Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Wypad od Oslo – część 3, czyli dotknąć nart Birgera Ruuda

Norwegia sportami zimowymi stoi. Wie o tym każdy kibic. Żeby jednak przekonać się skąd bierze się ta siła, trzeba zobaczyć ilu ludzi wsiada do metra z nartami biegowymi i jedzie w kierunku Holmenkollen. A wsiada ich całkiem sporo. Ciekawe jest to, że nie zauważyliśmy, by masowo posługiwali się inhalatorami, tak potrzebnym astmatykom. Widać przypadłość ta dopada obecnie przede wszystkim reprezentantów kraju nad fjordami, uprawiających sport wyczynowy.

 

Wczorajszy "spacerek" dał nam się trochę we znaki. Nie znaczy to, że zostaniemy w domu. O co to, to nie! Nie po tutaj przyjechaliśmy. Po śniadaniu idziemy do najbliższej stacji metra (Grønland). Tam na naszych Oslo Pass wpisujemy aktualną datę i godzinę. Od tej chwili przez 72 godziny możemy poruszać się w strefach 1 i 2 komunikacji publicznej nie kupując biletów (opłatę za przejazd mamy w cenie kart) i wchodzić do kilkunastu muzeów. Jeżeli jednak nie będziecie kupować karty turystycznej, nie będziecie także mieli żadnych problemów z kupieniem biletu na przejazd. Na stacjach metra, przystankach autobusowych i tramwajowych stoją automaty biletowe. Przy wejściu do metra są bramki, na których kasuje się bilety. Jednak z Oslo Pass można śmiało przejść obok nich.   

 

Oslo19 (powiększenie)

Oslo, stacja metra Holmenkollen, fot. autor

 

Linią numer 1 jedziemy w kierunku Frognerseteren. Wysiadamy (jakżeby inaczej) na stacji Holmenkollen. Kilkanaście minut idziemy pod górę. Po drodze mijamy duży parking. Wreszcie znajdujemy się pod skocznią narciarską – Holmenkollbakken.

 

Oslo20 (powiększenie)

Oslo, Holmenkollbakken, fot. autor

 

Wzniesiono ją na Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym, których gospodarzem było Oslo w 2011 roku. Jest następczynią zbudowanej w roku 1892, później wielokrotnie przebudowywanej, zburzonej w 2008 roku starej skoczni. Pięć razy na  Holmenkollbakken zawody Pucharu Świata w Skokach Narciarskich wygrał Adam Małysz. Uhoronowany został za to medalem Holmenkollen – wyróżnieniem przyznawanym przez Związek Promocji Narciarstwa od 1895 roku. Rekordzistą skoczni jest Andreas Kofler z Austrii, który w 2011 roku skoczył tutaj 141 metrów. Punkt K skoczni znaduje się na 120 metrze. Jej rozmiar wynosi 134 metry. 

 

Słońce zaczyna przebijać się przez chmury. My tymczasem wchodzimy do Muzeum Narciarstwa. Za bilet połączony z wjazdem na szczyt wieży dorosły zapłacić musi 110 koron (62,70 zł). Nas, jako posiadaczy Oslo Pass, to nie dotyczy. Wejściówka dla dziecka kosztuje 55 koron (31,35 zł), a rodzina zapłaci 260 koron (148,20 zł). Ośrodek jest czynny przez cały rok. Przy czym czas otwarcia uzależniony jest od pory roku. I tak pomiędzy 1, a 31 maja oraz 1, a 30 września jest czynny od 10.00 do 17.00, od 1 czerwca do 31 sierpnia w godzinach 09.00 – 20.00,  zaś od 1 listopada do 30 kwietnia otwiera swoje podwoje dla turystów od 10.00 do 16.00. Na niższym poziomie niż wejście do Muzeum Narciarstwa znajdziecie symulator skoków narciarskich. Można poczuć w nim to, co czują zawodnicy uprawiający tę dyscyplinę sportu. Oslo Pass uprawnia do 20% zniżki. Bilety na tę przyjemność są po 60 koron dorosły (34,20 zł) i 40 koron dziecko (22,80 zł), w grupie wejściówki po 50 koron (28,50 zł). 

