Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Wrzesień 2017
pn wt śr cz pt sb nd
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Z wizytą u Bratanków – część 3, czyli dlaczego ze Stalina zostały tylko buty i co oferuje nam Peszt

Każdy wyjazd na zwiedzanie innych miejsc ma to do siebie, że musi występować w nim pewien - nazwijmy to - domowy automatyzm. Kiedy wstajemy, oczywistą rzeczą jest pójście do toalety, umycie i zjedzenie śniadania. Potem odruchy się kończą – zaczyna się odkrywanie. Podczas tej podróży naszym celem jest gruntowne zwiedzenie Budapesztu, stolicy Węgier.

 

My, po wyjściu z naszego hotelu, idziemy w przeciwnym niż dotychczas kierunku. Na BAH-csomópont znajdujemy przystanek tramwajowy o takim samym oznaczeniu. Linią numer 61 jedziemy w kierunku Móricz Zsigmond körtér vá. Nie musimy zwracać zbytniej uwagi na trasę. Mamy wysiąść na ostatnim przystanku. Jadąc, spoglądamy na tablice informacyjne. Są o tyle dobrze przemyślane, że przy nazwie przystanku opisane są także ewentualne przesiadki i numery linii, które mogą nam być potrzebne do dalszej podróży. Mała rzecz, a bardzo praktyczna. Pomaga w zwiedzaniu miasta.

 

Tak jak wspomniałem wysiadamy na Móricz Zsigmond körtér vá i idziemy około 200 metrów, by zatrzymać się na Újbuda-központ vá. Parę minut czekania i wsiadamy do autobusu numer 150. Pół godziny zajmuje nam dojazd z Budapesztu do Memento Park. Wielkomiejską zabudowę zastąpiły parterowe domki, śpiew ptaków, miłe ciepło i lekki wiatr.

 

Przechodzimy przez ulicę, by zatrzymać się przed bramą do Memento Park.  

 

Węgry, podobnie jak Polska, doświadczyły "dobrodziejstw" komunistycznych rządów. W przypadku bratanków były one bardziej krwawe, by wspomnieć rozjechanie sowieckimi czołgami rewolucji z października 1956 roku. Na szczęście w 1989 roku, wskutek Jesieni Ludów, powróciły demokratyczne rządy. Wreszcie każdy mógł wyrażać swoje poglądy bez obawy, że w nocy do drzwi mieszkania zapukają nieproszeni goście i człowiek będzie musiał tłumaczyć się, że nie jest wielbłądem.

 

Budapeszt24 (powiększenie)

Wejście do Memento Park, fot. autor

 

By o tym pamiętać, powstał Memento Park. Zgromadzono tu pomniki i płaskorzeźby, które zostały po "najwspanialszym z ustrojów". Niektóre porażają swoim ogromem. Mamy tutaj oczywiście Lenina, Dymitrowa i innych pomniejszych pomagierów, których olbrzymim szczęściem było to, że uniknęli procesów. 

 

Budapeszt25 (powiększenie)

Na tym zdjęciu jeden z nieosądzonych twórców zbrodni, czyli ten, który kiedyś w Poroninie bywał, fot. autor

 

Gdyby byli sądzeni w Polsce ich szanse na uniknięcie odpowiedzialności byłyby zapewne większe niż gdzie indziej. Zapewne przedstawiliby zwolnienia lekarskie, które nie uznawałyby za zdrowe wzięcie udziału w jakże męczących dla nich czynnościach procesowych. Potem udzieliliby kilku wywiadów, w którym z uporem maniaków broniliby swojej utopii. I tak by się to kłamstwo toczyło i zaślepiało dalej ludzi. Zresztą, o czym my mówimy, skoro często widzimy na ulicach ludzi z t-shirtami przedstawiającym niejakiego Che. 

