Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Wypad do Oslo – część 4, czyli o Christiani, twierdzy i zabójcy o twarzy dziecka

Wraz ze zmianą pogody zniknął wczorajszy ostry mróz. Temperatura powietrza wprawdzie nie jest jeszcze "na plusie", ale "minus" nie jest tak dokuczliwy jak przez ostatnie dwa dni. Po śniadaniu ruszamy w miasto. Dochodzimy do metra, z Grønland jedziemy jeden przystanek do Jernbanetorget. Tam przesiadamy się na tramwaj linii 12 (kierunek Majorstuen). W tramwajach i autobusach w Oslo, zanim wysiądziecie na swoim przystanku, koniecznie naciśnijcie przycisk "STOP". Inaczej możecie pojechać dalej. Stojąc na przystanku tramwajowym dobrze pomachać ręką (widziałem takie sytuacje). Motorniczy może się nie zatrzymać, jeżeli nikt nie będzie wysiadał.

 

Oslo29 (powiększenie)

Oslo, Christiania, fot. autor

 

 

My przed Christiania Torv naciskamy STOP i wysiadamy z tramwaju. Christiania jest najstarszą częścią Oslo. Nie wszyscy wiedzą, że właśnie tak miasto nazywało się do  1877 roku (później do 1924 r. - Kristiania, a następnie przyjęło dzisiejszą nazwę). Miało to swoją przyczynę. Po pożarze w pierwszej połowie XVII stulecia, ówczesny król Danii i Norwegii, Chrystian IV Oldenburg, odbudował miasto w okolicy fortecy Akershus i nazwał je swoim imieniem.

 

Oslo30 (powiększenie)

Oslo, Christiania, fot. autor

 

Przechodzimy pustymi ulicami, oglądamy XVII-wieczne kamienice. Jest sobota rano. Czasami przejedzie jakiś samochód. Prószy śnieg. Chmury prawie przykrywają miasto. Mijamy liczne tutaj muzea. Wreszcie, noga za nogą, dochodzimy do wejścia do twierdzy Akershus.

 

Oslo31 (powiększenie)

Oslo, Christiania, fot. autor

 

Jej początki sięgają końca XIII wieku. Ponoć nigdy nie została zdobyta. Nie udało się to nawet Niemcom podczas ostatniej wojny. Weszli do twierdzy dopiero po kapitulacji załogi. Osiadła na półwyspie daje znać ewentualnym napastnikom, że żeby zdobyć miasto muszą ją złamać w pierwszej kolejności.

 

Oslo32 (powiększenie)

Oslo, jedno z wejść do twierdzy Akershus, fot. autor

 

Obchodzimy twierdzę dookoła. Cały czas wystawiane są tutaj wojskowe posterunki. Wejście jest bezpłatne. Bilety musimy kupić dopiero wtedy, kiedy mamy ochotę na zwiedzanie zamku, o tej samej nazwie co twierdza.   

 

W jednym z budynków twierdzy urządzono punkt informacyjny. Można napić się kawy lub herbaty (kosztuje to 10 koron, czyli ok. 6 zł), a przede wszystkim otrzymać bezpłatne materiały informacyjne (te, za które należy zapłacić są wyraźnie oznaczone). Do otwarcia zamku zostało nam jeszcze trochę czasu, więc wchodzimy do środka. Czytamy o historii twierdzy i zamku. Dowiadujemy się między innymi, że w XIX wieku było tutaj... więzienie. Osadzeni musieli wstawać o godz. 4 nad ranem. Na śniadanie otrzymywali pół litra piwa i 250 gramów chleba. Obiad był bardziej urozmaicony. Menu zależało od dnia. Przykładowy zestaw składał się z 250 gramów chleba, litra zupy groszkowej, 100 gramów mięsa i ziemniaków. Na kolację podawano śledzia, ziemniaki, mleko i chleb. Pieczywo wypiekano na miejscu, w piekarni. Więźniowie chodzili ubrani w spodnie do kolan, swetry, podkoszulki, białe lub czarne kapelusze. Raz na dwa lata otrzymywali nowe ubrania (buty i skarpety – raz do roku). Po śniadaniu, o godz. 6 rano zaczynali pracę, którą kończyli o 21. W międzyczasie mieli przerwę na obiad. 

 

Renesansowy zamek wybudowano pod koniec pierwszej połowy XVII wieku. Można go zwiedzać od 2 maja do 31 sierpnia, od poniedziałku do soboty w godzinach 09.00 – 16.00 i w niedzielę od 12.00 do 16.00, zaś od 1 września do 30 kwietnia tylko w soboty i niedziele pomiędzy 12.00, a 17.00. Dorośli za bilety płacą 70 koron (ok. 40 zł), dzieci – 30 (ok. 17 zł), seniorzy i studenci – 50 koron (28,50 zł), a bilet rodzinny (2 osoby dorosłe i maksymalnie 4 dzieci) kosztuje 175 koron (99,75 zł). Posiadacze Oslo Pass wstęp mają zapewniony w cenie karty.

