Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Z wizytą u Bratanków – część 2, czyli zwiedzamy Budę

Budzimy się około 8.00 i idziemy na śniadanie. Jest bufet, można się najeść, tym bardziej, że nie wiemy jeszcze, gdzie wylądujemy wieczorem. Ulicą Hegyalja út idziemy w kierunku Dunaju. Po paru minutach jesteśmy przy Szírtes út. Wprawdzie przy chodnikach są drogowskazy prowadzące do pierwszego punktu naszej wyciewczki, to mimo to trochę błądzimy. Musimy korzystać z pomocy miłej Węgierki, która ręką wskazuje nam drogę. Mija kilkanaście minut i jesteśmy przy cytadeli. Zbudowali ją Austriacy po Wiośnie Ludów.

 

Budapeszt6 (powiększenie)

Cytadela, fot. autor

 

Miała "pilnować" zamku, który próbowali zdobyć powstańcy. Już w czasie budowy uchodziła za przestarzałą budowlę. Wojska austriackie pozostawały w niej do końca XIX wieku, pomimo tego, że od 1867 roku państwo nazywało się Austro-Węgry i wprowadzono zmiany ustrojowe. Z niej Sowieci, podczas rewolucji 1956 roku prowadzili ostrzał miasta. Wejście do cytadeli kosztuje 1200 forintów (około 17,50 zł). W cenie otrzymacie bilet wstępu do muzeum figur woskowych, bunkra  z czasów II wojny światowej wraz z wystawą oraz oczywiście do środka cytadeli. Gdyby ktoś musiał iść do toalety zapłaci za tę przyjemność, w zależności od miejsca, od 180 do 200 forintów (około 2,60 zł – 2,90 zł).

 

Budapeszt7 (powiększenie)

Pomnik Wolności, fot. autor

 

Przechodzimy wzdłuż murów budowli (warto tu być dla samych widoków) i spoglądamy na Pomnik Wolności. Wzniesiono go w 1947 roku. Pierwotnie sławił męstwo sowieckich żołnierzy. Po 1989 roku stał się monumentem upamiętniającym wszystkich, którzy zginęli za Węgry. To jedyny w Budapeszcie komunistyczny pomnik, który nie został usunięty.

 

Po drodze do cytadeli znajdują się liczne punkty widokowe, z których można podziwiać miasto. My wracamy inną drogą. Parkiem przechodzimy pod hotel Gellért. W nim znajdują się najsłynniejsze budapesztańskie termy. Dzisiaj tam jednak nie zajrzymy. Mamy inne plany.

 

Przy wejściu do term hotelu Gellérta, po drugiej stronie Kelenhegyí út,  znajdujemy kościół wykuty w skale. Jego powstanie datuje się na lata 30. ubiegłego wieku. Od samego początku opiekują się nim ojcowie paulini. Węgry, poza Polską, były drugim miejscem, gdzie byli oni tak licznie reprezentowani. Wejście do świątyni jest płatne. Dorosłych ta przyjemność kosztuje 500 forintów (około 7,2 zł), seniorów i studentów – 400 (5,80 zł), zaś dzieci – 300 (około 4,30 zł). Nie wchodzimy. Cena wprawdzie nie jest wygórowana, ale uważam, że nie powinno się płacić za wstęp do miejsc kultu religijnego. Jeżeli ktoś zwróci się o dobrowolny datek, chętnie go dam. Sytuacja, w której żąda od razu pieniędzy, po prostu mnie denerwuje. Ja doskonale rozumiem, że trzeba zarobić na utrzymanie tych miejsc, ale uważam, że nie jest to konieczne kosztem odwiedzających.  

 

Budapeszt8 (powiększenie)

Kościół w Skale, fot. autor

 

Idziemy nad Dunaj. Woda jest chyba wyżej niż wczoraj. Świadczy o tym także to, że na rzece nie widać już statków wycieczkowych. Widocznie wszystkie firmy od dzisiaj dostały zakaz żeglugi. Brązowa woda szybko przepływa pod przęsłami Mostu Wolności. Początkowo nosił imię cesarza Franciszka Józefa, który wbił ostatni nit w budowlę. Jest najkrótszym budapesztańskim mostem. Liczy 336 metrów długości. Swoją obecną nazwę zyskał po II wojnie światowej. Był najszybciej odbudowanym mostem w mieście (1946 rok). Nieoficjalnie mówi się o nim "most samobójców"...

