Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2018
pn wt śr cz pt sb nd
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9

linki

REKLAMA

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych „RODO”. Prosimy o zapoznanie się, jak będziemy przetwarzać Państwa dane po 25 maja 2018 r. Szczegóły: zakładka "Dane osobowe, Regulamin. Polityka prywatności" w dolnym menu strony.

Blog użytkownika gekon2010

Z wizytą u Bratanków – część 4, czyli o leczniczym wpływie wody

To miał być zupełnie inny dzień. Wyjeżdżając z Polski planowaliśmy, że w niedzielę popłyniemy statkiem na zakole Dunaju i odwiedzimy Wyszehrad. Niestety, wysoka woda i alert powodziowy na rzece pokrzyżowały nam plany. Wszystkie rejsy zostały odwołane. Trudno. Mamy następny powód, by jeszcze raz odwiedzić Budapeszt.

 

Beatka jak zwykle miała plan awaryjny i stwierdziła, że idziemy do term. Rzeczywiście być w stolicy Wegier i nie poznać zbawiennego wpływu tutejszych wód termalnych byłoby czymś w rodzaju odwiedzenia Rzymu i nie ruszenia czterech liter i dwóch nóg na plac św. Piotra.

 

Wody termalne to coś od czego zaczęła się historia Budapesztu. Wiedzieli o nich kilka wieków przed Chrystusem Erawiści, wiedzieli Rzymianie i późniejsi władcy. O leczniczych właściwościach budapesztańskich wód, co jest oczywiste, wiedzą także współcześnie żyjący. Rzeczywiście być tutaj i nie odwiedzić ich byłoby niewybaczalnym niedopatrzeniem.   

 

W mieście jest kilka, o ile nie więcej, świetnych term. Dlatego są problemy z bogactwem wyboru i znalezieniem odpowiedniego miejsca. Początkowo myśleliśmy o nocnej wizycie w Rudasie (to jedyne termy czynne też nocą), nad samym brzegiem rzeki. Stwierdziliśmy jednak, że noc tym razem wykorzystamy do spania. 

 

Wysoki poziom Dunaju spowodował, że ostatecznie musieliśmy ograniczyć się do jednego miejsca. Niemal wszystkie termy zostały do odwołania zamknięte. Mieliśmy więc propozycję nie do odrzucenia, czyli Gellért albo Gellért.  Jak to kiedyś powiedział Hegel "wolność, to uświadomiona konieczność"... 

 

Budapeszt41 (powiększenie)

Hotel Gellért, fot. autor

 

Termy w hotelu Gellért uroczyście otwarto pod koniec września 1918 roku. Cieszą się niesłabnącym powodzeniem. Wspaniałe wnętrza, dużo miejsca na powietrzu. Spragniony, tak jak i głodny, znajdzie tutaj coś dla siebie. 

 

Budapeszt42 (powiększenie)

Termy, fot. autor

 

Za bilety płacimy po 5 100 forintów, czyli mniej więcej 74 złote. W zamian otrzymujemy szafkę i nieograniczony dostęp do wody przez cały dzień. W dużym basenie na zewnątrz co godzinę uruchamiana jest na 10 – 15 minut sztuczna fala. Goście są powiadamiani o tym przez ratownika. We wnętrzach również stylowe baseny. W jednym z nich temperatura wody wynosi 40 stopni Celsjusza. Gospodarze lojalnie uprzedzają, że najdłuższy pobyt tutaj powinien trwać 5 minut i zdecydowanie mają rację. Można również zanurzyć się w wodzie, której ciepłota wynosi równe 0 stopni Celsjusza. Brr...

 

Budapeszt43 (powiększenie)

Największy basen, fot. autor

 

Tutejsze wody pomagają w walce z chorobami kręgosłupa, stawów, nerwobólami, zwężeniami żył, astmą. Przed dłuższym pławieniem się w leczniczych wodach dobrze wcześniej samemu sprawdzić jaki może być ich wpływ na nasz organizm. Różne mamy dolegliwości i różnie może reagować nasz organizm. Lepiej się zabezpieczyć, a najlepiej już pogadać na ten temat ze swoim lekarzem rodzinnym.   

Budapeszt44 (powiększenie)

Wypoczywającym towarzyszą kwiaty, dużo kwiatów, fot. autor

 

Sześć godzin pławienia się "u Gellérta" mija nam nie wiadomo kiedy. Przebieramy się i odświeżeni wychodzimy na zewnątrz. Świeci słońce. Gdyby nie przepływający nieopodal Dunaj humory mielibyśmy szampańskie. Rzeka jednak jest coraz wyżej. Mostem Wolności przechodzimy do Pesztu. Tutaj oglądamy Wielką Halę Targową. Jest ona największym krytym targowiskiem w stolicy Węgier. Zbudowano ją w ostatniej dekadzie XIX wieku na podstawie projektu Samu Petza. Dobrze, że jest niedziela.