 

Zaczynamy zwiedzanie. Na parterze muzeum wystawa poświęcona ludziom, którzy musieli przystosować się do panujących tutaj, szczególnie trudnych zimą, warunków. Piętro wyżej kilka sal. W pierwszej ustawiono w kolejności chronologicznej narty największych norweskich zimowych sportowców. Moje szczególne zainteresowanie budzą narty Birgera Ruuda – fenomenalnego skoczka narciarskiego, rywalizującego z nie mniejszą legendą – Stanisławem Marusarzem, który powiedział o naszym "Dziadku", iż: "Stanisław Marusarz stanowi fenomen zwycięstwa tężyzny fizycznej nad czasem – czterdzieści parę lat życia i ponad dwadzieścia lat na skoczniach świata i wciąż nieutracone miejsce w światowej czołówce. Nie znam podobnego faktu w historii światowego narciarstwa".

 

Oslo21 (powiększenie)

Trzecie z lewej - narty Birgera Ruuda, jako element żywy - autor, fot. Beatka

 

Stoję przy tych nartach, dotykam ich i widzę dwóch wspaniałych facetów, którzy walczyli ze sobą na całego, ale przede wszystkim żywili do siebie olbrzymi szacunek. Rzecz to, niestety, coraz rzadziej spotykana w dzisiejszym sporcie. Birger Ruud był złotym medalistą Igrzysk Olimpijskich w skokach narciarskich na Lake Placid w 1932 roku i w Garmisch-Partenkirchen w 1936 roku. Był również trzykrotnym mistrzem świata w tej dyscyplinie sportu. Podczas zawodów w Zakopanem w lutym 1939 roku, kiedy na horyzoncie gromadziły się brunatne narodowo-socjalistyczne chmury, przegrał jedynie z Niemcem Josefem Bradlem. Otrzymał także Medal Holmenkollen.

 

 

W muzeum znajduje się także Sala Królewska. Zgromadzone w niej eksponaty uzmysławiają jak dużą wagę rodzina panująca przywiązuje do zdrowego i czynnego wypoczynku. Jest także sala poświęcona sportowcom niepełnosprawnym. 

 

Podchodzimy do windy i po kilkudziesięciu sekundach jesteśmy na górze skoczni narciarskiej. Słońce świeci nam w twarze. Oslo skryło się pod chmurami. Nie ma się co dziwić. Holmenkollen położone jest wyżej niż miasto. Patrzymy jaki widok mają sportowcy przed oddaniem skoku. I widok ten, trzeba przyznać, optymistycznie nie nastraja.

 

Oslo22 (powiększenie)

Taki widok ma skoczek na Holmenkollbakken, fot. autor

 

Wygląda to tak jakby trzeba było skakać do wąskiej dziury. Lepiej już jest na Bergisel w Innsbrucku, gdzie wprawdzie ze skoczni doskonale widać... cmentarz, ale za to miejsca do lądowania jest więcej i jest ono szersze. Wchodzimy jeszcze do sali, w której podczas konkursów skoczkowie czekają na swoją kolej i ruszamy do metra. 

 

Na Holmenkollen znajdują się również stadion zimowy i drewniana kaplica (podpalona na początku lat 90. ubiegłego stulecia).  

 

Oslo23 (powiększenie)

Widok na Oslo, ze szczytu skoczni narciarskiej, fot. autor

 

Metrem dojeżdżamy do stacji Majorstuen. Tam przechodzimy na drugą stronę i przesiadamy się do linii 3 jadącej w kierunku Sognsvann. Wysiadamy na Ullevål Stadion. Znajduje się tam narodowy norweski stadion piłkarski. Chcemy obejrzeć tak obiekt, jak i Muzuem Norweskiej Piłki Nożnej. Niestety, w sklepie z pamiątkami piłkarskimi, gdzie trzeba się zgłosić przed zwiedzaniem, miła pani mówi nam, że dzisiaj nie da rady. Jest tylko ona i musiałaby zamknąć sklep, co nie jest możliwe. Zaprasza nas na jutro. Żegnamy się, idziemy do metra i wracamy do centrum. Na stacji Nationaltheatret wysiadamy i idziemy na Uniwersitetsgata, gdzie pod numerem 13 stoi budynek Galerii Narodowej.

 

Oslo24 (powiększenie)

Oslo, Galeria Narodowa, fot. autor

 

Mamy Oslo Pass. Nie płacimy więc za bilety. Wstęp kosztuje osobę dorosłą 50 koron (28,50 zł). Dzieci (do ukończenia 18 roku życia, czyli także młodzież) mają wstęp bezpłatny, a seniorzy i studenci płacą po 30 koron (17,10 zł). W niedziele wstęp jest wolny. Muzeum otwiera swoje podwoje dla zwiedzających we wtorki, środy i piątki od 10.00 do 18.00, w czwartki pomiędzy 10.00, a 19.00, zaś w soboty i niedziele od  11.00 do 17.00. W poniedziałki zbiory są niedostępne dla osób z zewnątrz.