 

Mijamy zamkowe sale. Zaczynamy od podziemi. Przystajemy przy grobowcach królów Haakona VII i Olava V. Wraz z nimi spoczywają królowa Maud i księżniczka Märtha.

 

Oslo33 (powiększenie)

Zamek Akershus,  grobowce królów Haakona VII i Olava V, fot. autor

 

Zaglądamy do zamkowej kaplicy, w której celebrowane są wszystkie królewskie i państwowe uroczystości oraz do olbrzymiej, królewskiej zaiste jadalni. W zamku przybywa turystów.

 

Oslo34 (powiększenie)

Zamek Akershus, kaplica, fot. autor

 

My tymczasem wychodzimy na przystanek tramwajowy przed Ratuszem i czekamy na tramwaj 12. W pewnej chwili słyszymy język polski. Okazuje się, że nasi rodacy rozwieszają na przystanku nowe plakaty reklamowe. Zresztą polszczyznę słyszy się w Oslo dość często i to zwłaszcza wśród ludzi, którzy tutaj mieszkają i pracują.

 

Oslo35 (powiększenie)

Jedna z sal w zamku Akershus, fot. autor

 

 

Nadjeżdża tramwaj, którym dojeżdżamy do Mojorstuen. Dopiero teraz uzmysławiamy sobie, jaki kawał drogi przeszliśmy przed dwoma dniami do parku Vigelanda. Cóż, ruszać się trzeba i spacerek był całkiem miły.

 

Przystanek tramwajowy na Majorstuen znajduje się tuż przy stacji metra. Przechodzimy tam i linią numer 3 jedziemy po raz drugi na Ullevål Stadion. Z centrum można tam również dojechać liniami 4 i 6. W sklepie z pamiątkami czeka na nas dobra wiadomość. Dzisiaj będziemy mogli obejrzeć stadion i Muzeum Futbolu. Można to zrobić tylko z przewodnikiem. Jesteśmy jedynymi gośćmi, więc "otrzymujemy" go tylko dla nas.

 

Tak jak już wczoraj wspominałem, żeby zwiedzić muzeum i zobaczyć stadion, należy przyjść do sklepu z pamiątkami piłkarskimi (o cenach nie wspominam – wiadomo, Norwegia). 

 

Oslo36 (powiększenie)

Oslo, Ullevål Stadion, fot. autor

 

Ullevål Stadion zbudowano w 1926 roku. Ciągle modernizowany, dzisiaj może pomieścić 25 000 fanów piłki nożnej. Swoje mecze rozgrywa na nim drużyna narodowa i klub Vålerenga. Grany jest tutaj także finał Pucharu Norwegii. Na stadionie swoją siedzibę ma narodowy związek piłkarski. Z naszym przewodnikiem zaglądamy do szatni, potem wychodzimy na płytę. Na jednej z trybun trwają prace, po zakończeniu których mecz piłkarski będzie mogło obejrzeć na żywo 28 000 kibiców. 

 

Oslo37 (powiększenie)

Trochę się piłki przez te lata zmieniły, Oslo, Muzuem Futbolu, fot. autor 

 

Wchodzimy do muzeum. Jedna z sal poświęcona jest udziałowi Norwegii w Igrzyskach Olimpijskich w Berlinie w 1936 roku. Wtedy to piłkarze zdobyli brązowy medal, pokonując 13 sierpnia w meczu o trzecie miejsce... Polskę 3:2. Na większe sukcesy norwescy kibice czekali do lat 90. XX stulecia. Drużyna narodowa zakwalifikowała się do finału piłkarskich mistrzostw świata w USA w 1994 roku. Wielu piłkarzy zaczęło grać w Premiership, uznawanej za jedną z najsilniejszych, o ile nie najmocniejszą, ligę piłkarską świata. Idolami tłumów stali się m.in. grający w londyńskiej Chelsea Tore Andre Flo, czy też słynny "zabójca o twarzy dziecka" - Ole Gunnar Solskjær z Manchesteru United, który wprowadził swój klub do piłkarskiego raju strzelając w doliczonym czasie gry finału Ligi Mistrzów w 1999 roku decydującą o zwycięstwie bramkę. 

 

Oslo38 (powiększenie)

Ekspozycja poświęcona zdobyciu przez Norwegię brązowego medalu podczas Igrzysk Olimpijski w Berlinie w 1936 roku, fot. autor

 

Wstęp do muzuem nie jest tani. Za tę przyjemność dorosły płaci 100 koron (57 zł). Dzieci ta przyjemność kosztuje 70 koron (ok. 40 zł), a seniorów i studentów – 80 (ok 46 zł). Placówka jest otwarta od poniedziałku do piątku w godzinach 10.00 – 15.30, zaś w soboty pomiędzy 11.00, a 16.00. My mieliśmy szczęście, że byliśmy tylko we dwoje i nie czekaliśmy aż zbierze się grupa ludzi. Przy większej liczbie kibiców preferowane jest właśnie zbiorowe zwiedzanie.   

