Strefa Rezerwacji

Kalendarz wydarzeń

Listopad 2017
pn wt śr cz pt sb nd
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10

linki

Kup polisę on-line

ubezpieczenia

REKLAMA

NASZA SONDA

Kartą, czy gotówką? Jak płacisz za granicą?
obojętnie
nie jeżdżę za granicę
wyłącznie kartą
tylko gotówką
TOP OKAZJE - najlepsze oferty biletów lotniczych, wycieczek i wyjazdów narciarskich. Sprawdź górne menu - druga zakładka od lewej.

Blog użytkownika gekon2010

Wypad do Oslo - część 1, czyli o logistyce

Któregoś dnia Beatka znalazła całkiem dobrą ofertę na lot do Oslo, a konkretnie do Rygge, oddalonego od stolicy Norwegii o około 65 kilometrów. Zgodnie stwierdziliśmy, że grzechem byłoby nie skorzystać i po paru minutach wiedzieliśmy, że czas pomiędzy 23, a 28 stycznia 2013 roku spędzimy poza Polską. Za lot z Gdańska i z powrotem, z wykupioną jedną sztuką bagażu rejestrowanego do 15 kilogramów, zapłaciliśmy dokładnie 161 złotych i 16 groszy.

 

Ponieważ tak ceny hoteli, jak i hosteli, w Oslo przyprawiały nas o lekki zawrót głowy (można oczywiście spać w hostelu za ileś tam koron w sali z 10 innymi osobami, bez łazienki, ale to już nie my), przyszedł czas szukania jakiegoś przyzwoitego i co najważniejsze w miarę taniego noclegu. Zaczęły się nocne nasiadówki przy komputerach. Wreszcie znalezieliśmy namiar do Terjego. Facet mieszka prawie w centrum i za pokój dla naszej dwójki żądał 350 koron za dobę, co przy kursie 0,57 (takim będę się posługiwał podając równowartość norweskich cen) dawało kwotę 199 złotych i 50 groszy. W cenie mieliśmy dostęp do kuchni, łazienki i toalety. Nasz gospodarz zapewniał nam  także nieodpłatnie ręczniki i pościel. Było to bardzo ważne. Otóż niektóre hostele takiego haraczu żądają i przed dokonaniem rezerwacji radzę Wam dobrze przeczytać warunki, bo można być narażonym na dodatkowe opłaty. My jednak doszliśmy do porozumienia z Terje. Jak się później okazało, była to bardzo dobra decyzja.

 

Chcąc zminimalizować koszty i wiedząc, że bedziemy mogli korzystać z kuchni, jeszcze w Polsce ruszyliśmy na zakupy. Za jedzenie na 5 dni (makaron, jakieś tortellini, wędlina, biały ser, sosy w torebkach, pasztet) zapłaciliśmy niecałe 100 złotych. Nie używamy cukru, wystarczyła więc herbata w torebkach. 

 

Nadszedł dzień wyjazdu. Nasz pies znowu miał emocjonalną jazdę bez trzymanki, no bo jak inaczej potraktować sytuację, kiedy przyjeżdża uwielbiana przez niego osoba (mój teść), lecz jednocześnie właściciele gdzieś się zmywają i zostaje mu siedzenie w oknie. Mówi się trudno. Czasami trzeba od siebie odpocząć (chociaż nie wiem, czy akurat ten argument dotarłby do Moccy).

 

W Trójmieście jest dosyć dobry dojazd komunikacją miejską na lotnisko im. Lecha Wałęsy w Gdańsku. Z Gdańska i Gdyni jeżdżą tam autobusy miejscowych przedsiębiorstw. My dojechaliśmy trolejbusem do przystanku linii 510 na ulicy Myśliwskiej w Gdyni i stamtąd już bezpośrednio na lotnisko. Szybko, łatwo i wygodnie, do tego płacąc za bilety zdecydowanie mniej niż kosztowałaby taksówka (razem: 7 złotych za papierowy bilet normalny, lub 6,60 przy korzystaniu z aplikacji moBILET na telefony komórkowe).

 

Na lotnisku musieliśmy poczekać do otwarcia okienek, by oddać bagaż do luku samolotu. Potem przeszliśmy z bagażem podręcznym do kontroli bezpieczeństwa. Ciekawe jest to, że podobno sprzęt do wykrywanie wszelkiego rodzaju zagrożeń jest coraz nowocześniejszy (a przynajmniej takie zapewnienia się słyszy), a więcej rzeczy trzeba wyjmować do prześwietlenia. Od jakiegoś czasu muszę to robić nie tylko z komputerem, ale i z aparatami fotograficznymi. Nie wiem na czym to polega. Zapytałem o to panią, która kontrolowała bagaż podręczny, ale nie otrzymałem odpowiedzi. Zobaczyłem tylko wzruszenie ramion. Wywnioskowałem z tego, że każą jej sprawdzać więcej elektroniki, to po prostu to robi.   