 

Budapeszt9 (powiększenie)

Pomnik Wolności, przed nim dobrze pamiętany w Polsce autobus marki Ikarus, których jeszcze całkiem sporo jeździ po mieście, fot. autor

 

Szent Gellért rkp. dochodzimy do term Rudas. Myślimy o nocnym pławieniu się w wodach termalnych i chcemy zorientować się ile ta przyjemność kosztuje. Okazuje się, że nocna wizyta tutaj to wydatek 3 900 forintów od osoby. Na razie nie kupujemy wejściówek. Mamy jeszcze trochę czasu. Zdążymy pomyśleć.

 

Podczas przejścia na drugą stronę ulicy nagle czuję jak odrywam się od ziemi. Rozpaczliwa próba złapania równowagi nie udaje się i ląduję na chodniku w pozycji poziomej. Spoglądam, co ze sprzętem fotograficznym. Jeden aparat jest w porządku, ale w drugim wyłamał się obiektyw. No i mamy straty, trudno... Po przyjeździe do Polski dowiem się ile mnie ta przyjemność (naprawa obiektywu) będzie kosztowała, o ile oczywiście będzie możliwa. Na razie nie ma co płakać. Przecież my dopiero zaczynamy być w tym Budapeszcie!

 

Na razie jestem po prostu wściekły. Beatka pociesza mnie jak może, ale dojście do siebie zajmuje mi trochę czasu.

 

Do Mostu Łańcuchowego prowadzi Friedriech Born rkp. Widok wysokiej wody na Dunaju, sięgającej już sygnalizatorów świetlnych i zalewającej powoli znaki drogowe, zmusza nas do myślenia jaki to jest żywioł.

 

Wreszcie jesteśmy w pobliżu jednego z symboli Budapesztu – Mostu Łańcuchowego im. Istvána Széchenyiego. To jedno z najbardziej upamiętnianych miejsc w mieście. Zbudowano go w latach 1839 – 1849 według projektu Anglika – Williama Tierney'a Clarka. Zbudował go zaś Szkot – Adam Clark, którego plac znajduje się po stronie Budy, tuż przed wejściem na most. Przeprawa liczy 380 metrów długości. Zburzony pod koniec II wojny światowej, w 1949 roku został ponownie oddany od użytku. Imię zawdzięcza swojemy pomysłodawcy – hrabiemu Istvánovi Széchenyi'emu.

 

Budapeszt10 (powiększenie)

Most Łańcuchowy, fot. autor

 

Przystajemy przed wzgórzem, na którym stoi Zamek Królewski. Na górę można się dostać dwoma sposobami. Pierwszy jest bezpłatny i nazywa się własne nogi. Drugi już trochę kosztuje i nazywa się kolejka zębata. 

 

Decydujemy się na kolejkę. Nie obowiązują w niej karty wieloprzejazdowe wydane przez miejscowego operatora komunikacyjnego oraz Budapest Card. Za przejazd trzeba zapłacić. Kilkudziesięciosekundowa przyjemność kosztuje. Dorosły zapłaci za wjazd 1000 forintów (przejazd w dwie strony – 1700 forintów). Opłata za wjazd dziecka w wieku od 3 do 14 lat wynosi 600 forintów (przejazd w dwie strony – 1100 forintów). Takie same opłaty (rzecz jasna od osoby) obowiązują w przypadku grupy liczącej 10 i więcej osób w wieku od 15 do 18 lat. Nie ma zniżek dla emerytów. 

 

Budapeszt11 (powiększenie)

Wagonik kolejki zębatej na Wzgórze Zamkowe, fot. autor

 

Kolejkę na wzgórze zamkowe zbudowano w 1870 roku i była ona drugą w Europie takiego typu po lyońskiej. 

 

Budapeszt12 (powiększenie)

Pomnik Eugeniusza Sabaudzkiego, fot. autor

 

Zamek, który dzisiaj oglądamy swoje początki datuje na koniec XVII stulecia. Wcześniej była w tym miejscu siedziba węgierskich królów, lecz została zniszczona przez Turków w 1686 roku. Rozbudowany na początku XIX stulecia, spłonął pod koniec II wojny światowej. Na szczęście został odbudowany.    