 

Budapeszt26 (powiększenie)

Memento Park, fot. autor

 

Oglądamy więc te pomniki (wstęp 1500 forintów, czyli około 22 złotych) i tak sobie myślimy, że władza robiła to po to, by ludzie czuli się trybikami w budowanej przez nią maszynie. Przed samym wejściem do Memento Park, po drugiej stronie placu, widać fragment trybuny, a na niej... "buty Stalina". O co chodzi? Otóż, kiedy zaczęła się rewolucja 1956 roku,  ludzie swoją nienawiść skierowali także za monumenty postawione przez komunistów. Wśród nich był wypełniający ówczesny Plac Bohaterów pomnik "słońca ludzkości" – towarzysza Józefa Stalina. I tak z przewodnika i nauczyciela zostały tylko buty. Patrzę na nie i mam przed oczami scenę usuwania pomnika Feliksa Dzierżynskiego z Placu Bankowego w Warszawie. Rozpadł się na kawałki. Tak jak rozpadł się jeden z najbardziej - a kto wie, czy nie najbardziej - antyludzki system. 

 

Stalin (powiększenie)

Tyle zostało w Budapeszcie ze Stalina. Fot. autor

 

Przed pomnikiem butów Stalina postawiono budynek, w którym można obejrzeć ekspozycję poświęconą węgierskiemu powstaniu z 1956 roku oraz obejrzeć film ukazujący metody inwiligacji obywateli przez węgierskie tajne służby.     

 

Budapeszt27 (powiększenie)

Memento Park, fot. autor

 

Bardzo dobrze, że w stolicy Węgier jest takie miejsce. Wraz z Muzeum Terroru nie pozwalają zapomnieć o całkiem nieodległych czasach. I dobrze. Brawa za to!

 

 

Wracamy do centrum Budapesztu. Autobusem 150 jedziemy do Újbuda-központ vá., a stamtąd tramwajem numer 41 w kierunku Deák Ferenc tér. Mostem Wolnosci przejeżdżamy nad Dunajem. Pomimo pięknej słonecznej pogody, rzeka cały czas pokazuje swoje groźne oblicze. Walczy z miastem i jak na razie jest w ofensywie. Jej poziom jest wyższy niż wczoraj. Trzeba mieć nadzieję, że Budapeszt sobie z nią poradzi. Wysiadamy na przystanku Astoria. Przejściem podziemnym wchodzimy na Károly krt. Jeszcze tylko kilkadziesiąt kroków i skręcamy w prawo, by zatrzymać się przed Wielką Synagogą. 

 

Budapeszt28 (powiększenie)

Wielka Synagoga, fot. autor

 

Jest największą w Europie i drugą na świecie budowlą tego typu. Może pomieścić 3000 wiernych. Wzniesiono ją w stylu mauretańskim na początku drugiej połowy XIX wieku. W 1939 roku została wysadzona w powietrze przez rodzimych faszystów – strzałokrzyżowców. Jej odbudowa - w większości sfinansowana z pieniędzy właścicielki koncernu kosmetycznego Estee Lauder - zakończyła się w 1996 roku. Niestety, jest sobota (szabas) i do świątyni nie wejdziemy. Zdążyliśmy tylko zauważyć bramki bezpieczeństwa, co oznacza, że każdy turysta przed wejściem jest dokładnie sprawdzany. 

 

Budapeszt29 (powiększenie)

Pomnik przedstawiający wierzbę płacząca, fot. autor

 

Idąc Wesselényi utca na dziedzińcu Synagogi zobaczycie rzeźbę przedstawiającą wierzbę płaczącą. Na jej każdym liściu wygrawerowano nazwisko rodziny, która zginęła w miejscowym gettcie podczas II wojny światowej. Niestety, nie możemy przyjrzeć się bliżej temu swoistemu pomnikowi. Sobota – nie ma zwiedzania...

 

Budapeszt30 (powiększenie)

Podwórka w dzielnicy żydowskiej, fot. autor

 

Pisząc o węgierskich Żydach nie sposób nie wspomnieć sekretarza ambasady Szwecji w Budapeszcie Raoula Wallenberga, który podczas II wojny światowej uratował z zagłady około 20 000 wyznawców judaizmu. Niestety, sam porwany przez NKWD zakończył życie na jednej z wysp archipelagu Gułag.  