 

Znaleźliśmy się w hali odlotów. Krótka wizyta w sklepie, gdzie mogliśmy spojrzeć na ceny obowiązujące przy lotach poza Unię Europejską i zrobić małe zakupy. Wreszcie wywołano nas do wyjścia do samolotu. Każdy pasażer musiał sprawdzić wymiary przewożonego bagażu podręcznego umieszczając go w specjalnym stelażu. Niektórzy srodze się zawiedli. Wciskanie, siadanie i inne czynności nie przynosiły rezultatów i trzeba było po raz kolejny spotkać się z obsługą linii lotniczej. Wiązało się to oczywiście z dodatkowymi opłatami. 

 

Wystartowaliśmy planowo, czyli o 17.05. W samolocie zajęta była mniej więcej połowa miejsc. Już po godzinie i 10 minutach lądowaliśmy w Norwegii. Szybko odebraliśmy bagaż i przeszliśmy przed lotnisko, gdzie stał autobus, którym mieliśmy pojechać do centrum Oslo. 

 

Za bilety w obie strony za dwie osoby zapłaciliśmy 580 koron (330,60 zł). Jeżeli wiecie, kiedy wracacie i macie bilet na lot powrotny lepiej od razu zapłacić za przejazd z Rygge do Oslo i znowu do Rygge. Pojedynczy przejazd kosztuje bowiem osobę dorosłą 160 koron (91,20 zł) i łatwo sobie policzyć, że przy zakupie jazdy z Oslo na lotnisko oszczędza się 30 koron (17,10 zł). Bilet powrotny ważny jest 30 dni. Odpowiednio mniej wydzadzą dzieci, studenci i seniorzy. Do stolicy Norwegii można również dojechać pociągiem. Pomiędzy lotniskiem, a dworcem kolejowym kursuje bezpłatny autobus. Za bilet kolejowy w dwie strony zapłacicie 294 korony od osoby (167,58 zł), czyli autobus jest tańszy. Acha i jeszcze jedno. Autobus nazywa się Rygge-Ekspressen.

 

Po godzinie jazdy dojechaliśmy do dworca autobusowego (Bussterminal)  w centrum miasta, tuż obok głównego dworca kolejowego. Jeszcze na etapie rezerwowania noclegu, Terje przysłał nam dokładną mapę dojścia do swojego mieszkania. Zajęło nam to 10, może 15 minut. W mieszkaniu czekał na nas przyjaciel gospodarza – Olav, który oprowadził nas i ...skasował pieniądze za pobyt. Okazało się, że do soboty nie tylko pokój, ale całe mieszkanie mamy tylko dla siebie. Terje wyjechał na jakiś czas, zaś pod koniec tygodnia mieli przyjechać kolejni goście.    

 

Chcieliśmy zobaczyć wieczorem gmach opery. Olav zaoferował nam podwózkę i po paru minutach znaleźliśmy się nad zamarzniętymi wodami Oslofjordu.   

 

Oslo1 (powiększenie)

Opera w Oslo wieczorem, fot. autor

 

Opera w Oslo zbudowana została niedawno. Uroczyste otwarcie miało miejsce w kwietniu 2008 roku. Jej projektanci otrzymali w 2009 roku nagrodę imienia Ludwiga Miesa van der Rohe'a. Na widowni, podczas przedstawień może zasiąść 1750 osób. Jej dach jest także świetnym punktem widokowym. Niestety, nie było nam dane podziwiać nocnej panoramy Oslo. Wejścia na dach były zagrodzone ze względu na bezpieczeństwo odwiedzających. Rzeczywiście mróz trzymał mocny, wejście mogło być śliskie. Trudno. Zrobiliśmy trochę zdjęć i przez dworzec kolejowy oraz Bussterminal wróciliśmy do domu. Na miejscu byliśmy około 23.00. Mieszkamy na 11. piętrze i mamy stąd wspaniały widok na miasto. Z daleka zachęca nas do odwiedzin oświetlona skocznia narciarska Holmenkollen. Na pewno do Ciebie przyjedziemy, ale teraz chcemy już spać...

 

Oslo2 (powiększenie)

Nasz "widok z okna", fot. autor

 

gekon2010    

NASTĘPNE (miniaturka)

 

Dodano: 31.01.2013 12:33
Ostatnia aktualizacja: 22.11.2017
Miejsce: Norwegia » Oslo

Komentarze: 0

Wersje językowe

urlopletter

Zapisz się na nasz newsletter, to nie kosztuje.
Zobacz archiwum
Ważne! Nikomu nie udostępniamy Twojego adresu

Wyszukaj hotel

Booking.com

Wyszukaj lot

Kursy walut

EUR
4.21
USD
3.55
CHF
3.62
GBP
4.73
Średnie kursy, 24-11-2017
Żródło: NBP

HOTELE

Booking.com

Wyszukaj kemping

Zasady cookies

Nasz portal używa plików cookie w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie. Dowiedz się więcej o celu ich używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.