 

Przechodzimy przez kolejne sale. Wreszcie docieramy do tej, w której zebrano prace Edvarda Muncha, chyba najbardziej znanego norweskiego malarza. Przeszedł do historii światowej sztuki obrazem "Krzyk". Jedna z czterech wersji wystawiona jest właśnie w Galerii Narodowej. W ubiegłym roku na jednej z aukcji inną wersję obrazu sprzedano za prawie 120 milionów dolarów. Niektórzy twierdzą, że "Krzyk" obok "Mony Lisy" jest najbardziej znanym obrazem na świecie.

 

Oslo25 (powiększenie)

"Krzyk" Edvarda Muncha, fot. autor

 

Mamy okazję papatrzeć również na słynne: "Madonnę", "Taniec życia" i "Pokwitanie" tego samego autora. W innych salach oglądamy grafiki Albrechta Dürera, tancerki Degasa (rzeźby), autoportret Vincenta van Gogha, portret madame Zborowskiej z 1918 roku autorstwa Amadeo Modiglianiego, martwą naturę Paula Cézanne'a, prace Pabla Picassa. Jesteśmy zaskoczeni bogactwem Galerii. Przyszliśmy tutaj dla "Krzyku", a zobaczyliśmy wiele wspaniałych dzieł. Obrazom można robić zdjęcia (bez flesza!). Ochrona jest widoczna, ale nie narzuca się. Podczas naszej wizyty nie widzieliśmy, by interweniowała.

 

Oslo26 (powiększenie)

Autoportret Vincenta van Gogha, fot. autor

 

Sztuka jest czymś co wyróżnia człowieka jako gatunek. To samo można powiedzieć o zdolności samodzielnego, abstrakcyjnego myślenia. Ludzie potrafią stworzyć wspaniałe rzeczy, które służą pozostałym w codziennym życiu. Jednym z nich był Alfred Nobel – wynalazca dynamitu. Kiedy po jego śmierci otwarto testament, okazało się, iż życzeniem zmarłego było, aby posiadane przez niego środki przeznaczone były na nagrody w dziedzinie fizyki, chemii, fizjologii lub medycyny, literatury i pokoju.   

 

Mniej więcej tak sobie rozmyślając dochodzimy do Rådhusplassen, gdzie znajduje się Centrum Pokojowej Nagrody Nobla. W niej wystawa o Gandhim – człowieku, który jak mało kto na Nagrodę zasłużył, lecz jej nie otrzymał. Zresztą Komitet przyznający ją miał kilka, mówiąc bardzo delikatnie, wpadek. Nagrody nie otrzymał na przykład człowiek, który dla pokoju na świecie uczynił bardzo dużo – papież Jan Paweł II, czy też Irena Sendlerowa, bohaterka, która podczas II wojny światowej uratowała tysiące żydowskich dzieci. Otrzymali ją za to na przykład Barack Obama, czy Al Gore i do dzisiaj nie mogę za bardzo pojąć za co.

 

Oslo27 (powiększenie)

Centrum Pokojowej Nagrody Nobla, fot. autor

 

Poza wystawą poświęconą Gandhiemu w Centrum są także ekspozycje poświęcone ostatniemu laureatowi (Unii Europejskiej) i wszystkim pozostałym wyróżnionym. Oczywiście wychodzi się przez sklep, gdzie ceny może są znośne dla człowieka, który pracuje i zarabia w Norwegii, a nie dla przeciętnego turysty z Polski (tak zresztą jest we wszystkich muzeach).

 

Oslo28 (powiększenie)

Aker Brygge, fot. autor

 

Centrum Pokojowej Nagrody Nobla czynne jest od 18 maja do 31 sierpnia codziennie oraz od 1 września do 16 maja od wtorku do niedzieli w godzinach 10.00 – 18.00 (poniedziałki – zamknięte). Bilety kosztują: 80 koron (dorosły, 45,60 w złotówkach) i 55 koron (studenci i seniorzy, 31,35 w polskiej walucie). Dzieci wchodzą za darmo.    

 

Po wyściu z Centrum robimy jeszcze kilka zdjęć i ruszamy w kierunku metra. Dojeżdżamy do stacji Grønland i idziemy do domu. Tam szybka kolacja, jakieś wspomnienia i łóżko. Swoją drogą to bardzo wygodny mebel...


gekon2010

 

POPRZEDNIE (miniaturka)                                                                                      NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 08.02.2013 23:46
Ostatnia aktualizacja: 23.11.2017
Miejsce: Norwegia » Oslo

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.55
CHF
3.62
GBP
4.73
Średnie kursy, 24-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.