 

 

Wysiadamy przy bramie, nad którą góruje Turul, czyli legendarny madziarski ptak. Skręcamy w lewo i przystajemy przed pomnikiem Eugeniusza Sabaudzkiego siedzącego dumnie na koniu i spoglądającego na przepływający dołem Dunaj. Zrobiło się słonecznie. Niebo pokazuje swoją najpiękniejszą niebieską barwę. Białe chmury dopełniają krajobrazu. My tymczasem przechodzimy obok Węgierskiej Galerii Narodowej i wąskim przejściem wychodzimy prosto na studnię króla Macieja.

 

Budapeszt13 (powiększenie)

Studnia króla Macieja, fot. autor

 

Przez Lwią Bramę wchodzimy na Lwi Dziedziniec. Na wprost widzimy siedzibę Biblioteki Narodowej im. Széchenyiego. Założona została na początku XIX wieku. Na dziedzińcu swoją  siedzibę ma także Budapesztańskie Muzeum Historyczne.   

 

Budapeszt14 (powiększenie)

Lew strzegący swego dziedzińca, fot. autor

 

Wracamy pod Turula. Stąd obserwujemy zmianę warty węgierskich żołnierzy. Rytm czynności wybija dobosz, który ku naszemu rozczarowaniu nie ma przy sobie nawet maleńkiego kawałka węgierskiego tortu Dobosza.

 

Budapeszt15 (powiększenie)

Lwi Dziedziniec, fot. autor

 

Idąc ulicą Szent György mijamy stanowiska archeologiczne. Tylko to zostało po poprzednich zamkach. Wchodzimy na Dísz tér i dalej na ulicę Úri. Mija kilka minut i zatrzymujemy się przed wejściem do Labiryntu. Kupujemy bilety. Korzystamy przy tym z mini-card, które wzięliśmy z hotelu. Dzięki nim mamy 10 % zniżki na wstęp. Normalna wejściówka kosztuje 2000 forintów (29 złotych), ta ze zniżką już 1800 (około 25 złotych). Emeryci płacą 1500 forintów (około 22 złotych) i jeżeli ktoś z Was jest już w takim etapie życia, to jadąc do Budapesztu powinien koniecznie zabrać ze sobą odpowiedni dokument. Otóż Bratankowie w wielu miejscach oferują zniżki dla emerytów – obywateli krajów Unii Europejskiej. 

 

Budapeszt16 (powiększenie)

a rytm wybija dobosz, fot. autor

 

Mini karty to całkiem niezły wynalazek. Tak jak widzieliśmy w hotelu, można było z nich korzystać w wielu punktach w mieście. Pytajcie o nie w hotelach lub pensjonatach. Mogą przynieść całkiem wymierne oszczędności.

 

 

W Labiryncie oglądamy kilka wystaw, w tym poświęconą Vladovi Draculi Tepesovi Polownikiem zwanemu. Otóż był on więźniem na tutejszym zamku i ładnych kilka wiosen musiał tutaj spędzić. Przy wyjściu z Labiryntu razi nas ostre słoneczne światło. Zrobiło się naprawdę wiosennie. Mieszkamy na północy Polski i z przyjemnością zażywamy wreszcie tej pory roku.     

 

Budapeszt17 (powiększenie)

Labirynt, fot. autor

 

Powoli trzeba będzie się stąd zbierać. Ale zanim zejdziemy w dół mamy jeszcze do obejrzenia kilka miejsc.  Podchodzimy pod kolejną świątynię.

 

Kościół Najświętszej Marii Panny, zwany kościołem Macieja, jest neogotycką budowlą powstałą w drugiej połowie XIX wieku. Świątynia była w tym miejscu już w XIII wieku. Do dzisiaj zachowały się jej fragmenty, między innymi wieża południowa. W czasie kiedy miastem władali Turcy zrobiono z niej meczet. W kościele, w 1916 roku odbyła się ostatnia koronacja na Węgrzech. Wstęp doń kosztuje 1000 forintów (14,50 zł). Studenci, emeryci i żołnierze płacą 700 forintów (około 10 złotych). Dzieci do ukończenia 6 roku życia wejście mają za darmo. Bilet rodzinny (1 lub 2 rodziców oraz dzieci) to wydatek 2500 forintów (około 36 zotych). Kościół jest otwarty dla zwiedzających od poniedziałku do piątku od 09.00 do 17.00, w soboty pomiędzy 09.00 i 13.00, zaś w niedzielę w godzinach 13.00 – 17.00. 