 

Dzielnicą żydowską przechodzimy na Király utca. Pod numerem 55 znajdziecie knajpkę o nazwie Frici Papa. Idziemy na piętro. Kelner radzi nam co zjeść. Oczywiście zamawiamy gulasz. Do tego kluseczki, woda mineralna i dwa duże piwa. Przy płaceniu okazuje się, że rachunek sięga niecałe 3000 forintów, czyli około 44 złotych. Najedliśmy się i opiliśmy jak bąki. Gulasz na czerwonym winie był genialny, atmosfera w lokalu super – czego więcej wymagać. Jak będziecie w Budapeszcie, koniecznie tutaj zajrzyjcie. 

 

Budapeszt31 (powiększenie)

Szyld nad wejściem do Frici Papa, fot. autor

 

Po sytej przerwie, z nowymi siłami ruszmy w dalszą eskapadę po Peszcie.

 

Wchodzimy na ulicę Andrássy. Zaglądamy do budynku Węgierskiej Opery Państwowej. Postawiono go w latach 1875 – 1884 w stylu neorenesansowym. Jej widownia liczy około 1200 miejsc. Żałujemy, że nie możemy załapać się na wycieczkę po budynku, ale właśnie odeszła grupa, a na kolejne wejście musielibyśmy trochę poczekać. Nie mamy aż tyle czasu i z poczuciem lekkiego zawodu ruszamy dalej.

 

Budapeszt32 (powiększenie)

Opera, fot. autor

 

Tuż przed budynkiem opery znajduje się przystanek kolejki milenijnej. Powstała pod koniec XIX stulecia. To pierwsza linia budapesztańskiego metra. Po londyńskiej zaliczana jest do jednych z najstarszych w Europie. Jej stacje mają podobny, stylizowany wygląd. Jest wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

 

Oczywiście musimy się nią przejechać. Przy wejściu na peron kasujemy bilety. Trochę nas dziwi, że za linią kasowników nie ma kontrolerów (bo wszędzie są!). Wreszcie podjeżdża kolejka. Aż szkoda, że wygląda nowocześnie. Jakoś nie pasuje do tych klimatycznych stacyjek. Na którejś stacji wsiada pan z opaską na lewej ręce o treści BKV. Wszystko jasne. To kontroler. Pokazujemy mu bilety i jedziemy dalej.

 

Budapeszt33 (powiększenie)

To nie stacyjka Zdrój, tylko stacja Opera kolejki milenijnej, czyli linii M1, fot. autor

 

My nie mieliśmy za wiele czasu, ale bardzo polecam Wam odwiedzenie Muzeum Terroru (ulica Andrássy 60). W budynku zobaczycie wstrząsające świadectwo, co wszelkiego rodzaju totalitaryzmy robią z ludźmi, którzy chcą po prostu przeżyć uczciwie swoje życie. Było tutaj więzienie i siedziba strzałokrzyżowców. Po II wojnie światowej łamała w nim mieszkańców węgierska odpowiedniczka NKWD, czyli ÁVH.     

 

Przy jednej ze stacji kolejki milenijnej napotykamy uliczny stragan owocowo – warzywny. Skrupulatnie spisujemy niektóre ceny. Kilogram czereśni kosztuje 990 (około 14,60 zł) forintów, nektarynek – 1190 (około 17,20 zł), bananów – 449 (około 6,50 zł), ziemniaków od 299 (około 4,30 zł) do 498 (około 7,20 zł), pomidorów – 990 (około 14,60 zł), papryki – 1490 (około 21,60 zł), ogórków – 499 (około 7,20 zł), jabłek – 349 (około 5 zł), grapefruitów – 599 (około 8,70 zł), cytryn – 799 (około 11,60 zł), cebuli – 199 (około 2,90 zł), marchwi – 399 (około 5,80 zł).    