 

Piłkarskie emocje za nami. Żegnamy się z naszym przewodnikiem i metrem jedziemy do Mojorstuen. Tam przesiadamy się do tramwaju (linia 12) i dojeżdżamy nim do Frogner plass. Idziemy w prawo, by po przejściu 150 – 200 metrów dojść do Muzeum Vigelanda. 

 

Oslo39 (powiększenie)

Muzeum Vigelanda, a śnieg sypie i sypie i sypie..., fot. autor

 

W 1919 roku Rada Miejska Oslo postanowiła o zbudowaniu dla Gustava Vigelanda nowego studia we Frogner. Dwa lata później zawarto umowę, na podstawie której artysta mógł mieszkać tam do śmierci, pod warunkiem, że swoje prace przekaże do dyspozycji Rady. W 1924 roku Vigeland zamieszkał w nowym studiu wraz z żoną – Ingerid. Cztery lata po śmierci artysty, w 1947 roku, otwarto tam muzeum jego imienia.

 

Oslo40 (powiększenie)

Muzuem Vigelanda, tak powstawał "Rozzłoszczony chłopiec", fot. autor

 

Oglądamy odlewy, kolejne prace studyjne, z których powstały rzeźby oglądane dziś w położonym nieopodal parku. Robią wrażenie. Będąc w Oslo koniecznie musicie tutaj zajrzeć.Wstęp do muzeum kosztuje: 60 koron, czyli ok. 34  zł (osoba dorosła) i 30 koron,  ok. 17 zł zł (dzieci, seniorzy i studenci).

 

Oslo41 (powiększenie)

Muzeum Vigelanda, odlewy fontanny, fot. autor

 

 

Można je odwiedzać od 2 stycznia do 31 maja oraz od 1 września do 31 grudnia od wtorku do niedzieli od 12.00 do 16.00, a także od 1 czerwca do 31 sierpnia w te same dni, lecz od 12.00 do 17.00.

 

Do tramwaju idziemy przez Park Vigelanda. Sypie śnieg. Robi się ciemno. Powoli włączane jest oświetlenie. Głównym wejściem wychodzimy na przystanek tramwajowy, wsiadamy w 12-stkę i jedziemy do centrum.

 

Oslo42 (powiększenie)

Park Vigelanda pod wieczór, fot. autor

 

Nie wracamy jednak od razu do domu. Czas, by zobaczyć ceny w norweskich sklepach. Za najtańsze uważane są te należące do sieci Rema 1000. Do tanich zaliczane są także sieciówki: Rimi, Coop, Meny, Spar i Kiwi Mini Pris.

 

My wchodzimy do Remy 1000. Ceny chleba kształtują się od 19 do 27 koron, to znaczy od 10,83 do 15,39 zł (za suche pieczywo Wasa zapłacicie mniej – około 16 koron, ok. 9 zł). Kilogram żółtego sera (Gudbrandsdalsost) kosztuje około 66 koron (ok. 38 zł). Co ciekawe właśnie kilogram opłaca się kupić. Za opakowanie zawierające 500 gramów trzeba zapłacić około 40 koron (ok. 23 zł). Najtańsza herbata (Earl Grey, 50 torebek obciąży kieszeń kwotą 5 koron (2,85 zł). Za krewetki w zalewie (400 gram) trzeba zapłacić około 32 koron (ok. 18 zł). Sos czosnkowy to wydatek około 14 koron (ok. 8 zł). Kilogram pomidorów (sieć Rimi) kosztuje około 21 koron (ok. 12 zł). W sklepach lepiej się nie spieszyć i dokładnie sprawdzać ceny. Przy niektórych produktach zdarzają się promocje polegające na tym, że bierzemy trzy produkty tego samego rodzaju, a przy kasie zapłacimy za dwa. Generalnie doradzam zabranie jedzenia z Polski. Nawet jeżeli nie macie dostępu do kuchni, przez parę dni na suchym można przeżyć.    

 

Po powrocie do domu robimy sobie królewską ucztę z krewetek z sosem czosnkowym. Zauważamy, że przyjechał kolejny lokator lub lokatorzy naszego gospodarza. Nie udaje nam się spotkać. Wreszcie idziemy spać. Na dworze pada śnieg...W takich sytuacjach od razu przypomina mi się mruczanka ułożona na taką okazję przez najlepszego na świecie misia ze Stumilowego Lasu. Bim –   bom...

 

gekon2010

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 12.02.2013 17:19
Ostatnia aktualizacja: 24.11.2017
Miejsce: Norwegia » Oslo

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.54
CHF
3.61
GBP
4.72
Średnie kursy, 25-11-1022
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.