 

Budapeszt18 (powiększenie)

Kolumna Morowa przed kościołem Najświętszej Marii Panny, czyli kościołem Macieja, fot. autor

 

Przed kościołem ustawiono kolumnę morową. Stoi od początku XVIII wieku, w miejscu innej, dwa razy mniejszej. Jest podziękowaniem dla Boga ocalonych z epidemii dżumy.   

 

Budapeszt19 (powiększenie)

Baszta Rybacka, fot. autor

 

Baszta Rybacka to nic innego jak część murów obronnych za kościołem Macieja. Do dzisiaj jej nazwa stanowi przedmiot sporu historyków. Jedni twierdzą, że pochodzi od zawodu mieszkańców dzielnicy nazywanej Wodnym Miastem, czyli rybaków. Inni, że działał w tym miejscu targ rybny. Są i tacy, którzy mówią, iż był to fragment murów, który w czasie najazdu nieprzyjaciela miał bronić cech rybaków...I tak dalej i tak dalej...

 

Budapeszt20 (powiększenie)

Baszta Rybacka, fot. autor

 

W obecnym kształcie zbudowana została na przełomie XIX i XX wieku. Kupujemy bilety. Normalny kosztuje 700 forintów - około 10 zł, ulgowy 350 forintów - około 5 złotych. Są zniżki dla emerytów – obywateli krajów Unii Europejskiej. Wchodzimy na budowlę. Zwiedzanie, ze zrobieniem fotografii, nie zabiera nam więcj niż 40 minut. Jest stąd przepiękny widok na Peszt. Oś wyznaczona przez Most Łańcuchowy prowadzi do bazyliki św. Stefana. W jednej z części Baszty jest restauracja. Można tam wejść bez płacenia za bilet wstępu i znaleźć te same piękne widoki. Oznacza to nie mniej nie więcej niż to, że po prostu nie trzeba wydawać forintów.    

 

Budapeszt21 (powiększenie)

Baszta Rybacka, fot. autor

 

Pomiędzy Basztą Rybacką, a kościołem Macieja stoi pomnik św. Stefana, pierwszego władcy Węgier. Odsłonięto go w maju 1906 roku. Byłaby to któraś z dat w historii, pamiętana tylko przez znawców tematu, gdyby nie to, że monument gotowy był już trzy lata wcześniej. 

 

Budapeszt22 (powiększenie)

Pomnik św. Stefana, fot. autor

 

Także w okolicach Baszty Rybackiej stoi pomnik Jánosa Hunyadiego – pogromcy Turków. Rzeźbę odsłonięto na początku ubiegłego stulecia. 

 

Mostem Łańcuchowym przechodzimy do Pesztu. Dunaj zalał tory tramwajowe i tunele. Jego nurt jest bardziej rwący. Trwa walka z czasem. W niektórych miejscach ustawiane są worki z piaskiem. Wszyscy wierzą, że rzeka nie przeleje się do stolicy Węgier. 

 

Idziemy poszukać jakiejś knajpy. Po drodze żałujemy, że nie znamy języka węgierskiego. Trafiamy bowiem na targi książki, na których można zdobyć całkiem pokaźną liczbę autografów piszących autorów. 

 

Budapeszt23 (powiększenie)

Deák Ferenc tér, fot. autor

 

Na Kírály utca znajdujemy bar. Za obiad dla dwóch osób (kaczka, ziemniaki, sałatka, napoje) płacimy dokładnie 3740 forintów (około 54 złotych). Przy płaceniu zostawiamy kelnerowi napiwek. Przy tej czynnosci patrzymy mu głęboko w oczy. Nie zostawiamy pieniędzy na stole...   Taki jest zwyczaj na Węgrzech i warto o tym pamiętać. Napiwek to na ogół 10% rachunku, jednak warto spojrzeć na wydruk, który wręczy nam kelner. W niektórych restauracjach obsługa jest już wliczona do rachunku, więc napiwku zostawiać nie musicie.

 

Noga za nogą przechodzimy na Ferenciek tere. Wsiadamy w autobus i po kilkunastu minutach jesteśmy w hotelu. Uff, nareszcie. Trochę kilometrów dzisiaj przeszliśmy.. .Łóżko. Nobel dla wynalazcy tego mebla! W jakiej dziedzinie? Nie wiem, może być na przykład pokojowy...

 

gekon2010

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 20.06.2013 14:06
Ostatnia aktualizacja: 20.11.2017
Miejsce: Węgry » Budapeszt

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.24
USD
3.59
CHF
3.62
GBP
4.76
Średnie kursy, 20-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.