 

Wreszcie zatrzymujemy się pod bazyliką św. Stefana. 

 

Budapeszt34 (powiększenie)

Bazylika św. Stefana, fot. autor

 

Jej, trwającą kilkadziesiąt lat, budowę ostatecznie zakończono na początku XX wieku. Jest największym budapesztańskim kościołem. Niestety, nie mamy okazji jej gruntownie zwiedzić. Właśnie dwoje ludzi postanowiło powiedzieć sobie sakramentalne "tak" na resztę życia i z tej okazji zwykli zjadacze chleba (co jest jak najbardziej zrozumiałe) nie mają wstępu do całkiem sporej części świątyni. Ale fragment udaje nam się obejrzeć.

 

Budapeszt35 (powiększenie)

Wnętrze bazyliki św. Stefana, fot. autor

 

Trudno. Musimy ukoić żal. Z tej okazji idziemy na lody do lodziarni, do której prowadzi ogromna kolejka. Bo jakie to lody! Są nakładane do wafelków tak, by tworzyły kształt płatków róży. Przed zjedzeniem człowiek naprawdę zastanawia się czy dokonać tak barbarzyńskiego czynu. O tym, że lody są po to, by je jeść, a nie na nie patrzeć, przypomina lecącą po palcach mokra maź. Mała porcja tych pyszności (dwa płatki) kosztuje 350 (około 5 zł) forintów, średnia (trzy płatki) – 450 (około 6,50 zł), zaś duża (cztery płatki) – 550 (około 8 zł). Posłuchajcie jak tutaj można je zamówić. Śmiało można powiedzieć „poproszę trzy płatki”, a nie jakieś tam pospolite kulki lub porcje...

 

Zaczyna padać. Przed deszczem skrywamy się w okolicach bazyliki św. Stefana. Pionowa ściana wody nie pozwala na zrobienie najmniejszego ruchu, no chyba, że ktoś chciałby zostać miss lub misterem mokrego, nie tylko, podkoszulka. 

 

Wreszcie niebo lituje się nad nami. Przechodzimy na plac Wolności. Właśnie odbywa się tutaj jakiś koncert. Tak... sto – dwieście metrów stąd Dunaj zastanawia się, czy nie zrobić miastu dodatkowej kąpieli, a Bratankowie się bawią. I dobrze! Smucić się będą jak rzeka, nie daj Boże wyleje. W jednej z bud znajdujemy langosze. To nic innego jak pieczone w głębokim tłuszczu placki. Kopalnia kalorii i postarch kardiologów, dbających o nasz poziom cholesterolu! Można do nich sobie dobrać mięso lub ser i śmietanę. My wybieramy drugą opcję. Po zjedzeniu skrzętnie oblizujemy palce, co świadczy o tym, że potrawa nam smakowała. Porcja – 640 forintów, czyli około 9,30 zł. Dodam jeszcze, że podobno langosze są doskonałe z czosnkiem lub masłem czosnkowym. Użyłem słowa „podobno”, ponieważ tego zestawu nie próbowałem.

 

Budapeszt36 (powiększenie)

Langosz tuż przed unicestwieniem, fot. autor

 

Lody (powiększenie)

Lody w kształcie róży są jedną z atrakcji Budapesztu. fot.  autor

 

 

Na placu znajduje się pomnik poświęcony pamięci poległych w walkach o Budapeszt żołnierzy sowieckich. Nie usunięto go w 1989 roku, ponieważ spoczywają pod nim prochy poległych sołdatów. Podobno jest ciągle niszczony. Nie można podejść pod sam monument. Otacza go balustrada.

