postój w drodze do Albanii. Jemy razem pleskavicę, trochę rozmawiamy, życzymy rodakom miłej, dobrej dalszej podróży i ruszamy do pensjonatu. 

 

Sićevačka klisura5 (powiększenie)

Rzeka Niszawa, fot. autor

 

Kiedy zbliżamy się do furtki znowu słyszymy mowę ojczystą. Oj obrodziło nam dzisiaj Polakami. Trzy pary są w drodze do Bułgarii i dzisiaj "u nas" nocują. Znowu jakieś pogaduchy. Zostajemy poczęstowani węgierskim winem. Wreszcie przepraszamy i ruszamy do pokoju. Tam cud nad cuda, czyli porządny prysznic i czyste rzeczy na siebie. Coś wspaniałego.

 

Jestem pewien, że ze spaniem nie będę miał dzisiaj absolutnie żadnych problemów. Tym bardziej, że pada. Deszcz ma na mnie usypiający wpływ.

 

gekon2010, wrzesień 2013

 

POPRZEDNIE (miniaturka)               NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 19.09.2013 19:59
Ostatnia aktualizacja: 29.10.2018
Miejsce: Serbia » Serbia Południowa » Nis

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-627
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.