 

Budapeszt47 (powiększenie)

Wielka Hala Targowa, fot. autor

 

Czytaliśmy, że wejście tutaj w godzinach handlowych w tygodniu kończy się co najmniej kilkugodzinnym zapomnieniem i oddaniem szałowi zakupów.  Ponoć po powrocie do domów niektórym, po sprawdzeniu stanu konta, potrzebna jest pomoc specjalisty. A kupić tutaj można wszystko lub prawie wszystko. W okolicach hali sprzedawane są podobno świetne langosze - placki z mięsem lub śmietaną i żółtym tartym serem. Taka smaczna bomba cholesterolowo-kaloryczna. Zresztą pisałem o nich wczoraj...

 

Budapeszt45 (powiększenie)

Most Wolności, Dunaj coraz wyżej..., fot. autor

 

Váci utca dochodzimy na Ferenciek tere. Tutaj wsiadamy do autobusu i jedziemy do hotelu. Jemy coś i wracamy do Pesztu. Wzdłuż Dunaju idziemy do Mostu Łańcuchowego. Pomimo bardzo poważnej sytuacji restauracje są otwarte. W każdej z nich tłumy gości. Na jednym z wodowskazów widzimy poziom 8,90 m. Człowiekowi od patrzenia robi się ciepło. Czy rzeka jeszcze zaatakuje, czy też odpuści. Mogłaby już dać spokój i zacząć opadać. 

 

Budapeszt46 (powiększenie)

Váci utca, fot. autor

 

O tym jak poważna jest sytuacja świadczy to, że służby miejskie wyłączyły oświetlenie Mostu Łańcuchowego. My przechodzimy na drugą stronę i wspinamy się na wzgórze zamkowe. Zamek jest wspaniale oświetlony. Można wejść na jego dziedzińce. Noga za nogą dochodzimy do Baszty Rybackiej. Także ona skąpana jest w świetle. Po drugiej stronie rzeki widzimy budynek Parlamentu. I on wygląda nocą bajkowo. Wieczór w Budapeszcie to zupełnie inne doznania. Budynki w sztucznym świetle są bardziej tajemnicze. Wszystko wygląda wspaniale. Nie można więc za szybko wracać do hotelu. Trzeba wybrać się na wieczorny budapesztański spacer.  

 

Budapeszt51 (powiększenie)

Woda coraz wyżej, fot. autor

 

Brzegiem Dunaju wracamy do Mostu Elżbiety. Szybki nurt przepływa 20 – 30 centymetrów poniżej. Ludzie uważnie obserwują co się dzieje. W miejscach, w których pojawiają się przecieki natychmiast pojawiają się worki z piaskiem. 

 

Budapeszt52 (powiększenie)

Zamek wieczorową porą, fot. autor

 

Przy Moście Elżbiety wsiadamy do autobusu. Potem standard, czyli hotel, łazienka, łóżko i słodki sen.

 

Budapeszt53 (powiększenie)

Dziedziniec Lwów, fot. autor

 

Rano szybka toaleta, śniadanie, sprawdzenie czy zabraliśmy wszystkie rzeczy z pokoju i na przystanek. W recepcji dowiadujemy się, że rzeka zaczęła opadać. Uff. Miasto ocaleje! Na Fereciek tere przesiadamy się w niebieską linię metra. Dojeżdżamy do ostatniej stacji, gdzie łapiemy autobus 200E, który zawozi nas na lotnisko Ferenca Liszta.

 

Budapeszt48 (powiększenie)

Lotnisko Ferenca Liszta, hala odlotów, fot. autor

 

Przechodzimy przez odprawę bezpieczeństwa i czekamy na samolot. Wreszcie na tablicy wyświetlają się numery bramek, do których musimy przejść. Przez kilka minut stoimy w parterowym budynku. To nie to co hala odlotów. Powietrze można kroić, nie dziwnego, że ludzie zaczynają się pocić. 

 

Budapeszt49 (powiększenie)

...a to blaszak, gdzie człowiek marzy o klimatyzacji, fot. autor

 

Wreszcie możemy wsiąść do samolotu. Zajmujemy miejsca "w ogonie". Lot mieliśmy praktycznie bez przygód, no może poza jedną sytuacją. Kiedy podchodziliśmy do lądowania, kapitam nagle poderwał maszynę i na ziemi znaleźliśmy się po zrobieniu dodatkowego koła.

 

Budapeszt50 (powiększenie)

...wniebowzięci, fot. autor

 

Autobusem numer 175 dojechaliśmy do stacji metra Centrum. Następnie metrem ruszyliśmy się do Młocin. Po około 40 minutach zajęliśmy miejsca w autobusie i wieczorem byliśmy w Gdańsku. Do Gdyni dojechaliśmy około 22.00. Tam znany Wam już rytuał, czyli największa radość na świecie okazywana przez rude ciało na równie rudych czterech łapach. Kolejna podróż za nami. Udana! Ba... bardzo udana!

 

gekon2010

 

POPRZEDNIE (miniaturka)

 

Dodano: 08.07.2013 11:29
Ostatnia aktualizacja: 15.11.2018
Miejsce: Węgry » Budapeszt

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com


Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.29
USD
3.80
CHF
3.78
GBP
4.86
Średnie kursy, 16-11-2018
Żródło: NBP

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.