 

Budapeszt37 (powiększenie)

Pomnik poświęcony pamięci sowieckich żołnierzy, fot. autor

 

Idziemy w kierunku Parlamentu i nagle spotykamy znajomą postać. W kierunku obelisku z pięcioramienną gwiazdą idzie sobie uśmiechnięty Ronald Reagan. Węgrzy również docenili tego - jak dla mnie największego prezydenta USA - w XX wieku i postawili mu pomnik. Niektórzy nazwą to zbiegiem okoliczności, inni Bożą opatrznością, ale rzeczywiście było coś niesłychanego w tym, że w latach 80. ubiegłego stulecia, w jednym czasie spotkały się takie osobowości jak wspomniany już prezydent Reagan, premier Wielkiej Brytanii Margaret Thatcher i polski papież – Jan Paweł II.  Wspaniale rozmontowali system, który zabierał ludziom wszystko – od majątków, po dusze. Każdy postkomunistyczny kraj jest im winien pomniki...

 

Budapeszt38 (powiększenie)

...w jego kierunku zmierza Ronald Reagan, fot. autor

 

Dochodzimy do budynku Parlamentu i wiemy już dlaczego do Budapesztu będziemy musieli obowiązkowo wrócić. Trwa potężny remont i teren otoczony jest płotem. No cóż, mówi się trudno, wprawdzie szkoda, ale nie jest to powód do traumy. 

 

Budapeszt39 (powiększenie)

Parlament niestety za płotem, fot. autor

 

 

Przypominamy sobie, że warto zajrzeć do sklepu i zobaczyć jak wyglądają ceny podstawowych artykułów. Spisaliśmy je w jednym z marketów w okolicach Parlamentu. 

 

  • Oto one: papryka czerwona – 1199 forintów (około 17 zł) za kg, pomidory – 699 forintów (około 10 zł) za kg, 10 jaj – 399 forintów (około 6 zł), 1 l mleka – 299 forintów (około 4,30 zł), woda mineralna od 99 (około 1,5 zł) do 115 forintów (około 1,7 zł), margaryna Flora, 500 gram – 549 forintów (około 8 zł), jogurt Activia, czteropak – 399 forintów (około 6 zł), ser żółty od 1390 (około 20 zł) do 2990 (około 43,30 zł) forintów za kilogram, śledzie w oleju i pomidorach, puszki po 200 gram – 389 (około 5,6 zł) forintów każda, 1 kg cukru – 299 forintów (około 4,30 zł), 1 kg mąki – od 125 (około 1,80 zł) do 314 (około 4,60 zł) forintów, 0,5 kg makaronu – 294 forinty (około 4,20 zł), spaghetti – 384 (około 5,60 zł) forinty za opakowanie, salami – 70 gram – 469 forintów (około 6,80 zł), kiełbaski debreczyńskie – 599 (około 8,70 zł) forintów za 300 gram, 400 gramów wieprzowego mielonego mięsa – 499 (około 7,20 zł) forintów, uda kurczaka – 899 (około 13 zł) forintów za kg, skrzydełka – 799 ( około 11,60 zł) forintów za kg, piwo o zawartości do 4,5 % alkoholu – 199 (2,80 zł) forintów za 0,5 litrową puszkę, czekolada – 299 (około 4,30 zł) forintów. 

 

Jeżeli już zostajemy przy cenach, podam jeszcze, że 469 (około 6,80 zł) forintów kosztował litr benzyny 98, 409 (około około 5,90 zł) – 95 i 412 (około 5,80 zł) – diesel.     

 

Wzdłuż Dunaju wracamy na Ferenciek tere. Życie towarzyskie przy rzece kwitnie. Tłumy ludzi, otwarte knajpy. Tam gdzie jest to konieczne powołane do tego służby kładą worki z piaskiem. Nie wygląda to dobrze, lecz Węgrzy nie tracą wiary. 

 

Budapeszt40 (powiększenie)

Dunaj pokazuje swoje groźne oblicze, fot. autor

 

Autobus i do domu. Znaczy do hotelu. Czyli do domu. Ech, kręci się człowiekowi w głowie. Powiem krótko. Czas spać!

 

gekon2010

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 29.06.2013 17:47
Ostatnia aktualizacja: 20.09.2017
Miejsce: Węgry » Budapeszt

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.27
USD
3.56
CHF
3.70
GBP
4.83
Średnie kursy, 21-09-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.